Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ej, co to za smutasy?!!?!? Takich "płaczek" to nam tu nie trzeba, bo tylko pozytywne myślenie uznajemy ;)

Jak z nieba spadło nam wczoraj pewne obiecujące rozwiązanie, ale pozwolicie, że wbrew sobie jeszcze o tym nie napiszę, dopóki nie dogadam szczegółów.
Nadmienię tylko, że nie chodzi jeszcze o DS ;) Ale jest szansa na poznanie Ali od innej strony, na opinię specjalisty i na to, że przynajmniej będę wiedziała jakiego domu jej szukać i jak z nim rozmawiać (gdyby się pojawił...). Będzie to ogromny stres i dla mnie i dla Alutki, ale rozpisując w tabelce wszystkie "za" i "przeciw" oraz po konsultacjach i wsparciu pewnych "zewnętrznych Czynników obiektywnych" uznałam, że powinniśmy podjąć to wyzwanie...

Wieści z wczoraj:
Lekkiemu uszkodzeniu uległa rączka szczotki ryżowej wydobytej nie mam pojęcia skąd, bo ja jej ostatnio znaleźć nie mogłam (!). Trochę ponadgryzana tektura zostawiona "na stracenie". Prób dobrania się do szafki z butami nie stwierdzono. Co do spacerów po blacie - nie mam pewności, ale przezroczysta pokrywka od pojemnika plastikowego, która tam leżała nie została ruszona!!! Jak dla mnie - BOMBA (ciiiiiiii...... żeby licho nie usłyszało....)

Na spacerze byłam najpierw z samą Alą. Najpierw szłyśmy tym fragmentem oświetlonej ulicy, gdzie nie ma domów, a w jedynych dwóch nie ma psów za płotem. Musimy tylko uważać na auta. Zatrzymywałam się co jakiś czas, usiłowałam skupić na sobie (a właściwie na smaczku) uwagę Alutki, co nie było takie oczywiste. Wiele smaczków zostało... na asfalcie ;) Gdy dochodziłyśmy do newralgicznego fragmentu ze szczekającymi płotami, zwinęłam smycz na krótko, cały czas do niej mówiłam (do Ali, nie do smyczy) i usiłowałam podtykać smaczki - ze skutecznością bywało dość kiepsko, ale małe sukcesy były. Różnica z poprzednim spacerem była taka, że ograniczyłyśmy do minimum nerwowe piruety. Zanim doszłyśmy do domu, skręciłyśmy jeszcze w jedną uliczką i wróciłyśmy tą samą, bezszczekową trasą, na której Alutka bez pudła odnalazła wszystkie upuszczone smaczki :)

Aha, no i jeszcze jedna duża różnica była w stosunku do poprzedniego spaceru (a właściwie nie spaceru, tylko obłędnego sprintu przy płotach) - po powrocie Ala zjadła kolację i się... POŁOŻYŁA! To znaczy nie od razu, bo w drugiej turze poszły Lili, Lesio i Kreska, ale gdy wróciliśmy i wszyscy zostali wytarci i odpięci ze smyczy, w domu zapanował spokój... Oczywiście nie na długo, ale jednak ;)

Posted

Wspaniałe wieści. Jesteśmy pozytywne, myślimy pozytywnie, wspieramy Nutusię w Jej walce o okiełznanie panienki. Tak trzymać:). Każde działanie, jest lepsze od status quo(widać, że miałam w ogólniaku łacinę;))
Pozdrawiam i kciukam nieustajaco :)

Posted

Napisałam dwa nowe teksy do ogłoszeń - dla Ziutki i dla Bejotki, która mi zaoferowała swą czarowną moc ogłoszeniową ;)

Co sądzicie?...

Filigranowa Alma wypatruje domu


Alma jest młodziutką (1,5 roku), radosną, wdzięczną sunią, którą rozpiera młodzieńcza radość i energia. Już dawno zapomniała, że przyszła na świat w schronisku.

Jest niewielkim pieskiem. Co prawda sięga przed kolano, ale jest bardzo drobniutka (waży 9 kg) – takie chucherko na patyczkowatych łapkach.

Alusia jest łagodna, bardzo ceni sobie kontakt z człowiekiem i przytulanie, choć w pierwszej chwili jest dość nieufna i płochliwa w stosunku do obcych osób.

Doskonale odnajduje się w towarzystwie innych psów, do kotów ma stosunek zabawowy, ale traktuje je z respektem.

Alma jest zdrowa, zaszczepiona, zaczipowana i wysterylizowana. Zachowuje czystość w domu, umie chodzić na smyczy.

Najwyższy czas, by znalazła swoich Ludzi i własny dom już na zawsze…

Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę przedadopcyjną oraz podpisanie umowy adopcyjnej.

Kontakt: Magda Lipińska
608 33 86 72, [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL]




Śliczna Alma czeka na prawdziwy dom

Alma ma 1,5 roku. Jest zdrową, wesołą i rozbrykaną sunią, która na szczęście już prawie zapomniała o życiowym „falstarcie”. Prawie, bo nadal trzeba się troszkę postarać, by sobie zaskarbić jej zaufanie.

Nie jest psem, który od pierwszego wejrzenia kocha cały świat – w stosunku do obcych bywa nieufna i płochliwa. Jednak cierpliwość, opanowanie i dobry kąsek w ręce szybko sprawiają, że pękają wszelkie lody!

Alusia jest nieduża. Waży 9 kg i sięga przed kolano – malutki piesek na długich łapkach, jak sarenka.

Alma świetnie się dogaduje z innymi psami, zaprzyjaźniła się też z kotem. Uwielbia ruch, zabawę i daje się zagłaskiwać na śmierć J

Zachowuje czystość, nieźle chodzi na smyczy. Jest zaszczepiona, zaczipowana i wysterylizowana.

Podaruj jej trochę serca, a będzie wdzięcznym i oddanym przyjacielem!

Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę przedadopcyjną oraz podpisanie umowy adopcyjnej.

Kontakt: Magda Lipińska
608 33 86 72, [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL]

Posted

Fajne teksty, szczególnie ten pierwszy mi się podoba:) A tak a propos to po obejrzeniu tych nowych zdjęć pomyślałam sobie, że w ogłoszeniach Alutki dobrze sprawdziłby się przymiotnik "smukła". Ładnie brzmi i w pełni oddaje rzeczywistość:)


A co do spacerku to myślę, że jak na pierwszą próbę opanowania paskudy efekty są bardzo pozytywne:lol:
ps. Trzymam kciuki za tajemnicze spotkanie;)

Posted

[quote name='Poker']czyżbym o czymś nie wiedziała ? :crazyeye:[/QUOTE]

Mam na myśli to o czym Nutusia pisała parę postów wyżej (post [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/244516-M%C5%82odziutka-Al-wsz%C4%99dzie-dobrze-ale-we-w%C5%82asnym-domu-by%C5%82oby-najlepiej?p=21875666#post21875666"]#1577[/URL]). Bo jeśli dobre zrozumiałam to będzie to spotkanie z kimś:)

Posted

No... ma być spotkanie - i to takie raczej dłuższe... Ale nie na trwałe :roll:

No dobra, napiszę, bo mam nadzieję, że się już nic nie zmieni i sprawa dojdzie do skutku (a jak nie, to sobie napluję w brodę, że zapeszyłam :eviltong:).

Na początku przyszłego tygodnia Ala pojedzie do Warszawy i zamieszka na kilka dni - tydzień - 10 dni u Pani Agnieszki, która jest szkoleniowcem i... mistrzem Polski (wraz ze swoją suczką) w jakiś sportach psich o bardzo zagranicznej nazwie :-o:cool3: Skontaktowałam się z p. Agnieszką telefonicznie, dzięki pomysłowi kejciu :loveu:, by udzieliła mi jakiegoś wsparcia/rady co i jak robić z tą piekielnicą, a ona najpierw miała pomysł (p. Agnieszka, bo Ala miewa zgoła inne pomysły:diabloti:), żeby do nas przyjechać i poobserwować, a potem stwierdziła, że najlepiej by było, gdyby mogła ją wziąć na trochę do siebie, przyjrzeć się jej zachowaniom i chwilę z nią popracować. Niedługo, bo potem ma inne zobowiązania.

No super, tylko ile to będzie kosztowało?... I tu - CUD!!!! - p. Agnieszka zrobi to wszystko gratis, tylko karmę Ala musi ze sobą wziąć na ten "uniwersytet"!:multi:

Przespałam się z pomysłem, pogadałam z tym i owym ;), poryczałam z pięć razy na samą myśl jakim stresem będzie dla niej wyjazd od nas i zostanie w obcym domu, ale rozpisując w kajeciku "za" i "przeciw", po stronie "za" było o wiele więcej argumentów.

Początkowo miała jechać już jutro, ale p. Agnieszce wyskoczył wyjazd w niedzielę na cały dzień, a nie chciałaby jej zostawiać zaraz po przyjeździe, więc umówiłyśmy się na początek przyszłego tygodnia - na razie celujemy na wtorek. P. Agnieszka ogłosiła też Alutkę na swojej stronie internetowej ;)

Wczoraj na placu boju w domu zastaliśmy 2 szczotki do butów (ale w całości!!!!:crazyeye:). Na spacerze było tak sobie - dwa newralgiczne płoty, przy których latała jak opętana, nadal bardzo nęcą... Ale tam, gdzie nie ma szczekaczy przypłotowych jest nieźle, choć skupienie jej uwagi na mnie nadal wątpliwe. Muszę zainwestować w lepsze smaczki chyba :razz:

Ciocia Bejotka już zrobiła Alicji ogłoszenia i sama się nią zachwyciła! :razz:
Taki tekst obmyśliła, że gdy przeczytałam... sama miałam ochotę tę piekielnicę adoptować!:evil_lol:
Wstawiam, żeby nie umknął, bo może się jeszcze przydać!

Cudowna, młodziutka dziewczynka - wesolutka, rozbrykana i przepiękna :) Alma (zwana zdrobniale Alą) ma zaledwie 1,5 roku, jest niewielka (przed kolano) szczupła, lekka (9kg), na długich łapkach. Prześliczne, płowo-rude umaszczenie i cudna, pełna wdzięku mordeczka oraz wspaniały charakter dobrego psiaka, który kocha cały świat - ludzi, psy a nawet koty, czynią z Almusi psiaka, który jest … potrzebny do pełni szczęścia :)

Już prawie zapomniała o swym życiowym falstarcie - mimo młodego wieku tak się potoczyły jej losy, że nigdzie długo nie zagrzała miejsca. Urodziła się w schronisku, potem zdawało się, że znalazła dobry dom, lecz została zwrócona z powodu alergii… Nie było jej dane mocno zżyć się z człowiekiem, dlatego Alma nie kocha od pierwszego wejrzenia :) Przy pierwszym spotkaniu nieco się obawia i zachowuje dystans, lecz to tylko kwestia czasu - cierpliwość, opanowanie i - co nie mniej ważne - smakołyczek :) szybko sprawiają, że pękają wszelkie lody i masz całą Alę dla siebie! :)

Alma świetnie się dogaduje z innymi psami, zaprzyjaźniła się nawet z kotem. Jest energiczną, bystrą iskierką, uwielbia ruch, zabawę, spacery, daje się z wielką ochotą drapać, głaskać, miziać i tulić i ostro rozdaje buziaczki :)

Obecnie przebywa w domu tymczasowym, skąd - zadbana i wypielęgnowana - szuka własnych, dobrych ludzi na zawsze i dobrego miejsca do życia. Będzie potrzeba jeszcze trochę pracy nad jej wychowaniem, posłuszeństwem, trzeba jej pokazać co psu wolno a czego nie. Zdecydowanie lepiej, gdyby nie była pierwszym psem - raczej do szczęścia przyda się temu, kto miał już doświadczenie w wychowywaniu psów :) A najpiękniej by się stało, gdyby Ala trafiła tam, gdzie jest już pies, który przyjmie ją z otwartymi łapami - sunia jest przyzwyczajona do psiego towarzystwa, jako jedyny zwierzak w domu czułaby się zapewne samotna.
Alma jest zdrowa, zachowuje czystość, umie chodzić na smyczy. Jest zaszczepiona, zaczipowana i wysterylizowana.

Więc jeśli twierdzisz, że wszystko już masz i nic Ci do szczęścia nie trzeba - czy na pewno? :) Nie wiesz przecież jak to jest mieć Almę! :)

Posted

[quote name='Marysia O.']O rany, to faktycznie szykuje się Alutce niezapomniana przygoda;)
[B]Oby tylko nie postanowiła przez te 10 dni... udawać Aniołka:evil_lol:[/B][/QUOTE]

Myślisz, że aż tak jest przebiegła ;)

Posted

Nawet jeśli będzie udawać aniołka, wysokiej klasy specjalistce raczej ocząt nie zamydli ;)

Lecę, bo w przerwach od montowania kolejnej księgarni, "przerzuciłyśmy" z Ziutką półtorej tony karmy dla potrzebujących psiaków! :) Dzięki, Ziutka (i Ziutkowy TZcie) - bez Was pojechałoby to dobro, które na mnie spadło nie wiadomo gdzie, kiedy i czy to naprawdę potrzebujących ;)

Posted

Zapraszam na bazarek - DRUGI regał z książkami - cząsteczka utargu dla Alutki, bo nam się kaska kończy ;)
[SIZE=3][COLOR=#0000cd]
[URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/250996-DRUGI-rega%C5%82-z-ksi%C4%85%C5%BCkami-na-3-cele-do-22-lutego"]http://www.dogomania.pl/forum/thread...e-do-22-lutego[/URL][/COLOR][/SIZE]

Posted

Przeczytałam wszystkie zaległości i jestem pod pozytywnym wrażeniem całokształtu. Teksty ogłoszeń podobają mi się wszystkie trzy, choć najbardziej pierwszy. Wstawienie przymiotnika "smukły" do opisu Ali uważam za dobry pomysł ;-)

Rozumiem Nutusiu Twoje rozterki na myśl o wydaniu Almy do obcego domu, ale potraktuj to jako wyjazd na "kolonie". W czasie takich wyjazdów zazwyczaj dzieci wiele się uczą, wiec i Alutka na pewno skorzysta. Uważam, że Kasia miała super pomysł a pani Agnieszka jest jednak miłośnikiem psiaków, skoro chce to wszystko całkiem gratis przeprowadzić.

Trzymam kciuki za wyjazd Alusi :-)

Posted

jeeejuu...Nutuś-przeczytałam wpis (na innym wątku) i padłam, rechoczę ja gooopia...ale może nie głupie rozwiązanie?-w skrócie-pani adoptowała psa ze schronu, teściowa powiedziała NIET i był problem-co zrobić dalej?

[COLOR=#000000][I]UWAGA! Udało mi się uratować sytuację ![/I][/COLOR]
:smile:
[COLOR=#000000][I]Problem rozwiązał JAKO TAKO kojec. [/I][/COLOR][B]Kiedy teściowa wychodzi zamykana jest w dużym kojcu - ale zanim zostanie tam zamknięta musi się wybiegać i wyszaleć.
I okazało się że jej wybuchy szału ma po cieczce - weterynarz zlecił sterylizację bo to może być związane z hormonami
Teściowa nie chce się zgodzić na zabieg bo nasłuchała się plot od innych kobiet że po tym zabiegu psy tyją i nie trzymają moczu i że jeszcze bardziej chorują.
Teraz jesteśmy w trakcie namawiania jej na to bo możliwe że po sterylizacji można by było zrezygnować z kojca :P

ALe już jesteśmy na dobrej drodze :smile:[/B]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...