Jump to content
Dogomania

wykrywka

Members
  • Content Count

    4171
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

11 Good

About wykrywka

  • Rank
    Advanced Member

Profile Information

  • Gender
    Not Telling

Converted

  • Location
    Zielona Góra

Recent Profile Visitors

938 profile views
  1. Witam!

    CHciałam zapytać o Tysona,co u niego?

    Przeczytałam jego wątek i zapadł mi w serce ten pies,choć wiadomości na nim są tylko do 

    lipca 2014.Napisz,bardzo Cię proszę,najbardziej chciałabym się dowiedzieć,że wreszcie ma dom.

    Pozdrawiam serdecznie! Alicja

  2. Hej Ciociu kochana :) Chciałam zapytać czy podtrzymujesz swoją deklarację dla Fejfolka ? Jesli nie to bardzo Cię proszę daj jakoś znać .Pozdrawiamy z Białogonkowa :) Mortes

     

  3. A wydawało się, że będziesz wieczny, wielki i dostojny, żyjący swoim życiem. Żegnaj Lorku ... . Chyba nie pisałam na wątku, ale śledziłam losy Lorka od czasu wyciągnięcia go z wykopywanych przez niego dołów w mieleckim schronisku. Murko szczerze współczuję i serdecznie przytulam. I dziękuję.
  4. Atulek wiem, że pokazana suczka jest w typie posokowca, ale jakoś posokowce kojarzą mi się z gończymi w jedną rodzinę. Odpowiadając na Twoje pytanie - na razie wstrzymuję się z wszelaką pomocą dlatego, bo uważam i tym się kierowałam, że naczelną zasadą w pomaganiu jest: po pierwsze nie szkodzić. Ja ją złamałam, całkiem niechcąca, ale i tak odczuwam tego ciężar. Zamierzam powrócić do wolontariatu, który ostatnio bardzo zaniedbałam i ograniczyć się do spacerków z psiakami. Spacerować, oswajać, pieścić i bawić się - tym raczej nie zaszkodzę. Ewa gonzales piękne jest to płonące serducho.
  5. Dzięki atulek. Też o Tobie pomyślałam podczas ostatniej wizyty w schronisku, gdy dopełniałam ostatecznych formalności związanych z Boryskiem i zobaczyłam takie cudo: Czy ta suczka nie jest w typie "Twojej rasy"? Przy okazji przesyłam pozdrowienia dla Ciebie i Twojego Męża.
  6. Wczoraj, pod wieczór kolejny raz odwiedziłam Boryska, prawie o czasie, w którym 2 tygodnie wcześniej zasnął. Gdy wracałam na niebie pojawiła się tęcza - olbrzymia, szeroka o intensywnych barwach. Banalne będzie to, co napiszę, ale ten symbol psiego raju szablonowy i powszechny na dogo dał spokój duszy i ufność, że dobrze jest teraz Boryniowi.
  7. Arim, caha, atulek, Arkadia_ lubię Was dziewczyny niecodziennie, towarzyszyłyście mi i wspierałyście od dawna. Figunia, mimo, że pojawiła się na wątku po raz pierwszy znana jest mi od jakiegoś czasu i już dawno zaskarbiła sobie moją sympatię. Tak więc dziękuję za Wasze wpisy, efekt Waszej wrażliwości i dobroci. Muszę Wam coś wyjaśnić, żeby nie czuć, że zostałyście oszukane i żeby zapobiec kolejnym postom pełnych współczucia i łez, pochwał i słów szacunku. Zdaję sobie sprawę, że patrząc z boku moja opieka nad Borysem mogła tak wyglądać, jak wiele ludzi odebrało. Prawda jest jednak inna, wiem co
  8. Dokończę, co zaczęłam. Od kilku dni, podobnie jak w całym kraju, mamy upały. Mieszkanie mam wyjątkowo chłodne, dodatkowo zasłonięte okna skutecznie chroniły przed nagrzaniem pomieszczeń. Z drugiej strony powodowały, że wszechobecny zapach moczu, mimo czyszczonych wszystkich podłoży dywanowych i podłóg mytych na okrągło, był bardziej wyczuwalny. W niedzielę nad ranem przeszło kilka niewielkich burz, kilka razy padało. Akurat spacer przypadł nam w komfortowych, rześkich warunkach. Oczekiwane upały chciałam praktycznie wykorzystać i zabrałam się za pranie chodniczków i wykładzin dywanowych, taki
  9. Wcześniej wielokrotnie miałam napisać jak nam się żyje, ale jak były chęci to szwankowało dogo, gdy dogo działało, to chęci na pisanie nie było. A więc ciągnęłam to byle jakie życie Borysa, bo ... czułam, wierzyłam, że jeszcze nie pora. Trzy, cztery spacery dziennie zastąpiły na koniec dwa, maksymalnie trzy wyjścia na dwór podczas których prawie dosłownie zwlekałam go ze schodów, żeby doprowadzić go na trawnik pod blokiem, gdzie Borys mógł leżeć. Trochę spacerował podtrzymywany na szelkach, były chwile, gdy samodzielnie dźwigał się i podchodził do znajomych ludzi lub zwierzaków. Potem najgor
  10. Wczoraj pozwoliłam Boryskowi zasnąć ... na zawsze [*]
  11. Wstyd się przyznać, ale nie zrobiłam ani jednego zdjęcia ze spotkania, ba ... nawet o tym nie pomyślałam. Może dlatego, że byłam przejęta dolegliwościami Borysa i pochłonięta opanowaniem sytuacji. Sama jestem teraz zdziwiona. W sumie to obawiałam się tego spotkania, nie wiedziałam jaka będzie reakcja na widok psa ledwie trzymającego się na łapach kogoś, kto pamięta Borysa szalejącego za piłką, skaczącego przez przeszkody i szybującego po schroniskowym wybiegu, poza tym Borys był zmordowany wcześniejszymi przejściami i nie spodziewałam się, że opuści legowisko. Do tej pory jestem pod wrażeniem
  12. Jakie to niewyobrażalnie trudne człowiek nie zdaje sobie sprawy. Co innego myśleć, mówić lub pisać, że jest się świadomym, przygotowanym na najgorsze a co innego, gdy stajemy przed faktem. Przekonałam się o tym w piątek. Na poranny spacer udało mi się wyprowadzić Borysa po wielu próbach i serdecznym zachęcaniu, ale wyszliśmy i wróciliśmy w miarę bez problemów. Śniadaniowa porcja tradycyjnie pochłonięta w mig. Niestety później Borys już nie chciał opuścić legowiska. Nie reagował, że Maks wychodzi na spacer, jego nie zmuszałam. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie reagował na nic. Był jakby
  13. Odkąd pojawił się temat eutanazji jest mi niezręcznie pisać na wątku. Dobrych wieści nie ma a gdy będę pisała o tych złych, to wyjdzie, że się skarżę a tego bym nie chciała. Jest to mój wybór wiec żalenie i płacz jest nie na miejscu. Na początku maja byłam z Borysem w naszej lecznicy, z nadzieją, że znajdzie się coś co zadziała przeciwbólowo. Dostał na miejscu zastrzyk a do domu przyniosłam gromeloksin. Niestety - żadnej widocznej poprawy, za to po piątym dniu mega biegunka, mimo podawanych cały czas osłonówek wszelkiego rodzaju. Od tej pory nie byłam w lecznicy, nie widzę sensu. Borys nie do
  14. Minął tydzień. Jaki był - różny. Na przykład poprzednia niedziela została zapamiętana jako dzień, w którym udało się nam wyjść na wszystkie trzy spacery (ze względu na problemy na schodach zrezygnowałam z większej ilości spacerów) na sucho, tzn. Borys zaczął sikać dopiero na dworze. Zauważyłam jednak, że z pełnym pęcherzem schodzi dużo gorzej. Tylne łapy wlecze za sobą i żeby sobie ich zbytnio nie poobijał unoszę mu tył ciała na pasku podtrzymującym podkład. Nie ma problemu, gdy jest sucho. W przeciwnym razie pasek robi za wyżymaczkę i mam sprzątanie schodów. Bywa, że Borys załatwia się zaraz
×
×
  • Create New...