Poker Posted September 21, 2012 Posted September 21, 2012 To dobrze,że nikt go nie będzie odpychał od miski, bo chudzinka z niego. Radosny z niego psiak. Quote
wykrywka Posted September 21, 2012 Posted September 21, 2012 Ale tu się działo, jakie tempo :crazyeye:. Zaglądałam regularnie mimo, że nie pisałam a mało co nie pogubiłam się w tym wszystkim. Figunia chyba rozpacza a przez "łobuza", który pogryzł kabelki :mad:nie ma z nią łączności, nie można nawet jej pocieszyć. Ale ... najważniejsze, że Franio już będzie bezpieczny :lol: Quote
beataczl Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 czekamy na wiesci jak Franio dojedzie do OS. bardzo sie ciesze,ze juz w drodze bo po zdjeciu widac ze czas najwyzszy byl na wyciagniecie tej chudzinki i smutaska w jakies bezpieczne i cieple miejsce . odnosnie pogryzionych kabelkow od neta to samo zrobila u mnie Kama jak przyjechaa z Walbrzycha na dt ;) mioze te walbrzysiaczki tak maja ;) Quote
kizimizi Posted September 22, 2012 Author Posted September 22, 2012 [quote name='beataczl']. odnosnie pogryzionych kabelkow od neta to samo zrobila u mnie Kama jak przyjechaa z Walbrzycha na dt ;) mioze te walbrzysiaczki tak maja ;) Wałbrzyskie psy sa po prostu zainteresowane nowymi technologiami ;) Beatko wyslij mi jeszcze raz pm z nr konta bo chcialam ta moja 50 przelac. Powtorze sie raz jeszcze; czy moge smialo podziekowac skarpecie Talcott za wplate jaka zaoferowali w wysokosci 120zl? Moim zdaniem moze ona spokojnie wesprzec innego staruszka w potrzebie. Quote
NikaEla Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 [quote name='kora78'] rozumiem, ze masz info od Figuni, ze faktura na 180zl tak? ile mamy zwrocic? przelew na to samo konto fundacyjne, tak?[/QUOTE] z Figunią, przez te kabelki ;) nie mamy teraz kontaktu, ale czy ona ze swoich nie założyła u weta? Quote
beataczl Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 kizimizi -wysylam nr konta na pw ( zapomnialam dodac- uwaga na kable od kosiarki ;)-tez w zasiegu technologicznych zainteresowan walbrzysiakow;) ) wplynelo wczoraj 20 zl. od Syli -dziekujemy bardzo :-) Quote
Figunia Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Melduję się! Kabelek naprawiony! Wczoraj miałam trudny dzień, najpierw "męczenie" Frania w klinice, a potem nadspodziewanie szybkie rozstanie z nim. Co tu pisać, jest mi b. ciężko, bo chyba pokochałam tego łobuza. Wiem,że będzie miał o niebo lepiej, ALE...już mi zaufał, poczuł się jak u siebie i znowu przekazany z rąk do rąk, jak rzecz. Na spacerkach do jakiegoś momentu szedł raźno naprzód, wąchał, załatwiał swoje sprawy...a potem w tył zwrot i do domu, już usilnie, zdecydowanie, jakby bał się, że mu ten dom ucieknie. I uciekł... A on nie wie dlaczego... Czym zawinił... Jak pomyślałam, że u celu podróży, będzie wprowadzany w miejsce skąd dobiegać będzie szczekanie setek piesków...co On pomyśli... To jest trudniejsze niż myślałam. Czuję się po prostu podle. Mam nadzieję, że Panie z Ostatniej Szansy wybaczą mi to, co piszę. Bo rozpaczam tak, jakbym go oddała w niepewne ręce. Wiem, że dostał od Was wielką szansę (również na dom) i bardzo jestem wdzięczna za przygarnięcie biedaka. Gdyby nie Wy, siedziałby nadal w wałbrzyskim schronie i pewnie w końcu zakończył życie, bo ile stareńki pies może nie jeść i być w takim stresie. Spadliście więc Jemu i Nam jak z nieba. Ja tylko piszę o swoich uczuciach, bo gdybym mogła, nikomu bym Go nie oddała. Quote
kizimizi Posted September 22, 2012 Author Posted September 22, 2012 Figunia ja cie rozumiem, mialam kiedys 100letniego Buniaczka u siebie, suke nieadopcyjna kompletnie, która pomieszkiwala ze mna zanim pojechala do hotelu. Jak ja wsadzalam do samochodu mialam to samo uczucie a pozniej plakalam chyba 3 dni jak sobie pomyslalam, ze zawiodlam jej zaufanie. To chyba cena jaka placa domy tymczasowe :( Jednak staruszek bedzie mial dobrze, bedzie pzreciez mial osobe ktora sie nia zajmie i w spokoju bedzie mogl zyc. Prawda jest taka, ze psy jak on sa ciezko adopcyjne i musielibysmy liczyc sie z tym, ze Franek zostalby w dt dlugo, nawet kilkanascie mscy. Po jakims zcasie robi sie problem z deklaracjami i wtedy stajemy przed decyzja, co dalej? Oddac psa do schroniska? W jego przypadku chyba lepiej zapewnic mu godne zycie, chociaz niedomowe za to z pewna przyszloscia. Pies nie jedzie przeciez do kojca a do pomieszczenia, pewnego rodzaju domu. ja tak mysle bynajmniej Quote
beataczl Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Figunia rozumie Cie naprawde :-( ze strony Frania to pewnie jest tak jak piszesz niestety,ale nie moglas Go zostawic na dt wiec co moglas to zrobilas :loveu: Quote
Figunia Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 [quote name='wykrywka']Ale tu się działo, jakie tempo :crazyeye:. Zaglądałam regularnie mimo, że nie pisałam a mało co nie pogubiłam się w tym wszystkim. Figunia chyba rozpacza a przez "łobuza", który pogryzł kabelki :mad:nie ma z nią łączności, nie można nawet jej pocieszyć. Ale ... najważniejsze, że Franio już będzie bezpieczny :lol:[/QUOTE] Tak Wykrywko, rozpacz była wielka i trwa... Złamał mi serce ten chłopak i tyle. A byłam pewna, że takie sprawy mam już za sobą... Kiedy tak nie wychodziło z tym transportem, pomyslałam, że przecież mogę potrzymać do choćby tydzień czy więcej, aż trafi się jakaś lepsza okazja. I będę mogła go rozpuszczać, rozpieszczać, żeby był kochany, głaskany i miał pełną michę dobrych rzeczy. A tego ostatniego (jak się okazało) dnia akurat musiałam go głodzić, do ok. 13.30 był "o suchym pyszczku". Potem już w domu trochę nadrobiliśmy te sprawy, ale też w granicach rozsądku,bo czekała go podróż. Wrócił wykąpany, więc tapczan, kołdra była do jego dyspozycji. Pospał zapatulony po uszy, może pół godziny, bo jak tylko szłam do kuchni, zaraz był obok. I tyle miał tego "dobra". Wiem, skoro nie mógł u mnie zostać, lepiej dla niego, że tak to wyszło. Bo może bardziej by cierpiał. No i tam będzie miał cieplutko, jakiś kocyk pewnie i jedzonko jak nalezy, więc nie ma co płakać. Tylko że wciąż widzę Jego podnoszącą się co chwila mordysię i pełen obaw, pytający, nieśmiały wzrok. Mówiłam mu, "będzie dobrze", "śpij spokojnie" itp i kładł łepek i chrapał dalej jakby uspokojony. I znowu człowiek oszukał, zdradził... Quote
Figunia Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Kizimizi, Beataczl - dziękuję, wiem że mnie rozumiecie. Muszę się jakoś pozbierać, bo to aż głupie, tak rozpaczać. Co On ma powiedzieć... Tak bym chciała wiedzieć jak Franio zniósł podróż, jak się zachowuje w nowym miejscu, tysiąc pytań, wątpliwości... I tak bardzo bym prosiła, aby ktoś go czasem pogłaskał, poklepał, przytulił. Ale czy to możliwe, przy tylu psach, zwłaszcza, że każdy powinien to mieć. Quote
Satrina Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 SUper, że Franio wyciągnięty ze schronu!!!!! Quote
kora78 Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Figunia, przestan juz, bo siedze i rycze. mnie dodatkowo dzis nad ranem papuga jedna odeszla, po jednodniowej walce o nia. w poniedzialek jedzie na sekcje zwlok do wroclawia. mam tez inne papugi przeciez i tez moga byc chore. do dupy to wszystko. Quote
beataczl Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 kora :-( a ja pamietam jaki byl ,,ryk "u nas po chomiczku ech... Quote
Ingrid44 Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Jeden dzien mnie bylo a tu tyle nowosci. Trzymam kciuki za Frania zeby sie szybko zadomowil i mial jak najmniej stresu. Mysle ze mozna podziekowac Sparpecie Talcott za pieniazki. Niech inna bida skorzysta. Franus ma narazie kase w swojej skarpecie. Dobrze ze z oczkiem sie wyjasnilo i kropelki pomoga. Trzymaj sie Franusiu . Quote
Figunia Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Kora - współczuję straty papużki. Pamiętaj, że gdyby potrzebna Ci była jakaś pomoc, to dokąd tutaj jestem - nie ma problemu. A myślę o tym, że podróż do W-wia i z powrotem zabiera trochę czasu, plus czekanie na wynik sekcji. I np. mogłabyś bez tego czekania jechać do domu, a ja wynik bym odebrała i wysłała pocztą. Masz się do kogo śpieszyć, jak wiem... Chyba że się mylę i taką sprawę załatwia się inaczej a poza tym na pewno zależy Ci na rozmowie z wetem, wnioskach, zaleceniach. Ot tak mi się napisało, niech już zostanie, bo może kiedyś będę mogła pomóc, więc pamiętaj! Quote
mari23 Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 [quote name='Figunia']Kizimizi, Beataczl - dziękuję, wiem że mnie rozumiecie. Muszę się jakoś pozbierać, bo to aż głupie, tak rozpaczać. Co On ma powiedzieć... Tak bym chciała wiedzieć jak Franio zniósł podróż, jak się zachowuje w nowym miejscu, tysiąc pytań, wątpliwości... I tak bardzo bym prosiła, aby ktoś go czasem pogłaskał, poklepał, przytulił. Ale czy to możliwe, przy tylu psach, zwłaszcza, że każdy powinien to mieć.[/QUOTE] czytam i ryczę jak bóbr.... jak ja wiem, co czujesz! tulę Cię mocno do serca, bo słów nie znajduję... Quote
Figunia Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Mari Kochana - Dziękuję!!! Pierwszy raz w życiu poczułam ile znaczy i jak ważne jest wsparcie grupy ludzi tak samo myślących i czujących. Odganiam myśli o Franku, bo zaraz pojawiają się wyrzuty sumienia i rozpacz a to tak dołuje i osłabia... Może któraś z Pań z OS coś napisze, jak znajdzie chwilkę czasu, jeśli nie dziś, to jutro... Quote
wykrywka Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Figuniu muszę to napisać, bo się wszyscy zapłaczemy. Taka nasza natura, że za bardzo uczłowieczamy psa, jego uczucia i reakcje, patrzymy na świat przez pryzmat własnych odczuć. Żeby poprawić Ci nastrój opiszę sytuację jaka miała miejsce, gdy opiekowałam się psem sąsiadów, którzy wyjechali na wczasy. Pies dostał swoje miejsce w mojej sypialni, starałam się jak najwięcej czasu mu poświęcać i w czasie gdy tuliliśmy się i "rozmawialiśmy" on patrzył na mnie wzrokiem, który mówił: "kocham cię najbardziej na świecie" :evil_lol:. Był radosnym psem, jadł za dwóch, na spacery wychodził z ochotą, w domu nie odstępował mnie na krok. I ... wiesz jak mi było głupio, gdy zatroskany pan drżącym głosem wypytywał jak tam pies znosi rozłąkę. Było mi go szkoda, bo miałam wrażenie, że on ją bardziej przeżywa niż jego pies. Piszę to dlatego, że pies myśli i czuje: tu i teraz, dla niego najważniejsze jest poczucie bliskości, bezpieczeństwa, chce być kochany. Sama widziałaś jak Franuś pod wpływem Twoich uczuć i opieki, po takich przejściach, szybko się otworzył, czuł się kochany i bezpieczny. Wierzę, że w OS poczuje to od wejścia i, martwiąc może co niektórych :razz:, wcale nie będzie rozpaczał. Quote
Figunia Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 [quote name='wykrywka']Figuniu muszę to napisać, bo się wszyscy zapłaczemy. Taka nasza natura, że za bardzo uczłowieczamy psa, jego uczucia i reakcje, patrzymy na świat przez pryzmat własnych odczuć. Żeby poprawić Ci nastrój opiszę sytuację jaka miała miejsce, gdy opiekowałam się psem sąsiadów, którzy wyjechali na wczasy. Pies dostał swoje miejsce w mojej sypialni, starałam się jak najwięcej czasu mu poświęcać i w czasie gdy tuliliśmy się i "rozmawialiśmy" on patrzył na mnie wzrokiem, który mówił: "kocham cię najbardziej na świecie" :evil_lol:. Był radosnym psem, jadł za dwóch, na spacery wychodził z ochotą, w domu nie odstępował mnie na krok. I ... wiesz jak mi było głupio, gdy zatroskany pan drżącym głosem wypytywał jak tam pies znosi rozłąkę. Było mi go szkoda, bo miałam wrażenie, że on ją bardziej przeżywa niż jego pies. Piszę to dlatego, że pies myśli i czuje: tu i teraz, dla niego najważniejsze jest poczucie bliskości, bezpieczeństwa, chce być kochany. Sama widziałaś jak Franuś pod wpływem Twoich uczuć i opieki, po takich przejściach, szybko się otworzył, czuł się kochany i bezpieczny. Wierzę, że w OS poczuje to od wejścia i, martwiąc może co niektórych :razz:, wcale nie będzie rozpaczał. Jeśli wiedziałabym, że jest tak, jak piszesz, czyli, że Franuś od wejścia poczuje, że jest bezpieczny i kochany, to nie mam nic naprzeciwko, by natychmiast o mnie zapomniał. Wiem, że tak naprawdę to przecież nie wiemy, co pies w danej sytuacji myśli, czuje, tylko domyślamy się tego. Ale to, że jest przerażony, zagubiony, to (niestety) raczej pewne, zwłaszcza w tych pierwszych dniach. Oby było tak jak piszesz, niech tylko będzie szczęśliwy!!! Ja sobie czasem mogę za nim chlipnąć, tylko niech jemu życie się wreszcie wyprostuje i znormalnieje... Quote
kora78 Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Figuniu, przeciez bez Ciebie to by w ogole wszystko nie wyszlo. nie byloby naglego wyjazdu tarzanki, bo dojechac tutaj, odebrac go ze schronu to juz by pewnie nie moga i nie wiaodmo ile by frnek na transport bezposredni czekal i pozarlyby nas koszty, a tak to kasa zostaje, czy w skarpecie franka, ktora jak nie wykorzysta to dostana inne psy. czy te deklaracje, co by szly na hotel, moga teraz innemu psu zycie uratowac i go uszczesliwic. jak byla opcja, ze franek ma jechac na pare dni do os, a pozniej do dt/ds w poznaniu i ja sie nie zgadzalam, to mnie zakrzyczano. a ja tez wlasnie mysle, ze dla niego szkoda nerwow i stresow, bo juz sie kilka dni w kazdym dt pies przyzwyczaja, a tu nagle znow zmiana. i to oby nie ostatnia, bo oby szybko ds znalazl i OS opuscil i mial swoje jedyny dom, juz na zawsze. ale dzieki dt pies ma mozliwosc szybciej wyjsc i miec normalne zycie, mozemy sie dowiedziec o nim co nieco, to pozniej pomoze w wyborze ds, w pisaniu tekstow do ogloszen, wg czego sie ds zglaszaja. wiem, co mowic w telefonach. czasem warto, zeby pies troche pocierpial z powodu zmian, bo korzysci to niesie za soba wieksze, paradoksalnie. w przypadku franka to bylo uzasadnione. jak sama widzialas i jego fizycznosc sponiewierana i niepewne serce. chwila moment zapomni o tej przygodzie i juz w os bedzie sie czul, jak u siebie. tylko pozniej znow rozstanie, gdy ds znajdzie. cos. probowalismy od razu do ds. bylo do 3 razy sztuka. nie udalo sie. tak mialo byc. p.s. z sekcją sobie poradze, tz juz bedzie i zawiezie, choc jeszcze o tym nie wie :) ale nie ma wyboru. sekcje wet we wt dopiero bedzie robil, jak na zlosc nie ma go od dzis do wtorku. dziekuje za chec pomocy :)))) Quote
ostatniaszansa Posted September 22, 2012 Posted September 22, 2012 Franuś w drodze w samochodzie się zsiusiał sie i zrobił koopke :evil_lol: Jest znacznie mniejszy, drobniejszy niż wydawał się na zdjęciach , chudziutki a do tego ma problemy -biegunka :shake: Dostał leki. Mamy karmę gastro więc to będzie dostawał. Na razie jest wystraszony. A poza tym to urokliwy pies. Nie ma kontaktu z innymi psami w pomieszczeniu w którym śpi i je. Na spacery wychodzi na wybieg z opiekunką , na smyczy, są tam owszem inne psy , ale to wszystko jest pod kontrolą. Tarzanka pojechała po apelu Soemy i Ani Milva z uwagi na konieczny odbiór naszego Brutusa od ludzi ,którzy go adoptowali prawie rok temu . Notabene Ona go do nich zawoziła. Porażka -szkoda słów, Jak on to przeżywa :( On nie był taki smutny, osowiały nawet wtedy ja trafil do nas , wywalony przy drodze i błąkający sie prawie 2 tygodnie . Ponieważ wyszła sprawa Frania , wyciągnięcia go na cito ze schroniska a potem jego tymczas u Figuni , połączyliśmy transport. Płacimy za ten transport bagatela 500 zl. To by kawał drogi. Pozostaje sprawa rozliczenia z Figunią za badania, kąpiel, krople. Byłoby miło aby w tym zakresie Franio dostał wsparcie. My utrzymujemy się z darowizn. Będziemy informować co u Frania. Ważne - kto go adoptował ? My musimy go wpisać do naszej ewidencji. Ewa Quote
ostatniaszansa Posted September 23, 2012 Posted September 23, 2012 Komu moge przeslac fotki Frania i kuchni w ktorej mieszka? Nie umiem wklejac ... :( /Agnieszka Quote
beataczl Posted September 23, 2012 Posted September 23, 2012 moze do mnie? ja sprobuje wkleic- mail: [email protected] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.