Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Iza - masz rację, nie pochwalę Cię za spuszczanie Fionka, szczególnie w takim miejscu.:shake: Nie wiesz jeszcze, jak reaguje na hałas - wystarczyłoby, że się przestarszy i po psie. Skoro nie załatwia się normalnie świadczy to o jego stresie, a pies w stresie może zrobić różne dziwne rzeczy, w tym uciec i pobiec przed siebie. Jeśli puszczać go, to jeszcze nie teraz i z linką , na którą możesz nadepnąć, jak spróbuje uciec. Tak się psa testuje, a nie na żywioł, moja droga. :razz:
Po drugie - nie przekarmiaj go. Jak nie chce jeść, daj mu troszkę wytchnienia. Jak dasz mu zbyt dobre rzeczy, zje ich w nadmiarze. A wiesz, że nadwaga to nie jest dobra rzecz u psiaka. On ma iną budowę niż Mały, będzie mniej jadł. Musisz sie przestawić. :p
Widzę, że masz dużo frajdy i że chyba Twoja psychika do normy wraca po stracie Małego. Mam rację?

  • Replies 779
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Fionek nie je nic. Kompletnie nic. To już trzeci dzień. Tylko pije wodę. Najlepeij czuje się na dworze. W domu - jak już pisałam - chodiz za mną krok w krok i chyba jest smutny. bardzo tęskni za psami. Kontakt z nimi na dworze sprawia mu największą frajdę. Do domu wpuszcza i wypuszcza każdego. Za każdym razem kiedy otwierają się drzwi, chce wychodzić. Muszę go pilnować, żeby nie uciekł. Bawi się dwoma pluszowymi zabawkami, ale nadal jest bezgłośny - czy to na dworze, czy to w zabawie, czy w jakiejkolweik innej sytuacji. pod grubą, niesamowicie grubą i świetnej jakości sierścią sterczą mu gnaty. Dlaczego więc nie je?:shake: O przekarmianiu nie ma mowy. Podtykam mu wszystkie najlepsze smakołyki, a on nic. NIC! Chętnie wskakuje do mnie na sofę, przytula się. Jest niesamowicie łagodny. Tak łagodnego psa jeszcze nigdy nie widziałam. Z dzieckiem świetnie. Rafał zachwycony, że pies jest miły, cichy i łagodny.

Fionek nie ma żadnych stanów lękowych. Nie boi się hałasu, spadających rzeczy, gwałtownych ruchów, przechodzenia tuz obok niego. Dosłownie niczego.

Załatwia się normalnie. Nawet robi kupy (nie wiem czym...)

Posted

To prawda, może się rozkręcić po ok. 2 tygodniach.
Co do jedzenia - jeśli sieprzejadł, tez będzie sobie robił głodówkę. Raz dziennie spróbuj mu dać tylko jedzenie, tak jak pewnie dostawał w azylu. Wtedty możesz dać rarytasy i zobacz , co będzie. Dobrze byłoby wiedzieć, o której dostawał jedzenie w azylu. On po prostu tęskni za swoim stadem, teraz musi zrozumieć, że ma nowe stado - to nie takie proste i nie stanie się od razu.

Posted

Jak przyjechała do nas nasza Lira zaczęła jeśc dopiero po 4 dniach i to też powoli. jak szalona stawiałam coraz to nowe miski. nie miało to sensu. Stes chociaż niewidoczny na pewno trzyma. Nie martw się.

Posted

Dzięki, dizewcyzny za rady. Ja też - wbrew pozorom - jestem trochę zagubiona. Nadal płaczę za Małym. Z drugiej strony bardzo, ale to bardzo staram się przychylić nieba Fionkowi i jak widzę, ze tęsknie patryz przez szybę balkonową i nie je, to od razu myślę, ze go unieszczęśliwwiam. Dlatego teraz, kiedy jestem w domu chodze z nim na spacery 6-7 razy dziennie. od jutra, kiedy idę norlanie do rpayc, to będiz eniemozliwe, no ale przeogromnie lubię te spacery, wiec się będe starać.

Zapomniałam napisac, zę odkryłam na osiedlu sobowtóra Fionka. Pamietam te pania. Maiła jamnika. Zaczepiłam ją. Powiedizała, ze jamnik mial 13 lat i raka. Zmarł. pojechała na wieś do znajomych i zoabczyła, jak facet TOPI 8-tygodniowego szczeniaka. To był własnie ten sobowtór Fionka. ten to ma szczęście, no nie?

A'propos imienia. Nie mam parcia na zmanę imienia, ale myslałam o imieniu: FENEK (od lisa pustynnego, do którego jest podobny mój pies), a mąż zauważył, zę nosi ogon jak HUZAR (taki puszysty wysoki jak skrzydła huzarów). Zobaczymy. Nic na siłę. Na razie musi się przyzwyczaić do noweog życia. Tylko czy lepszego dla neigo? naprawdę, czasem opadają mnie wątpliwosci, czy Fionek jest szczęsliwy. Jasne - ma dom, kochajacych ludzi, ciepło, 4!!!!!!! pełne michy (Eruane kazała je pochować:razz:), 100 zabawek i wszystko, o czym może pomyśleć CZLOWIEK, ale czy to jest to, o czym marzyłby PIES?

Posted

A czy myślisz, że pełnią szczęścia było dla niego siedzenie cały dzień w boksie z kupmlami, biegnie po placu przez godzinkę dziennie i wiszenie na kracie za każdym razem kiedy ktoś był w zasięgu jego wzroku lub odchodził od boksu?

Posted

[quote name='eliza_sk']A czy myślisz, że pełnią szczęścia było dla niego siedzenie cały dzień w boksie z kupmlami, biegnie po placu przez godzinkę dziennie i wiszenie na kracie za każdym razem kiedy ktoś był w zasięgu jego wzroku lub odchodził od boksu?
Eliza ma rację - to nie było dobre. Oczywiście Fionek przyzwyczaił się do azylu i panujących w nim warunków, nauczył się czerpać radość z tego, co mogło ją dawać, ale przecież każdy pies chce mieć swój dom i swojego człowieka. Nooo, może nie każdy, ale akurat Fionek do wyjątków chyba nie należy.
On musi się po prostu przyzwyczaić do Was, do domu, do przebywania w mieszkaniu, do nowych zwyczajów żywieniowych. Musi zaakceptować ludzi jako członków swojego stada. To trochę potrwa, nie stanie się natychmiast.
Co do imienia, to Fenek jest fajnym pomysłem ;)
Kiedy będą nowe zdjęcia? :loveu:

Posted

Jutro postaram się strzelić jakąś sesję z żabą, ośmiornicą, kleszczem albo jeżem:lol::lol::lol: To ulubione pluszaki Fionka. Lateksowe zabawki mu nie podchodzą, ale za pluszakami przepada.


Zjadł mi z ręki :cool3: 2 garści Royal Canine, a potem wybłagałam, żeby zjadł (też z ręki) 2 kabanosy drobiowe. Wołowiny i piersi indyczej z ryżem i warzywami na ciepło zjadł może półtorej łyżki. I to tyle na dizś. Kompletnie tego nie kumam. Przecież on MUSI być glodny. Ja rozumiem argumenty o stresie, ale jak na niego patrzę, to nie widzę stresu. Wywala się brzuchem do góry, szarpie się z zabawkami, jest aktywny, macha ogonem, na spacerach szaleje. No to gdzie, do diabła, ten stres?

Rozumiem, żebym dawała mu byle co, ale lepszego żarcia to już po prostu nie umiem wykombinować. :shake::shake:

No nic. Poczekam jeszcze. Jeśli jest zdrowy, zacznie jeść. A chory chyba nie jest, bo mocz słomkowy, kupy zwarte, brązowe, nie wymiotuje. Śluzówki dobrze wybarwione, spojówki nienastrzyknięte. Nos co prawda zazwyczaj ciepły, ale to pewnie dlatego, że mu w chałupie za ciepło. Aktywność na piątkę, więc zakładam, że zdrowy jak ryba. Aha, w galopie wcale nie unosi tej złamanej nogi. Chód zwarty. Wręcz doskonały płynny ruch.

Posted

Iza, po psie nie musisz widzieć, że jest zestresowany. Pies w stresie to niekoniecnzie pies z położonymi po sobie uszami, siedzący w kącie. Objawy stresu są bardzo różne, nie będę tu wszystkiego opisywać, bo to siemija z celem.
Natomiast z tego, co opisałaś, to co zjadł to sporo. Dla takiego małego i drobnego psa to już wystarczający posiłek. Ile on ma wkłębie cm?

Posted

No, dziś to juz nie je nic absolutnie.:shake: Zadzwoniłam nawet do potter, żeby zapytać, co Fionek u niej jadł, jak często, itd. jeszcze wytrzymuję, ale ze mną już coraz gorzej. z Fionkiem chyba nie, bo w najlepsze bawi się zabawkami. Ale psyche u mnie z tego powodu mocno siadła.

Posted

iza_szumielewicz napisał(a):
No, dziś to juz nie je nic absolutnie.:shake: Zadzwoniłam nawet do potter, żeby zapytać, co Fionek u niej jadł, jak często, itd. jeszcze wytrzymuję, ale ze mną już coraz gorzej. z Fionkiem chyba nie, bo w najlepsze bawi się zabawkami. Ale psyche u mnie z tego powodu mocno siadła.


Izo nie wariuj tak :) Przecież Fionek ma jakiś instynkt samozachowawczy i sam sobie krzywdy nie zrobi ;) Sama napisałaś, że humor mu dopisuje i bawi się w najlepsze. Czy twoja córcia zawsze ma ochotę na jedzenie? Jak zgłodnieje to jeszcze na szybko będziesz musiała coś gotować, bo wmiecie całe zapasy :eviltong:

Posted

I znów - z ręki półtorej garści Royala suchego i 4 łyżki gotowanej wołowiny z warzywami. Też z ręki. Za diabła nie chciał więcej. :shake: To naprawde jest nic. Te łyżki to łyżki od zupy, a nie warząchwie, a garść to moja garśc, a nie garśc Pudziana....

Posted

Iza, więc odłóż miskę, wystaw na chwilę później - jak nie bedzie chciał jeść, schowaj. On nie jest chory. To stres. Jak będziesz go karmić z ręki, to mówiłam Ci, że nie będzie chciał po jakimś czasie jeść z miski. On z pewnością nie był karmiony ręcznie będąc w kojcu, a jakoś przeżył, ma się dobrze i jeszcze ma dobry humor. :p Sama sobie stwarzasz problemy i niepotrzebnie sie stresujesz. Zostaw go w spokoju i daj mu zdecydować, kiedy będzie chciał jeść, nawet jak nie zje dzień czy dwa. Fionek z pewnością umie o siebie zadbać. :cool3: Wiele psów w nowym domu tak się zachowuje, możesz przejżeć sobie niektóre wątki. Widzisz, Ty nadal przeżywasz problem swojego poprzedniego psa i masz lęki, że tym razem też się dzieje coś złego. Nic się nie dzieje!

Posted

I jeszcze jedno - Iza, Fionek na pewno odczuwa Twój niepokój, a to pogarsza sytuację. Bądź spokojna. Psy po adopcjach tak miewają, jak Fionek z brakiem apetytu. Fionek miał robione badania przed adopcją i nie ma się o co martwić.

Posted

No to wiem, jak Fionek szczeka:lol: Miałam zgaszone światła w całym domu. Obraz z telewizora odbijał się w lustrze w szafie, która jest w przedpokoju. Fionek zdenerwował się tym lustrem i na nie naszczekał:loveu:.

Wieczorem był "incydent kopulacyjny". Próbował to zarówno na mojej córxe jak i na mnie. Myślę, że to w ramach ustalenia sobie hierarchii w stadzie. To był raczej gest dominacyjny. Opanowałam to.

Posted

No to widzę, że Fionek rozkręca siędośćwcześnie, możę więc wkrótce zqacznie normalnie jeść, ale tez skoro on ustala zasady w domu, to Ty też staraj się t orobić. Póki co chyba dobrze Ci idzie. ;) i pamiętaj - bez stresu. Pies czuje sieok, więc jest zdrowy. Nie jest szczeniaczkiem, umie o siebie zadbać, pozwól mu zdecydować, kiedy będzie jadł. Jak nie - to daj mu spokój, w końcu zgłodnieje. Pies może długo nie jeść, bo ma taką zachciankę - to nic strasznego.

Posted

Moją żywieniową "ostatnią deską ratunku" była wołowina na tatar, którą sama przemieliłam w domu. Pierwszy odruch Fionka - super! Ale po czterech chapsach znów nic. Olewa michę.

Na spacerze zaprzyjaźnił się bardzo z dobrą koleżanką Malutkiego.

Pluszaki są dla niego "the best". Uwielbia je, tylko muszę to dawkować, bo nie mam w domu dywanów, a Fionek na podłodze się ślizga. Nie chcę, żeby uraził sobie tę operowaną łapę. Właśnie odkryłam, że nie mam żadnych dokumentów z tej operacji. Co dokładnie weci zrobili z tą złamaną łapą? Ktoś z was wie? Jest jakiś dostęp do zdjęcia rtg?

Posted

Aha! W najbliższy piątek idziemy do weta zabezpieczyć Fionka przed kleszczami. W Lesie Kabackim jest ich multum. Jeszcze tam z nim nie byłam. Na razie zataczamy coraz szersze kręgi. Doszliśmy do pola (pierwszy etap - wokół domu, potem wokół pół osiedla, potem - wokół całego osiedla, potem - wokół pola, teraz czas na las). Nie wyobrażam sobie, że w tym futrze kiedykolwiek znajdę kleszcza. Musimy się zabezpieczyć i płynem i obrożą.

Posted

Niestety nie wiem, jak to było z tą łapką. Z pewnością ktoś tu na wątku się orientuje. Natomist co do jedzenia - świetnie, jak zjadła sam tyle - ok. Potem jak nie chce, schowaj miskę. Po paru godzinach znów ją wystaw, jak nie będzie chciał - schowaj. I nic sie nie przejmuj, on sam o siebie zadba. :cool3:

Posted

No dobra. Micha ze zmieloną wolowiną zjedzona. To największy (czytaj: 30 dkg) posiłek Fionka od 4 dni. A i tak nie zjadł sam, tylko z ręki. A ile używania mają na Fionku bezodmne psy! Codziennie trafia do nich micha z rzeczami, których Fionek nie chciał.

Ale przynajmniej już wiem, że surowa wołowina na nim robi wrażenie. Za często też nie można jej dawać. Wiem to po Małym. Miewał rozwolnienia. Ufff! Jeszcze tylko kąpiel dziecka, mleko, mycie zębów i spacer z Fionem, i kolejny dzień z głowy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...