Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witamy w odwiedzinach, jak zawsze bardzo nam miło! Łośka już kiedyś brała Arthroflex - nawet przez dłuższy czas. Potem przerzuciliśmy się na ludzkie preparaty, bo... tańsze (brała różne, które miały arthro w nazwie, bo wszystkie zawierają glukozaminę). Teraz jeszcze bierze preparat, który odziedziczyła po Idolku (zapomniałam nazwy - od Eluni on był). Arthroflex z pewnością nie zaszkodzi, ale jest na tyle nieciekawie, że na samych preparatach długo nie pociągniemy :( Zobaczymy w czwartek co powie nasz Doktor, a potem w poniedziałek dr Dembele...
Ha, tytuł się zmienił!!!! :) Mam tylko nadzieję, że niedługo będę go mogła znowu edytować...

  • Replies 2.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Niestety....prawda jest taka, że tak naprawdę długofalowo nie za wiele da się zrobić w kwestii stawów....
Te preparaty z glukozaminą są wzmacniające, owszem, ale nie rozwiążą problemu.

Sterydy ( w dodatku u Toski akurat wykluczone) są wspomagaczami na czas jakiś, ale też nie można ich podawać bez końca.
My dostawaliśmy jeszcze zastrzyki z metacamu, a później z jakiegoś czegoś Niligrin?, albo jakoś tak.
Ale to pomagało doraźnie.

Nie chciałam Cię martwić Nutusiu, ale Ty i tak to wiesz...

Powinna chodzić w ubranku i nie powinno być jej zimno.
I to wszystko co możesz tak naprawdę.

Posted

Gusia ma rację , to co Toskanka przeszła , brak właściwie wszystkiego dziś procentuje z nadwyzką, nie ma się co oszukiwać , chłody pogłębiają stany zapalne , widzę to po moim łobuzie. My jak zawsze przyklejeni do Tosinego watku jesteśmy z Wami na dobre i na złe


Bros też w przypadku nawrotów kulenia dostaje Metacam ale to chyba silny lek , trzeba zapytać weta

Posted

Dzięki za wsparcie, za obecność, za rady...
Ja oczywiście żadnych leków nigdy nie podawałam i nie zamierzam podawać bez uzgodnienia z lekarzem! Wszystko sobie skrzętnie notuję i potem mimochodem zadaję pytania Doktorowi. On się absolutnie nie obraża, tylko mi tłumaczy dlaczego nie można czegoś podać, albo mówi, że czegoś innego można spróbować. Nie zawsze potrafię potem dokładnie Wam tu wszystko przekazać, ale jakby nie patrzeć umierająca Łośka całkiem nieźle przetrwała z nami już 2 lata, więc nasze "stowarzyszenie" chyba jednak całkiem nieźle działa. :)
Tosinek raczej nie marznie. Gdy nas nie ma, śpi na swoim gąbkowym tapczanie, położonym na podłodze z desek, z dala od okien i drzwi. Do ogrodu wychodzi dosłownie na chwilę - jedna rundka i do domku, więc nawet nie ma czasu zmarznąć (przynajmniej teraz, bo jak są naprawdę duże mrozy nawet na tę "chwilkę" ją ubieram). Jeśli wybieramy się na dłuższy spacerek, wtedy wkładam jej czaderskie ubranko.
Nie chcę panikować i sama od siebie odsuwam obraz ostatnich dni naszego Oskara, ale otwarcie piszę: dobrze nie jest.

Posted

Zaglądam do mojej ulubionej Łosicy na dogo.
Nużyca to cholerne paskudztwo, ponoć rzeczywiście z tego nie da się zwierzaka całkowicie wyleczyć - zawsze, nawet po latach może być nawrót :(
Tośka - nie dawaj się! Nutusiu - jak rozliczę delegację to postaram się coś Wam do skarpety dorzucić ;)

Posted

Nużeńcem to się Łośka ani trochę nie przejmuje - jedynie dość skutecznie zaciska zębiska na widok strzykaweczki w mej dłoni. :) Nawet się za bardzo nie drapie, o dziwo. On jej jakoś tak wyraźnie nie przeszkadza... W sensie, że fizycznie, na zewnątrz nie widać jego niszczycielskiej siły. Za to po raz kolejny stwierdzam, że jest przygłucha - i to coraz bardziej. Nie słyszy cmokania i gwizdania. A nawet jeśli usłyszy, nie wie skąd dochodzi głos. Słyszy natomiast klaskanie i tak się porozumiewamy. A, no i oczywiście słyszy... sypanie karmy do miski! :)

Posted

[quote name='mysza 1']Link nie wchodzi, róznie z nużycą, ja miałam pod opieką psy, które z tego wyszły.


moze teraz?

http://www.dogomania.pl/threads/184002-Chory-maluch-znowu-potrzebuje-wsparcia-finansowego-na-leki!!!?p=15530254#post15530254

Oskarek miał gnilca...i gnilca leczono sterydami...no a jak wiadomo, przy nużycy nie powinno podawać się sterydów...no i gnilec wyleczony, a nuzyca wróciła ze zdwojoną siłą:-(:-(:-( pani Oskarka nie daje rady już - i psychicznie...i finansowo:-(:-(:-( a stosowała już bokars, wrotycz i inne cuda niekonwencjonalne...nie wspominając o invermektynie:placz:


a na stawy polecam Cortaflex:)

tu można poczytać:

http://www.f o r u m.**********/showthread.php?t=5824

Posted

Tosina też brała sterydy, bo w poprzedniej zeskrobinie nużeńca nie było... Przyczaił się drań, uśpił naszą czujność i zaatakował :( No nic, nie z takich tarapatów już Łośka wychodziła - przecież ona ma kilka nadprogramowych żyć w końcu, nie?... :) Wczoraj wyraźniej lepiej się czuła ruchowo. Po powrocie do domu zestroiłam ją w płaszczyk i na pół godziny została banda w ogrodzie, bo ja miałam dyżur przy suni mojej koleżanki z sąsiedniej ulicy. Potem wrócił Pańcio wieczorkiem i też chętnie dreptała za nim na dwór po opał. Ech, żeby tak było codziennie!... Tak czy inaczej najprawdopodobniej pojedziemy jutro do Doktora, bo musimy pokazać ranę naszej Nocki, więc i Łośkę zabierzemy (żeby się Doktor nie odzwyczaił :))

Posted

To Nutusiu nie masz innego wyjścia tylko non stop z miską wszędzie chodzić i z karmą. Jak chcesz zawołać Toskankę to wrzucasz 2 chrupki do miski ;) Proste :)
Mój Świruś już taki głuchy, że nawet chrupek nie słyszy, ani otwierania drzwi do lodówki... to dopiero głuchota.
A chociaż Toscanka wzrok ma dobry?

Posted

Czy ja wiem czy wzrok ma dobry?... Jak już klasnę i odwróci makówkę w moją stronę, to mnie widzi! :eviltong: I lezie łosiowym chodem po głaski, kładąc uszy po bokach i zamiatając kitą podłogę. Jak już się przytoczy, wpycha ryjek w jakąś szczelinę (pomiędzy ramię i tułów, między udo a kanapę) i z upodobaniem czochra sobie wąsy! :evil_lol: Fajna ta nasze Łośka, ciapciak taki... Od dyskusji z Marcelem przy płocie też tylko klaskanie jest w stanie ją odciągnąć (po co ja się jeszcze do tego drę, to sama nie wiem...:cool3:)

Posted

No Łośka, popiszemy sobie... same do siebie :) Tylko że Ty czytać nie umiesz! Powiem Ci więc (albo wyklaszczę), że dziś wieczorkiem udamy się do Twojego ulubionego Doktora - może coś na te rozjeżdżające się raciczki pomoże...

Posted

Tak sobie myślę, że skoro doktor taki ulubiony to może z jego powodu Łosica sobie te wszystkie rzeczy wynajduje? ;) W myśl zasady: "tydzień bez wizyty u ulubionego doktora to tydzień stracony".
Buziaki w nos dla dla wszystkich potffforów ;)

Posted

Dzięki Ciocia, że nam wątek poniosłaś! :) Bo tak jakoś mi nieswojo tylko do siebie gadać...
Może i coś jest w Twojej teorii - choć jak do tej pory, to ona działała raczej ze strony Doktora, który zapraszał nas co najmniej raz w tygodniu na wizyty kontrolne! :)
Dziś może i byśmy się jakoś wykręcili, gdyby nie to, że się rana na naszej Nocce nie chce goić jak na... psie! :)

Posted

[quote name='Ra_dunia']Jak to nieswojo do siebie gadać? ;) Przecież człowiek od czasu do czasu musi porozmawiać z kimś inteligentnym :D[/QUOTE]
Teraz to po prostu nie wypada sie odezwac :evil_lol:

Posted

Pisać chociażby po to, żeby wątek do góry podskoczył. Bo na innych wątkach dyskusje (zażarte bądź mniej :razz:), więc łośkowy pikuje w dół...
Dam znać jutro cośmy z Doktorem uradzili...
O, tośmy się dochrapały 200 strony! Niezła historia, co?:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...