margo001 Posted November 9, 2013 Author Posted November 9, 2013 Kochani nie daleko trzeba było szukać...choć nie realne było obdzwonić wszystkie schrony w PL, postanowiłam powysyłać PW do wszystkich schronów jakie istnieją, iiiiiiiiiiiiiiii...okazało się że Roger pochodzi z Lubelskiego schroniska, otrzymałam taką odp " [LIST] [*]Witam. Sprawdzilismy czip. Imie schroniskowe psa Izbol. jest to pies z naszego schroniska. Prosze o pilny kontakt z biurem i podanie do siebie nr kontaktowego. Wtedy bedziemy kontaktowac sie z wlascielami.Pozdrawia [*] [*=center]Dzisiaj [/LIST] Quote
dusje Posted November 9, 2013 Posted November 9, 2013 (edited) Margo :cool2:,zeby tylko wlasciciele okazali sie dobrymi ludzmi.Co jednak,jesli Roger juz im nie jest potrzebny? Powrot do schronu? :-( Nie mozemy go tam oddac,szkoda tak fajnego psiaka Google o Izbolu Rogerku W schronisku byl od lipca 2012 http://www.schronisko-zwierzaki.lublin.pl/index.php?option=com_djcatalog&view=showItem&id=585&cid=5&Itemid=26 http://bbezdomnezwierzakizlublina.bloog.pl/id,331947716,title,Izbol-szuka-domu,index.html https://www.facebook.com/pages/Lubartowska-Przychodnia-Małych-Zwierząt/254408851276684 https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=427733613952751&id=254408851276684 - info o jego adopcji Edited November 9, 2013 by dusje Quote
wiewoira Posted November 9, 2013 Posted November 9, 2013 Byle by tylko okazało sie że właściciele tęsknią i kochają :roll: Quote
margo001 Posted November 10, 2013 Author Posted November 10, 2013 zaraz będę dzwonić do schronu ale nawet nie wiecie jak sie boję co do właścicieli właśnie :shake: Quote
margo001 Posted November 10, 2013 Author Posted November 10, 2013 (edited) Roger został wyadoptowany do Lublina w Bychawie znalazł się w czerwcu 2013, leżał pod kioskiem :roll: zaraz Pan ze schronu będzie sie kontaktował z włascicielami...a mi sie ręce tak trzęsą ze nie bardzo mogę pisać... Edited November 10, 2013 by margo001 Quote
mdk8 Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 ciekawe jak przebył ponad 25 km i nikt go szukał? Czyżby ofiara wakacyjna? Obym się myliła.... Quote
Murka Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 Fajnie, że przynajmniej rozwiązał się sekret tego chipa... Co do właścicieli, to nie robiłabym sobie nadziei;jeśli im zginął, to powinni przede wszystkim w schronisku szukać i zostawić o tym info. A jak tam nic nie wiedzą, to wnioski nasuwają się same :( Quote
margo001 Posted November 10, 2013 Author Posted November 10, 2013 Pan ze schronu też nie wiedział jak skomentować ze pies się znalazł w Bychawie .... Ciekawe co z tego wyniknie, ma im podać mój nr tel :roll: Quote
Marycha35 Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 Oby właściciele ok, jak nie, niech łożą na psiaka!!!!! DZIADY! Quote
margo001 Posted November 10, 2013 Author Posted November 10, 2013 telefon milczy jak dotąd :shake: z jednej strony czekam aż zadzwoni z drugiej strony sie boję co to za ludzie :shake: Quote
wiewoira Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 Boziu,ta niepewność jest paskudna.Myślę że jeśli właściciele nie szukali zbyt usilnie i nie zgłosili że pies z takim czipem zaginął to w razie gdyby chcieli go odzyskać to trzeba i tak wizyte przeprowadzić i dokładnie sprawdzić czy warto im go oddawać i czy należycie zabezpieczą przyszłość Rogerka - może on uciekinier ale szukać zawsze trzeba !!! Ja bym nigdy nie przestała szukać i wiem że inni ludzie też szukają i po kilka lat ... Żołądek mnie boli normalnie :( Quote
Murka Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 Wcale się nie zdziwię jak nie zadzwonią. Quote
margo001 Posted November 11, 2013 Author Posted November 11, 2013 Murka napisał(a):Wcale się nie zdziwię jak nie zadzwonią. Raczej się o to modlę, skoro go nie szukali :shake: i nie wiem jak mam sprawę rozegrać ze schroniskiem w ostateczności :shake: Quote
wiewoira Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 Ze schroniskiem nie bedzie problemu bo oni go wydali więc nie są jego właścicielami ale żeby nie było problemów zawsze można załatwić to przez fundację że jest pod jej opieką i w razie pytań czy adopcji przez takową należy się kontaktować. Skoro do tej pory nikt nie dzwonił to wybaczcie ale w D mam takich właścicieli :( No sami powiedzcie jak szybko byście dzwonili po otrzymaniu wiadomości ??? Quote
margo001 Posted November 12, 2013 Author Posted November 12, 2013 Dzwoniłam przed chwilą, Pan sie jeszcze nie dodzwonił do Państwa, będzie próbował dzisiaj :roll: Quote
madziakato Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 Oj, ależ tu się dzieje...Mocno zaciskam kciukole, żeby...żeby było dobrze po prostu. Quote
margo001 Posted November 12, 2013 Author Posted November 12, 2013 jak dotąd cisza :shake: Pan ze schronu obiecał mnie powiadomić co ustalił, więc czekam z niecierpliwością..... Quote
madziakato Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 margo001 napisał(a):jak dotąd cisza :shake: Pan ze schronu obiecał mnie powiadomić co ustalił, więc czekam z niecierpliwością.....No to czekamy...Głowa do góry, jesteśmy z Wami! Quote
Murka Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 Tymczasem Rogerro pozdrawia :) Trzeba sprawdzić co się u sąsiadki dzieje ;) Quote
margo001 Posted November 12, 2013 Author Posted November 12, 2013 O jak miło na sercu, Murko dziękuję za fotki,cały Rogerito, to spojrzenie....aż mam ochotę przyjechać...;) :lol: Quote
margo001 Posted November 13, 2013 Author Posted November 13, 2013 Jestem po rozmowie z właścicielką Rogera, oczywiście była powiadomiona przez schron już wczoraj, a zadzwoniła dopiero dzisiaj po drugim tel ze schronu, Pana z biura zatkało jak powiedziałam ze nikt do mnie nie dzwonił :shake: Okazało się ze Pani wzięła psa rodzicom na wieś, zaledwie 6 km od Bychawy, no i im uciekał, bo był w kojcu, była też zdziwiona tym że on jest w Bychawie od czerwca, nawet nie wiedziała kiedy pies zginął, zapytałam czy mama sprzedaje truskawki, bo Roger pojawił się wraz z Panią sprzedająca własnie truskawki gdy go pierwszy raz zobaczyłam, pytając ją czy nie wie czyj to pies strasznie się oburzyła i zaczęła na mnie krzyczeć że się czepiam itd, przyznała że sprzedaje....a już szczytem było to jak zapytała kiedy i gdzie może pieska odebrać, bo ona i tak go musi oddać do schroniska :angryy: Wytłumaczyłam paniusi stanowczo, że chyba sobie żartuje ze mnie że chce psa mi zabrać i oddać z powrotem do schronu, że jakoś ode mnie z pod bloku przez tyle czasu nie uciekał w ręcz lgnął, że pies jest fundacyjny (tu sie zabezpieczyłam w razie utrudnień w odbiorze na co zgodziła się malawaszka za co dziękuję) że jest w hotelu i jesli chce go odebrać będzie musiała ponieść wszystkie koszty utrzymania, hotelowania itd na co się zgodziła, na koniec jej zaproponowałam zrzeczenie się psa na co też sie zgodziła i stwierdziła ze to będzie najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Powiedziała że weźmie wszystkie papiery od rodziców i przyjedzie do mnie podpisać zrzeczenie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.