anetek100 Posted December 14, 2008 Posted December 14, 2008 nowe wiesci o dajtce tez kopiuje slowa Pani Wandy: "Z pieskami na ostatni spacer wychodzę bardzo późno nawet koło 3 rano. Wczoraj wyszłam koło godz. 2.00 Często wychodząc w nocy biorę śmieci do wyrzucenia. Wczoraj tez wzięłam. Ponieważ Dajtusia bała się wejść do pomieszczenia z kontenerami zaczepiłam ją na smyczy przy kontenerze z selekcją odpadów. Chyba nie zrobiłam tego dokładnie bo Dajtusia wyrwała jakoś z uchwytu flexi, wystraszyła się jej upadku no i w nogi. Była tym bardziej przerażona bo flexi waliła po brukowanej kostce. Mało zawału nie dostałam wołając ją. Ubiegła ze 20 - 30 m , po drodze już uwolniła się od snyczy (taśma urwała się) i usiadła i czekała aż podeszłam i związałam to co ze smyczy zostało, a zostało mało nie cały metr taśmy z pięciu po związaniu końców. Dzisiaj rano przechodząc przy kontenerach boczyła się i chowała za mnie . Cały spacerech chodziła bardzo blisko. Reasumując straciłam drugą 5 - mertową smycz na 50 kg (została mi jeszcze jedna czyli dwa moje zostają bez smyczy) a zyskałam informację, że Dajtusia ufa mi i nie ucieknie, ale sprawdzać tego nie będę" Quote
gallegro Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 Tytuł wątku zdaje się sugerować coś innego... EDIT: Wkradł się jakiś chochlik :razz:. Posty pozamieniały się miejscami :crazyeye:. Powyższe miało być odpowiedzią na pytanie odnośnie docelowego domu. Quote
enia Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 o rety Dajtka pilnuj sie ;) fajnie ,że robi taaaakie postępy, no i śliczna jest :loveu:Wanda kąpałaś ją? Quote
enia Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 Jagoda1 napisał(a):Czy Dajtusia zostaje w obecnym domu? nie, ona szuka najlepszego domu pod słońcem:loveu: Quote
anetek100 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 choc bardzo bardzo uwielbiam dajtusie tesknie za nia chetnie bym jej buziaka dala ale z przyczyn ktorych sie nie wybiera nie moge teraz na dogo siedziec ani na gg ani przy kompie(choc czasem moze z doskoku na chwilke) do odwolania mnie nie ma:(:(:(pozdrawiam Quote
anovip1 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Dajtusia pod fachowym okiem swej opiekunki poczyniła ogromny krok do przodu . Ponadto jest piękną ,wspaniałą sunieczką i wierzę, że wreszcie znajdzie odpowiedzialnego , swojego człowieka . Quote
anetek100 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Dajtuniu chwilowo jestem, pnij sie na sama gore.anetek bedzie myslami z Toba musisz znalezc wspanialy dom ktory bedzie Ci pomagal zrozumiec swiat i dalej pomoze Ci poglebiac zaufanie Quote
anetek100 Posted December 22, 2008 Posted December 22, 2008 Dajtusiu mykaj na pierwszą po wspanialy domek Quote
żabusia Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Obejrzałam po raz kolejny filmik... Śliczna sunia (piesio obok też milutki oczywiście). Gdyby nie mój aktualny tymczas (lub może stałas?) to już by była u mnie. Uratowałam Papmusię przed schronem: http://www.dogomania.pl/forum/f28/kolejna-porzucona-126585/ stąd nie ma u mnie Dajtusi. To znaczy dałoby się i ją, czyli ósmą psinę jakoś jeszcze wcisnąć ale mój partner... Wiecie, rozumiecie Quote
anovip1 Posted January 12, 2009 Posted January 12, 2009 Dajtusia jest prześliczna i cały czas czeka ,by pojawił się najważniejszy dla niej , odpowiedzialny człowiek. Quote
anetek100 Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 o Dajtusi skopiowane na prosbe Pani Wandy: "" Dajtusia ze strachu kłapie zębami do tego niszczy. Ja już się jej nie boję chociaż na ręce nie da się jeszcze wziąć, ale postępy zrobiła kolosalne. Gorzej jest z domownikami. Musiałam wyjechać dzisiaj do Warszawy i córka nie dała rady wyprowadzić jej na spacer (zęby idą w ruch). Jutro sytuacja się powtórzy bo znowu muszę jechać. I jak mam myśleć o adopcji, jeżeli pies nie da się zapiąć na smycz nikomu oprócz mnie, chowa się i kłapie? Na spacerkach może ze mną biegać luzem. Często podbiega do obcych celem obwąchania, ale tylko od tyłu. Od przodu nie podejdzie, uskakuje. Boi się też psów i jak podchodzi to bardzo ostrożnie. Kagańca i ja bym jej nie mogła nałożyć więc choć kąpieli i czasanka wymaga to na razie musimy czekać tylko jak długo to przyjdzie ? No i jak ją dobrze wy adoptować, aby nie wylądowała na ulicy lub w schronie?" Quote
anetek100 Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 "Dajtusia zawsze czuje sie bezpieczna jak się schowa. Ponieważ w Siedlcach nie bardzo ma gdzie to albo siedzi pod krzesłem, albo pod stołem przy nogach jak ja jestem na necie, albo w swojej ulubionej szafce.To naprawdę problematyczny pies.Dziś byla pierwsza rproba czesania.Bardzo delikatnie po boczku i jej się to podobało, wyciągała się jak długa.Oczywiście omijałam wszelkie dredy, bo chodzi mi, zebt ona czesanie polubiła i kojarzyła z przyjemnością" Quote
enia Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 jaka ona jest śliczna! Wanda a w dredy wetrzyj zwykłą ludzką odżywkę do włosów, trzeba dobrze nałożyc odczekać i lekko wyczesać, lub jest taki spray specjalnie na dredy do rozczesania, też mam problem dredzikowy u suki , a jak ona nie lubi jak grzebyk zaczepi :razz: lub wytnij jeśli Ci pozwoli...... piękna jest Dajtka taka biszkoptowa........... Quote
anetek100 Posted January 18, 2009 Posted January 18, 2009 ale cudna ta nasza Dajtunia jejku fajniutka..dawno jej nie widziałam Quote
żabusia Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Jeżeli jest problem z zapinaniem jej, to zamiast obroży lepiej założyć szelki, oczywiście z zapięciem na pleckach. Mogę kupić jej takie szeleczki i wysłać Pani, Pani Wando, tylko proszę mi podać 2 wymiary: obwód klatki piersiowej za przednimi łapkami i obwód szyjki. Rzeczywiście, takiej pół-dzikiej dziewczynki nie można oddać "zwykłym" ludziom. Kurcze z tego co Pani w grudniu mówiła, Pani Wando, sądziłam, że ona się zupełnie ucywilizowała a tu widzę, że wcale nie... Gdybym to wiedziała, może nie brałabym Pampusi (tylko wtedy trafiłaby do schronu). Co tu robić??? Quote
wanda szostek Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 żabusia napisał(a):Jeżeli jest problem z zapinaniem jej, to zamiast obroży lepiej założyć szelki, oczywiście z zapięciem na pleckach. Mogę kupić jej takie szeleczki i wysłać Pani, Pani Wando, tylko proszę mi podać 2 wymiary: obwód klatki piersiowej za przednimi łapkami i obwód szyjki. Rzeczywiście, takiej pół-dzikiej dziewczynki nie można oddać "zwykłym" ludziom. Kurcze z tego co Pani w grudniu mówiła, Pani Wando, sądziłam, że ona się zupełnie ucywilizowała a tu widzę, że wcale nie... Gdybym to wiedziała, może nie brałabym Pampusi (tylko wtedy trafiłaby do schronu). Co tu robić??? Po poprzednich zawieruchach na wątku obiecałam sobię, że juz tu słowa nie wpiszę. Jednak przyczyna tej sytuacji usunęła się (mam nadzieję, że na stałe) a ludziom zainteresowanym losem Dajtusi należą sie informacje postanowiłam być nikonsekwentna i wrócić na wątek. Ja osobiście nie mam problemu. Dajtusia przybiega jak czas na spacerek i zapinamy smycz. Na dworze odpinam ją żeby mogła się swobodnie wybiegać. Zdarzy jej się odlecieć na większą odległość, za wronami pogonić, ale pędem wraca i jest mocno zaniepokojona jak mnie zgubi. Do pozostałych członków rodziny i obcych dalej nieufna (chowa się, szczeka i warczy). Na spacerkach jednak od tyłu podbiega do ludzi celem obwąchania a może również sprawdzenia co tam w torbie niosą. Jeżeli chodzi o psy, to tez się ich boi. Ma ochotę na zapoznanie, ale to idzie wolno. Byle co ją przerazi, podkula ogon i cwałuje przed siebie. Wołam ją wtedy zawraca i pędem ucieka do mnie po ratunek a jak już mnie dopadnie to skacze i piszczy z radości. Mam sąsiadkę w drugim bloku, która bardzo ja lubi i spotykamy się na spacerkach. Jednak Dajtusia jeszcze do niej nie podejdzie tak, żeby ją pogłaskać. Zbliży się zawsze jednak gotowa do odwrotu. Pracuję nad tym bardzo, żeby zaczęła podchodzić do ludzi, bo bez tego nie ma adopcji. Wczoraj znalazła na dworze szczura. Wyperfumowała się więc dokładnie a potem miała ochote zabrać go do domu. Krzyknęłam kilka razy, że nie wolni i zostawiła. Dzisiaj rano pędem poleciała zobaczyć czy leży, ale nie podjęła na moje nie wolno. Pcha sie na wersalke gotowa do pieszczot i lizania. Powoli już zaczyna akceptować szczotkę i czesanie a nawet chyba zaczyna to drapanko lubić. Z niszczeniem jakby mniej, psie posłania są w niebezpieczeństwie, ale one już tak przez nią pogryzione, że dla zasady mówię - nie wolno. Jestem prawie stale w domu i pilnuję. Myślę, że towarzystwo drugiego psiaka jest jej w przyszłym domu konieczne. U mnie co rusz odchodzi zabawa, kotłowanie to z Toją to z Mimi. Szelki może przydały by się jak wyjeżdżam na cały dzien do Warszawy (teraz jadę 4.02) może by ułatwiły, ale nie jestem pewna. Panna jednak jest sprytna, ceni sobie wolność i skrępowania nie lubi. Z poprzednimi, luźnymi szybko sie rozprawiła. Przymierzam się do kupienia jej bandamki (Szukam domu) z bazarku, może ktoś z okolicznych psiarzy zwróci uwagę i zechce za adoptować. To byłoby dobre wyjście, bo adopcja byłaby płynna rozłożona w czasie. Szkoda mi tylko Pufiego, który musiał zostac na działce i dupasek mu marźnie. Mam nadzieję, że chłopak jakoś to zimno przeżyje, nie czmyhnie mężowi na jakąś randkę (suczki tam wokół) i tym samym zachowa życie Quote
żabusia Posted January 19, 2009 Posted January 19, 2009 Pani Wandziu, to proszę o te wymiary Dajtki i adres do wysyłki na PW. Zobaczymy może jak będzie w szelkach to łatwiej będzie ją zabierać na spacer (innym osobom niż Pani). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.