Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nowe wiesci o dajtce tez kopiuje slowa Pani Wandy:

"Z pieskami na ostatni spacer wychodzę bardzo późno nawet koło 3 rano. Wczoraj wyszłam koło godz. 2.00 Często wychodząc w nocy biorę śmieci do wyrzucenia. Wczoraj tez wzięłam. Ponieważ Dajtusia bała się wejść do pomieszczenia z kontenerami zaczepiłam ją na smyczy przy
kontenerze z selekcją odpadów. Chyba nie zrobiłam tego dokładnie bo Dajtusia wyrwała jakoś z uchwytu flexi, wystraszyła się jej upadku no i w nogi. Była tym bardziej przerażona bo flexi waliła po brukowanej kostce. Mało zawału nie dostałam wołając ją. Ubiegła ze 20 - 30 m , po drodze już uwolniła się od snyczy (taśma urwała się) i usiadła i czekała aż podeszłam i związałam to co ze smyczy zostało, a zostało mało nie cały metr taśmy z pięciu po związaniu końców. Dzisiaj rano przechodząc przy kontenerach boczyła się i chowała za mnie . Cały spacerech chodziła bardzo blisko. Reasumując straciłam drugą 5 - mertową smycz na 50 kg (została mi jeszcze jedna czyli dwa moje zostają bez smyczy) a zyskałam informację, że Dajtusia ufa mi i nie ucieknie, ale sprawdzać tego nie będę"

  • Replies 545
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tytuł wątku zdaje się sugerować coś innego...

EDIT: Wkradł się jakiś chochlik :razz:. Posty pozamieniały się miejscami :crazyeye:.
Powyższe miało być odpowiedzią na pytanie odnośnie docelowego domu.

Posted

choc bardzo bardzo uwielbiam dajtusie tesknie za nia chetnie bym jej buziaka dala ale z przyczyn ktorych sie nie wybiera nie moge teraz na dogo siedziec ani na gg ani przy kompie(choc czasem moze z doskoku na chwilke) do odwolania mnie nie ma:(:(:(pozdrawiam

Posted

Dajtusia pod fachowym okiem swej opiekunki poczyniła ogromny krok do przodu .
Ponadto jest piękną ,wspaniałą sunieczką i wierzę, że wreszcie znajdzie odpowiedzialnego , swojego człowieka .

  • 3 weeks later...
Posted

o Dajtusi skopiowane na prosbe Pani Wandy:

"" Dajtusia ze strachu kłapie zębami do tego niszczy. Ja już się jej nie boję chociaż na ręce nie da się jeszcze wziąć, ale postępy zrobiła kolosalne. Gorzej jest z domownikami. Musiałam wyjechać dzisiaj do Warszawy i córka nie dała rady wyprowadzić jej na spacer (zęby idą w ruch). Jutro sytuacja się powtórzy bo znowu muszę jechać. I jak mam myśleć o adopcji, jeżeli pies nie da się zapiąć na smycz nikomu oprócz mnie, chowa się i kłapie? Na spacerkach może ze mną biegać luzem. Często podbiega do obcych celem obwąchania, ale tylko od tyłu. Od przodu nie podejdzie, uskakuje. Boi się też psów i jak podchodzi to bardzo ostrożnie.
Kagańca i ja bym jej nie mogła nałożyć więc choć kąpieli i czasanka wymaga to na razie musimy czekać tylko jak długo to przyjdzie ? No i jak ją dobrze wy adoptować, aby nie wylądowała na ulicy lub w schronie?"

Posted

"Dajtusia zawsze czuje sie bezpieczna jak się schowa. Ponieważ w Siedlcach nie bardzo ma gdzie to albo siedzi pod krzesłem, albo pod stołem przy nogach jak ja jestem na necie, albo w swojej ulubionej szafce.To naprawdę problematyczny pies.Dziś byla pierwsza rproba czesania.Bardzo delikatnie po boczku i jej się to podobało, wyciągała się jak długa.Oczywiście omijałam wszelkie dredy, bo chodzi mi, zebt ona czesanie polubiła i kojarzyła z przyjemnością"

Posted

jaka ona jest śliczna! Wanda a w dredy wetrzyj zwykłą ludzką odżywkę do włosów, trzeba dobrze nałożyc odczekać i lekko wyczesać, lub jest taki spray specjalnie na dredy do rozczesania, też mam problem dredzikowy u suki , a jak ona nie lubi jak grzebyk zaczepi :razz:
lub wytnij jeśli Ci pozwoli......
piękna jest Dajtka taka biszkoptowa...........

Posted

Jeżeli jest problem z zapinaniem jej, to zamiast obroży lepiej założyć szelki, oczywiście z zapięciem na pleckach.
Mogę kupić jej takie szeleczki i wysłać Pani, Pani Wando, tylko proszę mi podać 2 wymiary:
obwód klatki piersiowej za przednimi łapkami i
obwód szyjki.

Rzeczywiście, takiej pół-dzikiej dziewczynki nie można oddać "zwykłym" ludziom. Kurcze z tego co Pani w grudniu mówiła, Pani Wando, sądziłam, że ona się zupełnie ucywilizowała a tu widzę, że wcale nie... Gdybym to wiedziała, może nie brałabym Pampusi (tylko wtedy trafiłaby do schronu). Co tu robić???

Posted

żabusia napisał(a):
Jeżeli jest problem z zapinaniem jej, to zamiast obroży lepiej założyć szelki, oczywiście z zapięciem na pleckach.
Mogę kupić jej takie szeleczki i wysłać Pani, Pani Wando, tylko proszę mi podać 2 wymiary:
obwód klatki piersiowej za przednimi łapkami i
obwód szyjki.

Rzeczywiście, takiej pół-dzikiej dziewczynki nie można oddać "zwykłym" ludziom. Kurcze z tego co Pani w grudniu mówiła, Pani Wando, sądziłam, że ona się zupełnie ucywilizowała a tu widzę, że wcale nie... Gdybym to wiedziała, może nie brałabym Pampusi (tylko wtedy trafiłaby do schronu). Co tu robić???


Po poprzednich zawieruchach na wątku obiecałam sobię, że juz tu słowa nie wpiszę. Jednak przyczyna tej sytuacji usunęła się (mam nadzieję, że na stałe) a ludziom zainteresowanym losem Dajtusi należą sie informacje postanowiłam być nikonsekwentna i wrócić na wątek.

Ja osobiście nie mam problemu. Dajtusia przybiega jak czas na spacerek i zapinamy smycz. Na dworze odpinam ją żeby mogła się swobodnie wybiegać. Zdarzy jej się odlecieć na większą odległość, za wronami pogonić, ale pędem wraca i jest mocno zaniepokojona jak mnie zgubi.
Do pozostałych członków rodziny i obcych dalej nieufna (chowa się, szczeka i warczy). Na spacerkach jednak od tyłu podbiega do ludzi celem obwąchania a może również sprawdzenia co tam w torbie niosą.
Jeżeli chodzi o psy, to tez się ich boi. Ma ochotę na zapoznanie, ale to idzie wolno. Byle co ją przerazi, podkula ogon i cwałuje przed siebie. Wołam ją wtedy zawraca i pędem ucieka do mnie po ratunek a jak już mnie dopadnie to skacze i piszczy z radości. Mam sąsiadkę w drugim bloku, która bardzo ja lubi i spotykamy się na spacerkach. Jednak Dajtusia jeszcze do niej nie podejdzie tak, żeby ją pogłaskać. Zbliży się zawsze jednak gotowa do odwrotu. Pracuję nad tym bardzo, żeby zaczęła podchodzić do ludzi, bo bez tego nie ma adopcji.
Wczoraj znalazła na dworze szczura. Wyperfumowała się więc dokładnie a potem miała ochote zabrać go do domu. Krzyknęłam kilka razy, że nie wolni i zostawiła. Dzisiaj rano pędem poleciała zobaczyć czy leży, ale nie podjęła na moje nie wolno. Pcha sie na wersalke gotowa do pieszczot i lizania. Powoli już zaczyna akceptować szczotkę i czesanie a nawet chyba zaczyna to drapanko lubić. Z niszczeniem jakby mniej, psie posłania są w niebezpieczeństwie, ale one już tak przez nią pogryzione, że dla zasady mówię - nie wolno. Jestem prawie stale w domu i pilnuję. Myślę, że towarzystwo drugiego psiaka jest jej w przyszłym domu konieczne. U mnie co rusz odchodzi zabawa, kotłowanie to z Toją to z Mimi.
Szelki może przydały by się jak wyjeżdżam na cały dzien do Warszawy (teraz jadę 4.02) może by ułatwiły, ale nie jestem pewna. Panna jednak jest sprytna, ceni sobie wolność i skrępowania nie lubi. Z poprzednimi, luźnymi szybko sie rozprawiła. Przymierzam się do kupienia jej bandamki (Szukam domu) z bazarku, może ktoś z okolicznych psiarzy zwróci uwagę i zechce za adoptować. To byłoby dobre wyjście, bo adopcja byłaby płynna rozłożona w czasie.
Szkoda mi tylko Pufiego, który musiał zostac na działce i dupasek mu marźnie. Mam nadzieję, że chłopak jakoś to zimno przeżyje, nie czmyhnie mężowi na jakąś randkę (suczki tam wokół) i tym samym zachowa życie

Posted

Pani Wandziu, to proszę o te wymiary Dajtki i adres do wysyłki na PW. Zobaczymy może jak będzie w szelkach to łatwiej będzie ją zabierać na spacer (innym osobom niż Pani).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...