Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 545
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dłużej już nie mogę siedzieć na działce. Jest zimno a ja nie mam odporności i ciągle coś łapię. Warunki w domu mam takie, że Dajtusia by go przewróciła do góry nogami. Moje finanse nie przewidują dodatkowych wydatków reperacji lub kupowania zniszczonych przez nią rzeczy a już nie mało naniszczyła.
Dajtusia miała w pierwszej ofercie iść do Tosi, może więc Tosia przejmie ją ode mnie. Obiecałam dom do listopada, jest już grudzień za pasem. Szkoda mi Dajtusi, ale w grę wchodzę też ja. Nie widzę innego rozwiązania.

Posted

Napisałam PW do Tosi.

Z umowy się wywiązałam. Miała być u mnie do listopada. Na wątku dokładnie starałam się opisać wszelkie zachowania Dajtusi, jej reakcje w różnych sytuacjach i moje uwagi co do przyszłego domku. Dajtusia jest pieskiem z problemami i myślę, że minie wiele jeszcze czasu zanim będzie gotowa do adopcji. Może teraz przydałby się DT bez psów, który by tylko skupił na niej uwagę. Myślę, że taka sytuacja znacznie by przyśpiedzyła jej resocjalizację.
To dla mnie bardzo trudna decyzja, nawet nie wiecie jak bardzo trudna.
Moja sytuacja jednak tego ode mnie wymaga. Przemyślałam to na wszystkie sposoby i innego wyjścia nie ma.

Posted

moje zdanie jest takie...skoro Dajtusia ma miec dom bez psow by sie resocjalizowala to uwazam ze najlepiej by sunia nie szla do tosi,bo jej mama ma ok 30,a wszystkie pieski sa wlasnie u niej:(a jesli ktos jest mógłby poswiecic suni wiele czasu i ma swoje pieski to uwazam ze nie bedzie to przeszkadzac,bo sunia bedzie widziala zachowanie psiakow z wlascicielem i te obserwacje by pomogly w coraz wieksyzm zaufaniu,ale moge sie mylic.Tosia proponowala domek ale jeszcze zanim Dajtusia trafila do Pani Wandy...Tosia w tej chwili nie jest na dogo i rzadko bedzie do odwolania,takze na pw nie odpisuje na czas i nie wiadomo kiedy odpisze..uwazam ze i tak ma juz przepelnione przytulisko,pieksow jest duzo,adopcje na razie stoja wiec kolejny psiak i to taki jak Dajtusia nie wiem czy jest dpbrym pomyslem tym bardziej,ze kazdy ma swoje problemy itp...ale sprawe trzeba rozwazyc i przemyslec bo czas nagli:shake::shake:
poza tym dwie propozycje domku przepadly wiec nie wiem czy znajdziemy domek w tej chwili w tak krotkim czasie i to taki by jej pomogl..

Posted

aha zrobilam jeszcze dodatkowe ogloszenia na tych stronach,na niektorych w trakcie zawiesil mi sie komputer wiec nie wiem czy zostaly aktywowane:
animalia
bono-polska
drobne.centrumofert
etablica.com
kupsprzedaj
ogloszenia.24polska
ogloszenia.adverts
ogloszenia.moje
ogloszenia.nauczanie
petworld
polskastrefa.eu
kupiepsa
aleokazja.pl
eoferty.com
pineska
dwukropek
adopcjapsow

Posted

[/quote]....poza tym dwie propozycje domku przepadly wiec nie wiem czy znajdziemy domek w tej chwili w tak krotkim czasie i to taki by jej pomogl..[/quote]

Pani z Raciborza zrezygnowała. Pisałam do niej, że Dajtusia zrobiła postępy, wysłałam nowe zdjęcia i nie odpowiedziała na mój list. Umawiała się ze mną, że na Dajtusię będzie czekała. Kilka było domków i każdy rezygnował. Więc nie łudźmy się że jakiś się znajdzie teraz. Jedyna szansa to w dogomaniakach.
Aby mogła pójść do ludzi musi się zmienić. Ja 2 grudnia jadę na badania kontrolne i już na działkę nie wracam. To sprawa mojego zdrowia. Zabrać ją ze sobą nie mam jak. Wystarczy mi demolek i zniszczeń tam. Byłoby to również nie małe obciążenie dla mnie ze spacerkami. Musiałabym wychodzić z nią samą (czyli podwójne spacerki) i za każdym razem ją łapać, żeby zapiąć smycz i jak zabezpieczyć aby nie doszło do nieszczęścia. (Szelki i smycz pogryzione). Do tego wszystkiego ja niepełnosprawna.

Posted

Po rozmowie z dwiema osobami po prostu włosy mi stanęły na głowie dęba!
W dodatku gratuluję interpretacji faktów... Nie mam juz nawet ochoty ani siły na tłumaczenie każdemu jakbyło, jak miało być a jak jest...

Proszę tylko kogos o pomoc w przetransportowaniu suczki do nas do domu albo P.Wandę o kontakt telefoniczny ze mną (o ile to oczywiście nie jest za duzym problemem..................................)

Ta psina zasługuje wreszcie na spokój, stabilizację i bezpieczeństwo. Nie mozna jak zabawki przerzucać jej z kata w kat........a do schroniska nie pojedzie................

pozdrawiam

Posted

Tosia2 napisał(a):
Po rozmowie z dwiema osobami po prostu włosy mi stanęły na głowie dęba!
W dodatku gratuluję interpretacji faktów... Nie mam juz nawet ochoty ani siły na tłumaczenie każdemu jakbyło, jak miało być a jak jest...

Proszę tylko kogos o pomoc w przetransportowaniu suczki do nas do domu albo P.Wandę o kontakt telefoniczny ze mną (o ile to oczywiście nie jest za duzym problemem..................................)

Ta psina zasługuje wreszcie na spokój, stabilizację i bezpieczeństwo. Nie mozna jak zabawki przerzucać jej z kata w kat........a do schroniska nie pojedzie................

pozdrawiam




Ania jak trzeba klatke to ja pozycze , już pisałam , daj znać co dalej robić , czekam na twoje gg

pozdrawiam

Posted

anetek100 napisał(a):
Dajtunia jest wręcz rozchwytywana ostatnio..dostaje duzo pytań o nią,ale mam nadzieję,że choc wśród tych osób będzie ta jedyna osoba,która da jej prawdziwy,kochający dom

no ale kto teraz prowadzi rozmowy? sunia nadal u Wandy?

Posted

Tosia2 napisał(a):
Po rozmowie z dwiema osobami po prostu włosy mi stanęły na głowie dęba!
W dodatku gratuluję interpretacji faktów... Nie mam juz nawet ochoty ani siły na tłumaczenie każdemu jakbyło, jak miało być a jak jest...

Proszę tylko kogos o pomoc w przetransportowaniu suczki do nas do domu albo P.Wandę o kontakt telefoniczny ze mną (o ile to oczywiście nie jest za duzym problemem..................................)

Ta psina zasługuje wreszcie na spokój, stabilizację i bezpieczeństwo. Nie mozna jak zabawki przerzucać jej z kata w kat........a do schroniska nie pojedzie................

pozdrawiam


Nie rozumiem dlaczego po raz kolejny publicznie mnie obrażasz. Nie będę tego komentowała, bo nie lubię rozrób na wątkach. Nie taką one mają spełniać rolę. Przejrzy swoje PW i ustalenia o których całkowicie zapomniałaś, ale to już nie ważne. Ja się ze swoich wywiązałam. Przykro mi. Więcej wypowiedzi nie będzie.

Posted

Ten post napisałam jeszcze przed naszą rozmową telefoniczną w dodatku pod wpływem impulsu - zabolało mnie to, ze suni grozi powrót do schroniska...

Nie miałam na celu obrażać kogokolwiek, jednak wyraziłam krytykę konkretnych rzeczy... Nie znamy się zupełnie, rozmawiałysmy raz przez tel kiedy ostatnio dzwoniłam do Pani... Sądzę, ze to mała podstawa do tego by wydawała Pani o mnie śmiałe opinie, ale cóż...

Naszym zadaniem nie jest wzajemna adoracja. Każda z nas moze mieć określone zdanie na swój temat, jednak nie powinno to mieć wpływu na los suni (raz do nas , jedzie za chwilę juz nie, potem znowu tak)....

Zwierząt nam naprawde nie brakuje, jednak szczególnie zaangażowałam sie w Dajtusię i nie chcę dopuscic do tego by stała jej się krzywda. Czujemy się na siłach zapewnic jej odpowiednia opiekę, jak juz mówiłam, zajmuje sie układaniem psów, jak sądze z dobrym skutkiem... Póki co Dajtka po 3 mies dalej sie do adopcji nie nadaje, a to sygnał że należy z nią inaczej pracować...

Nie zamierzam Pani do niczego zmuszać. Tak jak powiedziałam, suczka w każdej chwili moze trafić do nas. Bedzie miała kontakt z innymi psami, co uważam za atut w przypadku psa cofniętego. Będzie mieszkała w domu, gdzie pozostanie blisko ludzi...
Obawiam sie ze zamkniecie jej u Pani w mieszkaniu w klatce by na siłę ją utrzymać, nie przyblizy jej do adopcji, a najwyzej tylko zestresuje dodatkowo i nauczy załatwiania sie w domu, nie mówiac juz o ewentualnosci ucieczki na spacerze w blokowisku...

Jeśli jednak Pani zdaniem to dla niej lepszy los i tak podpowiada Pani sumienie, to pozostaje mi jedynie życzyc powodzenia i pogratulować uporu...

Posted

Bardzo dziekuje za informacje o Dajtusi.Niestety piesek sliczny ale nie nasz.Z moim malym doswiadczeniem radzilabym dla suczki spokojny dom ale bez dzieci.Poza tym pochodze z mazur i po cichu liczylam,ze piesek do odebrania z Olsztyna.Bardzo fajnie zrobiliscie zdjecia pieskow,przydatne w adopcji na odleglosc.Z jednego zdjecia ciezko okreslic wielkosc i wyglad,a do tego jest jeszcze faktor(najwazniejszy)czy piesek polubi swoja nowa rodzine i odwrotnie.My szukamy pieska powoli,ale najbardziej realne bedzie schronisko ze Szczecina(weterynarz obok)-chociaz pieski nie sterylizowane,to tylko 550km autem.Minus przy tym,ze pies nie moze wyjsc z boksu,bo jak wroci to moga go inne zagrysc....?Orientowalam sie tez w kosztach przewozu(1500zlWroclaw -Dortmund)Bardzo do pochwalenia jest resocjalizacja pieskow,niewiele ludzi to robi,takze warunki w jakich u Panstwa zyja pieski.Pozdrawiam Beata

Posted

Witam, zobaczyłam Dajtusię na Allegro jakieś 2 tygodnie temu, przeczytałam o jej problemach: lęk przed ludźmi, niszczenie przedmiotów w domu i zaczęłam myśleć... Co prawda mam już 6 piesków (same sunie + 1 piesek): dwie mieszkają w domu, trzy w 30m zagrodzie z budami, luzem biega owczarzyca. Ale sądzę, że siódma sunia bez większych problemów jeszcze by się u nas zmieściła (jesteśmy bezdzietni). No i mam wolnostojący garaż, otwarty w dzień, w którym są dwa materace, do tego dużą budę na zewnątrz. Pomyślałam, że skoro Dajtusia niszczy w domu (sądzę, że gdy zostaje sama) to gdy wychodzimy do pracy, mogłaby zostawać na dworze i w każdej chwili schronić się albo w garażu albo w budzie.
Po tych przemyśleniach rozmawiałam z Panią Anetą, która ją złapała, z Panią Jagodą ze schroniska w Olsztynie, w którym sunia przebywała jakiś czas oraz z Panią Wandą, u której sunia obecnie przebywa. Pani Wandzie w zeszłym tygodniu przesłałam zdjęcia swojego domu, garażu i obejścia. Dziś rozmawiałam ponownie i wiem, że sunia jest z nią w bloku, gdzie będzie cywilizowana.
Przeczytałam, że są jakieś nieporozumienia pomiędzy Panią Wandą a Anią. Pewnie obie chcą dla suni jak najlepiej, lecz każda pomoc widzi nieco inaczej.
Moja sytuacja jest taka, że za 10 dni wyjeżdżam na tydzień w góry (domem i psami zajmie się moja mama). Pani Wanda powiedziała, że to nie szkodzi, do końca roku może ją przetrzymać. Powiedziała abym czekała na Dajtusię i nie adoptowała innej suni (skoro już postanowiłam mieć siódmego pieska to jeżeli nie Dajtusię zadoptuję inną biedną, niezadużą sunię).

Więc czekam... z drugiej strony Dajtusia jest ładnym pieskiem i sądzę, że jak uda się ją ucywilizować, będzie na nią wielu chętnych. Więc może zamiast czekać na nią powinnam zainteresować się jakąś inną biedą...

Muszę to jeszcze przemyśleć, póki co sunia jest bezpieczna a ja mam mętlik w głowie.

Posted

no to przynajmniej wiemy gdzie jest Dajtusia czy w miescie juz czy na wsi:)bo nie wiedzialam co sie z nia bedzie dzialo w ostatnim tygodniu,mam tylko nadzieje,ze sunie uda sie oswoic w miare uplywu czasu i bedzie juz w koncu szczesliwa...miala trafic do Tosi2,wiec szczerze zamotalam sie troche.W razie czego Tosia caly czas proponuje pomoc i sunia w moze trafic do niej. Co do propozycji domku,to trzyma kciuki by sunia w koncu trafila na swoj kacik i tam juz bedzie cieszyla sie calym swoim cialkiem do konca zycia..jest cudonwa bardzo ja lubie,w sumie najdluzej znam,dlatego jestem tak dociekliwa i niecierpliwa..pozdrawiam

Posted

nowe informacje dotyczace dajtusi cytuje Pani Wande:

dzien wczorajszy

"Dajtusia dzisiaj już na spacerku normalnie się załatwiała. W domu nie nabrudziła do tej pory ani razu. Boi się obcych jak na filmiku. Chowa się za moimi nogami - powarkuje. Boi się też psów. Uskakuje i chciałaby się schować też pomrukując. Psy to wyczuwają i różnie reagują. Jak obserwuę jej zachowanie z moją Mimi to widzę, że dobrze by było aby w nowym domu był piesek współtowarzysz."

oraz dzien dzisiejszy:

"Z dnia dzisiejszego. Dajtusia dzisiaj nie schowała się pod krzesło widząc w moim ręku smycz. Wprawdzie skuliła się w przedpokoju, ale pod krzesło nie uciekła. Na spacerku minimalnie śmiejsza. Dobrze robi jaj Mimi , bo jest jakby jej przewodnikiem. Niestety dzisiaj znowu wzięła się za gryzienie i łupem poszła moja poszew z kołdry. Jest wygryziona dziura tak samo jak w Dobrzanowie. Pogryzła też pluszowego morsa. Przed chwilą ułożyła się obok mnie na wersalce i dość mocno prztsnęła. Coś musiało jej się niedobrego śnić bo zmienił jej się oddech i łapki jej drgały. Moje uspokajające głaskanie jakiś czas nie działało. Widocznie sen był zbyt mocny. Dajtusia musi być pieskiem domowym."

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...