Bella1 Posted January 22, 2009 Posted January 22, 2009 Bardzo ciężkie są takie decyzje , współczuję Quote
Ulaa Posted January 22, 2009 Author Posted January 22, 2009 Co za horror :placz: Koszałek kilka minut poleży i zaczyna się dławić, mam wrażenie że jest już bardzo rozdęty w klatce piersiowej od tego płynu, zbiera się go coraz więcej z minuty na minutę! Koszałek słabnie, traci przytomności i ją odzyskuje na zmianę, ruszam nim, poprawiam, zmuszam do chodzenia co kilkanaście min. Męczy go to, ma mnie dość, ale inaczej zaczyna się dusić! Schowałam wodę, bo chce stale pić, a nie może... i tak za dużo płynu, zresztą widać, że nie daje rady nawet się napić... ma okropną gorączkę, tak wielką, że zaczyna pękać mu skóra na nosku, pomogły trochę okłady z mokrego ręcznika, aż poszedł do drugiego pokoju... Ma dość męczenia! Nie wiem co robić, czy dać mu się dusić (topić) czy męczyć go dalej i ruszać... Jeszcze tyko niecałe 7 godzin i nadejdzie ukojenie.... biedactwo bże co za koszmarna choroba, co tak szybko postępuje!!! :placz: Quote
fona Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 To jakis koszmar, tak bardzo mi zle to czytac :placz: Moze dac mu usnac, nie wiem, ktora smierc gorsza... Quote
Ulaa Posted January 23, 2009 Author Posted January 23, 2009 Gorączka spada, okłady z ręcznika pomogły... Koszałek się podnosi, siada, a gdy podchodzę nastawia uszka tak po swojemu... kochany... W drugim pokoju chłodniej, chociaż fotel wyższy, tam mu lepiej... Był sikać 2 razy, po każdym też lepiej Gdybym wiedziała, że noc będzie takim koszmarem, że minuty będą pogarszały jego stan i przysparzały cierpienia, nie oburzyłabym się tak na tą buteleczkę w rękach Gosi... Człowiek głupi naiwny wierzy w marzenia w cuda :placz: to wydawało się tak absurdalnie szybko! Ranek już niedługo, ukojenie... Kochany dzielny Koszałek. Każdy zawsze jest zaskoczony, że on taki maleńki... ja sama także... gdy go podnoszę, można bez trudu jedną ręką... gdy patrzę na ten jego guziczkowaty maluśki nosek... :placz: Quote
gonia66 Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Ulaa...może niech sobie zaśnie???Nie budź Go....sama nie wiem...to koszmar...nawet nie wiem co lepsze..najlepszy byłby cud..a już na pewno się nie zdarzy????:-(:-(:placz::placz: Quote
Ulaa Posted January 23, 2009 Author Posted January 23, 2009 Dałam mu spokój... Jakoś mu lepiej. Łazi tak jak wieczorem, wszędzie mu niewygodnie po kilkunastu minutach, ale radzi sobie teraz, zmienia pozycje sam, nawet raz sam wskoczył na fotel... Żal mi go tylko że ciągle chce pić, ale nie może, pozwalam mu tylko na kilka chłeptów, inaczej by się chyba całkiem zalał :shake: tak patrzy zdziwiony czemu mu wodę zabieram... Już nie idzie do drugiego pokoju, znowu chce być koło mnie, na swoim fotelu, próbuje spać. Quote
gonia66 Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 No właśnie...wskoczył na fotel...bądź przy nim Ulaa...miziaj Go...niech sobie zaśnie...może na śnie zrobi krok w stronę TM...sam....zeby Ci zaoszczędzić cierpienia i bólu...niech śpi Dziadziuś malutki..taka Pchełka Skacząca..naprawdę Kochana...Ty tylko przy Nim bądź...nic więcej...ja wierzę, że będzie dobrze...cokolwiek mialoby znaczyć to "dobrze"..... Quote
gonia66 Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Ulaa napisał(a): Jakoś mu lepiej. Łazi tak jak wieczorem, wszędzie mu niewygodnie po kilkunastu minutach, ale radzi sobie teraz, zmienia pozycje sam, nawet raz sam wskoczył na fotel... Już nie idzie do drugiego pokoju, znowu chce być koło mnie, na swoim fotelu, próbuje spać. A ja jednak wierzę w cud....ide spać(????:-() z nadzieją...Dobranoc(???0 ) Koszałku...dobranoc(???) Ulaa......... Quote
Kam Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Przeczytałam wszystko dopiero teraz... jakie to ciężkie wszystko... Ulaa, Koszałku, jesteście dzielni bardzo... Quote
IKA & SONIA Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Idę teraz do pracy, ale jestem myślami z Tobą Koszałeczku kochany :-(:-(:-(:-( Przechodź spokojnie na drogą stronę mostu :placz::placz::placz: Quote
Ulaa Posted January 23, 2009 Author Posted January 23, 2009 Przeżyliśmy tą koszmarną noc (gonia66 dziękuję za wiarę, gdy ja ją traciłam!). Koszałek wreszcie dostał pić do woli, ale.... on już nie może pić. Ma szczękościsk, który trudno mu pokonać. Jedziemy :-( Dziękuję, że byliście z Nim przez ten cały czas... Quote
fona Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 :sadCyber:........................................................... Quote
Mikadominika1 Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Kochany malutki Koszałku :-( :-( :-( Quote
gonia66 Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Nie wiem co mam napisać....no nie wiem...czy są słowa na ten czas???W takich chwilach...chyba jednak nie ma słow....Koszałku.....dopóki nie przeczytam..ciągle wierzę...ale nie mam już łez.... Quote
tomcug Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Pamiętam, myślę i naprawdę nie wiem, co pisać. :placz::placz::placz: Quote
Ulaa Posted January 23, 2009 Author Posted January 23, 2009 Koszałeczek odszedł spokojnie, byłam z nim, dopóki był świadomy i przytomny... Leżał z główką na mojej ręce, na swoim kocyku, oddychał coraz spokojniej i coraz mniej boleśnie... Potem niestety wet nas (z mamą) wyprosił, ale on już spał, twardo jak kamień, wreszcie sobie odpoczął, biedny umęczony maluszek... Przed chwilą TZ skończył kopać grób... kolejny, w tak krótkim czasie... cholerna ziemia dalej zmrożona... Ale udało się, głęboko. Koszałek leży w ogródku, między porzeczkami... Tak bliziutko domu... Koszałku mój kochany masz już wreszcie swój domek, zostaniesz w nim na zawsze, na zawsze, nikt mi Cię już nie odbierze, nikt nigdy Cię nie skrzywdzi, nie zawiedzie, nie sprawi Ci bólu i nie przestraszy, nie będziesz popychany, przepędzany ani wyśmiewany. Przepraszam, że tak późno Cię odnaleźliśmy.... Byłeś tutaj dokładnie 4 miesiące i 4 dni, cóż to znaczy wobec całego długiego smutnego życia...? Żegnaj kochany dobry piesku. Bądź szczęśliwy tasm, gdzie jesteś... Znowu młody śliczny zdrowy sprawny... Ciekawe jak wyglądasz? Napewno wspaniale. Baw się ze swoimi przyjaciółmi, spaceruj, wygrzewaj, opychaj do woli... Nigdy o Tobie nie zapomnę i nie przestanę Cię kochać!!!! Quote
IKA & SONIA Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Takim Cię zapamiętam kochany Maluszku, szczęśliwym i zadowolonym chociaż a może aż przez te 4 miesiące Spij spokojnie Maluszku :-( :-( :-( Quote
mru Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 eh Koszałku, żadne słowa... żadne :( :shake: śpij, maluszku Quote
gonia66 Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 DZiękujemy Ulaa, że pomogłaś przejsć spokojnie Koszałkowi za TM..dziekujemy, że dałaś mu szczęscie i miłość, przez 4 miesiące...dziękujemy, że miał swoj fotelik, kocyk...swoich przyjaciól i choć jak się okazało- swoje serce mail "troszkę popsute"...miał w "zastępstwie" Twoje- gorące i pełne oddania serce...z całą pewnością szczęście i radość przeżyte w ciągu ostatnich dni pozwoliły Mu zapomnieć o przeszłości...Koszałek był tylko szczęśliwy..i to było dla Niego wszystko... Teraz nie ma Go z nami...:placz::placz:Bardzo boli..wiem...strata...rozłąka...ale warto bylo...dziękujemy Ulaa... KOSZAŁEK... ......:-(:-(:-( Quote
tomcug Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 Koszałku, tak bardzo będzie Ciebie brakowało [*] [*] [*] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.