Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 6.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziewczyny -jako właścicielka padaczkowca i człowiek mający skłonności do walenia wprost i sprowadzania na ziemię powiem tak:
Jeśli pies ma padaczkę, to oczywistym jest, ze będzie miał ataki - nie ma innej możliwości.
W przypadku Patosa wygląda na to, ze występują one z minimalną czestotliwością. Będą sie pewnie wzmagagać w miarę upływu czasu i takich tam

I serio nie ma co z tego powodu szat rozrywać. Mój wet by mizodinu dodatkowo nie wprowadził..........na pewno nie na tym etapie. Bo wiecie - na ile mu się zwiększy dawkę, w momencie kiedy ataki naprawdę bedą czeste? Patos i tak ma sporą miedzy nami mówiac. Te leki nie są obojętne - ani dla wątroby, ani dla mozgu, ani dla całego organizmu. Wierzcie mi przeczytałam wszystko co bylo do przeczytania na temat padaczki....
Z wetem nie dyskutuje bo nie jestem partnerem do dyskusji.

Ale na logikę - jak sie ciągle podaje antybiotyki, to w końcu się na nie uodparniamy, prawda?

Irenka - Słońce ja Cie już trochę znam,..........widziałam reakcje przy operacji Aresa:diabloti:........wiem ze się niepokoisz......Ale musisz wyluzować i ciut odpuścic ( weta mam na myśli).

Wiesz......to jest taka choroba, którą przede wszystkim trzeba zaakceptować.....wiem co mówię. Naprawdę.

Posted

Wszystko pięknie ładnie, różnica zdań do przyjęcia.
Ale nie pisz, że przyjmujesz na luzie atak Tygrysa i nie dzwonisz nawet do weta co dalej. Jeżeli uważasz, że lekarz w przypadku nasilenia ataków nie powinien decydować o podawaniu mizodinu to OK, ale powinien być chociaż o ataku powiadomiony. Mało tego, uważam, że Patos powinien być zbadany. Jakoś na wątku tego się nie doczytałam.
Ale ja histeryczka jestem więc na ten temat już będę milczeć.
Przecież Ty decydujesz.

Posted

Ja o niczym nie decyduję. I oficjalnie mówię że nie zamierzam o niczym decydować. I na razie nie będę tej kwestii rozwijać.

Owszem nie dzwonię. Tygrys ostatni atak miał jakiś tydzień temu. A konkretnie 3 ataki. Bo on tak ma 3 krótkie jeden po drugim w przeciągu jednej nocy. Zarwałam noc. Do weta nie dzwoniłam.........bo po co?

Patosowi nie wzmgoły się ataki. Tylko atak wystąpił. ( o ile oczywiście był to atak, bo tego też na 100 procent nie wiemy). No i ok. Wystąpił po nieprawdopodobnie wrecz długim czasie. Padaczka nie jest chorobą wyleczalną. Diagnozowanie jej - poległa głownie na obserwacji.
Jedyne badnie które warto robić to badanie krwi - co kilka miesiecy, zeby sprawdzać stan wątroby. Badanie krwi na stopień nasycenia luminalem ( jak już tu pisałam ) jest bez sensu. Dwa badania wykonane jednego dnia mogą dać różny wynik.
Ale tak jak mówię, co wet to opinia.

Ja myślę, ze trzeba po prostu przyjąć, zaakceptować i spokojnie pogodzić sie z faktem, ze padaczka jest. A skoro jest to są i ataki. Czy raczej domniemany atak. Naprawdę to nie jest żaden powód do niepokoju.......czy zeby mnie nikt nie łapał za słowa....wzmożonego niepokoju. Serio tak uważam.
Bywa tak, ze pies ma 1 atak tygodniowo......i lekarz nie ma co badać, no bo co mu zbada?
To nie jest tak, ze mnie Patos nie interesuje.......tylko uważam, ze nie ma co szaleć.

Posted

Kochane, spokojnie.... Wprawdzie nie mam psa z padaczką, ale na zdrowy rozum myślę, że to byl pierwszy atak od bardzo dawna. Do tego nie wiemy na 100%, czy to rzeczywiście był atak.
Bardzo dziękuję Paulinie za szczerą informację na temat Patoska. Dobrze, że napisałaś nam o Waszych podejrzenniach o ataku, choć to smutna wiadomość:-(.
Gdyby to był mój pies, obserwowałabym bacznie jego zachowanie, czy ma apetyt, czy nie poleguje bardziej niż zwykle. Gdybyśmy byli pewni, że to był atak padaczki, wtedy można myśleć o podawaniu innych leków. Ponieważ jak pisze Neigh nie są one jednak obojętne dla wątroby i mózgu, chyba za wcześnie jest na włączanie ich Patoskowi.
Nie sądzicie, że należałoby jeszcze chwilkę zaczekać i obserwować, czy to się nie powtórzy? Neigh walczy z padaczka Tygrysa od półtora roku, ma więc doświadczenie i uważam, że jej opinia jest słuszna.
Irenko, wiem, że bardzo się przejmujesz psiakami. jesteś z nimi związana emocjonalnie bardziej niż my, które znamy je ze zdjęć. Musimy jednak zachować rozsądek. Zwiększanie dawki leków po prawdopodobnym (a nie pewnym) ataku uważam za przedwczesne. Gdyby atak się pwotórzył, konieczne będzie obejrzenie go przez lekarza. Dzisiaj jednak odpuściłabym.
To oczywiście tylko moja opinia....

Posted

Jesteście wszystkie kochane, że tak przejmujecie się zdrowiem Patosa. Patosa, który gasł w oczach bez żadnej nadziei na poprawę losu.
Neigh ma jak zwykle rację, ale rozumiem w pełni Irenakę.
Co innego jak pies jest w domu, a co innego sam w boksie. Stąd może ten lęk o niego. Ale z drugiej strony z domu też się wychodzi i zostawia psa na długie godziny. I tak być musi. Chorych ludzi też się zostawia, jak nie ma innego wyboru.

Zresztą widziałam atak padaczki u chłopaka, który układał akurat słoiki z ogórkami w markecie. Wszyscy bardzo mu współczuli, ale nie znalazła się tam dla niego bezpieczniejsza praca. Został zwolniony tego samego dnia.

Będzie dobrze Patosku. Zrobię dziś przelew.

Posted

Zdaniem neurologa dr Uznańskiej pod której opieką jest Tygrys powodem do niepokoju przy padaczce mogą być - ataki pojawiające sie czesto ( to u różych psów różne rzeczy znaczy ). Często to częściej niż 2 razy w miesiacu. ( przeciętnie)
Ataki trwające bardzo długo, połączone z oddawaniem kału ( mocz, ślinienie to niestety czestokrość norma - fajnie jak ich nie ma, ale zazwyczaj są ). Jeśli pies bardzo długo nie wychodzi z aury padaczkowej, jest po ataku pobudzony.

Osłabienie, odsypianie, wzmożony badz brak apetytu, zaburzenia równowagi i widzenia tuż po ataku - są niestety normą. Normą w sensie - typowymi dla padaczki zjawiskami.

Patosowi to moim zdaniem po prostu potrzebna jest obserwacja. Po to, żeby możliwie dokładnie stwierdzić jak czesto, jak długo, co im towarzyszy ( o atakach mowa).

Tyle informacji. I SŁOWO HONORU nie mówię tego wszystkiego w celu siania fermentu, dokuczania komukolwiek. Tylko po prostu mówię co wiem i myślę, bo wydaje mi się to ważne. Jeśli nie.....no to nie.

Posted

Wklejam fragment rozliczenia za ostatni miesiąc.
Całość na pierwszej stronie.

Saldo na dzień 01.09.2009 193,88
Wpłaty od 01.09.2009 -30.09.2009 Fundacja Zwierzę nie jest rzeczą

[FONT=Verdana]20,00 Irenaka Patos [/FONT]
[FONT=Verdana]10,00 Bambino Patos [/FONT]
[FONT=Verdana]120,00 Miki Patos [/FONT]
[FONT=Verdana]2,10 Paulina B. [/FONT]
[FONT=Verdana]81,29 Andrzej S. Patos [/FONT]
[FONT=Verdana]200,00 Ewa M. za pośrednictwem Irenaka ( lipiec)[/FONT]
[FONT=Verdana]Razem wpłaty 433,39[/FONT]
[FONT=Verdana]-30,00 Prowizja bankowa od wplaty Andrzej S. [/FONT]
[FONT=Verdana]-15,00 Prowizja bankowa od wpłaty Ewa M. z końca sierpnia [/FONT]
[FONT=Verdana]Pozostaje : 388,39[/FONT]
[FONT=Verdana]Saldo na dzień 01.09.2009 193,88 +388,39 = 582,27
Wydatki:
Rachunek 44/09 pobyt 16.09-30.09 252,10
Rachunek 47/09 pobyt 01.10-15.10 250,00
Razem wydatki : 502,10
582,27- 502,10 =80,17
[/FONT][FONT=Verdana]Saldo na dzień 01.10.2009 80,17

[/FONT]

Posted

[FONT=Verdana]Jeszcze wyjaśnienie do tego rozliczenia.[/FONT]
[FONT=Verdana]Niestety bank PEKAO SA zaczął naszej fundacji naliczać prowizje od wpłat zagranicznych i stąd musiałam te prowizje doliczyć do kosztów:shake:. Różnica w kwocie wynika z tego, że w wypadku wpłaty Pani Ewy M. podzieliłam te koszty prowizji na dwie części, ponieważ była jedna wpłata na Krzyczki i Patosa.[/FONT]
[FONT=Verdana]Wpłaciłam również w imieniu Pani Ewy M. zaległą wpłatę po 200,00 na Patoska i Krzyczki która niestety ze względu na blokadę konta na PayPal ugrzęzła i w tej chwili wybrnęłam dopiero z sytuacji. Wpłaciłam na koniec września 400,00 z mojego prywatnego konta w imieniu Pani Ewy a teraz mam odblokowane konto i odebrałam tą wpłatę.[/FONT]
[FONT=Verdana]Bardzo dokładnie opisuję sytuację, żeby ktoś nie pomyślał, że przywłaszczyłam sobie kaskę. [/FONT]
[FONT=Verdana]Bardzo proszę o zgłaszanie błędów w rozliczeniu.[/FONT]

Posted

Irenko, przepraszam ale zrobiłam przelew za wrzesień z mocnym opóźnieniem, bo 2 października:oops:, pensję mi spóżnili i takie tam.
W każdym razie w poździerniku zapłacę jeszcze raz.

Posted

marysia55 napisał(a):
nie widzę siebie we wpłata za wrzesień, a jestem przekonana że przelew zrobiłam. Idę sprawdzić wyciąg bankowy :cool3:


Marysiu! Bardzo Cię proszę sprawdź datę przelewu, będzie mi łatwiej sprawdzać w fundacji.

Miki napisał(a):
Z tego wynika, że finanse Patosa wcale tak dobrze nie wyglądają.:placz:
Hotelik 500 zł miesięcznie, a na koncie 80 zł :razz:


Powinno być dobrze i sama jestem zdziwiona, bo chyba nie umiem liczyć, albo stałe deklaracje przestały wpływać.

Posted

irenaka napisał(a):
Marysiu! Bardzo Cię proszę sprawdź datę przelewu, będzie mi łatwiej sprawdzać w fundacji.

chyba sie spalę ze wstydu :oops::oops::oops: przelew za IX.2009 siedział sobie w zakładce "przelewy do autoryzacji" Irenko i Patosku wybacz starej, zżartej sklerozą ciotce Marysi :modla::modla::modla:. Zaległy przelew za wrzesień poszedł oczywiście dopiero dzisiaj ( 5 minut temu), więc w poniedziałek pewnie będzie na koncie fundacji, a za październik poszedł w terminie tj. 01.10.2009 ( mea culpa, mea culpa .... )

Posted

[quote name='irenaka']:crazyeye::crazyeye::crazyeye:
Tak wcześnie wstałaś?
noooooo , aż się sama sobie dziwię :evil_lol: . Czasem mi się tak zdarza, że świtem bladym spadam z łóżka :diabloti:

Posted

[quote name='marysia55']noooooo , aż się sama sobie dziwię :evil_lol: . Czasem mi się tak zdarza, że świtem bladym spadam z łóżka :diabloti:

Chyba Cię ktoś wykopał?:evil_lol:
Dziękuję jeszcze raz Tobie i Asiorkowi.
Wróciłam do świata żywych:evil_lol:

Posted

marysia55 napisał(a):
OK, Tobie goferka a Patosowi to chyba jakąś kiełbaskę :eating:

oo co ja słyszę.. na goferki się umawiają same.... :mad:
irenaka napisał(a):
:crazyeye::crazyeye::crazyeye:
Tak wcześnie wstałaś?
\
kuźwa ja musiałam o 7.....:angryy:
ale za to padłam zaraz po przyjściu.. w ubraniu... ok 24 się przebrałam w piżamkę.... nawet z psami mi pan wyszedł :diabloti: :-o
irenaka napisał(a):
Chyba Cię ktoś wykopał?:evil_lol:
Dziękuję jeszcze raz Tobie i Asiorkowi.
Wróciłam do świata żywych:evil_lol:

Ja również Wam dziołchy dziękuje.. było zaje.... fajnie.. zresztą jak zawsze w towarzystwie Irenki (oo proszę nie PANI :lol:)
obciachu tez nie narobiła dużego, ale to chyba dlatego, ze były kelnerki a nie kelnerzy - :cool3: :p

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...