Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

własnie wróciłam z budowy gdzie biegałam jak kot z pęcherzem, zrobiłam sobie pięknie pachnącą kawkę, otwieram dogo.. żeby zobaczyć co tam fajnego piszą o Amim jaki to był grzeczny i wogóle, a ty piewrszy łyk to KUPY drugi to SZWY a teraz znowu KUPY :crazyeye: LITOśćI!!!!!!!!!!!!!
To, że Ami reaguje na ine psy to bardzo dobrze /nie jest z niego jakaś mamałyga!!!/ a pies swoje zdanie musi mieć i basta, a z kupami to sobie poradzimy, mój owczarek też miał takie zapędy, aż mu zrobiła wykład prawie 2 godzinny i chyba pojął, bo później na spacerze jak ruszał w kierunku kupim to wystarczyło moje spojrzenie z resztą pewnie i mało sympatyczne ale skutkowało- zapewne pomyślał, że jak będzie musiał znowu słuchać tego trucia to dał sobie spokój :evil_lol:
a co do szwów to jestem tego samego zdania co Chadler, po co są środki przeciwbólowe po operacji, żeby pacjęt szybko wrócił do siebie bez obciążania organów i żeby nie był na maksa niedołężny, po co ma boleć jak nie musi! tylko sado macho jest wtedy zadowlony ;)), wiem wiem są różne poglądy i różne szkoły, ale ja jestem przeciwna bólowi. mój dentysta nie chciał dawać znieczulenia twierdząc, że człowiek sam nie wie jaki ból jest w stanie znieść:mad: , z jednym drobnym szczególikiem w średniowieczu nie żyjemy i na żywca nie trzba szaleć

  • Replies 978
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Brrrr aż mnie otrzepało jak o tym dentyście przeczytałam :shock: ja się nie daję dentyście dotknąć palcem bez znieczulenia :lol:

Amadeuszowi może wystarczy uzupełnić florę bakteryjną w jelitach i przestanie z kupiszonami szaleć - nie wygląda na notorycznego kupożercę :lol: ma zbyt inteligentną morduchnę ;)

Posted

"każdy dentysta to sadysta" i zdania nie zmienie, bo nawet ci humanitarnie leczący, czyli ze znieczuleniem, zapewne mają mega przyjemnośc jak tam borują w tych dziurach!!! a do tego dziadka juz nie chodzę, bo zaczęłam psychicznie nie wyrabiać.
też mi się wydaje, że nie taka kupa straszna jak ją obsmarowywują, coś napewno zaradzimy, cos mu musi brakować, trochę czasu i dojdzie do normy

Posted

irbis napisał(a):
"każdy dentysta to sadysta" i zdania nie zmienie, bo nawet ci humanitarnie leczący, czyli ze znieczuleniem, zapewne mają mega przyjemnośc jak tam borują w tych dziurach!!! a do tego dziadka juz nie chodzę, bo zaczęłam psychicznie nie wyrabiać.
też mi się wydaje, że nie taka kupa straszna jak ją obsmarowywują, coś napewno zaradzimy, cos mu musi brakować, trochę czasu i dojdzie do normy




Biedni dentyści..., jak to ich naród nie lubi...:diabloti:

Z tym jedzeniem qp..., no cóż - muszę przyznać, że mój suuuuuper inteligentny Chandler :lol: lubi zamrożone qpy, czyli w zimie na spacerach mamy pełną gotowość bojową... :motz:On wie, że mu nie wolno, ale widzę po oczach, że posłuszeństwo przegrywa z głęboką miłością do śmierdzących lodów. Niczego mu w jedzonku nie brakuje - ot, brakuje mu samozaparcia i "olewa" savoir-vivre...;)

Aaaa... jeszcze przypomniało mi się, że jak Amadeusz w sobotę jechał na kastrację, to był przecież świeżo po fryzjerze i chciał się koniecznie w qpie tarzać...:evil_lol: Lubi chłopak swojskie klimaty...:diabloti:
Nasza sunia, jak to dziewczynka - nawet jej śmierdzące tarzanko, ani jedzenie qp do głowy nie przychodzi, a Chandler przeciwnie - chodzą mu takie pomysły po tej kudłatej główce... :p

Posted

z tymi zapaszkami cos musi być, bo ciapek mojego taty, potrafił wytarzać się w rozjechanej na ulicy, wysuszonej na wiór żabie!!! nie wiem co mu to dało i pewnie nigdy się nie dowiem! ale ten typ tak ma. nie daleka domu /w zasadzie rzut beretem/ mam las więc to będzie główna droga spacerowania, a w najgorszym przypadku to załatwimy jakis nanośnik, co by na spacerze żadnego smrodu nie poczuł hi hi

Posted

Hmmm moje też lubią koo zeżreć. :mad:

Pomaga podawanie przez jakiś czas witamin z grupy B. W sklepach zoologicznych mają takie specjalne dla psów. Wiem bo podawałam jak miały taki szalony napad zżerania. Pomogło.

Posted

z ciekawostek- domownicy donosza, ze pies jest posluszny tylko wobec mnie, hehe. dzis pod moja nieobecnosc szalal i sial zniszczenia (przez ten kolnierz, bo o wszystko nim haczy). Rozmawialam wlasnie z chandler- i chce jeszcze raz podkreslic irbis, ze pies wymaga silnej reki! jest posluszny tylko wobec mnie- bo tylko ja na niego pokrzykuje. jednoczesnie to mnie kocha najbardziej (chociaz wcale nie spedzam z nim wiecej czasu, niz inni). Ma nature dominujaca, i chociaz oczywiscie potrzebuje czulosci i milosci, to potrzebuje przede wszystkim hm stabilnej hierarchii. czyli : pani ma zawsze racje.

a co do tarzania sie w kupach :)
moj tyson najbardziej lubil sniete ryby, ktore znajdowalismy czasem nad warta. to dopiero byl smrod. juz woalalm, jak sie tarzal w kupach :)

pozdrawiam serdecznie

Posted

veebee napisał(a):
nie bedzie zamartwial sie tym, ze jest w okolicy intymnej oszpecony:)


:lol: ale to przecież jest na worku, który i tak się wchłania i nie widać nic a nic :eviltong:

a Dziś już jest wtorek :cool3: pojutrze Wielki Dzień :multi: i już Amadeusz będzie u siebie na zawsze :multi:

Posted

malawaszka napisał(a):
:lol: ale to przecież jest na worku, który i tak się wchłania i nie widać nic a nic :eviltong:


A mój Chandler by się zamartwiał :megagrin:, na bank...:cool3:

Posted

dzisiaj jeszcze nie czuję blusa przed podróżą, ale jutro zapewne mnie szajba dopadnie, u mnie zbyt wiele demolki nie zrobi, bo nie ma takiej możliwości, mam szafy wbudowane i niewiele możliwości do demolki- zapobiegawczo wnętrze zostało zaprojektowane pod możliwośći dewastatorskie mojego synka. chyba że zacznie wcinać krzesła albo nogi od stołu, to wtedy będzie problem :cool3:
najpierw przywieziemy łobuza, później znajdziemy mu zajęcie, żeby za dużo chłopak nie myślał i będziemy przy okazji obserwować co urwis kombinuje

Posted

widac ze Ami jest nauczony trymac sie blisko Pana na spacerze, ktos juz go kiedys tego nauczyl. ja nie mam linki:)
co do zabaw dla niego: wydaje mi sie, ja nie mam takiej zabawki w domu, gdzies nam zniknela, ze najlepsza dla niego zabawlka bylby taki gryzak ze splecionego sznura. nie wiem, jak to opisac, mozna kupic w psich sklepach. albo nawet samemu zrobic:D bo tu po domu widze, ze on lubi pociagnac za rog dywaniku z fredzelkami, czy generalnie za jakis wolny kawalek szmatki czy sznurka. nie lubi takich duzych gumowych zabawek- mamy takie, ale go zupelnie nie interesuja. lubi pileczki tenisowe. ale te jedyna, jaka mielismy, pozarl (bez polykania! ) od razu pierwszego dnia, i wyrzucilam ja z obawy, ze zechce faktycznie polkac jakis jej fragrment
mebli nam nie rusza, wiec tu nie maialbym zadnych obaw. dzis po prostu poprzewracal kilka rzeczy swoim kloszem:D wyglada jak wielka latarka, hehehe. pierwszego dnia na pewno bedzie zreszta troche wyglupiony, wiec raczej powinien byc spokojny
jesli sie irbis boisz, ze bedzie wyl w nocy- wystarczy dobrze na niego burknac i kazac m isc na miejsce- a przestaje. ja tak zrobilam juz pierwszej nocy i od razu sie uspokoil. to jest naprawde zwierze hm z ogromnym potencjalem do bycia supergrzecznym ulozonym psem :D
teraz idziemy sie przejsc z Amim. kurcze juz sie zakochalam w nim :(
cos czuje ze w czwartek rano bede bedzec :) ale liczylam sie z tym :)

Posted

Pisz veebee - pisz :multi:. Bo nasza mama Ania ma miękkie serduszko..., a Amadeusz z pewnością to wykorzysta...:cool3: i będzie cała rodzina chodziła, jak w zegarku - tylko, że według wskazówek Amiego...

Posted

Ponad 2 miesiące temu założyłam wątek bezimiennemu, smutnemu sznupkowi, który nagle przebył niesamowitą metamorfozę i stał się jednym z najbardziej pożądanych psich kawalerów w Polsce ;)
Spryciarz i fuksiarz nadwyrężył nie tylko nerwy, ale też i kieszenie Rodziny Chandlerów. Swoją drogą Chandler, na ile Was naciągnął? :razz: Wykup ze schroniska, dokładny przegląd weterynaryjny, strzyżenie, kastracja, chip, frontline, toż to przecież musiało kosztować fortunę!!!
Irbis dostanie "nówkę sztukę" wypachnioną do kochania - szczęściara no!
Nie będziemy Jej tu jednak nic wypominać ;) bo na szczęście "odrobi" swój dług przy okazji transportu kociej biedy do Wrocławia :lol: Niech kicia jedzie z Amim, niech jej się też w życiu wreszcie ułoży.

No i widzicie jak to się wszystko pięknie układa? Kolejne psie i kocie istnienia, które do głębi poruszyły serca wielu ludzi i skrzyżowały ich drogi. Łańcuszek ludzi dobrej woli, gest za gest, dobro za dobro.
I wiecie co? Bez Amiego i Kici nigdy byśmy się nie poznali - niesamowite, prawda?

Posted

[quote name='GoniaP']
Spryciarz i fuksiarz nadwyrężył nie tylko nerwy, ale też i kieszenie Rodziny Chandlerów. Swoją drogą Chandler, na ile Was naciągnął? :razz: Wykup ze schroniska, dokładny przegląd weterynaryjny, strzyżenie, kastracja, chip, frontline, toż to przecież musiało kosztować fortunę!!!
Irbis dostanie "nówkę sztukę" wypachnioną do kochania - szczęściara no!
Nie będziemy Jej tu jednak nic wypominać ;)


GoniaP :D... Ty szelmo... Nic nam Ami nie nadwyrężył...

Dokładnie jest tak jak piszesz - "Łańcuszek ludzi dobrej woli, gest za gest, dobro za dobro."

Mam właśnie taką nadzieję, że irbis będzie mogła pomóc teraz kici -odwożąc ją do nowego domu we Wrocławiu, a w przyszłości pomoże finansowo jakiejś bezdomnej chorej biedzie i w ten sposób "odwdzięczy się" za Amiego... Taki był nasz chytry zamysł...;)
Liczę na Ciebie irbis...:cool3:

Amadeusz już jutro jedzie do domku...:multi: Szkoda irbis, że nie mieszkasz w Poznaniu - miałabyś mnóstwo gorliwych "babysitters" na każde zawołanie...:evil_lol:

Posted

to prawda, że w Amadeusza Rodzinka Chendlerów zainwestowała sporą kaskę i nie pozostawie tematu , bez komentarza, ponieważ zapowiedziłam już wcześniej, że kasa wróci na konto fundacji do wykorzystania dla innych zierzaków w potrzebie.
Teraz Amadeusz to jest towar, tylko, że jak był w schronisku taki zaniedbany i biedny nie mówiąc o smutku jaki wokół niego krążył , to nikt się nim nie interesował!! czemu? w zasadzie przez przypadek wpisałam na allegro "sznaucer średni" z czystej ciekawośći i od razu jak Go zobaczyłam, a był to wieczór, złapałam za telefon i dzwoniłam? łatwo dostrzec piękno tuż po wyjściu z salonu fryzjerskiego, od kosmetyczki czy z innego salonu piękności!!!!!, trudniej jest ruszyć makówą i zobaczyć to co jest tak naprawdę w środku!! dziwne, że nikt tego nie zobaczył???? a teraz zdrowe zdziwko!! jaki on jest ładny!! jaki piękny!! czy to ten sam pies!??!!! a gdzie ludziska mieliście oczy??? Amadeusz zawsze był pięknym psem, ja sama się dziwię; jakim cudem tak długo siedział za kratami??? że nikt nic w nim nie dostrzegł?? a tak ponad wszelkie komentarze dot. wyglądu to nigdy nie zdecydowała bym się na adopcję dorosłego psa tylko dlatego, że jest ładny!!! nie wiem jak to nazwać, ale czułam i czuję od pierwszej chwili, że to psisko ma wspaniałą osobowość i w zasadzie to się potwierdza- więc nie mylilam się ;)))))))))) od poczatku
wiem, że wiele osób "włożyło" w Amadeusz wiele wiele pracy, nawet i wyrzeczeń, ale to co było od początku Waszym celem, On miał znaleźć dom; dom,w którym będzie kochany; dom, w którym będzie miał swoje miejsce; dom, w którm będzie miał przyjaciół; dom, w którym w razie choroby będzie miał najlepszą opiekę; a nie moloch, w którym jest jednym z wielu beziminnych, bezdomnych, bez przyszłości i bez miłośći!
veebee- mam kilka pytań, bo dzisiaj już mnie dopadł nerw przed jutrzejszym spotkaniem, czy Ami reagje na zdecydowany ton, czy podniesiony głos /ale nie krzyk/, czy wystarczy łagodnie powiedzieć i dociera? jakch komend używasz? na które reaguje? czy próbowałaś dawać mu gotowane warzywa np. marechewkę? wycia się nie boję tylko chcę wiedzieć na co reagje. chciałam wczoraj kupić właśnie taki sznurek, ale obawiam się że może byc podobna reakcja jak z kością, a ja nie chcę na początku zaogniać sytuacji, więc na razie będzie miał do spółki zabawki z kotami, ponieważ są to duże koty to i zabawki mają duże np. 2 piłki związane razem zrobine ze sznura- zobaczymy co sie będzie działo juz na miejscu? będe starała sie go zająć zabawą, spacerami zeby za dużo nie myślał, wiem , napewno będzie za Tobą teskinił, w razie porzeby zadzwonię powiesz mu parę słów i będzie ok :))
a tak na poważnie, to jak on reaguje na jedzenie? czy spokojnie czeka, aż mu nałożysz, czy pakuje sie pierwszy i rozpycha? czy warczy jak je, a ktoś przechodzi obok? czy lubi głaskanie? gdzie najbardziej? czy dajesz mu smakołyki z talerza? czy zagąda ciekawie co Ty tam ciekawego jesz? czy boi się chałasu? jakiego?
a zapopmniałabym: u nas dywanów nie ma, są panele i płytki, więc szarpać za bardzo nie będzie miał czym, jedyne nad czym może sie pastwić to skóra z barana, która leży w jego koszu- ale nic się nie stanie jak ją zniszczy;), czy może próboał ściągac coś ze stołu? np. za róg serwety? jak wpakuje sie na łóżko wo wystarczy powiedzieć?
kiciusiowi pomagam z miłości do kotów, w zasadzie przy kazji ;)

Posted

irbis-nie znam Amadeusza tak dobrze jak opiekujace sie nim dogomanianki,ale w moge odpowiedziec na kilka pytan jezeli chodzi o wychowanie ,a to nie dotyczy tylko Amadeusza tzn.
zabawki powinien miec odrebne ,nie powinien dzielic z kotami.
Smakolyki ,to nagroda za pozytywne zachowanie i pies otrzymuje tylko z reki np.kiedy przyjdzie na zawolanie,lub usiadzie na rozkaz itd.
do psa mowimy krotkimi slowami zawsze takimi samymi,pies reaguje na ton.psa sie nie prosi:shake:Psa wiecej wynagradzamy niz karzemy,a kara to jest dla psa ,ignorowanie.
Wiem jedno duzo spacerow i kontakty Amadeusza z innymi psami, napewno wszystkim dobrze zrobia.

www.zwierzakiuwandy.ovh.org

Posted

Irbis trzymam kciuki za jutrzejsze spotkanie. :lol:

Mały nie był z wyglądu taki straszny w schronie. :evil_lol: Wyciągane były już sznupy po których nawet nie było widać że to sznupy. Tylko ciotki z dogo widziały w nich tę rasę. :lol:

Jeśli będziesz miała kiedyś czas i ochotę przejrzyj ten wątek: metamorfozy. Tam ludzie wklejają zdjecia psów przed i po. :lol:

To link
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21924

Posted

AnkaG napisał(a):

Mały nie był z wyglądu taki straszny w schronie. :evil_lol: Wyciągane były już sznupy po których nawet nie było widać że to sznupy. Tylko ciotki z dogo widziały w nich tę rasę. :lol:


noo to prawda - ciężko spod kupy kołtunów rozpoznać sznupa, ale ma się ten niezawodny (prawie :lol:) instynkt :evil_lol: Ami nie wyglądał źle to fakt, ALE to, że był taki zamknięty w sobie, że chował się do budy i odwracał dupką sprawiło, że nikt go nie chciał... miałam porównanie - allegro Amadeusza, gdzie było napisane co obserwowała Chandler i Jej mąż i allegro Fida, który jest radosnym i kontaktowym psiakiem - odzew na Amiego przez długi czas był żaden! a na Fida juz w pierwszy dzień kilka telefonów - tylko irbis była pewna, że sobie poradzi i otworzy Amiego :loveu: a że okazało się, że to była tylko trauma schroniskowa - to fantastycznie i irbis ma wielkie szczęście :multi::loveu:

Szczęśliwej drogi!!! :multi:

Posted

irbis. mowie zdecydowanym, podniesionym glosem, raczej nie krzycze; chociaz krzycze, kiedy probuje sie polizac po swojej rance, i generalnie kiedy dlugo nie wykonuje polecenia. ale na ciche i sympatyczne komendy raczej nie reaguje. zauwazylam tez, ze jesli nie chce czegos wykonac (np nie chce wyjsc z kuchni, kiedy jemy), to dobrze jest wstac. kiedy siedze- nie slucha, kiedy stoje - slucha. nic mu nie daje ze stołu; bardzo mi sie nie podoba psie "sępienie", i kiedy jadlam, zazwyczaj kazalam mu wyjsc z kuchni. czasem musialam to kilka razy powtorzyc (mowilam "wyjdz" po prostu, i pokazywalam palcem na drzwi) - ale w koncu wychodzil.
jadl przez caly czas ryz z kurczakiem, a jako warzywko mial marchewke, pozniej wloszczyzne. kiedy nakladam mu jedzenie cieszy sie, i troche szaleje, ale wystarczy na niego burknac (spokoj, siadaj, siad) i sie w miare uspokoi. nie warczy i nie denerwuje sie, a robilam testy- wyjmowalam mu jedzenie z buzi (bo mu sie do wasow przykleilo), odsuwalam mu miske (bo z kloszem mu niewygodnie jesc). sadze, ze nie zdenerwowalby sie nawet, gdybym zdecydowala sie wyjadac mu obiadek :)
co do ew. ryzyka ugryzienia- bawilismy sie z nim baaardzo duzo, w tym, ze tak powiem, agresywnie. nigdy nie probowal nikogo zlapac zebami, a jesli przypadkiem zahaczyl zebem o moja dlon- natychmiast sie odsuwal, a zeby probowal chowac. nawet kiedy mu wkladam reke do buzi - wywija sie, bojac sie, ze moze niechcacy zrobic mi krzywde. jest nauczony uwazac z zebami:)
polecenia na jakie reaguje:) coz, rzadko za pierwszy razem, ale reaguje na: "spokoj", "siad/siadaj", "chodz tutaj", "nie wolno", "wyjdz". b. rzadko rowniez na "lezec".
kiedy wskakiwal na lozko, mowilam: nie wolno, zlaz stad :) i rozumial, choc nie zawsze reagowal tak szybko jak powinien:) pokazywalam tez palcem na ziemie. probowal zagladac na meble, i czasami na stol, chociaz na stol nie wskakiwal. zwyke mowilam "nie wolno" ew. "zostaw" (z rozna skutecznoscia, ale to jest do poprawienia). do mojeo talerza sie nie pakuje, nawet nie probowal. kiedy widzi, ze ktos zabiera sie za jedzenie, grzeczie siada, i patrzy, jakby nie jadl od 10ciu lat :) ja go zawsze w takiej sytuacji wyrzucalam z kuchni. mowie: wyjdz stad, nie wolno sepic, jestes niegrzeczny.
my nie mamy zadnych serwet i obrusow, wiec ciezko mi jest powiedziec, jak na nie zareaguje. ale ogolnie nie wykluczam opcij, ze jakis rozek serwety moze go zainteresowac. ja bym mu jednak kupila zabawke, on wtedy na niej bedzie mogl wyladowac swoja energie. co do wspolnych zabawek z kotami- hm. mysle, ze koty nie beda budzily jego sympatii, jesli czyms sie bedzie musial z nimi dzielic.
generalnie: potrzebuje silnej reki, jest bardzo kochajacy, ma potrzebe czulosci, ale wiem, ze jesli nie bylabym stanowcza, to wzlalby mi na glowe, spal na mojej poduszce, i jadl z mojego talerza :) glaskany lubi byc wszedzie, za uszkami, po bokach. lubi tez byc klepany po czesci ledzwiowej kregoslupa, nad ogonkiem; i to tak calkiem mocno klepany. tyle, ze jak wspominalam- nie wolno mu poblazac. ma charakterek chlopak! i na pewno bedzie testowal- kto wygra w walce o pozycje dominjaca - Ty, czy on?

ma duze energii, kiedy przyszlam do domu biegal i szalal z radosci. mam wrazenie, ze ma niespozyte sily. chociaz teraz np sie zmeczyl, i sobie drzemie na swoim kocyku.

i caly czas probuje sie podrapac i polizac po szwach, co chwile musze na niego pokrzykiwac. przedtem tego nie robil :( miejmy nadzieje, ze to oznaka tego, ze sie tam wszystko zdrowo goi!

mam nadzieje, ze jutro wszystko przeprowadzimy sprawnie- bo zapowiada sie calkiem spora akcja!
pozdrawiam serdecznie i milego wieczora :)

Posted

Jutro o tej porze Amadeusz będzie już w swoim domu...:multi:
Dobrze, że już wszystkim Wam wcześniej podziękowałam, bo bym sobie teraz pewnie popłakała...
Fajnie jest spotkać tyyyyle cudownych osób kochających zwierzęta i pogadać w wątku.
Okazało się, że z depresją Amiego nie jest tak źle, jak myśleliśmy... - opuściła go, jak tylko wyszedł za bramę schroniska...:multi:
Naprawdę się cieszę, ze Was wszystkich spotkałam...:cool3:
No i myślę, że będziemy się jeszcze spotykać przy okazji relacji irbis i wspólnego oglądania fotek z Amadeuszem.
Czy ktoś z Was wie, czy ten wątek zostanie gdzieś przeniesiony z psów w potrzebie? A jeżeli tak, to gdzie, bo nie znam zwyczajów na dogo...

To co - trzymamy kciuki za jutrzejszą podróż Amadeusza do domu...?
I za veebee...- jej najciężej będzie pożegnać Amiego...

Posted

a ja znowu rycze, ale to chyba REISEFIEBER, jakbym mogła to już bym jechała do Was ;-)
veebee nie masz ochoty na przeprwadzkę do Opola, byłabyś blisko Amiego i wszyscy byliby szczęśliwi, a tak znowu będę jutro wyć, żę Tobie będzie przykro i ze szczęcia, że już będzie ze mną ten urwis, i dlatego że Ami będzie za Tobą tęsknił, i dlatego ,że musze wracać i pewnie znajdę jeszcze tysiąc innych powodów :placz:
bardzo dziekuję Ci za wskazówki, napewno będę dzwonić i pisać co Ami robi i jak się czuje i czy On rządzi czy ja :lol:, z przewidywań Cioci Chendler wychodzi, że będzie to pierwsze hm... ciekawe czemu?
Wiem, że mam szczęście, bo jako blondynka z tendencją do tycia i to bez kastracji /nie wszyscy będę niestety wiedzieli o co chodzi hi hi/ na dodatek z miękkim serduchem, to muszę mieć w którymś miejscu szczęście, no dobrze mówie czy nie? :mad:
a tak na poważnie, to łatwo sie kocha zawsze śliczne zwierzątko, bez żadnych złych przeżyć, bez żadnego obciążenia, trudniej jest dotrzeć do kogoś kto bezgranicznie cierpiał i tęsknił za kimś kogo kochał, trudniej jest stać się tą osobą do kochania, nawet gdbyby Amadeusz nie był tak wypachniony, zadbany jak jest teraz, nawet gdyby się nie otworzył, nic by nie zmieniło mojej decyzji, chyba, że zjadałby dzieci i koty jednym kłapnięciem na śniadanko- wtedy zdziabko musiałabym podumać, co z tym fantem zrobić:razz:
nie ukrywam i zawszę będę to powtarzać, że ZASZCZYTEM BYłO DLA MNIE SPOTKAć WAS WSZYSTKICH, JESTEM GODNA PODZIWU I CHYLę NISKO CZOłO PRZED WAMI, PRZED TYM CO ROBICIE I JAKIE JESTEśCIE, A JESTEśCIE CIOTECZKI WSPANIAłE :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
jutro zdam szczegółowa relacje z podróży i z pierwszego kontaktu z nami, pewnie znowu będę ryczała !!! ale ostatnio to już norma

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...