Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nadrabiam stracony czas jaki mnie tu nie było bardzo się za wami stęskniłam
mam nadzieje że wy za mną również
i znowu my

bardzo dużo przeżyliśmy w ostatnich 7 miesiącach rozstanie po 6 latach bycia z drugą osobą, walkę o wszystko, ucieczkę nad morze, jeżdżenie na policję, grożenie śmiercią, wypadek samochodowy ( ktoś odkręcił mi koło w moim jeepie....przy prędkości 110km/h odpadło) i dużo by jeszcze opowiadać, łzy, łzy , łzy i tylko moje anioły które były zawsze obok mnie i .... mój nowy partner który to wszystko dzielnie znosi bo niestety nadal jestem chora na MARKOHOLIZM ( mój były marek)...... i nadal tak bardzo boli

Posted





a tutaj my z naszym autkiem kupionym 2 miesiące temu ( nie będę mówiła że szukałam takiego dla psiaków i siebie żeby był bezpieczny i wygodny w czasie wycieczek do lasu i nad jezioro)
na tylnim kole jest wielka naklejka z moimi aniołami w roli głównej.....

Posted

Oj to wiele miałaś przejść. Cóż życie nas nie pieści. Ale najważniejsze że dajecie radę.
Morze piękne, psiaki śliczne, Ty jak zawsze modelowa i autko też super!

Posted

Daruniu, trzymam kciuki, żeby wszystko się szybko ułożyło. Ty wiesz przecież, że jesteś silną kobietką no i przecież zawsze masz swoje Aniołki ;)

Pozdrawiam serdecznie.

Posted

dziękuję za miłe słowa.... musimy dać radę inaczej niewyobrażam sobie swojego życia...
22 sierpnia wychodzę za mąż za mojego mężczyznę i mam nadzieję że wszystko się ułoży planujemy dzidzie ja staję małymi kroczkami na nogach.....
a to jest sukienka jaką kupiłam na ślub mam nadzieję że wam się spodoba




Posted

Ojej, ale przezycia :shake:
Trzymaj sie jakoś, musi być dobrze.

Psiury jak zwykle sliczne.

Mam nadzieje, że ułoży ci się w związku z nowym partnerem, trzymam kciuki.

Posted

daruniu uwierz mi wiem o czym piszesz...
to codzienne (co nocne) wylewanie łez...ten wewnętrzny ból nie dający o sobie zapomniec chocby na chwilkę...przeżyłąm cos takiego...podnosi się człowiek z tego powoli, długo, często jeszcze wraca myślami i nie tylko bo i ból nie raz daje o sobie znać ale to jest jak wewnętrzna śmierć (bo coś w nas umiera...musi umrzeć) i odradzanie się, rodzenie na nowo, d nowego innego zycia...
ja podnosiłam się ze swojego dołka długo (2 lata) ...i przez te dwa lata przepłakałam więcej niż przez wszytskie poprzednie lata życia łącznie...taka jest prawda...
ale teraz mam męża, 5miesięczną dzidzie,na reszcie wszystkie swoje futra przy sobie i dopiero teraz moge powiedzieć że wiem co to stabilizacja, poczucie bezpieczeństwa, własny kąt (bo to nie samo miejsce a miejsce gdzie jestesmy z najblizszymi nam duszami)...
Daruniu ja przez to przeszłam niedawno i zapewniam Cię że jak zobaczysz pierwszy raz swojego dzidziusia to bedzie moment w którym nigdy nie bedziesz silniejsza...i nigdy juz słabsza nie będziesz...po prostu zyskasz siłę niewyobrażalną, siłę miłości do swojego dziecka, miłości której nic nie jest w stanie zniszczyć...jedynej takiej bezinteresownej, jedynej takiej nieśmiertelnej...
przesyłam Ci mase buziaków i uścisków...nie mówie że nie będzie ciężko bo będzie ale podniesiesz sie z tego bo juz sie zaczęłaś podnosić, bo już masz nowe życie...bo teraz jesteś jak nowa...a anioły są z Tobą...zawsze...

Posted

sacret piranha to co napisałaś było tym czego potrzebowałam.... czuję się jak małe dziecko które uczy się dopiero chodzić .... wstaję i znów upadam, robię jeden krok w przód i 3 w tył.... często mam ochotę wsiąść w samochód i pojechać do niego.... wrócić... ale wiem że mam Artura że jemu pękłoby serce.... że mnie kocha i pomaga w tych chwilach ..... a ja... nie potrafię żyć tym co mam teraz tylko żyję jeszcze poprzednim życiem chorując właśnie na ten diabelny markoholizm....
wiem że mam obok siebie cudowną osobę której muszę się nauczyć , nauczyć się ją kochać i dać tyle z siebie co w poprzednim związku czyli calą swoją duszę.... daję mu miłość, ciepło, dobro ale ja sama wiem że to jeszcze nie to samo - nie daję mu wszystkiego co mogę muszę najpierw się wyleczyć i wtedy zacząć życ od nowa!!!

Posted

kochana dasz radę....wszystko sie dzieje po coś...skończyło się bo miało się skończyć...masz przy sobie Artura bo miałaś go mieć...sama mówisz że jest cudownym człowiekiem i Cie kocha...i o to chodzi...czas zaleczy rany, przeszłość zostawmy za sobą...
nie popełnij tylko jednego błędu : nie porównuj i nie licz na to że pokochasz Artura tak jak Marka...nie...nie pokochasz...wcale nie dlatego że tamta to była wielka miłość, taka jedyna, taka raz w zyciu...nawet sobie tak nie wciskaj bo to bez sensu... po prostu ta będzie inna co nie znaczy że słabsza...zwyczajnie inna...bo każdy człowiek jest inny więc każdego człowieka kocha się inaczej...to naturalne i tego sie nie da przeskoczyć...to tak samo jak z psiakami...masz dwa więc powinnaś wiedzieć o czym mówie...one sa podobne wizualnie ale z charakteru inne...kochasz je inaczej, za co innego choć równie mocno...gdybys miała wybierać ktorego kochasz bardziej pewnie jednoznacznie nie byłabyś nigdy w stanie tego stwierdzić ...
tak samo z Arturem...doceń to że go masz, bo tak miało być...miałaś go spotkac na swojej drodze w takim momencie w jakim go spotkałas...miał ci pomóc w podniesieniu się z tego i w pokazaniu jakie życie może być...
i nawet jeśli go jeszcze nie kochasz to pokochasz go i bedziesz kochac z każdym dniem bardziej...tak samo jak swoje anioły...czas będzie mijał a związek między Wami, Waszymi duszami będzie co raz silniejszy...stworzycie rodzine i nic poza nia nie będzie juz się liczyć...
walcz kochana...walcz z własną swiadomościa, bo tak naprawde to Ty teraz sama siebie ranisz i Ty sama sobie potrafisz pomóc...on może cię wspierac ale to Ty musisz sobie z tym dac radę...i dasz:lol:
jakbyś maiała gorsze chwile i chciała z kims szczerze pogadac, wyzalic sie itd to dawaj na gg;)

Posted

dziękuję za te słowa wsparcia, nawet nie wiesz ile ona dla mnie znaczą jestem tutaj sama ( no nie do końca bo mam Artura) ale nie mam osoby która by mnie zrozumiała dziękuję i na pewno się odezwę na gg mój numer to 11329437 jakbym się odezwała to tak na przyszłość będziesz miała mój numer i jeszcze raz dziękuję

Posted

Ale suknia :crazyeye: Dla prawdziwej księżniczki :loveu:
Daruniu jak będziesz chciała pogadać z kobietą po przejściach czyt. ze mną to też zawsze zapraszam na gg - 2160974 :lol: Jesteśmy silne i dajemy radę ale czasem ma się gorszy dzień i chce pogadać albo właśnie dobry i chce się podzielić radością, a czasem nie ma komu albo jest ale to za mało.
Pozdrów ode mnie morze :loveu:

Posted

Weszka a mogę też skorzystać kiedyś z twojego numeru gg? W tej chwili jestem kobietą w trakcie przejść :shake:... ja momentami mam już dość, a Kamil [były, a którym nadal muszę mieszkać] po kolejnej awanturze siedzi i sprząta kuchnie :evil_lol:

Posted

dzień dobry moje kochane dziewczynki dziś wstał kolejny nowy dzień.... jutro jadę do Pudliszek ( wstępnie miał być Poznań) po sukienkę.... ale jakoś mi tak smutno na serduszku, mam stany melancholii i nie umiem sobie z nimi radzić.... Shilla leży teraz wtulona we mnie całym swoim ciałkiem, Seth na łóżku udaje że go nie ma wlazł pod kołdrę i gra głupa.... tak bardzo je kocham .....
przeslę dziś jeszcze zdjęcia z mieszkanka

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...