Isabel Posted March 14, 2008 Posted March 14, 2008 Fotki będą, jak uda mi się ściągnąć syna, bo ja nie mam aparatu. Cofi wychodzi ze swojego apartamentu, ale tylko na chwilę, chociaż wczoraj wieczorem zapędził się aż do drugiego pokoju, zobaczył rozłożoną na dywanie Vegę, nie cofnął się, tylko stanął za krzesłem, za chwilę wyszedł i spotkał się oko w oko z Tiną, powąchali się i Cofi wrócił do siebie. Z moimi kotami nie ma żadnych problemów, nieraz któryś wejdzie do jego pokoju, ale raczej trzymają dystans. Bo moje koty to są tchórze! Quote
justynavege Posted March 15, 2008 Posted March 15, 2008 Isabel Coffi jako neikonfliktowy z tchórzami na pewno sie dogada ;) on tez do odwaznych chyba nie nalezy.. Quote
Isabel Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Jutro wieczorem (a właściwie to już dzisiaj) Cofi jedzie do swojego stałego domu. A ja oczywiście już zdążyłam się do niego przywiązać... Quote
rotek_ Posted March 19, 2008 Author Posted March 19, 2008 o matko:crazyeye: to ten czas tak zleciał..... Izabel dziękuję że zaopiekowałaś się Cofim:loveu: Takie zakończenia mobilizują do dalszej pracy Justyna, Cofi idzie do nowego domku....:multi: dalej nie mogę w to uwierzyć:Rose: Quote
tamb Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Już dzisiaj o 19-tej. Wszyscy jesteśmy umówieni u Isabel i będzie szczęśliwy finał.:multi: Quote
Margo05 Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Jak ja się cieszę :multi::multi::multi: Będę mogła przenieść Cofika do działu "Znalazły dom" :multi::multi::multi: Quote
justynavege Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Nie przypuszczałam ze tak szybko szczeście się do Coffiego uśmiechnie :) :multi::multi::multi::multi: Quote
rotek_ Posted March 19, 2008 Author Posted March 19, 2008 cieszę się ze Cofi znalazł dom na czas na czas....bo uciechów chyba zostanie zlikwidowany:-( Bezduszni urzędnicy nie chcą przkazać budynku na rzecz fundacji z przekazaniem do na schronisko dla zwierząt... urzędnicy na oczach zwykłych ludzi oszukują fałszują papiery a my nie możmy zrobić NIC.... dla nich nie liczy się dobro zwierząt a jedynie zysk jaki będą mieli po sprzedaniu budynku nigdy nie chciałam tego mówić...ale błagamy o pomoc Quote
Isabel Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 To straszne co piszesz:shake: Jak można pomóc? W jakiej formie? Quote
rotek_ Posted March 19, 2008 Author Posted March 19, 2008 nie mam pojęcia co robić.... możemy oderzac poprzez fundacje...niech one wysyłają papiery do ANR... ale obawiam się ze jedynym wyjściem będzie wezwanie mediów.... ANR oszukuje...robią przekręty przyznają sie do tego przy nas...i nikt im nic niemoże zrobić.... nawet prawnie nie wiemy jak uderzyć..pustka w głowie:-( Quote
Isabel Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Może ktoś na dogo ma wykształcenie prawnicze i mógłby pomóc? Media trzeba koniecznie tym zainteresować. Poza tym przychodzi mi do głowy tylko TOZ i wszelkie fundacje prozwierzęce. A może jakiś lokalny poseł albo senator kochający zwierzęta? Może ktoś ma jakiś pomysł??? Quote
rotek_ Posted March 19, 2008 Author Posted March 19, 2008 onek z dogo nam pomaga bezpłatnie... ale co powiedzieć urzędnikom skoro oni mówią "nie bo nie" TOZ dzierżoniów już nas poparł... OTOZ Animals chyba też... AFN.... nie mamy pomysłu.. Quote
Isabel Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Sprawy przybrały nieoczekiwany obrót i nie ma w tym niczyjej winy. Po prostu los chciał, żeby Cofi został u mnie, a Cofi mu w tym z całych sił pomógł. Pani zgodnie z planem przyjechała po Cofiego, ale z dużymi wątpliwościami, czy dobrze robi decydując się na kotka, bo sytuacja zdrowotna w Jej domu uległa niekorzystnej zmianie. Zapewniłam, że Cofi może w każdej chwili wrócić do mnie. Cofi natomiast już na początku coś zwęszył nosem, bo schował się, a przy próbach zamknięcia go w kontenerku wpadł w panikę - uciekał, drapał, wywijał się na wszystkie strony. W końcu jakoś się udało. Po przybyciu do nowego domu stanął niestety przy drzwiach i rozpaczliwie płakał. Pani rozważyła sytuację już teraz na żywo plus stan zdrowia swojego męża i zadzwoniła do mnie. Postanowiłyśmy, że Cofi wróci. On uznał mój dom za swój, zaprzyjaźnił się z kotami i psami, nie chce już żadnych zmian. Los tak chciał, Cofi tak chciał, więc ja też muszę tak chcieć, zresztą wcale nie czuję się pokrzywdzona. Bo tego kotka nie można nie pokochać, nawet po tak krótkim czasie. Jednym słowem Cofi zostaje u mnie! Quote
tamb Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Cofi nigdzie nie będzie miał lepiej niż u Isabel. Najwyraźniej sam wybrał dom stały. Cieszę się, że poznałam Isabel i mimo, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, cieszę się z zakończenia. Quote
justynavege Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 Isabel.......... Coffi Ciebie wybrał :) Quote
Isabel Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 A jaki zadowolony chodził potem po domu, spryciarz mały! Quote
rotek_ Posted March 20, 2008 Author Posted March 20, 2008 i na zdjątka możemy później liczyć....:cool3: Izabel masz umowę adopcyjną???? bo to z tobą w takim razie będziemy musięli podpisać:loveu: Quote
Isabel Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 Rotek, wysłałam Ci pw! W święta będzie mój syn z aparatem, więc fotki będą:smile: Quote
Patia Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 Wreszcie Was znalazłam ! Isabel , bardzo się cieszę , ze Cofi zostaje u Ciebie !:multi: A jak tam Twoje zdrówko ? Lepiej się czujesz ? Quote
Isabel Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 Witamy cioteczkę Patię! Z moim zdrowiem tak sobie, ale już lekka poprawa jest. Byle do wiosny (tej prawdziwej)! Quote
justynavege Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 Isabel napisał(a):A jaki zadowolony chodził potem po domu, spryciarz mały! zwierzaki potrafią być cwane :evil_lol: Quote
mimiś Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 ISABEL... wiedziałam ,że cudowna z ciebie duena, ole!!:loveu::loveu: Quote
justynavege Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 Isabel zajrzyj tutaj prosimy http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=28656&page=111 Quote
Isabel Posted March 24, 2008 Posted March 24, 2008 Fotki zrobione, czekam na ich przysłanie mailem, a potem, najprawdopodobniej poproszę Mulinkę o wstawienie:oops: Cofi na czas wizyty mojej rodziny ukrył się w drugim pokoju. Nie wiem, może przyjście kogokolwiek do domu kojarzy mu się z zagrożeniem, boi się, że zostanie zabrany, znowu gdzieś wyniesiony. On w ogóle traktuje ten drugi pokój jako swój azyl - tam odpoczywa, tam śpi. Drzwi są cały czas otwarte, w każdej chwili może wejść i wyjść. Zresztą chodzi po całym mieszkaniu, nie boi się psów, z kotami ma dobre stosunki, wczoraj nawet razem z Kastorkiem leżeli u mnie na kolanach. Ale mimo to jest nieśmiały, taki wycofujący się. Chwilami wydaje się, że w ogóle nie ma nowego kota w domu, taki jest cichutki, skromny, nie szukający z nikim zwady. Quote
rotek_ Posted March 24, 2008 Author Posted March 24, 2008 U nas też się tak zachowywał.... ale wystarczyło trochę głaskanaka i Cofi pokochał kazdego od zaraz;) a na zdjęcia już nie mogę się doczekać:loveu: Izabel spoźnione WESOŁYCH ŚWIĄT:oops: miałam wysłać smsem ale kasa mi się już skończyła:oops::evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.