Jump to content
Dogomania

ODSZEDŁ ZA TM !!!!!!!! Marley- Maksiu w kochajacym domku !!!!!


Recommended Posts

Posted

Ale fajna Pancia mi się trafiła. Codziennie testuje jej cierpliwość a ona - nic. Kamień normalnie. Dziś testowalem przy pomocy gąbki, bo szczotki mi się znudziły. Znalazłem taką fajną w łazience. Fajnie mi w nią kieł wszedł, to pomyślałem, że lekka w gryzieniu będzie. No to ją sobie wziąłem. Szybko się pogryzła. Pani jak to zobaczyła, to zapytała czy mi siè młodość przypomniała może. A potem powiedziała, że ta gąbka to była stara już i w ogóle to pani jej nie lubiła...
A jak przerobilismy z kotem pudełko chusteczek w puch, to powiedziała, że nie ma do nas siły...Ale zabawa była przednia. Kot wyciągał pazurem
chusteczki z pudełka, a ja darłem. A jak się raz spiąłem z kolegą, to pani zaczęła się śmiać, że niby jak my chcemy się pogryzc jak mamy razem 10 zębów....Może i racja, ale chociaż poklapalismy sobie paszczami.
Za to jak mnie sąsiadka obrazila, to pani poszedł dym uszami i myślałem, ze zabije wzrokiem. Ona bowiem zapytała- a co ten kundel taki szczekliwy
(ze niby ja chyba?). To jej Pancia powiedziała, ze pies ma pysk, żeby szczekac, a ja nie jestem żaden kundel tylko mix.
Tak, fajną mam rodzinę. Kocham ich wszystkich, ale najbardziej te Małe. No i pancię. A Pancia kocha mnie.

Maksik :)

Posted

A dzisiaj byliśmy u lekarza. Pancia na urlopie, zarządziła, że staruszki jadą "się pokazać". No to się pokazaliśmy- Felek siknął na nogę od biurka, to ja nie mogłem być gorszy. Kot nie siknął, za to podrapał lekarza. I pancię. To chciałem kota dziabnąć, ale mi uciekł. Na szafę. Felek w tym czasie cchciał uciec przez drzwi. Ja sobie usiadłem w oczekiwaniu na rozwój sytuacji i to był błąd, bo lekarz mnie dopadł. Wymiętosił mnie, wyginał łapy, zaglądał w uszy i oczy i zęby. Ponieważ go nie ugryzlem, to dostałem w nagrodę ciasteczko dla psów. Wyszło na to, że oprócz wieku to nic mi nie jest. W maju czeka mnie szczepienie na choroby wirusowe, a tak to luzik. Aaaaaa, jeszcze się okazało, że no....zmężniałem o 2 kg....
Nie wiem tylko dlaczego Pancia po powrocie do domu powiedziała, że wiecej nas razem nie weźmie. Ze teraz będziemy jeździć pojedynczo.

Posted

Historia Bezimiennej

zimno, przerazliwie zimno. Głód, strach, ból. Mama zniknęła. Jestem sama. Szukam mamy, ale nie mogę jej znaleźć. Płaczę, ale nikt mnie nie słyszy. Zwijam się w klębek na gołej ziemi i usypiam. Śnią mi się potwory. Budzę się, ale to nie jest sen. One tu są. Atakują, widzę ich wściekle oczy, zęby przecinają moją skórę. Staram się bronić, ale co może zrobić mały kociak? Sam, bez mamy? Jakiś człowiek odgania psy. Zrywam się i biegnę przed siebie. Czuję potworny ból, ból na całym ciele, łapy krwawią, nie widzę nic na jedno oko, jest czymś sklejone. Głód- głód tez boli....Łapy odmawiają posłuszeństwa. Chcę, żeby to się juz skończyło. Nie chcę juz czuć, chcę zasnąć.... Ostatkiem sił wczolguję się na schody. Przewracam się na bok i czekam na nieuniknione. I wtedy otwierają się drzwi. Jest mi wszystko jedno, mogą być i potwory. Ale to nie są potwory. Przez zapychniętą powiekę widzę człowieka. Nachyla się nade mną. Coś szepcze. Patrzymy sobie w oczy. Człowiek odchodzi. Zamykam oczy i chcę spokojnie odejść. Ale człowiek wraca. Czuję, jak otula mnie coś ciepłego i miękkiego. Jestem w pomieszczeniu. Cały czas słyszę głos, który powtarza, że wszystko będzie dobrze. Dostaje jeść i pić. Zapadam w sen. Ktos przekłada mnie do pojemnika. Znowu się boję. Jedziemy gdzieś. Potem jest pan w białym fartuchu. Jestem przerażona, chcę się bronić, ale coś mnie kluje w łapkę i się uspokajam. Słyszę co mówią. Odmrozenia, pogryzienie, skrajne wycieńczenie. Kluja mnie znowu i odplywam.
Budzę się w ciepłym pokoju, owinięta w kocyk. Coś ładnie pachnie w miseczce. Zjadam i znów zasypiam. Kiedy otwieram oczy widzę tego samego człowieka, który otworzył wtedy drzwi. I słyszę głos, który powtarza, że juz nikt mnie nie skrzywdzi. Czuję rękę, która delikatnie głaszcze mnie po plecach. Głos pyta, czy chcę być Zuzią. Przymykam zdrowe oko i usypiam. I nie śnią mi się potwory....


Uprzejmie informuję, że od dziś mieszka z nami nowa kotka- Zuzia :)

Posted

Byliśmy dziś z Zuzią u lekarza. Wciąż jest w opłakanym stanie, ma odmrozone tylne
lapki, jest praktycznie łysa, cała w strupach, jedno oko opuchnięte, drugie zaropiałe, ma katar. Lekarz kazał na koopę czekać i siku, żeby sprawdzić czy działa trawienie. Jeszcze nigdy nie plakalam z radości na widok kociej koopy...Walczy dziewczyna dzielnie, dostaje mnóstwo leków, kroplówki i maści i czekamy. Karmię ją z zegarkiem w ręku co 2 godziny, sprawdzam czy ma ciepło, przemywam zaropiałe oczko. Bieda z nędzą to mało powiedziane.
Wczoraj jak ją zobaczyłam, to myślałam, że nie żyje....
Dawno nic mnie tak nie ruszyło....
Jutro kolejna wizyta. Nie chcieliśmy jej zostawiać w klinice samej, będziemy codziennie ją wozić na zastrzyki i zabiegi.
Wiem, że to wątek Maksia, ale moim zdaniem ten biedny mały kociak zasługuje na to, żeby o nim wspomnieć.

Posted

A Maksio w rewelacyjnej formie. Dzisiaj przez ponad godzinę biegał po ogrodzie i nie mogliśmy go do domu zwołać. Poza tym chyba widzę pierwsze efekty diety. U Maksia :)
Kupuję mu różne żujki i on tak sobie je żuje całymi dniami zamiast chodzić po kweście wsród domowników, głownie dzieci. Raz mu się tylko żujek na kieł nabił i Maksio nie bardzo umiał sobie poradzić, ale od czego ma się pańcię? I nawet na Zuzię nie szczeka, tak jakby wiedział, że jest bardzo chora. A uwierzcie- szczekac Maksio bardzo lubi. No ale ja od początku wiedziałam, że to nie jest zwykły psiak :) A koty jako takie uwielbia....łapać za ogon- a już taki zwisający z krzesła to pełna rozkosz. Ale on nie łapie tak, zeby ugryźć lub zrobić krzywdę- on tak zachęca do zabawy. Najbardziej lubi czarną Tosię- to ta co została, bo nikt jej nie chciał. Pasuje mu wzrostem chyba. Nasz prawie-że-owczarek jest dla niego za duży, Felek za stary i ma wszystko gdzieś, to tylko kot mu został....Bawi się rownież z dziećmi- w szkołę. Nawet fajnie im to idzie, tylko że ostatnio kredki pogryzł. Dobrze, że nie toksyczne były. Ale tak poza tym to jest bardzo pilnym uczniem. Siedzi w pierwszym rzędzie tuż pod tablicą i nie spuszcza oka z pani nauczycielki.
niesamowity jest! :)

Posted

Chciałam poczytać o Maksiuniu, tak na poprawienie nastroju.

Czytając o Zuzi poryczałam się, oby maleńka szybko doszła do siebie.

Elu, jesteś jej aniołem.

Czy Zuzia zostanie z Wami na stałe??????

Posted

Tak, zostanie juz na stałe, ponieważ nie znam nikogo kto byłby w stanie tak się o nią zatroszczyć jak ja :) - wiem, mało skromna jestem :) - ale tak czuję i nic na to nie poradzę. Ewentualnie mogłabym ją oddać teściowej w ciemno, bo to kociara z dziada pradziada. Ale kurczę no- ja cały czas czuję to jej bezwladne cialko w kocyku, z którym biegłam do męża drąc się na cały dom. Cały czas widzę to biedne umeczone cialko z koścmi przebijajacymi skórę. Pamietam jak bardzo starała się dać znak, ze żyje. Ile wysiłku kosztowało ja otwarcie oka. Grzalam ja własnym ciałem. Wstawalam do niej w nocy. Mówiłam i głaskałam. Nie mogę, nie potrafię jej oddać....Ona patrzy na mnie tak ufnie...

Posted

obiezyswiat75 napisał(a):
Tak, zostanie juz na stałe, ponieważ nie znam nikogo kto byłby w stanie tak się o nią zatroszczyć jak ja :) - wiem, mało skromna jestem :) - ale tak czuję i nic na to nie poradzę. Ewentualnie mogłabym ją oddać teściowej w ciemno, bo to kociara z dziada pradziada. Ale kurczę no- ja cały czas czuję to jej bezwladne cialko w kocyku, z którym biegłam do męża drąc się na cały dom. Cały czas widzę to biedne umeczone cialko z koścmi przebijajacymi skórę. Pamietam jak bardzo starała się dać znak, ze żyje. Ile wysiłku kosztowało ja otwarcie oka. Grzalam ja własnym ciałem. Wstawalam do niej w nocy. Mówiłam i głaskałam. Nie mogę, nie potrafię jej oddać....Ona patrzy na mnie tak ufnie...


To wspaniale, że Zuzia zostaje z Wami na stałe, jestem tego na 1000000% pewna, że nikt by się nią tak dobrze nie zaopiekował jak TY. Mam nadzieję, że maleńka szybciutko wyzdrowieje i będzie z Wami długie, długie lata:loveu:

Posted

rita60 napisał(a):
A Pańcia kupiła mu mundurek i tornister ?:razz:


Ha! Mundurka nie ma, ale ma plecaczek :) - stary przedszkolny syna. I w tym plecaczku ma drugie śniadanie tralalala- moje corcie wytłumaczyły
mi, ze przerwa śniadaniowa to bardzo ważny element zabawy w szkole :)

Posted

Maksio miał dziś bliskie spotkanie ze świnką morską. Spotkali się oko w oko w pokoju syna. Maksio się bardzo ekscytował, że nowy kolega do zabawy, ale świnka go zlekceważyła całkowicie. Maksio skakał, przysiadal, poszczekiwal, merdał ogonem- no dwoił się i troił. A ona siedziała i tylko nosem ruszała. I znowu tylko Tosia została do zabawy. A jedna z moich córek stwierdziła, że skoro syn ma świnkę, to ona chciałaby małpkę....
Czasami mam ochotę uciec.

Posted

Obieżyświat, muszę Ci wyznać, ze jestem Twoją fanką :-) Wszędzie, gdzie jestes, coś cudownego się dzieje :-) A spotkam Cię co i rusz na jakiś wątkach i zawsze to jest baaaaardzo miłe spotkanie. Ot, takie wyznanie na koniec dnia, ale dziś walentynki, więc chyba można, co? ;-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...