Jump to content
Dogomania
dziuniek

Ramik za TM. Tak szybko to się stało.

Recommended Posts

[quote name='Beat2010']Jutro wizyta przed adopcyjna, mysle; ze bedzie ok, dla spokoju i z uczciwości umowie się na spotkanie w SB z panami/panem .Na wszelki wypadek szukamy transportu do Gdyni; a może ktoś chce się przejechać pociągiem i zobaczyć morze?[/QUOTE]
No i głupio wyszlo :) zadzwonilam w sprawie wizyty przedadopcyjnej a tu Pani Małgosia mi mówi, że Dziuniek powiedziała, że wizyta, po ich rozmowie , niepotrzebna:crazyeye: . Ciężko z transportem, o to może rozbić się adopcja.Troszkę się wkurzyłam, bo Pani nie ma wykazuj żadnej inicjatywy w sprawie organizacji transportu. Pozostawiła to nam :mad: Mogłaby chociaż wysłać pociągiem dorosła córkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='dziuniek']

[IMG]http://i57.tinypic.com/2n7nzt2.jpg[/IMG][/QUOTE]
2400/13 [url]http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/011303320[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beatko, trochę działamy bez uzgodnienia, ja Pani powiedziałam, że [B]zasadniczo [/B]wszystko jest ok., ale chyba nie powiedziałam, że niepotrzebna wizyta przedadopcyjna! Wiedziałam, że szukasz.
Ale teraz po Twoim poście napiszę, jak to widzę, to, co wg. mnie jest i dobre i wątpliwe:
-
-
-dom z ogrodem, to plus, czteropiętrowy kiepsko, bo pies musiałby chodzić po schodach, a jest ślepy(co prawda są bramki)
-Pani mało wychodzi z psami na spacer, raczej chodzą po ogrodzie, hmmm
-trzeba jej psa dowieźć, czyli wyadoptować, zorganizować i zapłacić transport, to możemy, ale faktycznie żadnej inicjatywy, ja nawet zaproponowałam nocleg u mnie, wykapałabym psa. No i sama jeżdżę (po adoptowane przeze mnie) w takich przypadkach, więc nie bardzo mi się podoba dowożenie
-reszta w rozmowie tel. kiedy mogę zadzwonić?

[B]Wizyta przedadopcyjna musi być!!![/B] Edited by dziuniek

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Beat2010']2400/13 [URL]http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/011303320[/URL][/QUOTE]
Czyli od listopada z 8 kg. zrobiło się bodaj 4! Kości na wierzchu!

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='dziuniek']Beatko, trochę działamy bez uzgodnienia, ja Pani powiedziałam, że [B]zasadniczo [/B]wszystko jest ok., ale chyba nie powiedziałam, że niepotrzebna wizyta przedadopcyjna! Wiedziałam, że szukasz.
Ale teraz po Twoim poście napiszę, jak to widzę, to, co wg. mnie jest i dobre i wątpliwe:

-dom z ogrodem, to plus, czteropiętrowy kiepsko, bo pies musiałby chodzić po schodach, a jest ślepy(co prawda są bramki)
-Pani mało wychodzi z psami na spacer, raczej chodzą po ogrodzie, hmmm
-trzeba jej psa dowieźć, czyli wyadoptować, zorganizować i zapłacić transport, to możemy, ale faktycznie żadnej inicjatywy, ja nawet zaproponowałam nocleg u mnie, wykapałabym psa. No i sama jeżdżę (po adoptowane przeze mnie) w takich przypadkach, więc nie bardzo mi się podoba dowożenie
-reszta w rozmowie tel. kiedy mogę zadzwonić?

[B]Wizyta przedadopcyjna musi być!!![/B][/QUOTE]
Wizyta dziś po pracy, usuń Dziuniek tekst o zarobkach, tego tu nie rozpatrujemy, nie chciałabym, żeby zrobiła się u nas duskusja jak na wątku u Buni :( Rozmawiałam i o tym, wiem jak jest, Pani jest zawodu artystycznego,co nie znaczy, ze nie pracuje, nie prosila o pomoc finansowa , wie,że na początku będa wydatki większe, bo przegląd techniczny psa, jest na to gotowa, Schody zabezpieczone, to już wiem,Z wyjazdem chodzi o to, że nie może zostawić samego zwierzyńca w domu i tyle, może podjechać np do połowy drogi. Nie dzielmy zapałki na czworo.
Zadzwoń pożniej teraz nawet nie powinnam tu zaglądać, praca czeka ;)
Co do adopcji z P. , to parę dni temu ludzie zwiazani z p. , przejeżdzając, zobaczyli przy drodze białego, pudelkowatego psa z łańcuchem, łańcuch byl długi, ale urwany, widać psiak się zerwał, zabrali go do domu i nikomu nie oddadza, psiak był ze schroniska, o którym tu piszemy, nie wymieniam nazwy, żeby w wyszukiwaniu nie wyskoczył post, , jeszcze mial zniszczoną obroże z zatartym numerem. Tak wyglądaja adopcje :( . Najpiękniejsze owczary idą na łańcuchy pilnować pola z ziemniakami, Taka jest tu rzeczywistość

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Beat2010']Najpiękniejsze owczary idą na łańcuchy pilnować pola z ziemniakami, Taka jest tu rzeczywistość[/QUOTE] Wiem i boleję nad tym, trzeba by wizyt poadopcyjnych...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Beat2010']zobaczyli przy drodze białego, pudelkowatego psa z łańcuchem, łańcuch byl długi, ale urwany, widać psiak się zerwał,[/QUOTE]
Chyba nie LOCZEK???

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie zawsze ktoś moze jechać po psa, wiem po sobie, ja mieszkam sama, albo jestem w pracy, uczelni, szkole więc nie mam czasu a nawet jak mam to nie mam z kim zostawić swoich zwierząt, a taki transport to nie raz wyprawa na cąły dzień lub dwa. do tego nie mam prawa jazdy. tylko akurat ta Pani faktycznie nie pracuje, wiec czas ma i ma córkę która by zostąła ze zwierzetami, lub by mogła po psa jechać. i kolejna osoba ktorej nie dosyc ze trzeba sa przywiezc to jeszcze sie nic nie dokłada, mi by było głupio adoptowac psa i nie dac nawet głupich 50zł czy 100zł, ja juz przestąłam wydawac takim osobą zwierzęta bo mnie nie stać na taki sponsoring, rozumiem zawieźć do bdt ale nie do ds.
do tego piszecie ze prosi koleżanki o pieniądze na chore zwierzaki, a jak koleżanki nie dadzą(pożycza)? to nie będzie psa leczyć? czy do Was zadzwoni ze macie zapłacić?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pan nr 1 wyjeżdza nagle na dłuższe wakacje, nie weźmie wobec tego Sonarka, szkoda, fajny Pan i mila rozmowa, no i zadzwonil i zawiadomil o tym, mnóstwo osób umawia się na godz i nie przyjżedza i nie dzwoni , plus dla Pana, tylko ten wyjazd :( Pan zadzwoni jak wróci, zobaczymy

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='monika083']Jestem z zaproszenia, widze, ze jakis dom sie szykuje.[/QUOTE]
witamy u Sonarka

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dziewczyny, czytam o biedaku od początku i mam mieszane odczucia co do ostatnich postów

Na początku bardzo bardzo zależało wszystkim, żeby Sonar opuścił schronisko, nawet do hoteliku czy dt. Kilka osób deklarowało wsparcie finansowe. Na oku był dt u Myngey (nie wiem, czy nawet była zgoda Myngey), a przecież wiadomo, że dt to dt, dobry dom stały jest na wagę złota.

Znalazła się osoba chętna dać ds psu specjalnej troski, dom z ogródkiem, gdzie będzie mógł poleżeć na powietrzu, będzie zadbany i leczony. Taka osoba naprawdę robi bardzo dobry uczynek, że chce wziąć pod opiekę tak poszkodowanego psa, dbać o niego i zapewnić mu spokojne, godne życie. Czytałam, że zajmuje się właśnie takimi trudniejszymi, bardziej poszkodowanymi przez los zwierzakami. I nagle już parę osób zaczyna stawiać opór, bo to, czy tamto się nie podoba - że spacerów raczej mało, że sfinansować przywiezienia Pani nie chce.

Ludzie, tu jest ryzyko, że on zostanie w schronisku lub będzie w jakimś hotelu z wieloma psami (o ile znajdą się chętni to finansować). Wydaje mi się, że raczej jeśli dom przejdzie pozytywnie wizytę, to warto zainwestować w przyszłość Sonara jednorazowo zamiast łożyć miesiącami/latami na hotelik czy ds. Szkoda wybrzydzać, bo wiele jest psów czekających na pomoc i trzeba doceniać to, co ludzie oferują, a nie zniechęcać ich, bo to w efekcie i tak będzie 1) gorsze dla psa - dłużej posiedzi w schronie, 2) gorsze dla tych, co pomagają, bo będą musieli dokładać na pomoc dla niego w dłuższym okresie czasu.

Żeby nie było, że nie jestem w temacie, ja kilka razy dowoziłam psa na ds ode mnie (z bdt) - lepiej by miał dobry dom, nawet kosztem mojego kolejnego sponsoringu, niż żebym nadal ponosiła wydatki na niego, no i blokowała dt potrzebne innym. Jeśli ta pani może wyjechać do połowy drogi, to i tak nie jest źle, może osoby wcześniej chętne do finansowej pomocy pomogą opłacić paliwo (ja dorzucę 20 zł na ten cel - więcej nie mogę, bo mam teraz też trudny przypadek u siebie i trochę kosztów).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Może zniknął mój gdzieś post w natłoku, ale przypominam, że jeśli teraźniejsze opiekunki zdecydują, że znalazły dom stały gdzie będzie sonarkowi dobrze, to ja opłacę transport...:roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
no ja mam podobne odczucia co marako - jeśli szukamy domu dla psa kalekiego, starego, tak jak tu - niewidomego - takiego, gdzie o dom jest tak trudno, to wtedy jeśli nowy opiekun nie ma możliwości jechać po psa to staramy się pomagać, jeśli szukamy domu dla psa młodego, bezproblemowego, etc to wtedy mowa rodzina musi się wykazać i sama albo zapłacić za transport albo przyjechać, nie ma to tamto wtedy bo chętnych na takie psy jest więcej niż na staruszka kalekiego

a odnośnie spacerów - czy psiak taki jak Sonar naprawdę potrzebuje spacerów po mieście? chaosu? nie lepiej mu będzie na swoim ogródku, gdzie pozna wszystkie kąty i będzie się czul bezpiecznie?

no chyba że jest coś jeszcze o czym na wątku nie piszecie, albo jest tyle chętnych fajnych domów że jest w czym wybierać

oczywiście wizyta przed adopcyjna musi być

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dziewczęta, nie denerwujcie się, cały czas myślimy, kombinujemy, rozmawiamy przez telefon z domkami. Nie chodzi o wybrzydzanie, ale o to, aby wybrać najlepiej i najkorzystniej i dla Sonarka i -co może wydawać się dziwne- dla reszty staruszków paluchowych, ślepych, bez nóg, nijakich, ktore ciągle czekają, często kilka lat w schronisku. Zainteresowałam się Sonarkiem, bo jest piekielnie chudy, no i ślepy, a nie diagnozowany. Leżał na legowisku nieruchomo z raną zamiast oka, zrezygnowany.
Znajdziemy mu dom, być może będzie to ten w Gdyni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Madie']Może zniknął mój gdzieś post w natłoku, ale przypominam, że jeśli teraźniejsze opiekunki zdecydują, że znalazły dom stały gdzie będzie sonarkowi dobrze, to ja opłacę transport...:roll:[/QUOTE]
Cały czas o tym pamiętałam, wszystko czytam dokładnie i notuję w pamięci...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zasugerowałam się opisem z postu na trzeciej stronie:

[COLOR=#000000][SIZE=3]"[SIZE=2]Pani ma w domu od lat same takie psy, które potrzebują szczególnej opieki, ślepe; kulowe; kota ,któremu nikt nie dawał szans na życie; bardzo dba o leczenie, nawet slepkowi wstawił sztuczne soczewki[/SIZE][/SIZE][/COLOR][SIZE=2]"[/SIZE],
czyżby to było nie tak, skoro teraz okazuje się, że
"ale teraz ma zdrowe, to nie jest dom, który przygarnia stare, brzydkie bidy schroniskowe".

Nie wiem tego, co Wy wiecie, dziewczyny - z wpisów na wątku można było zaniepokoić się o los Sonara, o to, że dobry dom mu przejdzie koło nosa. Wierzę, że podejmiecie optymalną decyzję, najlepszą dla psiaka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Błagam, Nie udostępniamy danych osobowych osoby, która nie wyraziła na to zgody

Sonar nie jest już tym biednym, leżącym psem - taki był zaraz po powrocie ze szpitala, teraz odzyl; jest w dobrej formie teraz to., żywy, energiczny psiak .jak na tydzień jego promocji na fb i na stronie schronu zainteresowanie nim jest nieoczekiwanie duże, Jest szans a, że szybko znajdzie się dobry domek i nie będzie potrzebny hotelik O hoteliku była mowa, wtedy; gdy wydawało się, że Sonar jest w bardzo złej formie, no i nie wiedziały my, czy ktokolwiek się nim zainteresuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Beat2010']2400/13 [URL]http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/011303320[/URL][/QUOTE]
Ratlerek umiera, ma raka żołądka, nie przyjmuje jedzenia, dlatego taki chudy. ...zastanawiam się tylko czy to właściwa diagnoza, ale prawdziwe jest to,że on odchodzi. .. Edited by Beat2010

Share this post


Link to post
Share on other sites
pisałam dużo z komórki o wizycie PA i nie widzę postu :(, ogólnie przepraszam za jakos wpisów z komórki, sama zmienia, usuwa i jeszcze dodaje dziwne znaki:mad:

Wizytatorka z fb, z wydarzenia sprawdzajacego domu ( Elu, wielkie dzięki za szybkąreakcje i pomoc) tak powiedziała-Pani M . ma ogromne serce do zwierząt, minusem sa te schody,przez 4 kondygnacje, bez jakiejkolwiek osłony z boków, tj schody bez poręczy, bez zabezpieczenia, i to z obu stron. Sypialnia jest na dole, na pierwszym piętrze jest kuchnia i jest wiadome, że psiaki wędrują góra-dół. W pierwszej rozmowie ze mną Pani powiedziała, że kiedyś neurologicznie chory kotek spadł ze schodów i że je potem zabezpieczyła. niestety, nie. Wyzytatorka powiedziała, żebyśmy się poważnie zastanowiły, bo wg Niej , nie jest to dom dla niewidomego psa. Do tego dużo mebli, czyli przeszkod, które pies musi nauczyć sie omijać., ale to już mniejszy problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...