Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Biedny Koszałek.............ledwo wyszedł z jednej choroby, a już sobie poszukał następne.
Ula, a może narkoza rozwaliła nerki, bo to niestety u staruszków tak działa. Digoxin na serce, a co z nerkami, bo to poważny problem?
Wrzuć mi nr konta to podeślę coś Koszałkowi.

Posted

Nerki on miał już wcześniej bolesne i tkliwe, ale przyczyną mogła być ogromna prostata. Teraz prostata się zmniejsza, ale nerki nadal bolą - zatem nie ona była przyczyną.
Narkoza była wziewna, raczej nie spowodowała takich komplikacji.

Eva :loveu: (dawno Cię nie było u Koszałcia! :mad: ), konto jest fundacyjne Fundacja Pro Animals – Na Pomoc Zwierzętom z dopiskiem dla Koszałka, a jeśli ktoś chciałby pomóc "rzeczowo" to bardzo potrzebne jest mięso dietetyczne (indyk i ryby), których nie mogę kupować na fakturę. Po mięsie, które jedzą moje psy (wieprzowina) Koszałek niestety bardzo źle się czuje, a suchej karmy nawet namoczonej jeść nie chce lub nie da rady... Dostaje więc ryż z warzywami, rosołem i mielonką indyczą.

Przydałoby mu się też ubranko o takim kroju, który dobrze osłania nerki przed chłodem...

Dzisiaj Koszałek jest marny. Rano myślałam, że już po nim, nie ruszał się i zwisał połową ciała z fotela :placz: Jest apatyczny i nie chce jeść, ani wstawać, ale mam już leki serduszkowe.
Ada-jeje w najbliższym czasie zgłoszę się z fakturą.

Zapomniałam napisać, że Koszałek dostaje jeszcze Synergal.

Posted

Witajcie dogomaniaczki. Napisałam już to Uli, a teraz kolej na was.
Otóż kilka dni temu przeglądałyśmy z koleżanką foldery ze starymi zdjęciami i przypadkowo w jednym z nich... znalazłam Koszałka!!! Kiedy jeszcze chodziłam do technikum robilam zdjęcia do pewnego scenariusza i dom mojego niedalekiego sąsiada wydawal się być idealny... tzn totalna sterta złomu od lodówek po kanapy... wszystko to można było znaleźć na jego podwórku. Sam pan Kazek nie był złym człowiekiem, tylko strasznie biednym (żona przyjeżdżała i zabierała mu pieniądze). A on miał tylko swoj wózek i psy. Ludzie się go bali, często zabierano go do zakładu, ale moim zdaniem był bardzo nieszkodliwy i spokojny. Kiedy wróciłam we wrześniu okazalo się, że ani złomu, ani pana Kazka już nie bylo :/. Piesków również, bo Ula się tym zajęła :)
Natomiast od koleżanki dowiedziałam się... że Koszałek mieszkał u pana Kazka od niedawna, bo tak naprawdę mial innego właściciela!
Z relacji koleżanki Koszalek wabił się Bongoi odkąd była mała pamięta go jak biegał po jej ulicy z lańcuchem (uciekal z budy[!!!]) i chodził "bokiem". Czyli całkiem możliwe, że śrut który miał w sobie, nosił od dawna. Chłopak z rodzicami mieszkali w okropnych warunkach. W końcu kilka lat temu wyprowadzili się, a Koszałek został sam. Nie wiem jak znalazł się u pana Kazka, ale tak czy inaczej przeżył ciężką drogę.
Może na końcu tej drogi znajdzie prawdziwy dom? Napewno już znalazł ciepło w fundacji.

Tak czy inaczej pokażę wam te stare zdjęcia domu pana Kazia i Koszałka który był mną strasznie zainteresowany :)





Posted

Ale smutna historia Koszałka, całe życie to jedna tułaczka :-(.

Ula :loveu:, zaglądam, ale cichutko by nie zaśmiecać wątku, a poza tym ostatnio czuję sie prawie jak Koszałek i lista chorób podobnej długości ;).
Koszałku, trzymaj się, szczególnie teraz kiedy wreszcie masz spokój, ciepły kącik, czułe ręce do głaskania i dobre jedzonko.

Posted

Nie mam dobrych wieści :placz::placz::placz:

Koszałkowi zbiera się płyn w płucach... Jest niedotleniony i słaby...
Będzie dostawał Furosemid, może uda się oczyścić płuca... ale to błędne koło - bo Furosemid ryje nerki, w dodatku wchodzi w interakcje z Digoxinem i zaburza dodatkowo rytm serca...
W dodatku nawet jeśli zadziała to jest na krótką metę :placz:

Objawia się to ciągłym spaniem Koszałka. Ten sen jest dziwny... Strasznie mocny, nie można go dobudzić, za każdym razem mam wrażenie, że już go nie dobudzę i na marne próbuję... Gdy w końcu udaje się go dobudzić, jest odrealniony... Rozgląda się zapadniętymi oczkami, wiotki, niezdolny poruszać się przez kilkanaście sekund, zatacza się, upada :placz: Słychać jak płyn się przelewa, dławi się i krzusi...
Po chwili wszystko wraca do jako takiej normy, Koszałek idzie się załatwić, zmienić miejsce itd.
Zasypia w dziwnych miejscach i pozycjach, np zwisa połową ciała z fotela, albo w drugim pokoju na stercie kocy lub ubrań, rozwalony byle jak...

Teraz jakby mu się poprawiło po tym F. Szukał jedzenia, zjadł, napił się, wysikał sporo (zgodnie z oczekiwaniami)...

Jutro kolejna wizyta.

Ale co z tego...?

Mamy się przygotować...
Być świadomi, że stan Koszałka jest bardzo poważny i bez dobrych rokowań ani szans na wyleczenie :placz::placz::placz: Jedynie ujmowanie cierpienia i przedłużanie życia, ale jakie ono będzie... i ile się to uda?
Podobno niedlugo, nikt nie wie.
Ale jedno wiem napewno. Nie pozwolę Koszałkowi niepotrzebnie cierpieć ani sekundy... Nie pozwolę też, żeby odszedł jak pies bezdomny i niechciany... Nie szukamy już domu dla niego...
Zostanie w swoim łóżku i fotelu już do końca...

Ale to tak ogromnie niesprawiedliwe, że wyć i ryczeć się chce!!! Tyle wycierpiał, tyle przeszedł, taka malutka bezbronna kuleczka, był zawsze kochanym, dobrym i wiernym pieskiem, taki pogodny jakby jego życie było bajką, a nie pasmem okropności!
Dlaczego nie może w spokoju cieszyć się szczęściem chociaż przez tych kilka ostatnich lat...? Przecież zasłużył... do cholery zasłużył... :-(

Posted

Ulaa, dziekuje za to, ze stalas sie jego domem,
a los jest wredny, tylko komu o tym meldowac...

to zasypianie jak w mocznicy...

Koszalku, slonce, masz juz dom, zyj

Posted

Tak, mocznica to straszna choroba. Chorował na nią mój ukochany kotek Pankracy
[*]
Uleńko, a może kroplówki ( plukanie nerek) choć trochę pomoże?
Biedny Koszałek, tak dlugo czekał na domowe ciepełko i swoją Panią, a teraz kiedy już to ma, nie dane mu cieszyć się tym :-(

Posted

Eva... Niestety kroplówki wręcz pogorszą sprawę, spowodują jeszcze większe nagromadzenie płynu w ogranizmie...

Gdyby Koszałek był w dobrej formie, nadal szukałby domku..
Pokochaliśmy go, jednak to tylko tymczas, dużo psów, jest jednym z wielu, wszystko dzieje się przelotnie... Choć i tak ma lepiej niż pozostałe psy bo wszystko mu wolno - ale powinien jednak mieć swój dom i ludzi oddanych tylko jemu...
Od początku miał nikłe szanse. Teraz ma szanse zerowe.
W pewnym sensie samo się zdecydowało, za nas i za niego także...

Wymarzyłam sobie całkiem coś innego dla tego umęczonego psiego dziadzia... :-(
...ale nie spełni się już...? :-(

Posted

Tez mysle, ze Koszalek mial naprawde duzo szczescia, ze przeczekal zime w cieple i te ostatnie miesiace spedzil w DOMU ktorego pewnie nigdy wczesniej nie mial. Ulaa zrobilas dla niego bardzo duzo wszyscy (wlacznie z Koszalciem) jestesmy bardzo wdzieczni :Rose:

Posted

:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: to starszne wieści. Biedny kochany Dziadziuś choruteńki :-( Mój Maksiu Onek miał mocznicę
[*]. Ostatnim etapie doszło do zatrucia organizmu i pozwoliliśmy mu odejść :-(
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że ma swój fotelik, miseczkę pełną jedzonka i wspaniałą opiekę chociaż na te ostatnie chwile jego życia :placz:

Posted

Noc była okropna, Koszałek łaził, kaszlał, charczał, wychodził na siku...
Raz poszedł i nie wrócił, wołam i nic :mad:
W końcu w samej koszulce wyleciałam na ten deszcz i znalazłam go w jego ulubionej kryjówce, w dziurze wykopanej pod deskami pod balkonem :mad:
Tak się wcisnął, że w tych ciemnościach nie zobaczyłam go wcale, jedynie dało się wymacać kawałek futerka, ale wyciąganie go z tej dziury między deskami to było mistrzostwa świata.
On chyba pomyślał sobie, że już go nie chce w domu i dlatego tak ciągle wypędzam w nocy na deszcz :-(

Ale jest coś, co Koszałkowi przywraca radość i merdanie ogonkiem: psie dropsy mleczne Trixie :) chociaż ma problemy z otwarciem pyszczka (dlaczego?), to dropsik zawsze jest mile widziany :cool3:

Posted

Ciotki, Koszałek nie ma mocznicy... On sika bez problemu i pije.
Płyn zbiera się w płucach, czego przyczyną jest niewydolność serca (http://www.dogomania.pl/forum/f1079/woda-w-plucach-na-tle-sercowym-21298/ jednak dolegliwości Koszałka dotyczą objawowo 2 ostatnie akapity textu BeataiSabra).

Koszałka niewydolność serca jest lewostronna:

"Różne objawy niewydolności uwarunkowane są tym, która strona serca została wciągnięta w proces. Na przykład, lewy przedsionek (górna komora serca) otrzymuje nasyconą tlenem krew od płuc i przetłacza ją z lewej komory (dolnej komory), która z kolei przetłacza krew do pozostałych narządów. W przypadku, kiedy lewa strona serca nie może skutecznie przetłaczać krew zostaje ona odrzucana z powrotem do naczyń płucnych, a nadmiar przenika przez naczynia włosowate do pęcherzyków płucnych powodując problemy z oddychaniem. Innymi objawami lewostronnej niewydolności serca są ogólne osłabienie oraz nadmierne wydzielanie śluzu (czasami z domieszką krwi)."

Przy prawostronnej niewydolności płyn zbiera się w jamie brzusznej.

Posted

Przede wszystkim chcę napisać, że Ula to osoba o szczerozłotym sercu, i chyba nikt nie ośmieli się powiedzieć inaczej. Dziękujemy Ci kochana, w imieniu fan clubu Koszałeczka, jak i samego Koszałka !!! :Rose::Rose::Rose::Rose: Jesteś wspaniała. :angel: Dzięki Twej decyzji Koszałek ma dom i będzie odchodził w ciepełku, otoczony miłością ! Trzymamy za jego zdrówko kciuki i wierzymy, że będzie dobrze ! Musi być !!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...