Jump to content
Dogomania

Ściema-Siena- póki nie dostanie eksmisji za nieobyczajne zachowanie - u Ciotki Felki!


Recommended Posts

  • Replies 253
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Widzę, że jak zwykle, jak jest prośba o pomoc to wątek zamiera. Jeśli nie bedzie komu Sieny wozić (codziennie) do weta, Siena umrze. Macie, mam nadzieję, tego świadomość?

Posted

Mam taki dziwny tryb pracy, ze czasami jak wychodzę na 7, to nie wracam do 21, a czasami mam wolne 13-16. Wróciłam do domu 20 minut temu. Mogę pojechać jutro wieczorem z Sieną, o czym pisałam gdzieś u góry, ale w ciagu tygodnia nie zawsze mam na to szanse, a raczej od pon do czw wielkiej szansy nie mam. Ciężko mi tylko powiedzieć czy jutro będzie to 19 czy może 18.30. Niestety, wcześniej nie mogę.

Posted

Ja mogę powozić Sienę dziś i w weekend. Poza tym powiedzcie na Gagarina, że moja sunia jest ozdrowieńcem z parvo i może przetoczyć krew. Kilka razy na Gagarina już przetaczała...

Posted

Od kilku dni nie miałam sznsy mawet zajrzeć na dogo, więc dopiero teraz małą relacja.
Siena szybko bardzo zadomowiła się w DT. Byłą bardzo wesoła, a jednocześnie bardzo, bardzo grzeczna. Nic nie niszczyła, nie gryzła. To takie bardzo kochane, wielkie maleństwo. Ryczeć mi się chce, jak ją widzę teraz.
Przedwczoraj Agnieszka, u której Siena mieszka, dała znać, że sunia zwymiotowała (rano, jeden raz, tak trochę, więc jeszcze nie panikowała z tego powodu), a wieczorem, pojawiły się kupy z krwią.
Oczywiście parwo :-(
Była godz. 22, nam skończył się zapas surowicy (przedostatnią dostała Misia na SGGW, a ostatnią Gemsi - TZ Jayo wysłał gdzieś w Polskę). Obdzwoniłam nocne lecznice, bo na Gagarina powiedziano mi, że nie mają surowicy. Na szczęście poszukali tam jeszcze w innej lodówce i okazało się, że surowca jednak jest.
Pojechałam po Sienę i razem z jej tymczasową panią na Gagarina (było już ok. półniocy). Sunia dostała wszystko co trzeba. Tego dnia była jeszcze bardzo radosna, miała apetyt, nie miała gorączki. Okropnie rozpaczała i broniła się z całej siły przed zastrzykami.
Od wczoraj rano zaczęło się jednak pogarszać. Całkowicie straciła apetyt (Agnieszka ugotowała jej ryż z kurczakiem, ale nawet nie tknęła). Cały dzień leżała plackiem.
Wiczorem pojechałyśmy na kolejną dawkę surowicy (taki rodzaj, że trzeba podawać codziennie), antybiotyk itp. Dostała też kroplówkę. Wymęczyli niunię okropnie - siedziałyśmy na Gagarina znów do północy. W trakcie kroplówki wymiotowała :(
Dziś nadal nie ma poprawy. Nadal wymiotuje, z trudem się podnosi. :placz:

Wieczorem dziś mogę pojechać z nią na Gagarina, ale musimy ustalić dyżury na sobotę i niedzielę, bo ja wyjeżdżam z Warszawy.
W sobotę pojedzie prawdopodobnie z Beam6 (dzięki:loveu:). Kto chętny na niedzielę? Pls...

Tak jak Kinga pisała, jeśli przerwiemy leczenie, Siena nie ma szans na przeżycie.

I jeszcze jedno: pieniądze. Surowica, którą musi dostawać codziennie, jest bardzo droga. Za dwa dni leczenia mamy już rachunek 279 zł :crazyeye:(same leki!nie liczą nam w ogóle za wizyty).

Gdgt, dzięki za przypomnienie o Zulce. :loveu: W sobotę, jak będą wyniki krwi, pewnie doktorzy zdecydują, czy podować. Tylko że Siena jest prawie wielkości Zuli, ile tej krwi trzeba by było podać...

Posted

Ciotki!
DT Sieny dostał nagle eksmisję! Siostra właścicielki zrobiła awanturę i mała ma się wynieść do jutra do 9 rano. Jej DT czyli Agnieszka chce czegoś szukać (innego mieszkania), ale to potrwa pewnie około tygodnia. Pomocy!
Nie mamy co zrobić ze Sieną!!!

Posted

Było podejrzenie parwo, w takim przypadku wchodzi w grę tylko szpital na SGGW, ale to znaczy, że przerywamy leczenie na Gagarina, zamykamy sunię w klatce i nikt z zewnątrz nie ma do niej dostępu. Powrót do klatki szpitalnej, kiedy mała była już tydzień w domu to dla niej trauma i absolutnie ostateczna ostateczność. Tym bardziej, że suka osłabiona, bez odporności, może w szpitalu zakaźnym coś jeszcze złapać. Na przykład nosówkę. A wtedy to już zostanie nam tylko utylizacja zwłok.

Lepsze wiadomości: Siena czuje się dziś o wiele lepiej. Wrócił jej apetyt (zjadła miskę ryżu), wymiotowała ale nie ma biegunki. Nie ma też temperatury. Dr Frydrych podejrzewa, że to nie musiała być parvo, a jedynie ostre zatrucie. Ale lepiej było na zimne dmuchać. Jutro morfologia prawdopodobnie wykluczy parwo.

Złe wiadomości: za kilga godzin musimy zabrać Sienę z DT (dokładnie o 8.00). Co dalej? Pojedzie na badanie krwi i kroplówkę na Gagarina, a potem? :wallbash:
:help1:
Błagam, pomocy!!! :modla: Siena prawdopodobnie nie ma parwo. Czy w związku z tym ktoś mógłby ją wziąć? Na tydzień. To jeszcze dziecko, ma z 12 tygodni. Jest grzeczna, bardzo ładnie zostaje w domu sama. Nie niszczy niczego, nie gryzie. Nie szczeka, nie wyje. Agnieszka, u której była, będzie pilnie szukać mieszkania. Ale ponieważ szuka też pracy, mieszkanie musi być tanie. To nie takie proste :-(


Co ja mam zrobić? Wszyscy już śpią, a ja mam pustkę w głowie. :placz: Jeśli ją wezmę do siebie, będzie krwawa jatka na 30 metrach w czasie mojej nieobecności w domu jedynie po 18 godzin dziennie:grab: Mam już dość, co chwila niespodzianka :chaos: :flaming: Qrwa!!!!!!

Posted

w szpitalu zakaźnym zwierzaki są izolowane od siebie, nie złapie nic. a leczenie nie zostanie przerwane tylko będzie kontynuowane.
dlaczego nie miała testów na parwo? (bo rozumiem że nie miała)
w DT ona sama jest dużym zagrożeniem. W szpitalu łatwo utrzymać higiene, personel ubiera sie od stóp do głów przed wejściem na zakaźny.
Jeśli badania wykluczą parwowirozę to pewnie że nie ma co jej pchać do zimnej klatki. Ale jeśli potwierdzą szpital to najbezpieczniejsze wyjscie. Najbezpieczniejsze dla wszystkich.

Posted

Niestety, lekarze ze szpitala zakaźnego na SGGW wiele razy nam powtarzali, że trzymanie tam zwierząt to ryzyko, że złapią jeszcze coś poza tym, co już mają. jestem tam, niestety, stałym bywalcem, i wiem, że to bardzo prawdopodobne :-(

Posted

Co za pech! Siena miałaby taki super DT u mojej koleżanki (bez żadnych innych zwierzaków), i właściwie to miała do niej jechać, ale dzień wcześniej została gdzie indziej zabrana, a u mojej koleżanki jest już Natasza! Pech koszmarny!

Posted

Czekamy na wyniki badania krwi i obgryzamy pazury. Siena na Gagarina pod kroplówką, najpóźniej o 16 trzeba zabrać.
Boże, co ja zrobię?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...