rotek_ Posted March 7, 2008 Author Posted March 7, 2008 wpadnę wieczorem zobaczyć czy sa już jakieś wiesci na watku Cofiego czekam z niecierpliwością Quote
Isabel Posted March 7, 2008 Posted March 7, 2008 Przed chwilą przywiozłam Cofiego, rozpakowałam, dałam jedzonko i picie. W ogóle nie boi się mnie, ociera o nogi, podsuwa się do głaskania i mrrruuuczy. Mruczy nawet jak je! Jest szczuplutki, ale o dużej okrągłej głowie i oczach jak dwie latarnie. Na razie umieściłam go w pokoju, gdzie mieszkała Ptysia i Aksamitek, Cofi chciał wyjść za mną, ale zobaczył Tinę, syknął i cofnął się. Niech trochę ochłonie, przyzwyczai się, a potem zobaczymy, może nie będzie bał się psów i dołączy do gromadki. Quote
rotek_ Posted March 7, 2008 Author Posted March 7, 2008 Isabel napisał(a):W ogóle nie boi się mnie, ociera o nogi, podsuwa się do głaskania i mrrruuuczy. hmmm...... nieasmowite:crazyeye::loveu: nasz mały dzikusek chyba zrozumiał że nie jest w schronisku tylko w domku.... ach...mam tłok myśli miałam dzwonić ale zajrzałam jeszcze na chwilę żeby się upewnić i takie wieści Izaberl Dziękuję... Dziękuję przede wszystkim Tobie Edzinie i Tamb i Wibrysce to dzięki wam Cofi dostał druga szansę na domek. Quote
Isabel Posted March 7, 2008 Posted March 7, 2008 Cofi to przesympatyczny, łagodny kotek, bardzo spragniony miłości. Nic tylko trzymać na kolanach i głaskać, głaskać, głaskać... Apetyt ma, w kuwecie, sądząc po rozsypanym trochę żwirku, też już był, czyli wszystko w porządku. Czy Cofi był odrobaczany? W książeczce zdrowia nie ma w tej rubryce wpisu. Czy miał oglądane uszka? Quote
rotek_ Posted March 8, 2008 Author Posted March 8, 2008 tak odrobaczaliśmy go Fenbenatem. Zawsze robimy to na swój rachunek i wpisy o odrobaczeniach sa u nas w księdze leczeń.... Wet oglądał Cofiego ale nie zwrócił nam uwagi na uszka...nie mieliśmy pojęcia że coś jest nie tak. Edzina też mówila że wygląda to na resztki świerzba..... jak długo się to leczy???? Quote
Isabel Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 Cofi ma jeszcze coś takiego dziwnego pod bródką, jakby strup albo grzybek, nie wiem co to może być. Uszka powinien zobaczyć wet, ja nie mam doświadczenia ze świerzbowcem, o ile to w ogóle jest świerzbowiec. On miał wczoraj te uszka takie tłuste, jakby były smarowane maścią, dlatego o nie zapytałam. A w ogóle, to Cofi jest kochany, grzeczny, kuwetkowy, zero problemów. Wyniosłam go dzisiaj z pokoju i zapoznałam ze zwierzętami. Bał się okropnie psów, zwłaszcza Tiny, bo taka kudłata, a ona chciała się z nim koniecznie przywitać. Specjalnie nie syczał, ale serduszko biło mu okropnie - widać było jaki jest wystraszony. Wygłaskałam go i trochę się uspokoił, posiedzieliśmy tak dłuższą chwilę, a potem odniosłam go do pokoju - bardzo chętnie wbiegł do swojego apartamentu, tam jednak czuje się najbezpieczniej. Apetyt ma ogromny, więc sądzę, że niedługo powinien przybrać na wadze, bo teraz z jego poprzednich gabarytów została tylko głowa, wyjątkowo duża w stosunku do reszty ciałka. Zabawkami nie bawi się, może uważa, że to już nie przystoi panu w jego wieku;) Quote
justynavege Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 Isabel................................. dziękuje w imieniu Coffiego nie ma słow by to wyrazić ale gdy zmarł jego Pan bliscy szybko sie go pozbyli i olali bo już po kłopocie :shake: osoba pośredniczaca tez wypiela sie na maksa :shake: to dzieki rotek i Tobie Coffi ma szanse odzyskać poczucie bezpieczenstwa dziękuję ........... ps . Fajną ma tę dużą głowę , prawda ? ;) i te oczy............ można w nich utonąć ....... Quote
tamb Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 Isabel, jeślibyś potrzebowała mojej pomocy np. przy wizycie u weta, zadzwoń. Wysyłam Ci nr na pw. Quote
Isabel Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 Ja już wiem o co chodzi z tą głową! Przecież to jest głowa typowa dla kota brytyjskiego - duża, okrągła, wydatne kości policzkowe i małe uszy. Tylko umaszczenie nietypowe, bo chyba nie ma czarnych brytyjskich, tylko najwyżej czekoladowe. A oczy to ma przepiękne, ogromne. W ogóle Cofi jest super kotem, DS będzie miał z niego wielką pociechę. Quote
rotek_ Posted March 9, 2008 Author Posted March 9, 2008 jakoś od 9 lutego... plus minus kilka dni... to jest chyba tydzień albo 5 dni przed kastracją...... w książeczce jest wpisana data Raz przyłapaliśmy jak kot kogoś z uciechowa wpadł do schroniska podjeść coś naszym małym z miski Potem uszczelniliśmy to miejsce i nikt z zewnątrz nie wchodził. Bardzo prawdopodobne że to po tym zdarzeniu Cofi ma strupki ale szybko mu się to zagoiło... Izabel daj znać to pokryję koszty wizyty u weta..... Quote
Margo05 Posted March 9, 2008 Posted March 9, 2008 Cofi, chłopie, rozkochaj w sobie jakąś miłą osóbkę, bo bardzo chcę Cię przenieść do działu "Znalazły dom" :eviltong: Quote
Isabel Posted March 10, 2008 Posted March 10, 2008 Margo, DS już jest na horyzoncie, jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to za jakieś 3-4 tygodnie Cofi już będzie w swoim własnym domu. Quote
Isabel Posted March 10, 2008 Posted March 10, 2008 Byłam dzisiaj z Cofim u weta na przeglądzie. A więc tak: uszka w porządku, to "coś" pod bródką to olbrzymi strup - został w gabinecie zerwany, a pod nim był wyraźny ślad wbitego zęba, to chyba ten kot przychodzący do schroniska tak pogryzł Cofiego. Ślady ugryzień ma jeszcze na łapce, poza tym na tylnej łapce między paluszkami ma bardzo nieładną, ropiejącą już trochę ranę. To już nie jest pogryzienie, prawdopodobnie albo wszedł w schronisku na coś ostrego albo wetknął gdzieś łapkę i potem ją na siłę wyjmował. Mam tę ranę przemywać 3 razy dziennie Rivanolem i smarować gentamycyną, no i pokazać się znowu za kilka dni. Rotek - koszty na razie nie są duże, więc jestem w stanie je pokryć, ale dziękuję bardzo za chęć pomocy. Quote
mulinka Posted March 10, 2008 Posted March 10, 2008 Isabel jesteś kochana :loveu: wygłaskaj ode mnie miziaka Cofi'ego :loveu: Quote
rotek_ Posted March 13, 2008 Author Posted March 13, 2008 ostatnio nawał bowiązków ale o Cofim nie zapomniałam.. izabel jak sobie radzisz???? jak leczenie kocurka? Quote
Isabel Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 Cofi to koci ideał. Pozwala sobie bez problemu opatrywać łapkę i jeszcze cały czas przy tym mruczy. Łapka goi się ładnie, jutro pójdę na kontrolę. Zawsze jak wchodzę do pokoju, to Cofi wita mnie charakterystycznym dźwiękiem, który określiłabym jako kląskanie. Chce koniecznie wyjść z pokoju, więc nie zamykam drzwi, tylko zostawiam uchylone - Cofi wychodzi, robi parę kroków, widzi psy i szybciutko cofa się do swojego królestwa. Z moimi kotami już się zapoznał, spotkanie przebiegło bezkonfliktowo. Apetyt Cofi ma, z kuwety korzysta, sierść już jest trochę ładniejsza, nie taka matowa i w ogóle w lepszym stanie. Niepokoi mnie tylko jego ślinienie się. Jak już mu posmaruję łapkę maścią, to siedzimy tak sobie dłuższą chwilę, żeby mu ta maść wsiąkła, on wtedy mruczy na potęgę i przy tym bardzo się ślini - mam całe kolana mokre. Na przeglądzie u weta miał oglądane ząbki, wiem, że w przyszłości trzeba mu wyczyścić je z kamienia, ale stanu zapalnego jamy ustnej nie stwierdzono. Muszę teraz, jak pójdę na kontrolę, zwrócić wetce na to uwagę. A tak w ogóle, to jest to przekochany kotek! Quote
rotek_ Posted March 13, 2008 Author Posted March 13, 2008 Wiem że koty czasami ślinią się ze stresu jak kiedyś wiozłam kota samochodem wyślinił mi dwa ręczniki a kurtki też nie zostawił bez śladu śliny było chyba więcej niż samego kota:evil_lol: ale może Cofi ma coś ze ślinankami...arto sprawdzić izabel dajesz rade finansowo???? Quote
Isabel Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 Tak, finansowo na razie daję radę, to tylko jedzonko i żwirek extra. Gdyby były jakieś duże koszty związane z ewentualnym leczeniem, to dam znać, ale póki co, to jest OK. W każdym razie dziękuję za troskę:smile: Quote
Isabel Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 Może faktycznie to ślinienie u Cofiego to skutek stresu, może tak reaguje na opatrywanie łapki. Jak byłam z nim w lecznicy, to ze stresu dostał nagle okropnego łupieżu, wetka zapytała, czy on ten łupież ma normalnie, mówię, że nie, nie zauważyłam, żeby się z niego sypało. Po przyjściu do domu łupież w jakiś cudowny sposób zniknął! Cofi to bardzo delikatny, wrażliwy kotek. A to, że koty reagują w różny dziwny sposób na stresujące sytuacje, to wiem - na przykład mój Kastor, niesiony do lecznicy, zostawia po sobie w kontenerku niemal połowę futra ( a ma co zostawiać!). Quote
mulinka Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 Isabel to muszą być cudowne chwile, gdy Cofi mruczy... Quote
Isabel Posted March 14, 2008 Posted March 14, 2008 Byłam dzisiaj na kontroli łapki, jest o wiele lepiej, ale jeszcze trzeba smarować gentamycyną i zgłosić się w połowie tygodnia. Buzia obejrzana, żadnego stanu zapalnego nie ma, więc to ślinienie się to pewnie na skutek stresu. Quote
rotek_ Posted March 14, 2008 Author Posted March 14, 2008 A możemy liczyć na jakieś fotki:cool3: Cofi u nas też był taki że czuł się bezpiecznie np w biurze... dalej woloał nie wychodzić Świetnie żez Cofim coraz lepiej Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.