figa33 Posted October 3, 2010 Posted October 3, 2010 mój przelew poszedł dziś , więc pewnie jutro będzie na koncie Łosiu kochany , nie choruj :shake: Natusiu jak już będzie wiadomo choć cokolwiek napisz i daj znać co do leków:lol: Quote
AMIGA Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Trzymam dziś mocno kciuki za to, żeby się Łosiowe łysinki raz na zawsze wyniosly za sprawą doktora o wdzięcznym nazwisku Quote
Ewa Marta Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 ja też mocno trzymam za Łosia. Niestety nie mam jak podjechać, ale myślami będę z Wami:-) Quote
mysza 1 Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Ciekawe co tam doktor powiedział i jakie leczenie zalecił. Quote
Nutusia Posted October 5, 2010 Author Posted October 5, 2010 Już piszę... straszną mam dziś galopkę. W dodatku zostawiłam wypis z lecznicy w samochodzie, więc piszę z głowy (a co za tym idzie z niczego!:)) Pokazałam Doktorowi zdjęcia Tośki z poszczególnych etapów (początkowe, po intermediusie i po złocistym). Wyraźnie był zaskoczony i przejęty. A pani asystentka (zanim zobaczyła zdjęcia) westchnęła "ale chudzinka"... No więc nużeniec rzeczywiście jest i ma się niestety dobrze :( Doktor od razu uprzedził, że nawroty łysienia były, są i będą! Na razie dostała biomectin, tyle że nie w zastrzykach jak to robił nasz Doktor, ale dopyszcznie. Ma brać 14 dni i właśnie po 2 tygodniach mamy się pokazać znowu. Nie wiadomo czy wyłysieje całkowicie, ale jest to możliwe. Zależy w jakiej kondycji są poszczególne mieszki włosowe - w sumie wiadomo w jakiej - w nędznej... Wszystkie przypadłości jakie Tośka miała do tej pory (ropne zapalenie, ropomacicze, zapalenie płuc, zapalenie kości, zapalenie ucha...) wikłało każdą podjętą próbę naprawy skóry. Antybiotyk działał, ale w konsekwencji obniżał odporność. Leczył chorobę, ale z drugiej strony otwierał pole do popisu nużeńcowi. Trochę jestem zaniepokojona, bo mamy na te 2 tygodnie odstawić wszystko, z Euthyroxem na tarczycę włącznie. A przecież tarczyca jest chora i wiadomo, że chorzy na tarczycę są skazani na przyjmowanie hormonu do końca życia... Będę dziś u naszego Doktora z naszą Nocką, a także z Tośką, bo znów ma samolotowe skrzydło, a nie ucho i trzeba to porządnie wyczyścić. Wszystko zeznam i jutro napiszę Wam co usłyszę w odpowiedzi. Spotkałam też dziewczynę w poczekalni, która zna Łośkę z dogo i twierdzi, że tak czy inaczej to teraz cudo nie pies :) Powiedziała mi, że wyadoptowała kiedyś sunię w podobnym stanie co nasz Łoś, też była leczona miesiącami, u różnych lekarzy (w tym u dr Dembele) i w końcu pomógł jej jakiś lekarz w Lesznie (dała mi nawet namiary...). Ale póki co czekamy na efekty biomectinu do paszczy. Dobra, lecę, bo dziś ze sobą do lekarza muszę... Quote
Ellig Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 Jest tak jak myslalam, tak bylo z nasza sunia, tylko ona jeszcze przed wizyta u Dembele dostawala Imodium, teraz nuzeniec zacznie "wylazic" i tak jak juz wczesniej pisalam bedzie to wygladalo strasznie....Odstawienie hormonow na 2 tyg to nic takiego. Ja przed ch.....a musze odstawiac na miesiac i to jest zalecenie onkologa, wiec nie martw sie , bedzie dobrze, jestem dobrej mysli:) Quote
Ellig Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 Oj gapa ze mnie zapomnialam zapytac czy finansowo sobie poradzilas, czy starczylo pieniedzy, czy mamy pomoc? Quote
Nutusia Posted October 5, 2010 Author Posted October 5, 2010 Już jestem z powrotem. Moje leczenie też uciążliwe - głównie za sprawą organizacji przestępczej, jaką zdaniem mojego ortopedy jest komplikujący wszystko NFZ :) Zapłaciliśmy 142 zł, czyli z puli "na dermatologa" zostało nam 8 zł, a w ogólnym rozliczeniu jesteśmy na maciupkim minusiku (uaktualniłam post rozliczeniowy). Nie mam pojęcia ile będzie kosztowała następna wizyta i co Doktor zaordynuje. Może do tego czasu wpłyną pieniążki z bazarku, który zrobiła dla nas kochana Bros... Przy kolejnej wizycie może już będę trochę mniej rozemocjonowana - dopiero pod koniec wizyty praktycznie w pełni rozumiałam co Doktor mówi :) Powtórzyłam zatem jego teorię i zalecenia swoimi słowami (dwa razy!!!!!), żeby mieć pewność, że niczego nie pokręciłam. Zanim dojechaliśmy do domu było po 22-iej. Łośka zasnęła wywalona na swoim posłanku w bagażniku i trzeba nią było potrząsnąć, żeby się obudziła pod domem (jest to jednak 50 minut jazdy :)) Muszę pokombinować, może mi się uda następnym razem gdzieś ją zostawić na cały dzień w Wwie w dniu wizyty, żebyśmy nie musieli jechać 2 razy po prawie 100 km jednego dnia (ale i tak nie zamienię mojej wsi na żadne miasto stołeczne! :)). Quote
Nutusia Posted October 6, 2010 Author Posted October 6, 2010 No więc tak... Papier, który dostałam to nie wypis, ale paragon i na nim widnieje: - zeskroibna - 25,08 zł, - materiały - 4,00 zł, Biomectin inj. 52.09 (3,10 zł x 16,800 ml), konsultacja dermatologiczna pierwsza - 60,84 zł - razem 142,00 zł Ile pieniążków trzeba teraz przewidzieć na następną wizytę - nie mam pojęcia. Ale bardzo proszę o wsparcie, bo akurat ten miesiąc jest dla mnie masakryczny z powodu wyprawienia Dziecięcia do szkół i samochodu, który wręcz wyje o dofinansowanie... Wczoraj byliśmy u naszego Doktora. Z uszu (szczególnie z jednego ) wydłubał kilo błota :shake: Dostałyśmy receptę na Decorfineff. Co do zaleceń dr Dembele, nasz Doktor potwierdził, że możemy na 2 tyg. odstawić hormon bez niebezpieczeństwa. Tyle, że leczenie nużeńca potrwa o wiele dłużej niż 2 tyg.... Zobaczymy. Najgorsze jest to, że nużyca jest jedynie chorobą wtórną, a jej wyleczenie nie zlikwiduje pierwotnej przyczyny. No ale cóż, trzeba wierzyć mądrzejszym od siebie:razz:. Teraz w sumie bardziej martwią mnie tylne łapiny naszego Łosia - coraz trudniej się na nich utrzymać. Miseczkę musieliśmy zacząć stawiać na chodniczku, bo się tylne płetwy rozjeżdżają na terakocie. Wczoraj w poczekalni w lecznicy nie mogła sobie znaleźć miejsca. Jakby się bała położyć, że nie będzie mogła się podnieść. Zazwyczaj zabieramy jej kołderkę, ale wczoraj wychodziliśmy w dużym pośpiechu, a jeszcze zabieraliśmy Nockę. W końcu wymyśliła, że najwygodniej jej będzie zasiąść na... wadze:evil_lol:, bo leży na niej mata antypoślizgowa. Przybrała 1,8 i waży teraz 31,8, choć bez sierści i tak wygląda jak szkieletor. Cały czas dostaje preparaty na stawy (suplementy diety). A tu teraz jeszcze taka niekorzystna wilgoć i zimnica :placz: Ech, jak nie urok, to... przemarsz wojsk ::-( Quote
Ellig Posted October 6, 2010 Posted October 6, 2010 Magda przepraszam ale w tym miesiacu juz finansowo nie moge pomoc...mam nadzieje ,ze Losowi smakuje karma to tyle co moglam na razie zrobic. Quote
Nutusia Posted October 6, 2010 Author Posted October 6, 2010 [quote name='Ellig']Magda przepraszam ale w tym miesiacu juz finansowo nie moge pomoc...mam nadzieje ,ze Losowi smakuje karma to tyle co moglam na razie zrobic. Ela - Ty przepraszasz?!?!?!? Nieba nam przychyliłaś z tym, co dotychczas dla nas zrobiłaś! Napisałam właśnie tekst do allegro cegiełkowego, które zaoferowała nam Ciocia Mysza. Zdjęcia wyślę z domu. Wkleję, może macie jakieś uwagi - jako bardziej doświadczone allegrowiczki :) Pomóżcie jej przeżyć kolejny dzień! Tosca wyszła obronną łapą z wielu opresji. Można wręcz zaryzykować twierdzenie, że zostało jej podarowanych kilka żyć. Pomimo skrajnego zagłodzenia, wycieńczenia i zaniedbania, pomimo atakujących ją kolejnych, wynikających z tego stanu chorób, suczydło trzyma się życia pazurami i z radością i wdzięcznością przyjmuje każdy kolejny podarowany jej dzień. Prawdopodobnie już nigdy nie będzie psem w pełni zdrowym, o pięknej błyszczącej sierści i zaokrąglonych boczkach. Głód wycisnął na niej swe parszywe piętno, pozbawiając skórę i narządy wewnętrzne możliwości powrotu do normalnego funkcjonowania. Jej stan bywa raz lepszy, raz gorszy. Problemy z wchłanianiem powodują, że pomimo dobrego karmienia nie może przybrać na wadze (waży max. 30 kg). Z kolei zmasakrowana chorobami i wyniszczeniem skóra okresowo pozwala sierści odrosnąć, by po jakimś czasie znów pojawiły się wyłysienia i konieczność zastosowania antybiotykoterapii. DO KOŃCA SWOICH DNI TOSCA BĘDZIE PSEM SPECJALNEJ TROSKI... Dwa lata temu Tosia została wyciągnięta ze schroniska i zabrana do domu tymczasowego, gdzie miała zostać odkarmiona, podleczona i gdzie miała czekać na dom stały. Niestety, szybko się okazało, że psa, w stosunku do którego popełniono tyle trwających latami zaniedbań nie da się tak po prostu „wyprowadzić na ludzi”. Opiekunowie Suni bardzo szybko zdali sobie sprawę, że Tosca będzie musiała u nich zostać na stałe, bo kto się zdecyduje adoptować starego, schorowanego psa, którego leczenie pochłania ogromne nakłady finansowe. Rozpoczęli więc nierówną walkę i już kilkakrotnie drżeli o życie swej podopiecznej. Niedługo po przybyciu do DT Tosia przeszła poważną operację, gdyż zdiagnozowano rozległe ropomacicze z przeciekami do otrzewnej. Zanim wydobrzała, już zmagała się z ropnym zapaleniem skóry. Zdiagnozowano również niedoczynność tarczycy, co skazuje Tosię na dożywotnie przyjmowanie hormonu. Wiosną 2009 Tosca przeszła zapalenie płuc – stan był tak poważny, że wszyscy tracili optymizm, ale udało się! Zmagała się też z dwoma rodzajami gronkowca, zanikiem mięśni, zapaleniem kości... Ma wyniszczoną wątrobę i potężne zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie. Obecnie, na skutek bardzo obniżonej odporności, spowodowanej długotrwałą antybiotykoterapią Tosię zaatakował nużeniec – jest w trakcie leczenia, a guru dermatologii, dr Dembele twierdzi, że w przypadku psa po takich przejściach, choroba będzie nawracać. Tosca i jej Opiekunowie zawarli swoistą umowę: pies będzie walczyć i cierpliwie znosić wszelkie zabiegi, a człowiek nie opuści, będzie się nim opiekować i kochać tak, jak na to zasługuje. Każda ze stron – jak dotąd – wywiązuje się pilnie z tej umowy. By jednak móc dalej dotrzymywać owej umowy i wciąż walczyć o lepsze jutro dla Tosi, musimy prosimy o pomoc, bo koszty jej leczenia i utrzymania przewyższają możliwości jej Opiekunów. Pozostaje nam - ślepa skądinąd wiara, że nie pozostawicie Suni i stojących za nim murem Opiekunów, samych sobie. Oni na Was liczą! Tym z Państwa, którzy wyrażą chęć wspomożenia dalszego istnienia Tosi, składamy wielkie podziękowania i ogromne wyrazy szacunku. Quote
Nutusia Posted October 7, 2010 Author Posted October 7, 2010 Bardzo pięknie dziękujemy! :) Zaraz wysyłam PW. Quote
Ewa Marta Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Nutusiu, tekst pięny, ale popraw "prosimy" na "prosić" o tutaj: By jednak móc dalej dotrzymywać owej umowy i wciąż walczyć o lepsze jutro dla Tosi, musimy prosimy o pomoc, bo koszty jej leczenia i utrzymania przewyższają możliwości jej Opiekunów. No i ja dopisałabym cos o tym, że jej tymczasowi opiekunowie mają już kilka stworzeń na utrzymaniu i nie są w stanie finansować leczenia Tośki. Quote
Nutusia Posted October 7, 2010 Author Posted October 7, 2010 Zapomniałabym... Dokładnie 2 lata temu pojawił się w naszym życiu pewien Łoś... Wtedy był Smrodkiem, potem Łysą Śpiewaczką, Smokiem Wawelskim... Sporo od tego czasu obie przeszłyśmy, wiele się nauczyłyśmy i baaaardzo pokochałyśmy... Quote
figa33 Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Nutusia potrzebuje pomocy , Tośki stan nieciekawy , i jest bardzo prawdopodobne ,że nawroty będę , a do tego jeszcze te biedne łapiny...... allegro cegiełkowe dopiero za miesiąc koszta są i będą , to pewne NIE MOŻEMY NUTUSI ZOSTAWIĆ Z TYM PROBLEMEM ! Wzięła na siebie trud opieki nad Toscą , ale za zwrot kosztów. A zresztą po co ja to piszę , kochane ciotki o tym wiedzą i pamiętają.... HELP!! To już dwa lata , można powiedzieć ciągłej walki o tę cudną Smoczycę , wyrwanej śmierci właściwie... Nutusiu :Rose: Quote
jola_li Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Przykro mi, że nie mogę więcej - mam pod opieką aprowizacyjno-weterynaryjną psiaki z mazurskiej wioski i sama ledwo daję radę :-(- ale chociaż 10 złotych dorzucę. Poproszę numer konta. Quote
Nutusia Posted October 7, 2010 Author Posted October 7, 2010 Joluś, dzięki! A ja myślałam, że przyszłaś tylko zapisać łośkową "rocznicę" do swojego niezwykłego kalendarza :) Tak, bardzo potrzebuję wsparcia, bo oczywiście łosiątko zapewniło nam "atrakcje" w najmniej odpowiednim czasie: wysyłka Studenta do szkół i reanimacja auta, a najdalej w przyszłym miesiącu zakup węgla na zimę. Najzwyczajniej w świecie nie mam z czego założyć :( U naszego Doktora leczymy się często "na zeszyt" - płacimy dopiero jak uzbieramy. W warszawskiej lecznicy jest to niemożliwe - wręcz wisi info w recepcji, że kredytowane wizyty nie wchodzą w rachubę - no cóż, stolyca! :) Mogę jedynie wesprzeć pokryciem kosztów podróży do Wwy... Quote
Ewa Marta Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 W drugą rocznicę nowego życia Tośki wszystkiego najwspanialszego dla całej Waszej Rodzinki i tej dwunożnej i czteronożnej:-) Nutusiu, to co Wy jej dajecie jest bezcenne, nieprzeliczalne na żadne pieniądze. To miłość, cierpliwość, codzienna troska o nią, czas jej poświęcany:-) Dlatego my musimy walczyć o kasę dla niej. Dlaczego allegro cegiełkowe jest dopiero za miesiąc? Pieniądze potrzebne są na już... Czy Toscanka stoi w jakiejś kolejce? Quote
Nutusia Posted October 7, 2010 Author Posted October 7, 2010 Pięknie dziękujemy za życzenia!:loveu: Walka o kasę jest chyba trudniejsza niż kochanie naszego Łosia :) Czasami jest uparta i "trudna", innym razem rozbrajająca i przymiluśna, ale nieustająco kochaniutka. Na allegro - z tego, co zrozumiałam - trzeba czekać, bo Mysza Kochana zamówiła szablon na bazarku u Isadory i to tyle trwa :( Przepatrzę w weekend kąty, może coś znajdę na bazarek jakiś mega szybki... Problem też polega na tym, że od kiedy Toscanka przestała być "palącym nagłym przypadkiem", zaglądają do nas tylko stałe Wielbicielki, które i tak robią co mogą. Pozostali poszli ratować gorsze biedy i jest to w pełni zrozumiałe. Ewuś, zdjęcie w Twoim avatarku jest mi od jakiegoś czasu bliskie jak nie wiem co!:evil_lol: Quote
Ellig Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Dziewczyny spoznione ale najserdeczniejsze zyczenia, zdrowka:):):)I "kasy" oczywiscie tez tak na wszelki wypadek:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.