Jump to content
Dogomania

Rudzik (teraz Kuba) - młodzik spod balkonu MA DOM! Zamieszkał nad morzem :)


Recommended Posts

Posted

On się bardzo pilnuje, stale sprawdza czy Państwo są w pobliżu (to taki typ, ma mały "zasięg" :)) i przychodzi na wołanie dlatego Państwo zdecydowali się go puszczać. A do tego jak szaleje z psimi kolegami to nie w głowie mu gdziekolwiek się oddalać bo po co ;) No i ten "psi placyk" jest w sporej części ogrodzony.

Też myślę, że wygląda na zadowolonego :D

Posted
O ‎2016‎-‎02‎-‎24o19:22, Marysia O. napisał:

On się bardzo pilnuje, stale sprawdza czy Państwo są w pobliżu (to taki typ, ma mały "zasięg" :)) i przychodzi na wołanie dlatego Państwo zdecydowali się go puszczać. A do tego jak szaleje z psimi kolegami to nie w głowie mu gdziekolwiek się oddalać bo po co ;) No i ten "psi placyk" jest w sporej części ogrodzony.

Też myślę, że wygląda na zadowolonego :D

ja wiele lat temu jak przygarnęliśmy Cygana pierwszy raz puścić go ze smyczy zdecydowaliśmy się po około 3 tygodniach :) po prostu za mało odwagi we mnie aby zrobić to z jakimkolwiek psem po kilku dniach :)

Posted
44 minut temu, Poker napisał:

Po 3 tygodniach????  Dla mnie to odwaga niebywała.

Ja Dolara puściłam po 3 latach.Loczka jest u nas 13 miesięcy i jeszcze nie puszczam.

Pokerku - po 3 tyg gdzie wcześniej były próby no stop na 15 metrowej smyczy gdzie koncówka była zawsze trzymana :) i gdy był w pełni odwoływalny ( a był od początku ) to został spuszczony :) to było 10 lat temu :) więc i człowiek nie miał takiej wiedzy jak dzisiaj :)

Obawiam się że czas spuszczenia Pepsi ze smyczy jak już zacznie na niej chodzi może być dłuższy niż Twoje 3 lata z Dolarem :)

Posted

Nie pamiętam, jak było u mnie, ale w sumie, w zależności od przywoływalności psa, kontaktu z nim  i warunków zewnętrznych. Najlepiej, na polu/łące i w towarzystwie Bliss i TZta. Najczęściej, po 2-3 tygodniach, co pewnie źle świadczy o mnie i moim rozsądku, ale nigdy(inna sprawa, że mało miałam tymczasów i wszystkie były łatwe w prowadzeniu), nie spotkała mnie porażka.

Bliss po wzięciu ze schroniska, zabrałam bez smyczy na spacer po lesie(!) po mniej, niż 2 tygodniach - nie mogłam iść, tak mi skrobała  marchewkę i przyklejała się do nóg, ale ona od początku nas wybrała i pilnowała się ogromnie, żeby nas nie zgubić. Tak jest do dzisiaj

  • Upvote 1
Posted

Moim zdaniem dużo zależy od konkretnego psa. Są takie, które niemalże od pierwszego dnia są jak na niewidzialnej smyczy (jak Bliss) a są i takie, które całe życie mają "słuch wybiórczy" i jak coś poczują/usłyszą to pójdą w długą, średnio zwracając uwagę na to, gdzie jest właściciel i czy przypadkiem nie woła. Sama też jestem ostrożna ze spuszczaniem nowych psów ze smyczy ale myślę, że nie można określić "sztywnego" terminu kiedy można to zrobić, bo każdy pies jest inny.

Inna sprawa jest z takimi psami jak np. Pepsi czy inne dzikuski. Ja Fasoli też bym się nie odważyła puścić bez smyczy na otwartym terenie bo wiem, że w razie "w" miałabym ogromny problem ze złapaniem jej. Możliwe, że by się pilnowała i trzymała blisko człowieka ale nie będę tego sprawdzać ;)

Posted

Tak jest, zgadzam się z Marysią, że to zależy od psa. Hopkę spuściliśmy po 6 miesiącach, najpierw były spacery na długasnej smyczy i próby na ogrodzonym terenie - Hopka też się bardzo pilnuje i wraca (chyba, że jakiś kretyn ją kopnie...ale i wtedy wróciła...) natomiast Poli nie spuszczę chyba nigdy, bo zupełnie się nie słucha i przychodzi, gdy ona tego chce, a nie my.

 

Jak dobrze widzieć Rudzielca szczęśliwego!

Posted

Rudzik-Kubuś jest po prostu bardzo towarzysko nastawiony do wszystkich. Super, że dogaduje się z innymi psiakami. 

Co do spuszczania ze smyczy, to faktycznie zależy od psa. Popatrzcie na moją Milcię (ta ruda sunia tymczaska ze szczeniakami) po jednym dniu u mnie chodziła przy mojej nodze wpatrzona we mnie. Jak się na chwilkę dalej oddaliła , to zaraz wracała albo się oglądała czy idę za nią. Oczywiście najpierw po ogrodzie chodziłyśmy tak. Potem jak czmychnęła pod brama do lasu, a ja zawołałam ją, to wracała od razu. Swoją drogą to jak zwiała pierwszy raz , to dostałam palpitacji, bo nie wiedziałam, czy wróci zawołana. 

  • 2 weeks later...
Posted

ale fajne wieści Rudzielec już całkiem się zadomowił, :) choć czy mi się wydaje, czy leżakować średnio lubi? zdecydowanie chyba woli "walki" w terenie :D.

Posted

To prawda, ma trochę taką minę jakby mówił "To co, mogę już iść?" ;) Ostatnio znowu dostałam zdjęcia z zabawy na "psiej łączce", jak zgram z telefonu to wrzucę :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...