Jump to content
Dogomania

Urban legends i inne "ciekawostki"


gojka
 Share

Recommended Posts

Tak z tym brakiem potomstwa i strachem to nie do konca bym sie zgodzila. W sensie poznalam kiedys owczarkowata podworkowa suczke. Ona nawet bedac na podworku za plotem niby szczekala, ale zaraz zwiewala z podkulonym ogonem za dom. Wlasciciel tez uwazal, ze po szczeniakach suka sie wyostrzy (a wiec w spoleczenstwie to krazy) i ja dopuscil. I faktycznie po tym suka juz nie zwiewala na czyjkolwiek widok. Jakby zareagowala na tupniecie/krzykniecie czy wejscie na podworko to nie wiem, ale bylo widac roznice w jej zachowaniu. Moze to przypadek, a moze po prostu onstynkt kazal jej bronic szczylow, a potem tak jej zostalo. Ale kwestia ciekawa i chetnie bym sie dowiedziala, jak z tym jest.

Link to comment
Share on other sites

Tak z tym brakiem potomstwa i strachem to nie do konca bym sie zgodzila. W sensie poznalam kiedys owczarkowata podworkowa suczke. Ona nawet bedac na podworku za plotem niby szczekala, ale zaraz zwiewala z podkulonym ogonem za dom. Wlasciciel tez uwazal, ze po szczeniakach suka sie wyostrzy (a wiec w spoleczenstwie to krazy) i ja dopuscil. I faktycznie po tym suka juz nie zwiewala na czyjkolwiek widok. Jakby zareagowala na tupniecie/krzykniecie czy wejscie na podworko to nie wiem, ale bylo widac roznice w jej zachowaniu. Moze to przypadek, a moze po prostu onstynkt kazal jej bronic szczylow, a potem tak jej zostalo. Ale kwestia ciekawa i chetnie bym sie dowiedziala, jak z tym jest.

 

Nie od dziś wiadomo, że hormony mają wpływ na wiele rzeczy, ale nie jest to reguła, że pies się boi z braku potomstwa ;) 
U nas problem zaczął się po pierwszej cieczce i jeśli behawiorysta nie będzie sobie z tym radził, będziemy właśnie terapii hormonalnej szukać ( nie wiem o tym nic, jednak będę szukać wetów co coś wymyślą ). 

 

Brak potomstwa sam w sobie lęku nie wywołuje. Bardziej bym się skłoniła ku wersji, gdzie samo potomstwo, hormony które wtedy działają, dodały psu odwagi .. i zadziałały jak leki wspomagające terapie behawioralną. Pies nabrał pewności siebie, co pozwoliło mu funkcjonować nawet po odkarmieniu młodych i wyciszeniu się gospodarki hormonalnej. Osobiście takiej terapii niestety nie uważam za słuszną, mam psa z ulicy, z problemami i nie ryzykowałabym powielania jej genów. 

Link to comment
Share on other sites

Jak już przy otyłych psach jesteśmy to podzielę się też standardowym tekstem, który słyszę na spacerach. Z niewyjaśnionych dla mnie względów mój pies jest często brany za szczeniaka lub młodego psa. Nie zachowuje się jak szczeniak ani tak nie wygląda no ale... 

-A ten piesek to młody? Ile ma?

Ja: 6 lat. 

-DLACZEGO TAKI CHUDY!! Myślałam, że to młody...

(na ogół oczywiście ta osoba jest właścicielem otyłego psa rasy labrador lub beagle:>)

 

No i przykro mi się robi kiedy spotykamy na spacerze psiaki, z którymi mój pies bawił się za szczeniaka (czyli w podobnym wieku, zarówno ras dużych jak i małych) I są otyłe, czasem nawet siwe już na pysku i ledwo się toczą koło swoich właścicieli.

Link to comment
Share on other sites

O tak, to ja też jestem z tych znęcających się nad psem, co to szczędzą na karmie. Ja się jeszcze śmieję, że ostatnio to nawet miski nie uzywam, bo karmie swojego psa wyłącznie na śladach (tzn. na treningu z tropienia sportowego). Opowieść mrożąca krew w żyłach. Tylko kurka, suka mi coś ostatnio przytyła ;)

 

A słyszeliście to o czarnym podniebieniu? W końcu jak czarne, to na pewno agresywny ;)

Link to comment
Share on other sites

"Mój pies jest upasiony to naskoczę na właścicieli tych szczupłych" ?

 

 

No, często są też sytuacje odwrotne. "Co on taki gruby" i te sprawy.

Miło byłoby gdybyśmy się po prostu nie wpieprzali innym właścicielom w ich zasady utrzymania psów (choć, z drugiej strony, zadredzony pies bo się komuś grzebienia nie chce użyć strasznie irytuje).

 

BTW środowisko sportowe, głownie agility, trochę zjechało z rozumu na temat głodzenia psów. Mnie smuci, że oni często nie zapewniają swoim psom odpowiedniej ilości ruchu (sorry - wymuszony ruch na torze to nie wszystko) i próbują regulować stan psa głodówkami.

Podobało mi się, co powiedziała kiedyś Silvia Trkman - że jej psy wraz z nią mają tyle spacerów i ruchu, że jedzą bez ograniczeń, ona sobie nie umie wyobrazić w jaki sposób przy ich wspólnym trybie życia mogłyby się upaść. :-)

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

No, często są też sytuacje odwrotne. "Co on taki gruby" i te sprawy.

Miło byłoby gdybyśmy się po prostu nie wpieprzali innym właścicielom w ich zasady utrzymania psów 

 

 

Dlatego też nikomu nigdy nie powiedziałam, że psa utuczył i jest "fee" a pies jest kaleka, choć nie raz tak myślę. W ogóle jedyne moje komentarze na temat tuszy psów, były skierowane do rodziny. Mówiłam grzecznie, że moim zdaniem pies jest za gruby i powinni zmienić dietę, podpowiedziałam co ja bym w diecie zmieniła... Jednak jak się mówi grzecznie, to nikt sobie tego do serca nie bierze. Dlatego Karolina wciąż jest gruba, mimo że je przecież mało, a Diana wciąż jest gruba bo zmarznie inaczej w budzie. Nie mam zamiaru przekonywać na siłę ludzi "z wioski", bo tylko nerwy stracę ;) ... i bez tego mają mnie za wariatkę, bo kupuje psu mięso wołowe. 

Link to comment
Share on other sites

Ja czekam na głupie komentarze nt tego że pies głpodzony jak mi teraz na wiosnę suka straci grubą sierść, w szczególności "kołnierz" wokół szyi.

 

Wczoraj miałam niezłą akcję,

Spacer, moja suka na smyczy. Podbiega ratlerek a za nim w panicie baba: "Maksiiiuuuu, Maksiuuuu, o boże o boże zabierz pani tego psa bo ja się BOJĘ!!!"

Ja szok bo pies luzem, baba go nie kontroluje, Maksiu to wręcz zachwycony tym, że poderwał laskę ;) Nic złego się nie dzieje.

- jak się pani boi to dlaczego pies biega luzem?

- NIE BEDZIESZ MNIE POUCZAĆ! Tylko duże psy muszą być na smyczy

- każdy ma być na smyczy, takie mamy prawo

- mogłabyś być moją córką! jesteś bezczelna! rodzice cie nie wychowali! ty krowo!

 

Kocham takich ludzi serce3.gif

Tym bardziej, że kilka dni wcześniej miałam sytuacje z agresywnym psem który permanantnie chodzi bez smyczy i akurat trafiło, że zaatakował moją sukę. Fakt baba marudziła ale smycz zapięła. Mandacik droższy od smyczy jednak.

 

Ludzie nie znają prawa albo nie chcą znać.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

No, często są też sytuacje odwrotne. "Co on taki gruby" i te sprawy.

Miło byłoby gdybyśmy się po prostu nie wpieprzali innym właścicielom w ich zasady utrzymania psów (choć, z drugiej strony, zadredzony pies bo się komuś grzebienia nie chce użyć strasznie irytuje).

 

Ja też nigdy nikomu nie powiedziałam, że jego pies jest gruby czy chudy i oczekuję, że ludzie też nie będą się czepiać mojego psa. 

Kiedyś mój tata wyszedł z moim psem na spacerek wokół bloku i... zdążył usłyszeć, że pieska głodzi;. Zniechęciło go to do spacerów trochę i ja musiałam się nasłuchać, że psa głodzę. A tak się składa, że mój pies je do woli ^^ mam mu do gardła wpychać, żeby się upasł? :P

Ciekawe, że jakoś do ludzi ludzie nie podchodzą i nie mówią: "Ale Pani jest gruba!" :D i nie próbują głaskać.

 

Bellis_perennis :D

Do mnie kiedyś podeszła kobieta i mówi:

-ooo rudy sznaucer nigdy nie widziałam jeszcze rudego sznaucera

-To nie jest sznaucer. To terier irlandzki. 

-ALE ON MA BRODĘ!! To sznaucer. 

-Nie, to jest terier irlandzki. 

-Jak ma brodę to musi być sznaucer! I te brwi! 

- ......... 

Link to comment
Share on other sites

Chyba najlepsze co usłyszałam po wdaniu się w trochę wymuszoną rozmowę z panią, która ponoć od zawsze miała rottki.. na wszystko w życiu najlepsze są jakieś książki z różnymi bóstwami i modły do nich, jej się to sprawdza całe życie, wyleczyło nawet raka u jej nastoletniej suni, nagle zniknął, a jej wróciło życie. Bardzo nalegała, żebym spróbowała z Iwanem, bo to mu życie wydłuży i bóle w łapach znikną.

Gdy usłyszała, że nie zamierzam żadnych modłów uskuteczniać, bo nie wierzę w takie rzeczy, zaczęła na mnie naskakiwać, że jestem nieuświaomioną gówniarą, matka mi nie przekazała żadnych wartości, nie kocham swojego psa i chcę, żeby umarł, w ogóle jestem brzydka i powinnam sobie nogi naprostować, bo mam krzywe :P A jak się zawinęłyśmy to jeszcze kawałek za nami szła :D

Link to comment
Share on other sites

Wczoraj podczas pobytu na wybiegu dla psów pewna pani zaczęła się zachwycać jaki to mój piesek spokojny i bla bla bla... i nagle wtem zapytała mnie czy tak się mojej suce po macierzyństwie zrobiło. Zszokowało mnie to pytanie xD No i jej tłumaczę, że nie, że moja suka nigdy nie rodziła i rodzić nie będzie... na co pani, że dziwne, że taki spokojny bo ona słyszała, że suczki robią się spokojniejsze po macierzyństwie ;]

Link to comment
Share on other sites

Chyba najlepsze co usłyszałam po wdaniu się w trochę wymuszoną rozmowę z panią, która ponoć od zawsze miała rottki.. na wszystko w życiu najlepsze są jakieś książki z różnymi bóstwami i modły do nich, jej się to sprawdza całe życie, wyleczyło nawet raka u jej nastoletniej suni, nagle zniknął, a jej wróciło życie. Bardzo nalegała, żebym spróbowała z Iwanem, bo to mu życie wydłuży i bóle w łapach znikną.
Gdy usłyszała, że nie zamierzam żadnych modłów uskuteczniać, bo nie wierzę w takie rzeczy, zaczęła na mnie naskakiwać, że jestem nieuświaomioną gówniarą, matka mi nie przekazała żadnych wartości, nie kocham swojego psa i chcę, żeby umarł, w ogóle jestem brzydka i powinnam sobie nogi naprostować, bo mam krzywe :P A jak się zawinęłyśmy to jeszcze kawałek za nami szła :D

lepiej nie wdawać się w dyskusje, ja takie rewelacje kwituje uprzejmym uśmiechem... co to komu szkodzi że pańcia myśli że wymodliła zdrowie pieska, o ile jednocześnie pies jest pod opieką weta:) Moja teściowa bardzo kocha swoją znajdę i co miesiąc słyszę że jej ją św. Antoni zesłał, a sterylkę suka przeżyła tylko dlatego że teściowa płakała do świętego obrazu żeby jej psa nie zabierał. I może brzmi to humorystycznie, ale to starsza osoba, kocha tego psa jak dziecko i serca bym nie miała powiedzieć, że uważam to wszystko za bujdy:)
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dziś znowu pan z terierem-mordercą mnie napastował Opowiadał,że on tylko takie psy ma i miał i to jest już jego szósty pies tej rasy i on się na rasie świetnie zna.Kiedy w końcu już mnie swoim mędzeniem zmęczył powiedziałam,że jego żona mi powiedziała,że ten piesek przybłąkał się na działkę i że nie jest żadnym rasowym pieskiem.

Na co pan stwierdził,że jestem głupia i to na pewno nie była jego żona ani jego pies:) Nie chciałabym być świadkiem na sprawie rozwodowej :)

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Na mnie kiedyś babka naskoczyła że ostrzygłam psa, no i jeszcze tak brzydko (normalna yorkowa fryzura, długo na dole i goły grzbiet) bo yorków się nie strzyże, jeszcze jak już byłam daleko było słychać jak marudzi na czym świat stoi :D Pani jest stara i ma hodowlę mopsów z rodo w fci (o dziwo patrząc jak psie sprawy w tamtej okolicy wyglądają) Jest sąsiadką babci więc czasem niestety trzeba się minąć... 

Poobnie wyglądała sprawa kiedy usłyszała coś tam o kąpieli. No tak, czuć że jej psy niewiele mają z wodą do czynienia ;)

A jak go bez kitki zobaczyła to juź w ogóle :D

Link to comment
Share on other sites

Hm. Tak na logikę, jak chcemy mieć rasę długowłosą to po co potem strzyżemy?

 

No i już kilku klientów udało mi się nawrócić na yorka-kąpanego-co-pół-roku, co sobie chwalą i psy, i właściciele. :-)

Jak to mówią: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Logiczne zresztą.

Link to comment
Share on other sites

Bo tak jest łatwiej, nie brałam psa po to żeby robił za laleczkę ;)

Jest przede wszystkim kompanem do spacerów a z dłuższym włosem co chwilę tylko wyciągam mu coś z sierści bo się wplątuje i utrudnia psu chodzenie/bieganie. 

Jasne że wybrałam psa z ładną buzią bo mi się podobał wizualnie ale wygląd to nie wszystko :P Nawet lubię yorkowy charakter. 

Link to comment
Share on other sites

Wiecie co...?

 

Ten topik jest baaardzo symptomatyczny, pokazuje, jakim jesteśmy społeczeństwem (męczącym, nazwijmy to tak).

 

Powiem szczerze, że ilość energii jaką ludzie poświęcają na pouczanie innych jak również intensywne przyglądanie się ich zachowaniu jest zatrważająca.

 

Do licha, jeśli denerwuje nas dziwne (według nas) zachowanie jakiegoś psiarza, to go unikajmy, odejdźmy.

 

Poradę behawioralną to niech on sobie uzyska od trenera czy tam innego specjalisty. Poradę dotyczącą zdrowia - od weterynarza. Układ jasny: zapłaci, dostanie usługę (lepsza lub gorszą, nie wnikajmy w to).

Robienie ze spacerów magla w którym pani Fiubścińska doradza pani Jadwisińskiej jest jakoś... idiotyczne, nie uważacie?

 

"Mam z kolei znajomą z pieskiem o posturze baryłki i nie umiem powiedzieć, czy on "tak ma", czy jest za gruby. Znajoma się oburza i twierdzi, że tak absolutnie ma być i jest prawidłowo, ale psiak ma taką budowę, że nie potrafię orzec"

 

 

Rozumiem że pani zapytała: "czy uważasz że mój pies jest za gruby / za chudy / w sam raz"?

I w odpowiedzi na prośbę o opinię - ją usłyszała?

 

Inaczej trochę trudno mi sobie wyobrazić scenę w której ktoś nieproszony wygłasza opinię na temat czyjegoś psa.

Choć, jak chociażby z tego topiku widać, jest to u nas powszechne - i jest to, eemmm... no nie nazwę tego po imieniu.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Czyli - krócej Berek- udzielamy rady wtedy gdy ktoś tego oczekuje.

Ja też mam dość udzielania mi rad,że moja suczka taka ładna to powinna mieć szczeniaki a moja córka to nie powinna wychodzić na rolkach z psem bo zrobi sobie i psu krzywdę.A takie rady słyszę raz w tygodniu.

Co innego,jak idziemy z zaprzyjaźnioną grupą psiarzy i wtedy się ewentualnie możemy wymienić poglądami.

Link to comment
Share on other sites

Cieciorka, "niech żywi nie tracą nadziei i przed narodem niosą oświaty kaganiec" - pozwoliłam sobie zacytować Słowackiego. Do szerzenia wiedzy kynologicznej spasowały te słowa znajomym trenerom i ja to sobie też z lubością przyswoiłam.
Czy wieszczowi potrzebny był ten kaganiec tylko do rymu, czy też w staropolszczyźnie kaganiec oznaczał coś w rodzaju większego kaganka, żelaznego obramowania dla płomienia lampy - to już nie wiem:-))

Link to comment
Share on other sites

A mi się przypomniało jak wracałam z psem z biegania. Pies zmęczony, wlecze się za mną z wywieszonym jęzorem. Idziemy sobie już spokojnie przez osiedle. Za mną szedł pan z psem na rękach, dogonił mnie i mówi: dzień dobry, ale pani tego psa maltretuje, wstydziłaby się pani. Grzecznie zapytałam o co właściwie chodzi. Przy okazji zerknęłam na niesionego przez gościa psa - składał się głównie z tłuszczu... No więc dowiedziałam się, że w opinii tego pana, to ja męczę psa zmuszając go do wysiłku fizycznego, ponadto psa to się powinno nosić, żeby się nie męczył (zwłaszcza takie 28kg jak mój), w każdym razie on swojego psa nosi bo pies nie lubi chodzić. Z psiego centrum plotkarskiego (czyli osiedlowy sklep zoologiczny) wiem, że pies był kiedyś pełnym wigoru "pracownikiem" pobliskiej stacji LPG, legenda głosi że wywąchał wyciek gazu i zaalarmował dzięki czemu nie doszło do tragedii (ciężko się do tego odnieść bo pies nie jest szkolony, ale sklepikarka twierdzi że czytała o tym psie artykuł w lokalnej prasie i ze zdjęcia wygląda podobnie). Pies został potem wzięty do domu przez tego pana (wcześniej mieszkał na tej stacji, bo się tam przybłąkał) i sukcesywnie robił się coraz grubszy (bo bohaterce się przecież wszystko należy), aż wreszcie przestał chodzić z tej otyłości. Psa nie widziałam od pół roku. Pana widuję nadal, więc pewnie pies został przekarmiony na śmierć...

Link to comment
Share on other sites

O tak, meczenie psa ruchem. Rower z psem? Meczenie. Bieganie z psem? Meczenie. Spacer? Dziewczyno, tyle km zrobilas, zameczysz tego psa. Tylko te zamkniete w klatkach, na podworkach, na lancuchach, wyprowadzane ylacznie na siku sie nie mecza...

Link to comment
Share on other sites

A u mnie wieś została nawrócona. Choć nie wszyscy wyprowadzają, to przynajmniej nie zadają głupich pytań, mimo że wielce z nimi nie gadałam, bo mi się zwyczajowo nie chce wdawać w small talk. A jak jadę autem w pola, to mi potem donoszą, ze widzieli, że byłam i że oni wiedzą po co, tzn. że byłyśmy tropić :D

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

A u mnie wieś została nawrócona. Choć nie wszyscy wyprowadzają, to przynajmniej nie zadają głupich pytań, mimo że wielce z nimi nie gadałam, bo mi się zwyczajowo nie chce wdawać w small talk. A jak jadę autem w pola, to mi potem donoszą, ze widzieli, że byłam i że oni wiedzą po co, tzn. że byłyśmy tropić :D

Ja mam letni dom na wsi.Tam psy albo są na łańcuchach całe życie ( no bo nie słuchają się jak właściciel spuści z łańcucha i nie przychodzą grzecznie by znowu je przypiąć) albo biegają luzem a te mające mniej szczęścia giną pod kołami aut.

Nikt psów nie wyprowadza.Ale nie komentują,że ja wyprowadzam.

Jakiś czas temu moja córka namówiła babcię by wzięły jej psa z łańcucha i poszły na spacer.Doszły do lasu (jakieś 100 metrów) i babcia stwierdziła,że wystarczy psu tego spaceru.I do domu .

Obecny pies teściowej biega większość czasu luzem.

Link to comment
Share on other sites

Mnie to złości u teściowej. Pies biega luzem, na szczelnie ogrodzonym podwórku .. więc w sumie najgorzej nie ma, ale ... Pies nie ma prawa wejść do domu, już nawet nie próbuje, ale nie ma prawa, bo to pies, pies ma pilnować posesji i tylko do tego służy ( że zalizałaby obcego, pominę ). Za to kot, który jest cudowny i kochany bo myszy łowi, chodzi gdzie chce, a spać może nawet na twarzy właściciela.. bo to kot, którego SIĘ KOCHA I DBA I PIEŚCI bo myszy łowi. 

Link to comment
Share on other sites

Chounapa. Jestem w szoku. Moi rodzice sprowadzili się na wieś i wszyscy sąsiedzi się z nich śmiali. Bo psy w domu śpią. Bo rodzice im karmę kupują (przecież chleb namoczony mlekiem to najlepszy obiad dla psa). A kot? "Kot do domu wchodzi? Pani, u mnie kot to tylko po dachu na stodole może chodzić, bo psy rozszarpią (a przecież powinny być obzarte po tym chlebie z mlekiem), ale to dobrze bo się mnożą gorzej jak króliki." Sąsiad to myślał że kocura mamy bo nigdy kociąt nie widać. Uśmiał się jak powiedzieliśmy że kotka sterylizowana. Inna sąsiadka pytała się kiedy od suki szczeniaki będziemy mieli to ona by wzieła dla siostrzeńca bo słyszała że labradory są dobre do dzieci. Jak usłyszała, że suka sterylizowana to chciała żeby w takim razie psem (też labek) chociaż jej sukę pokryć to ona jednego szczeniaka temu dzieciakowi zostawi a z resztą to coś się wymyśli (w sensie beczka z wodą). Pies na szczęście dla nienarodzonych szczeniąt kastrat. Wyśmiała nas, że tyle pieniędzy wydaliśmy na rasowe psy (suka wyciągnięta z pseudohodowli, pies po mega-hiper championach zdyskwalifikowany na wystawie za wady na wzorcu z gorącą prośbą o nie rozmnażanie) i je wytrzebiliśmy zamiast robić pieniądze na szczeniakach bo to przecież czysty zysk...

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...