Nutusia Posted October 21, 2008 Author Posted October 21, 2008 Wczoraj się normalnie poryczałam... ze szczęścia! Po powrocie do domku powitały mnie 3 (słownie: trzy) przeszczęśliwe psie mordy (w tym jedna sucza!!!!!). Była galopada od furtki do drzwi do domu, scena zbiorowej radości w holu... Normalnie szał! A gdy wzięłam makóweczkę tośkową w obie ręce i zapytałam "grzeczna byłaś?...", najnormalniej w świecie zostałam zaproszona... do ZABAWY!!!!!:loveu: Aż się mój wilkochart wtrącił, zazdrośnik jeden. Było pomrukowanie, ząbki na wierzchu, ale się... rozeszło po kościach... Ludziska, szykujcie się na CUD!!!!!:multi: Ona ma tyle niespożytej energii, że SZOK! Jeśli chodzi o efekty leczenia, to: - skóra przyschła i sierść przestała być lepka - drapanko i wygryzanko w zaniku (a właściwie w normie) - obecnie na skórze pod sierścią mamy... pancerz :oops: A może to nie pies ino żółw?....:roll: Quote
wilczyca Posted October 22, 2008 Posted October 22, 2008 Nutusia napisał(a): (......) Czy mogę prosić o zmianę wpisu dotyczącego suni - chodzi o wiek (8 lat, a nie 12) ( ..... ) Hi hi hi a mówiłam że ona nie jest taką staruszeczką na jaką wygląda :cool3: Nutusia jeśli potrzebujesz jakiegoś wsparcia to daj mi znać to troszkę podeślę Quote
Nutusia Posted October 23, 2008 Author Posted October 23, 2008 Wilczyco, bardzo dziękuję. W sprawie "wsparcia", skontaktuj się proszę z Agamiką. Bo wsparcie - owszem - bardzo jest potrzebne, ale to właśnie Agamika "trzyma bank" :loveu: A Tosca rzeczywiście jest całkiem krzepką damą w wieku balzakowskim :lol: U nas leje deszcz, więc została w areszcie domowym i nie wiem jak jej się to spodoba, tym bardziej, że zasmakowała już ogrodowej wolności... Zostawiłam ją z prosiaczym uchem, może starczy na godzinkę zajęcia. Ale potem.... Na szczęście Ciocia Ula jest dziś w domu, więc zajrzy do psia Przy porannych pieszczochach stwierdziłam, że pancerz już tak skutecznie wysechł, że zaczyna się kruszyć. Na szczęście odpada bez sierści, więc nie ma co liczyć, że Tośka zostanie... łysą śpiewaczką! Humorek dopisuje, apetycik też. Wczoraj postanowiła się "dowitaminować" na maksa i podczas naszej 20-minutowej nieobecności w domu zgrabnie wspięła się na blat kuchenny, sięgnęła na mikrofalę i... pożarła cały zapas swoich witamin (które uwielbia). Mam nadzieję, że nie będzie żadnych skutków ubocznych W sobotę zeznamy panu doktorowi jak to się panienka sama witaminowo obsłużyła... Miłego dnia wszystkim życzymy! Quote
Frotka Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Wspaniale, że zaczęła się bawić! Możliwe, że Tosca jest trochę młodsza tylko tak źle wygląda. Ex właścielka nie prowadziła książeczki zdrowia więc nie mamy jasnosci co do tego z którego roku jest pies. Wiek suki został oceniony tylko po zębach i ogólnym wyglądzie. Już kilka razy zdarzyło się tak, że bardzo wyniszczone psy były o kilka dobrych lat postarzane przez lekarzy. Quote
agamika Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 wilczyco ja zbieram na Tosię na forum owczarkowym głównie :oops: , dlatego ze ta , "mam dostęp" do pierwszego postu i moge rozliczenie prowadzić , i ten watek tak po "macoszemu "troche potraktowałam :oops: jesli chciałabys wspomóc Tobisie to będe bardzo wdzięczna :oops: teraz jestem w pracy to nie moge za długo na forum być, wiec z domu przesle wsztystko łącznie z nowymi zdjęciami :loveu: Quote
Nutusia Posted October 23, 2008 Author Posted October 23, 2008 Nasz pan doktor dał jej 8 latek zaglądając w oczka... Ale co tam - mój ONkochart ma 10, a nikt by nie powiedział! :evil_lol: Zabaweczki są całym jego światem! W nią wstąpiło tyle energii, że mam już drugi egzemplarz z wyraźnym ADHD. :lol: Oskar nadrabiał 1,5 roku spędzone na łańcuchu przy budzie, a Tosca ostatni czas, gdy na nadmiar ruchu nie mogła narzekać :placz: Aż żal, że idzie zima i będzie musiała zostawać w domowym areszcie... Quote
wilczyca Posted October 25, 2008 Posted October 25, 2008 śliczności kochane :loveu: przeglądnęłam cały wątek jeszcze raz i aż się wzruszyłam jak patrzyłam na zdjęcia Tobinki-Toscy, przepiękna metamorfoza. Nutusia :Rose:. Agamiko podaj mi nr konta to cosik wyślę dla suczynki. Quote
sugarr Posted October 26, 2008 Posted October 26, 2008 No ja wiedziałam, że ona porośnie!! :loveu: Śliczna sunia i ogromnie się cieszę, że taka szczęśliwa :multi::multi::multi: Quote
Nutusia Posted October 27, 2008 Author Posted October 27, 2008 Dzieńdoberek, Porasta, porasta, ale i gubi przy myciu (głównie puch). W sobotę byliśmy na kontroli - pan doktor wielce zadowolony z wyników leczenia. Wysięk zanikł, sierść sucha, rany przekształcone w strupy. No i potwierdzenie, że to jednak nie świerzbowiec! :multi: Nadal kontynuujemy wszystkie leki, tzn. antybiotyk jeszcze co najmniej 2 tygodnie, kapsułki z olejem z wiesiołka i ascorutical. W witaminach póki co przerwa, po pożarciu dwutygodniowej dawki na raz! :lol: Wracamy natomiast do kąpieli, celem eliminowania strupów i wzmacniania skóry. Zalecony szampon to Peroxyvet. U naszego weta kosztuje aż 46 zł :((( Może ktoś z Was miałby dojście do tańszej wersji... Co prawda jest to spora butla, a szampon gęsty jak żel, więc rozcieńczamy go wodą, ale biorąc pod uwagę, że mamy psa prać co 3 dzień, na jednej butelce może się nie skończyć :placz: Dla pocieszenia powiem, że szampon jest zdecydowanie najlepszy z trzech, którymi do tej pory traktowaliśmy Tośkę. Wmasowując mamy wrażenie, że wcieramy... piach - tak się strupy kruszą, a po myciu i wyschnięciu sierść jest wręcz aksamitna! W życiu nie dotykałam tak mięciuchnej owczarkowej sierści! Musi pozostawać na skórze przez 10 minut, co stanowi pewien problem, bo pod koniec seansu psina nam się zaczyna niecierpliwić i... marznie :-( Ale co tam, damy radę! Następna wizyta kontrolna 8 listopada. Poza tym panna nam schudła ok. pół kilograma, ale pan doktor złożył to na karb tego, że się przez ostatni tydzień bardzo dużo ruszała, spędzając całe dnie w ogrodzie. A w weekendy nabija kilometry chodząc krok w krok za pańciem :loveu: Póki jest apetyt i qoopole są cud urody - nie ma się czym martwić! Pozdrowionka i lewa łapa dla wszystkich Przyjaciół (Tośka to śmajka jest - łapę podaje lewą, a nie prawą :evil_lol:). Quote
Nutusia Posted November 1, 2008 Author Posted November 1, 2008 Witamy, Dziś był u mnie Święty Mikołaj! Co prawda nie przyjechał saniami zaprzężonymi w renifery, ale... czerwonym samochodem! :loveu: Dostałam zapas karmy, szampon leczniczy, zapas witamin i pysznościowe smaczki :lol: Baaaardzo dziękuję w imieniu swoim i pańci. A teraz wszystkich pozdrawiam i idę się prać, bo dziś przypada termin :oops: Tosca p.s. Z ostatniej chwili: psica właśnie dostała rujki, więc za parę dni będziemy tu mieli niezły cyrk :cool3: Quote
karusiap Posted November 1, 2008 Posted November 1, 2008 fajnie taki przedwczesny Mikolaj:loveu: Quote
irenaka Posted November 3, 2008 Posted November 3, 2008 Nutusia czytam i beczę, ale z radości.:multi: Przeczytałam cały wątek i aż nie mogę uwierzyć, że na tym świecie są tacy ludzie jak TY:loveu::loveu:!! Tyle pracy, serca i miłości dałaś tej suni, że aż żal serce ściska, że to tylko DT!! Quote
Nutusia Posted November 3, 2008 Author Posted November 3, 2008 [quote name='irenaka']Nutusia czytam i beczę, ale z radości.:multi: Przeczytałam cały wątek i aż nie mogę uwierzyć, że na tym świecie są tacy ludzie jak TY:loveu::loveu:!! Tyle pracy, serca i miłości dałaś tej suni, że aż żal serce ściska, że to tylko DT!! Proszę mnie tu nie zawstydzać :oops: Ludzi takich jak ja są caaaałe zastępy, co widać na tym forum i jemu podobnych. To ja nie mogę wyjść z podziwu dla wolontariuszy i wszystkich ludzi ogromnego serca, którzy się nie poddają i nie ustają w wysiłach, żeby zmieniać ten podły świat, żeby nadzieja nie zgasła, choć wokół nas coraz więcej okrucieństwa, znieczulicy i obojętności w nieustającym wyścigu szczurów, którego jedynym celem jest kasa :angryy: Opieka nad Toscą to dla nas wielka przyjemność. Na razie tylko tak możemy pomóc. Powiem wręcz egoistycznie (o czym pewnie większość z Was wie), że w dużej mierze robimy to wszystko dla siebie :eviltong:, bo nie znam większej przyjemności niż patrzeć jak zwierzę z zaszczutego, zabiedzonego kłębuszka nieszczęścia przeradza się w Przyjaciela Prawdziwego Człowieka. Po prostu tym sposobem mamy w domu piąty z rzędu kłębuszek, który z dnia na dzień się rozplątuje i rozkwita :loveu: A jeśli chodzi o DT, to mamy cichą nadzieję, że DS tak szybciutko się nie znajdzie :razz: i do tego czasu zdołamy z mężem wyjść na prostą i podjąć tę jedynie słuszną decyzję ;) Pozdrawiam serdecznie Quote
irenaka Posted November 3, 2008 Posted November 3, 2008 Będę śledzić ten wątek i z nadzieją czekać, że może faktycznie uda się podjąć tę jedynie słuszną decyzję;). Całuję serdecznie:buzi::buzi::buzi: Quote
agamika Posted November 3, 2008 Posted November 3, 2008 pisałam na owczarku pl, ale tu tez napisze zazdroszczę "św Mijkołajowi" możliwości odwiedzin u Tośki :placz: i bardzo bardzo jej dziękuję A Nutusia/Dumka(na owczarku ) /Magda spadła Nam jak z nieba:loveu: dziekuje dziekuje dziekuję :loveu: bo najlepszy hotel to nie to samo co dom nawet nie chce myśleć co by było gdyby Tosia dostała tego ropnego zapalenia skóry w hotelu ... albo schronisku ... tam nie ma warunków do kąpieli ( w lecie jeszcze jakoś, ale zima ... ) przekleje relację Mańki vel św Mikołaja z owczarka.pl Melduję gotowość do relacji z wizyty u Tosc Boże od czego zacząć Magda wyściskana od wszystkich ,którzy chcieli aby ją wyściskać Tosca Nie ma porównania z tym co było ,ale w drodze powrotnej mogłam sobie bez wstydu popłakać Kręgosłup-masakra i te strupy pod sierścią ,co prawda ich nie widać ale czuć Sunia wspaniała ,zresztą wszystkie psiaki cudowne,przyjacielskie takie do miziania Nie może do mnie dotrzeć do tej pory bezmiar ludzkiego okrucieństwa Magda to wspaniała osoba o wielkim sercu, ech ! żeby te wszystkie bidy tak dobrze trafiały Tosca pięknieje pokryła się sierścią ,jest czysciutka ,pachnąca i wyczesana.Na dzień dobry dostała ode mnie ucho wędzone ,którego zjedzenie okazało sie dla niej nie lada wysiłkiem ( moja Baki rozprawia się z takim w 5 min )ona je jadła ok godziny, ale nie ma się co dziwić ,brak niektórych zębów robi swoje Oprócz ucha zjadła spora ilośc wędzonych kurzych łapek ,które chyba bardzo jej przypasowały ,bo zagladała do pustej torebki Cudowne stworzenie Mam prośbe pomóżmy Tosce !!!!!! A teraz mała relacja foto Tosca dostaje kurzą łapkę a tu ucho Spójżcie na jej tył Magda demonstruje nadmiar skóry na szyi ,ale tak jest na każdej częsci ciała I prawie żabie udko Mimo wszystko jest bardzo energiczna Od wczoraj jest mały problem ,bo sunia dostała cieczki a w domku są dwa psy ,ale wiem,że gospodarze na pewno zrobią wszystko aby do niczego nie doszło Zostawiłam drobne suveniry i wyruszyłam do domu. Z tego wszystkiego mało co nie udusiłam z miłości Baki i Tonika To na razie tyle ,ale nasza znajomośc dopiero się zaczęła Proszę Pomóżmy Tosce ,ona jest tego warta Quote
Nutusia Posted November 4, 2008 Author Posted November 4, 2008 A Nutusia/Dumka(na owczarku ) /Magda spadła Nam jak z nieba:loveu: dziekuje dziekuje dziekuję :loveu: Hi, hi... z nieba spadłam, bo mnie tam nie chcieli! :diabloti: Agamiko, nie ma sensu myśleć co by było gdyby... najważniejsze, że jest jak jest ;) I w sumie już dawno Ci darowałam, że mi psa podmieniłaś i zamiast przywieźć bidę, co to miała tylko dożyć u mnie ostatnich swych dni przywiozłaś cud urody Panieneczkę, co biega już szybciej niż ja :mad: Co do wizyt, to ZAPRASZAMY wszystkich chętnych do poznania Toski i reszty "rodziny". Prowadzimy dom otwarty i uwielbiamy psiolubnych gości :lol: I jeszcze słówko w sprawie relacji Mańki - baaaardzo proszę Św. Mikołaja, żeby mi też takie "drobne souveniry" przyniósł pod choinę - grzeczna byłam - słowo harcerza! :evil_lol: Bo jeśli drobnym souvenirem nazwać 15 kg wór karmy specjalnej na problemy skórne, 2 butle szamponu lecznicznego, 400 tabletek witamin i torbę smaczków, to strach się bać jak u Mańki wygląda souvenir bez przymiotnika "drobny" :crazyeye: Ja też odniosłam wymierną korzyść, bo zyskałam przefajnościową Kumpelę :loveu: Na koniec dodam, że od wczoraj psikamy zadek specjalnym sprayem niwelującym zapach rujki (biedny Lesio powąchał i kichał chłopak dobre 2 minuty :evil_lol:) i obmyślamy rozmieszczenie miejsc noclegowych na "krytyczne dni". Od wczoraj panna ma areszt domowy, napoczęła więc drzwi wejściowe...:mad: Od dziś wzmocniliśmy zasieki, zostawiliśmy kostkę cielęcą dla zabicia dręczącej nudy i liczymy, że wieczorem będziemy mieli do czego wrócić :roll: Miłego dzionka życzymy naszym Wielbicielom :loveu: Quote
AMIGA Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 No proszę jaka grzeczna dziewczynka!! Moja Amiga jak tylko widzi spray w mojej ręce, to już jej nie ma w zasięgu mojej ręki, oczu - ba prawie się chowa pod podłogę:evil_lol: Quote
Nutusia Posted November 8, 2008 Author Posted November 8, 2008 [COLOR=Purple]Za nami kolejna wizyta u weta. Za każdym razem spodziewam się, że to już będzie ostatnia i koniec dramatycznych kosztów, ale niestety :placz: Są wieści złe i dobre. Zacznę może od tych złych, co by to już mieć za sobą. Wycieńczony, wyniszczony organizm jest kompletnie bezbronny. Ponieważ z problemami skórnymi walczy antybiotyk (coraz skutecznej) i szampon, franca zaatakowała ucho :angryy: Syf i bagno totalne: odstające kawałeczki martwej skóry, lejąca się ropa... :shake: Pan doktor bardzo się starał jak najlepiej oczyścić małżowinę przed zapuszczeniem leku, ale do końca mu się nie udało, bo boli i psinka bardzo płakała i się wyrywała. Dostaliśmy zawiesinę o nazwie Aurizon do stosowanie przez 2 tygodnie i potem jedziemy na kontrolę. Jeśli pan doktor uzna za stosowne, trzeba będzie suńkę znieczulić i pod narkozą porządnie wyczyścić ucho z tego całego syfu. Dał też osłonowo 2 zastrzyki. Kolejna wiadomość jest taka zło-dobra. Skóra w sumie nieźle się goi, ale najgorsze strupy nadal siedzą tam, gdzie sierść jest najgęściejsza, czyli na łopatkach i na kołnierzu. Nadal mamy kąpać co 3 dzień, skupiając się głównie na tych miejscach, ale jeśli przez 2 tygodnie strupy nie odpadną, pan doktor będzie musiał te miejsca wygolić, żeby przyśpieszyć proces gojenia. Antybiotyk, kapsułki z wiesiołkiem i ascorutical przedłużył na kolejne 2 tygodnie... No a teraz te dobre! :eviltong: Panna Tosca przytyła 2 kg!!!!!!:loveu: Pan doktor powiedział, że już zdecydowanie czuć różnicę przy robieniu zastrzyków, bo... jest się w co wkłuwać i można przestać drżeć, że się złamie igłę o kość :multi: Rujka jest w apogeum :mad: Od wczoraj mamy w domu istny cyrk :diabloti: Spałyśmy dziś z Toscą w oddzielnym pokoju, ale straż pod drzwiami koczowała, piszczała, drapała oraz warczała na siebie złowrogo :cool3: Dziś dopiero 8 dzień - jeszcze 2 tygodnie przed nami:placz: Oskar jako tako znosi ten stan z godnością, ale Lesiowi kompletnie palma odbiła. Odmawia jedzenia i chodzi jak w amoku :oops: Dostaliśmy od pana doktora jakieś tabletki na uspokojenie, ale on sam powiedział, że na niewiele się zdadzą... No trudno - nie mamy wyjścia - musimy jakoś to przetrwać, choć nerwy mam w strzępach :crazyeye: Pozdrawiamy weekendowo[/COLOR] Quote
wilczyca Posted November 8, 2008 Posted November 8, 2008 [B]agamiko[/B] powinnaś mieć już przelew, mało ale zawsze coś :oops: Quote
mysza201 Posted November 12, 2008 Posted November 12, 2008 Witam ja również wysłałam pieniązki na Tobie(30-10-2008) prosiłabym agamike o informacje czy przelew doszedł, pisałam na owp ale nie otrzymałam odpowiedzi, nie będzie mnie w polsce przez chwile i chciałam pozamykać pewne sprawy pozdrawiam Quote
agamika Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 mysza201 napisał(a):Witam ja również wysłałam pieniązki na Tobie(30-10-2008) prosiłabym agamike o informacje czy przelew doszedł, pisałam na owp ale nie otrzymałam odpowiedzi, nie będzie mnie w polsce przez chwile i chciałam pozamykać pewne sprawy pozdrawiam kurcza na OwP na priwie pisałaś ? bo nic nie dotarło :oops: w każdym razie dziś w końcu dostałam rozliczenie i tak dotarło :loveu: bardzo bardzo Wam dziękuję w sumie dotarło od ostatniego rozliczenia ok 600 zł na konto Tobisi :loveu::multi: jutro dokładnie rozpisze wpłaty Quote
Nutusia Posted November 14, 2008 Author Posted November 14, 2008 I my DZIĘKUJEMY! Jesteście wszyscy WSPANIALI, KOCHANI i NIEZASTĄPIENI :loveu: W ramach "wdzięczności" uprzejmie donoszę, że przedwczoraj byliśmy świadkami toscowego... GALOPU!!!! :multi: Wypuszczona do ogrodu z domowego aresztu spowodowanego rujką, galopkowała ode mnie do męża i z powrotem! Wypróbowałyśmy też zabaweczkę pożyczoną od Oskara. Pobiegła za rzuconą piszczałką, chwyciła w ząbki, nie chciała oddać... ale szybko się znudziła. Może dlatego, że było już ciemno. Niedługo ponowimy próbę :eviltong: Poza tym jest coraz bardziej kontaktowa, przytulińska, ale subtelna i delikatna. Z niezwykłą cierpliwością, bez cienia oburzenia czy złości znosi wszystkie niemiłe zabiegi (kąpiele i zapuszczanie kropli do ucha). W pozostałych sprawach rutyna: kąpiółki co 3 dzień, garść tabletek 2 x dziennie i kropelki do ucha. Rezultaty tych działań pan doktor oceni w sobotę za tydzień... Rujka w stadium końcowym - spray znów poszedł w ruch i ponownie zaczął spełniać swoje zadanie :razz: Z kotami panna zawarła pokój, choć przyjaźni to z tego nie będzie...:cool3: O, i to by było na tyle. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim życzliwym miłośnikom naszej dziewuszki i pozdrawiamy w ten chłodny, jesienny dzionek. Quote
wilczyca Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 serducho się raduje przy czytaniu tych wszystkich wiadomości Quote
Nutusia Posted November 24, 2008 Author Posted November 24, 2008 mar.gajko napisał(a):Co u Tobciuni?? Grubnie, szaleje? Tak było jeszcze do soboty... Utyła kolejne pół kilograma. Teraz mogę jedynie prosić wszystkich o mocne zaciśnięcie kciuków, pozytywne myśli... Na skórze, która już już się zaczynała goić, znowu pojawiły się sączące strupy. Pan doktor powiedział, że skóra bardzo chce się goić, ale wyraźnie coś jej przeszkadza. W wynikach krwi norma leukocytów jest przekroczona niemal podwójnie (norma 10 tys. w Toski 28 tys) :placz: Dopiero co skończyła rujke, a u ujścia narządu rodnego pojawiła się ropa... Co to oznacza nie trudno się domyślić. Jedyne szczęście w nieszczęściu, że ta rujka się pojawiła, bo ją "odetkała". W sobotę jeszcze wszystko było z psem OK, nie wyglądała na chorą. Jadła normalnie, wpychała łepetynę pod rękę, kłusowała na spacerkach. Spokojnie umówiliśmy się na USG na najbliższą środę, żeby mieć pewność co tam w środku nie gra, bo nadal zabieg sterylizacji w jej stanie jest niezwykle ryzykowny. Mogło się np. okazać, że to "zwykłe" zapalenie pochwy i obeszłoby się bez operacji. Niestety, wczoraj jej stan się dramatycznie pogorszył. Przestała jeść, praktycznie nie wstaje z posłania, z "łaski" wychodzi na króciutkie siusiu do ogrodu. Rano jakby było lepiej (od soboty wieczór bierze silniejszy antybiotyk), ale to nadal nie jest stan normalny. Nadal nie je, pije wodę jak smok wawelski. Dzwoniłam wczoraj do lekarza - z mojego opisu zyskał właściwie 100% pewność, że najgorsze przypuszczenia się potwierdzą. Jednak na wszelki wypadek jedziemy dziś na USG na 20-tą, dzięki uprzejmości pewnej pani doktor - znajomej owczarkowej wielbicielki z Legionowa. Gdy tylko będę miała wynik w garści - dzwonię do naszego pana doktora, który będzie w pełnej gotowości i w razie czego przeprowadzi zabieg jeszcze dziś w nocy. Nie ma na co czekać, bo z każdym dniem suczynka będzie tracić siły, a przecież jeszcze w pełni ich nie odzyskała. Umieram z niepokoju, ryczę gdy na nią patrzę i przy całym moim życiowym optymiźmie straaaaasznie się boję. Jeśli dojdzie do zabiegu, pan doktor wykorzysta stan narkozy do porządnego, głębokiego oczyszczenia uszu, bo pomimo zapuszczanych kropli, nadal głęboko tkwi potężny stan zapalny... Tak więc jeszcze raz proszę o pozytywne myśli. Dam znać jak tylko będę cokolwiek wiedziała. Magda Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.