Ulaa Posted January 22, 2009 Author Posted January 22, 2009 Koszałek krztusi się wydzielinami, ciężko oddycha, odpłynął kilka godzin temu i nie kontaktuje. Jednak rano zjadł i napił się. Jedziemy do weta po kolejny F. Quote
mru Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 :( aż brakuje słów... Ulaa, dużo siły Wam życzę... Quote
IKA & SONIA Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 :-( :-( :-( trzymaj się dzielnie Maluszku!!! Walcz!!! Quote
Natalia i Galwin Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Wróciliście od weterynarza? Co z Koszałkiem? Quote
dorixx Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Koszałku, Dziadziusiu Najdroższy walcz dzielnie do samego końca, serce mi żal ściska jak czytam o Tobie :-( ale masz najwspanialszy domek teraz i nie mogłeś trafić lepiej, Ty sam najlepiej o tym Koszałeczku wiesz. Quote
IKA & SONIA Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Mam złe przeczucia ... :-( Nie podoba mi się to chowanie się Koszałcia w odosobnione miejsce. Ja już to kiedyś przerabiałam z moim Maksiem :-( Quote
Ulaa Posted January 22, 2009 Author Posted January 22, 2009 Koszałek jutro od nas odejdzie.... W lecznicy... Weszłam z nim na rękach, wetki nawet słuchawek dobrze nie przyłożyły, tylko wystarczył im rzut oka... zapytały czy podjęłam decyzję... Nie dotarło do mnie o co chodzi, a tu Gosia w chodzi z czymś w rękach i obraca buteleczkę, a tam Morbital był :placz: Wybuchłam niemal w ryk, histerię, że on się dobrze czuje, że chodzi, je i pije, a one popatrzyły jak na sadystkę, że on się meczy przecież, nie ma szans!!! Prosiłam o to, żeby mogł odejść w domu na swoim foteliku, nie ma takiej możliwości :placz: Wyprosiłam więc tą ostatnią noc jeszcze, ostatni dzień... Jutro Koszałek odejdzie i ja muszę go tam zawieźć, trzymać... Nie dociera to do mnie. NIE DOCIERA!!!!!!!!!! Quote
IKA & SONIA Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: nawet nie wiesz Ulaa jak bardzo mi przykro. To biedactwo tyle przeszło w swoim życiu i właśnie teraz jak już ma wokół siebie kochajacych ludzi musi odejść. Cały czas mam przed oczyma fotki ze świąt a na nich zadowolonego Koszałka. Łzy same sie cisną do oczu :-(:-(:-( Quote
dorixx Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Tak mi przykro, trzymaj się Ulaa, bądź z Koszałkiem do końca :-( Jesteś dla niego slońcem w tej jesieni życia, nie mógł trafić lepiej i o tym wie. Jakiekolwiek będzie zakończenie jutro to piękne i wspaniałe jak się Nim opiekowałaś, jak bezpiecznie czuł się przy Tobie. Dziękuję Ci w imieniu Koszałka , że taka wspaniała dla niego jesteś, że do samego końca z nim będziesz, że nie pozostał sam . Quote
tomcug Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Nie było mnie trochę i taka wiadomość. Ula, strasznie mi przykro, nie wiem, co napisać. :placz::placz::placz: Quote
Ulaa Posted January 22, 2009 Author Posted January 22, 2009 To nie jest tak... On wie, że nie jest mój... wie, że był tutaj tylko na chwilkę... Bo.. chyba czuje, że ma być gdzie indziej. Nie wiem, czy wiedział to wcześniej, chyba nie myślał o tym, bo było mu dobrze. Teraz chce odejść. To dziwne... ale on się spieszy. Jest niespokojny, gdy się budzi, drepta, szuka. Okropnie je, jakby na zapas, przed daleką podróżą albo na czarną godzinę. Wącha wszystko, przystaje, stara się dojrzeć... Źle mu oddychać.. ciężko się poruszać... nie radzi sobie. Czy on mi to wybaczy? :placz: Czy wie, że jutro go zdradzę, odbiorę mu wszystko co ma? Mimo że tak ufnie kładzie główkę na mojej ręce, że prosi o dropsika, choć nie może już go zjeść, a rano jeszcze mógł... Zbyt twardy, mały mleczny dropsik... Dorixx ja też mam w pamięci te święta. W wigilię Koszałek był najszczęśliwszy na świecie. Jadł smakołyki, dostał prezent, szalał i skakał... A teraz ledwo może wejść po schodach... Czy nie powinnam poczekać, aż... zacznie... bardziej się męczyć...? Ngdy nie musiałam podejmować takiej decyzji o swoim psie. O moim dobrym kochanym staruszku, który miał w marcu iść do nowego domku, a może nie, może miał zostać i wygrzewać kosteczki na słońcu... Odbiorę mu to. Czy on wybaczy? :placz: Czy jest szansa, że jutro będzie lepiej, że przetrwa weekend? BŁAGAM o te kilka dni, ale kogo? Quote
IKA & SONIA Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Wiem, że to jest trudna decyzja do podjęcia, ale jak się Koszałek męczy to pozwól mu odejść ... Wierzę, że tam będzie szczęśliwy, spokojny i nie zazna już nigdy bólu, chłodu, głodu i cierpienia :-(:-(:-(:-(:-( Quote
Natalia i Galwin Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Ula płaczę jak dziecko :-( Nie wiem co mogę napisać... Chyba tylko... Dziękuję że jesteś! Quote
tomcug Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 IKA & SONIA napisał(a):Wiem, że to jest trudna decyzja do podjęcia, ale jak się Koszałek męczy to pozwól mu odejść ... Wierzę, że tam będzie szczęśliwy, spokojny i nie zazna już nigdy bólu, chłodu, głodu i cierpienia :-(:-(:-(:-(:-( Ula, nasza sunia zachowywała się podobnie - chowała się po szczelinach....... Ja nie pozwoliłam jej odejść, ciągle powtarzałam, że ją uratuję, Katia wyzdrowieje, ale nie wyzdrowiała. Bardzo cierpiała a ja do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć, że jej nie pomogłam. Ale gdybym postąpiła inaczej pewnie do dzisiaj myślałabym, że miała szansę. Jaka to straszna decyzja. :-( :-( :-( Quote
Ada-jeje Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Ula w tej trudnej chwili masz moje wsparcie, jeszeli tylko mnie jutro potrzebujesz pojade z Toba. Quote
IKA & SONIA Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Ulaa Tomcug ma rację. Chowanie się w szczeliny to sygnał, że on odchodzi i trzeba mu na to pozwolić żeby nie żałować potem, że zbyt długo cierpiał :placz::placz::placz: Quote
EVA2406 Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Ula, jestem z Tobą i z Koszałkiem od początku i aż do końca :-( :placz:. To bardzo trudna decyzja. Szkoda tylko, że nie odejdzie w domu, nie rozumiem decyzji weta. Dwa razy miałam taką sytuację i za każdym razem wetka przyjeżdżała do domu. To się takim staruszkom należy jak przysłowiowa miska zupki. Nie rozumiem.................. Uleńko, Koszałku..............................:placz: :-( :-( :-( Quote
Ulaa Posted January 22, 2009 Author Posted January 22, 2009 Stan Koszałka pogarsza się z minuty na minutę. Nie wiem czy dotrwa do rana. Zaraz z rana pójdę z nim... Ada-jeje nie jadę na spotkanie do Olkusza, muszę znaleźć miejsce... Z minuty na minutę, nie wiem co robić :placz: Quote
IKA & SONIA Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Ulaa a może wet Lucynka zgodziłaby się przyjechać do niego? :-( Quote
EVA2406 Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Ula, załatw koniecznie weta do domu :-(. Błagam Cię :-(:-(:-( To nie godne, aby musiał jeszcze bardziej się stresować idąc do weta, a potem co.................... :-(.......:-(.........:-( Quote
Ulaa Posted January 22, 2009 Author Posted January 22, 2009 Dano mi do zrozumienia, że nikt nie może przyjechać w ciągu najbliższych dni, nawet w przyszłym tygodniu... Chyba nie do końca zdawali sobie sprawę, że to nie "jakiś tymczas" albo "jakiś pies fundacyjny"... Dopiero jak powiedziałam, że on śpi u mnie w łożku i że go pokochaliśmy przez te miesiące, że ma swój fotelik... a w lecznicy się boi... Zapadła cisza niezręczna, ale nic więcej. Jedyny wybór to był dzisiaj albo jutro. Przykre to bardzo :-( Koszałkowi napewno nie będzie to obojętne, ani mnie... Jednak ostatnie był już często w lecznicy i nie odbierał tego jako traumy, zaakceptował... Może znowu będzie myślał, że go pooglądają, pokłują i wróci do domku... Przed chwilą wstał, podduszał się. Poklepałam go, odkrztusił, dostał tabletki, popił, zażyczył sobie Abrowej Acany suchej (dietowej), co mu będę odmawiać... Chciał wyjść, ale potem chyba mu się odechciało albo zapomniał... A może chciał tylko sprawdzić, czy zareaguje odpowiednio szybko gdy będzie chciał wyjść naprawdę... Teraz znowu leży na łóżku, troszkę lepiej oddycha. Ale woli jak jestem przy nim, więc nie będę już siedzieć przy kompie... Poleżymy sobie razem. Dobranoc... Quote
fona Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 :placz::placz::placz: wiem, ze sie cud nie zdarzy, ale jeszcze chce wierzyc, ze jutro bedzie lepiej Quote
IKA & SONIA Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Oby ta noc była dla Was w miarę spokojna ... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.