Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ANETTTA napisał(a):
i co w koncu kto bierze psiaka cudnego komu juz zazdroscic
:crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye:



No włąśnie nie wiadomo.
NASZEGO wyniszczonego (przez Camarę), zdziczałego (przez Camarę), zapchlonego (przez Camarę) psa gdzieś wywożą!!!!!

A co my z biedną Kinga możemy??????????

Posted

Jesssu co za horror jakiś - strach się bać :eek2:
Pies dziczeje, baty zbiera, robaczywi się i spchla a PRAWOWITE WŁAŚCICIELKI nic z tym zrobić nie mogą???? :eek2:
I to wszystko tu na dogo sie odbywa? :o
:shake:

:placz:

Posted

no widzisz - my tu usiłujemy choć wzbudzić skruchę w Camarze - a z jakim efektem? :-o

- każe sobie płacić :-o:-o:-o

- i zamilkła - ani nie dzwoni, ani nie pisze :shake:

...pewnie zaraz zamknie wątek - i tyle będziemy NASZEGO psa widziały :placz:

Posted

Camara napisał(a):
...
Mariolu ta na K od tych na k - ma trzymać miejsce na pewną k - o którą toczy się wojna a ja wciąz mam nadzieję :cool1:


Zaraz zaraz, czy ja mam coś wspólnego z tymi "k"?
Zaniepokoiło mnie to... :razz:

Posted

Kasie napisał(a):
Zaraz zaraz, czy ja mam coś wspólnego z tymi "k"?
Zaniepokoiło mnie to... :razz:


Kasie - nie słuchaj ich :shake:

Ty z ich "k" nie masz nic, absolutnie nic wspólnego , to taki bład w klawiaturze im się zrobił :diabloti:

przecież od dawna wiadomo, ze Ty trzymasz z psami rasy k od koleżanki K z miasta K znad morza B :loveu: - tylko-i-wyłącznie :loveu:

...zwłaszcza jak masz zwolnione miejsce w k :p

Posted

Kasie napisał(a):
Zaraz zaraz, czy ja mam coś wspólnego z tymi "k"?
Zaniepokoiło mnie to... :razz:

Ach jak to fajnie tak sie o sobie dowiedzieć :loveu:

widzicie kinga i mariola - zero dyplomacji i teraz straciłyście swojego wspólnego psa... :shake: :placz:

Posted

Ooo, to Koleżanko Kingo z Koszalina, bardzo mnie uspokoiłaś :p
Wszystko w porządku i mogę zacząć odbierać telefony od koleżanki Camary nawet jak dzwoni jak już śpię... Bo Ona teraz nową taktykę opracowała: dzwoni jak ja dopiero co zasnę, ja mało pojmuję i Ona wtenczas moze ode mnie wyciągnąć zgodę... Sprytna jest, prawda? ;):evil_lol:

Posted

Kasie napisał(a):

Wszystko w porządku i mogę zacząć odbierać telefony od koleżanki Camary ;):evil_lol:


myślisz, ża ja powinnam przestać? :roll:

- bo ona dzwoni do mnie codziennie :crazyeye: - uważasz, ze urabia sobie grunt? :shake:

Posted

ANETTTA - on jest nadal cały czas do wzięcia

- a głupawy ton, jaki przyjęłyśmy w tym wątku - wynika z naszej zupełnej bezsilności - bo to półdziki, podle traktowany pies - w którego trzeba będzie włożyć sporo czasu na socjalizację, i kasy - na doprowadzenie do stanu używalności

...przy czym bez żadnej gwarancji, że pies będzie adoptowalny :shake:

przy czym na Camarze, i grupce z nią zaprzyjaźnionych - spoczywać bedzie - finansowo i medialnie - cały żmudny proces robienia z niego normalnego psa

( a w końcu - ile mozna mieć kasy i ile czasu - w natłoku psich nieszczęsć?)

Posted

ANETTTA napisał(a):
ja wiem ale nie mozna go tak pozostawic ...


ja wiem :-(

ale moze w takim razie ktoś się zaoferuje z pomocą finansową? - bo hotel, transport 300 km, szczepienia, itd - itp :-(

Posted

Po pierwsze - zawiadamiam, że dziś nie będę nigdzie dzwonić. I nie odbieram telefonów. Dzwoniących uprzedzam, że dzwonią do szuflady w biurku - znowu tam został :roll: (ten durny telefon - nigdy nie pamięta, że ma się spakować) :diabloti:

Po drugie - znowu poratowała mnie (i wypłosza) Pewna Cudowna Osoba, która zwykle nie chce się ujawniać (a teraz nie pytałam o zgodę, więc trzymam się wcześniejszej wersji) i opłaci hotel u Murki. Po prostu słów mi brakuje, żeby potrafić podziękować :modla:

Po trzecie - szykuje się transport na 24 (jeszcze nie wiem na jakich warunkach) ale to już najmniej ważne. Jak nie wypali to zawioze Brutusa w następną sobotę. I wtedy macie trzymać kciuki, żebym nie wracała na lawecie :cool1: bo moje autko lubi wygodę (swoją nie moją)

Po czwarte - Kaśka, kto to widział spać o 22 :crazyeye: i szykuj kojec na swoją starą znajomą k. Z ostatnich wieści wygląda na to, że jest dla niej szansa (bo jest chora). Wszystkich czytających przepraszam za te kody dla wtajemniczonych - nie można inaczej :shake:

Dzwoniłam dziś do właścicieli Brutusa. Mają go przypilnować. I zaszczepić na wściekliznę. Chyba ten koszt przeżyją, bo przyjęli to dość gładko.

Posted

PaulinaT napisał(a):
:lying:
Pisałaś że trzeba Ci cudu - a oto i Twoje cuda


i dalej proszę o cud - żeby Brutus okazał się psem adoptowalnym w szybkim tempie. I szybko znalazł dom, bo nie mam sumienia tak nadwyrężać PCO (Pewnej Cudownej Osoby), szczególnie, że ma sporo na głowie :cool1:

Posted

Kasie napisał(a):
Takie urabianie gruntu to w stylu Camary jak nic... :evil_lol: Kinga, zastanów się czy Cię stać na ta znajomość... ;)


no właśnie.
bo ona ostatnio mimochodem zauważyła, że pewna pani, która ma działkę dokładnie tej wielkości, co ja - trzyma na niej ...140 psów.

...myślicie, ze Camara ma AŻ TAK dalekosiężne plany w stosunku do mnie? :mdleje:

Posted

Ale mam skojarzenie.
Razu pewnego latem ubiegłego roku razem z moimi nieocenionymi przyjaciółmi byliśmy negocjować kwestię nabycia przez nas drogą kupna działki rolnej. Jeden z nich (moich przyjaciół) wdał się w dysputę z Panią mieszkającą po sąsiedzku, za miedzą.
Po kilku dniach odebrałam telefon
"czy jest Pani na pewno zdecydowana (...) bo Pani znajomy mówił coś o 14 psach a ja się psów boję bo..." :mdleje:
Potem w dalszym ciągu rozmowy się okazało, że dla Pani 4 psy a 14 to żadna różnica :loveu:

Posted

mar.gajko napisał(a):
Camara!!!
Czy jakoś przez nieuwagę podasz nam dane Tej Pewnej Cudownej Osoby???

No bo chcemy Jej podziękować, że NASZEGO psa sponsoruje.

(Kinga działaj!)


Mariolu - ale skoro Camara tak nadopiekuńczo zajęła sie NASZYM psem - w związku z czym nam nie pozostanie nic do roboty :shake: - to my teraz nie będziemy już miały NIC WSPÓLNEGO :placz:

...no a przecież nie będziemy sobie pisały PW o głupotach - bo na to nie mamy czasu :shake:

- a jak urwie mi sie kontakt z Tobą - to co ja zrobię, jak znajdę na drodze jakąś rozjechaną, starą szkaradę?

...przecież Camara mi jej nie przyjmie :oops:

Posted

kinga napisał(a):
Mariolu - ale skoro Camara tak nadopiekuńczo zajęła sie NASZYM psem - w związku z czym nam nie pozostanie nic do roboty :shake: - to my teraz nie będziemy już miały NIC WSPÓLNEGO :placz:

...no a przecież nie będziemy sobie pisały PW o głupotach - bo na to nie mamy czasu :shake:

- a jak urwie mi sie kontakt z Tobą - to co ja zrobię, jak znajdę na drodze jakąś rozjechaną, starą szkaradę?

...przecież Camara mi jej nie przyjmie :oops:


Ale Kingo Droga, właśnei dlatego chcę tą Pewną Cudowną Osobę. Jeżeli Camara wynajdzie kolejnego NASZEGO psa, to jak my sobie poradzimy????

PW stanowczo o głupotach nie pisywać, bo parskanie kawą na monitor w pracy jest nieeleganckie i wzbudza poruszenie.

Stare rozjechane szkarady trzeba umiejętnie omijać, patrząc w przestrzeń obok; po roku, dwóch (może pieciu) dojdziemy do jakiejś wprawy, myślę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...