Tosia2 Posted October 13, 2008 Author Posted October 13, 2008 Kennel dla tego psa to bardzo zły pomysł... Ona jest mocno cofnięta.... Myślę, ze czas, uwaga i czułość osoby która by zajęła się małą już ostatecznie, sprawią, że sunia dostosuje się do zasad życia przy człowieku... Zastanawiam sie czy jest pewne że wszystkie te złe uczynki są spowodowane przez Dajtusię? Jak rozumiem przebywa tam kilka psiaków. Może nie tylko ona jest winna? ;) Uważam ze odpowiedzialny i kochajacy domek jest dla niej potrzebny po prostu migiem, bo jak widać Pani Wanda nie radzi sobie z jej wychowaniem i szkoda by sie obie ze sobą męczyły... Quote
enia Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Tosiu-może i nie radzi sobie z jej "wychowaniem" ponieważ trudno w krótkim czasie "wychować" psa już dorosłego, po przejściach ,który wałęsał sie po ulicy bóg wie ile......... gdyby Wanda jej nie zabrała to co z nią by bylo? zabrała ją w ciemno, nie wiedząc kto zacz. Popatrz ile Wanda ma psów na tymczasie porzuconych (są wątki) , nadmienię tylko (Wandziu wybacz:oops:) ,że zajmuje sie nimi sama z mężem mając swoją sporą gromadkę, a musisz wiedzieć Tosiu,że Wandzia jest sama chora( i jest emerytką) a mimo wszystko przygarnia te biedy, jeżdżąc miedzy swoim domem, siedliskiem na działce ( gdzie są psy) i szpitalem w Wawie .Nie rozumiem tylko Twojej niechęci, daje sie ona odczuwać w każdej Twojej wypowiedzi, ja wpisy Wandy odbieram jako swoiste "sprawozdanie" odnośnie charakteru Dajtki, przecież nikt nic o niej nie wiedział. Znam osobiste psy Wandy i są nadzwyczaj wyrozumiałe dla "nowych" których masa sie przewinęła........ dziewczyny znajdźmy sensowny dom dla małej, najlepiej żeby przyjechali w odwiedziny i zapoznali sie z sunią i Wandą. Quote
Tosia2 Posted October 14, 2008 Author Posted October 14, 2008 Nie bedę się tłumaczyć...Skoro mnie znasz i widzisz ze tylko tu mam taki ton wypowiedzi powinno Ci to coś zasugerować... Jeśli chodzi moją powyższą wypowiedź, to stwierdziłam, ze należy suni jak najszybciej znaleść dom, właśnie dlatego że P.Wanda sobie nie daje rady, jest jej ciężko, co odczuwamy w każdej wypowiedzi..... :evil_lol: Quote
anetek100 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 co do Dajtusi to do ostatniej chwili sie wahalismy czy ma jechac do Pani Wandy czy nie.Wiele osob sie zastanawialo,byly rozmowy,czy moze lepiej jej domku poszukac w Olsztynie,jednak ja nie wiedzialam jesczze czy sunie moge wziac do siebie...w razie czego jakby uciekla wiedzielibysmy ze najpierw trzeba szukac w firmie gdzie byla;)uwielbiala tam przebywac,bawila sie skakala ale samochody i otwarta brama na glowna droge troche nas przerazaly.....po zawiezieniu suni do P.Wandy i widzac rano radosc Dajtusi na moj widok i machanie ogonem ze prawie dziury zrobila to az zwatpilam i nie wiedzialam co robic..wszystko bylo juz ustalone,wiec pojechalam,a zawsze wrocic mozna,bo w samochodzie tarmosilam sunie,byla grzeczna ogonkiem machala...dzwonilam przez tydzien do P.Wandy bezskutecznie,choc sygnal byl:roll:by dowiedziec sie jak sunia i w razie czego jak by sprawiala problemy typu ucieczki,paniczny mstrach lub ugryzienie bylam sklonna pojechac po nia i ja zabrac do siebie na tymczas...P.Wanda zdziwila sie ze chce to zrobic,mowila ze moge nie dac rady,ze jest gryzaca itp,ale ja zna sunie wiec wzielabym ja na wlasna odpowiedzialnosc,nawet gdyby zdemolowala mi cale mieszkanie.A ze mialam miesiac lub dluzej wolnego to chcialam sunie oswoic choc troche.Pozniej okazalo sie ze jest wszystko ok,wiec sunia zostala...dziwia mnie tylko te jej szkody, zagryzienia kurczakow ale w to juz nie wnikam nie ma mnie na miejscu,choc jest to dla mnie dziwne.A ja kur w domu nie mam wiec nie bylo jak jej pod tym wzgledem obserwowac.Takze trzeba bardzo pilnie domek znalezc dla suni.Dobrze by bylo gdzies w moich okolicach lub Pani Wandy bysmy jak cos mialy na nia oko;) Quote
anetek100 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 to takie debatowanie,wyjasnianie,ale wszystko chyba dla dobra suni;);)mam nadzieje Quote
basia0607 Posted October 16, 2008 Posted October 16, 2008 Pani z Zielonki Pasłęckiej chyba nadal czeka na psa. Jeżeli Dajtusia do niej nie pojedzie to chce jej zaproponować, ktoregoś z moich/ mam ich 20/. Dajtusia ma pierszeństwo, poczekam cierpliwie. Quote
enia Posted October 16, 2008 Posted October 16, 2008 basia0607 napisał(a):Pani z Zielonki Pasłęckiej chyba nadal czeka na psa. Jeżeli Dajtusia do niej nie pojedzie to chce jej zaproponować, ktoregoś z moich/ mam ich 20/. Dajtusia ma pierszeństwo, poczekam cierpliwie. a pani dzwoniła juz do Wandy? jej kom. 692 677 335 Quote
anetek100 Posted October 16, 2008 Posted October 16, 2008 jeszcze domek od Tosi jest a był pierwszy warto jego sprawdzic...Tosia w tej chwili ma wiele problemów na głowie,jestem jej wdzięczna że i tu pomogla mi,Pani Wanda ma numer do tego domku.Tosia wczesniej nie miala tego numeru wiec nie podala go tej psobie ale teraz Pani Wanda moze by mogla zadzwonic z prosba o oddzwonienie na ich koszt....warto sprobowac..albo ja zadzwonie by oddzwonili skoro Pani Wanda nie moze:cool3: enia dziekuje Ci za akcje ze szczeniakami z watku Tosi2 Quote
enia Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Anetek zadzwoń może do tej pani od Tosi, zrób przedwstepny wywiad i pokieruj do Wandy co? może ona zasięgu nie ma na tej wsi? najlepiej jakby tam pojechała osobiście.... nie ma co czekać.......... Quote
anetek100 Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 w tej chwili numer do tego domku od Tosi ma tylko P.Wanda,dlatego napisalam do niej,by mi go podala....zobaczymy Quote
basia0607 Posted October 19, 2008 Posted October 19, 2008 Czy sunia idzie do adopcji ? p. Wandy nie ma na wątku, do niej należy ostatnie zdanie. Quote
anetek100 Posted October 19, 2008 Posted October 19, 2008 Pani Wanda dzwonila do mnie.Mowi ze Dajtusia nie daje sie zlapac na smycz,w ogole nie mozna jej zlapac.Psoci,obgryzla kilka krzesel,kable,znalazla sposob by dostawac sie do kurnika i tam buszowacitp.Boi sie jeszcze, nie chce podejsc zawsze,trzyma dystans..P.Wanda uwaza,ze w tej chwili sunia jest nieadopcyjna patrzac na jej zachowanie,ale owszem czekamy na domki,ktore trzeba bedzie oczywiscie przygotowac na to jaka ona moze byc. Takze domek musi byc bardzo odpowiedzialny,cierpliwy,i na pewno poinformowany o wszystkim. Quote
anetek100 Posted October 19, 2008 Posted October 19, 2008 ............................................. Quote
enia Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 anetek100 napisał(a):Pani Wanda dzwonila do mnie.Mowi ze Dajtusia nie daje sie zlapac na smycz,w ogole nie mozna jej zlapac.Psoci,obgryzla kilka krzesel,kable,znalazla sposob by dostawac sie do kurnika i tam buszowacitp.Boi sie jeszcze, nie chce podejsc zawsze,trzyma dystans..P.Wanda uwaza,ze w tej chwili sunia jest nieadopcyjna patrzac na jej zachowanie,ale owszem czekamy na domki,ktore trzeba bedzie oczywiscie przygotowac na to jaka ona moze byc. Takze domek musi byc bardzo odpowiedzialny,cierpliwy,i na pewno poinformowany o wszystkim. czyli póki co zostaje u Wandy? Quote
anetek100 Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 tzn Dajtusia nadal szuka domku i to pilnie,więc póki nie znajdzie sunia będzie u niej Quote
wanda szostek Posted October 22, 2008 Posted October 22, 2008 Dzisiaj wpadłam do Siedlec. Przeleciałam co nowego na wątku i zrobiło mi się przykro. Wypowiedzi Tosi2 nie będę komentować. Myślę jednak, że dla pozostałych osób należy się kilka słów wyjaśnienia. Wątek jest Dajtusi, chociaż bardzo wcześnie zaproponowałam jej dom jak zostanie złapana, wątek śledziłam, ale na nim się praktycznie nie wypowiadałam. Z chwilą, kiedy Dajtusia znalazła się u mnie przekazuję w miarę mojego dostępu do netu wszelkie występujące z nią problemy. Uważam to za priorytetową sprawę. Przedstawiam Wam warunki w jakich ona przebywa i jak ona je odbiera. Z wypowiedzi Tosi i częściowo Anety odbieram jakby Dajtusia była psem normalnym i u mnie zdziczała. To, że ona dała się pogłaskać, czy zamerdała ogonkiem o niczym nie świadczy. Ona u mnie też merda, wita z wielkim piskiem radości, daje się głaskać, wywala do góry kołami, wlezie nawet do łóżka, ale jeżeli wyciągnę rękę w kierunku szyi w celu założenia jej obróżki, albo dwie ręce do potargania za uszami, robi błyskawiczny unik w bok i ucieka do swojej kryjówki, gdzie czuje się bezpieczna. Po sterylce udało mi się wyjść z nią na cztery spacerki na smyczy. Były to spacerki późną nocą (2-3 w nocy lub bardzo wcześnie rano). Właściwie to ona mnie wtedy prowadziła a ja szłam za nią. Kiedy wyszłyśmy raz około 9 rano to opisałam już jak się mało mi z szelek nie wyrwała. Dodam, że nie zaobserwowałam jakiejś stresującej sytuacji oprócz przebiegającego z pewnej odległości psa, który na nią nawet nie zwrócił uwagi. W moim domu Dajtusia nie jest niczym stresowana, wszystkie psy są do siebie przyjazne. Dajtusia ma ciągłe lekcje poglądowe ich reakcji na mnie i domowników, ale jej lęk jest silniejszy, piszczy, chciałaby ale się boi. Zastanawiałam się nad jej insktynktem łowieckim. Ona musiała chyba już wcześniej polować. Może na gołębie uliczne? Moje psy początkowo też ganiały za drobirm, ale w końcu zrozumiały, że nie wolno. Dajtusia tego nie przyjmuje. Ma główkę na karku i kombinuje jak się do nich dostać i wykorzysta to jak się zdarzy ku temu sposobność. Jej reakcji na koty nie sprawdzałam, bo u mnie kotów nie ma a wyjść z nią na zewnątrz nie mogę. Mogłabym ją z mężem może upolować na siłę i założyć obróżkę tylko czy to poprawiłoby zaufanie Dajtusi do mnie? Czy obroża będzie też dostatecznym zabezpieczeniem? A jeżeli znając jej spryt wyswobodzi się i ucieknie czy zaufa i wróci? Gdzie ją szukać w lasach? Sprawa niszczycielskiej działalności Dajtusi. Gdyby była sama, to powiedziałabym, że Dajtusia się nudzi. Ona jest w pokoju z czterema innemi małymi pieskami. Razem bawią się rozrabiają. Kiedy jednak zabawa się skończy i tamte padną i śpią to Dajtusia wynajduje sobie jak czas zapełnić. Nie jestem w stanie mieć ją cały czas na oku, aby zapobiec demolkom. Padły słowa, że nie panuję nad sunią i nie umiem jej wychować. Proszę więc o wskazówki od osób doświadczonych jak należy z nią postępować i jak powinno wyglądać jej wychowanie pod moim kierunkiem. Odnośnie adopcji: Jeżeli uważacie, że adopcja Dajtusi do Zielonki czy gdzie indziej ma szanse powodzenia i wyjdzie jej na dobre, to ja zgodzę się z Wami i nie biorę za nią odpowiedzialności. Mnie też bardzo zależy, abym mogła jak najszybciej pojechać do ciepłego mieszkania, z Dajtusią nie widzę takiej możliwości w najbliższym czasie. Nie wiem czy miesiąc, dwa więcej tu coś zmieni. Jeżeli to ja jestem winna takiego jej zachowania. to w innym domu może być ona normalnym psem, ale jeżeli jej zachowanie ma inne podłoże, to przyszły dom musi rozumieć, że te problemy tam wystąpią może nawet od momentu warczenia i kłapania zębami. Musi więc być tego świadomy i być przygotowany na to, że sytuacja taka potrwa dłużej. Lepiej, jeżeli przyjmie gorszy scenariusz a się mile rozczaruje niż zmęczony sytuacją cicho kłopotu sie pozbędzie bo sunia gdzieś mu ucieknie. Nie brakuje takich sytuacji na wątkach dogomani. Quote
anetek100 Posted October 22, 2008 Posted October 22, 2008 co do tego,że Dajtusia zdziczala,to moze tak brzmi ale nikt tego nie napisal i ja tak nie twierdze...co do domku w Zielonce wolalabym jednak by sprawdzic domek od Tosi...ale prosze zatem jeszcze raz o numer,chyba ze zadzwoni Pani z prosba o oddzwonienie..nawet jak sie nie uda sprawdzic trzeba.pozdrawiam Quote
basia0607 Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Moja rada, Dajtusia musi pójść tam gdzie nie ma zwierzątek. Mam u siebie taką jamniczkę, każdy by juz staracil cierpliwośc !!! Quote
anetek100 Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 tzn jeśli chodzi o psiaki to może nawet dobrze by bylo gdyby byly,bawiłaby sie i obserowala je w kontaktach z czlowiekiem,w zabawach itp..co do kur,kotow itp nie wiem nawet po relacjach Pani Wandy bo naprawde nie umiem sie wypowiedziec takze to pozostawiam pani Wandzie ale pieski wydaje mi sie ze wrecz powinny byc,ale to moje zdanie moge sie mylic..pozdrawiam Quote
anetek100 Posted October 24, 2008 Posted October 24, 2008 dopiero teraz dostalam numer od Pani Wandy do osoby zainteresowanej Dajtusia poleconej przez Tosie2...niestety tydzien temu ta Pani przygarnela suczke spod sklepu ktora zostala wyrzucomna..wsiadla jej sama do auta i juz u nich zostala...takze niestety:(:(ale poprosilam pani by miala na uawadze Dajtusie jak ktos by chcial pomoc takiej suczce..pozdrawiam Quote
anetek100 Posted October 29, 2008 Posted October 29, 2008 sunia dajtusia ze zdjec na tym watku nie ma domku:(:(niestety czeka na bardzo odpowiedzialny wiedzacy o jej charakterze,o jej leku itp... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.