makulka Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 Ale jestes drazliwa ,ja to napisałam zeby Cie pocieszyc a nie wkurzyc :loveu: ale rzeczywiscie teraz mysle ze marna to pociecha. Quote
Dorothy Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 przepraszam, jestem koszmarnie zmeczona....:shake: i naprawde SAMA. Teraz sa zawody na ktore bardzo chcialabym jechac zobaczyc w Warszawie, i nie mam mozliwosci wyrwac sie nawet na dwa dni:placz: nikt nie zostanie z tym stadem, nie mam nikogo kto pobylby tu choc 1 dzien :-( o nocowaniu nie wspomne... jestem uziemiona. A gdybym musiala nagle udac sie do szpitala to ja nie wiem, katastrofa. Nikt nawet nie przyjdzie nakarmic albo wypuscic. Quote
Kobold Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 No nie wiem, czy niektorzy chcieli by miec takie problemy jak Dorota, ja napewno NIE! Podziwiam Ja za to co robi i jezeli sa "tacy" co moze chcieliby sie z Nia zamienic, to zapraszam nic nie stoi na przeszkodzie. Dla przypomnienia: Wlasnie niedawno odszedl za TM Filipek ciezko schorowany Onek, ktoremu Dorota stworzyla raj na ziemi. Mial spondyloze a w koncowej fazie paraliz.Ostatnie pol roku wynosila Go na wlasnych rekach, kilka razy dziennie na dwor,by mogl chociaz oko nacieszyc,skoro nie mogl juz chodzic. Pielegnuje schorowana staruszke Bunie z ciezkimi napadami padaczki, dajac jej opieke i milosc.Psina od pewnego czasu zalatwia sie calkowicie w domu, co jest wynikiem starosci i ciezkiej choroby.Do tego dochodzi Sunia, suka z przezyciami, calkowicie austystyczna, wyciagnieta z piwnicy pseudohodowli. Tez w chwilach tylko dla niej zrozumialych zalatwia sie w domu, bo ma trudnosci ze znalezieniem sie w normalnym zyciu. Bert pies, moze najbardziej normalny ze wszystkich ale tez jest psem problematycznym. Jezeli choc jeden z was przeczytal watek o Hossce, to wie o czym mowie.Nie ma takiej osoby ani tu na Dogo ani nigdzie indziej, ktora wzielaby tego psa do siebie.No i Olinek maluch, ktory wymaga ciaglej opieki i niemalze matczynej milosci, dlaczego to chyba wszyscy na watku wiedza.O kotach i coreczce Julce nie wspomne, bo i tak musza sie ustawiac na koncu tej kolejki.O kosztach tez nie pisze, bo choc psom pomagaja kochani Dogomaniacy, to jednak nie zawsze te datki sa w stanie pokryc realne koszty, jakie ponosi Dorota.No coz zostaly chyba juz tylko te nieszczesne konie, o ktore trzeba dbac i pielegnowac, ktore tez czasami choruja.Konie, to nie tylko pasja Doroty ale tez mozliwosc utrzymania sie, chyba ze znajdzie sie sponsor, co bedzie utrzymywal ta cala menazerie.Tak wiec zapraszam do zamian i ponarzekania jak to Dorocie latwo a innym ciezko :angryy: Quote
makulka Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 ZAŁUJE IZ COKOLWIEK TUTAJ NAPISAŁAM ,bo widze ze wywołało to jakąs niezdrową sytuacje a nie to było moim celem. Quote
niufa Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 Mam nadzieję, że mój post nie został odebrany jako brak zrozumienia dla Twojej naprawde trudnej sytuacji . Nie było to absolutnie moim zamiarem, ale jeśli tak został odebrany to najmocniej przepraszam. :oops: Quote
Dorothy Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 spokojnie dziewczyny. Po prostu jestem czasem KOSZMARNIE zmeczona i znikad pomocy/. To sobie choc tu ponarzekam, i juz....:shake: Quote
Angelwings Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 Dorciu wysyłam Ci na PW. Ps. mozesz popłakać, a jakże... ja sie dziś przekonałam jakich mam znajomych... muszę pojechać po sunię, zwracam koszty i co? G***! Obcy ludzie mi pomogą! Jesoooo... jestem sama :( Ja wprawdzie z Zabrza, nie z BB, ale a'propos rąk do pomocy... pogadamy o tym na GG :D Quote
Wiedźma Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 Dorotko, mocno trzymam za Ciebie kciuki, bo wiem, że kiedy Ty pozwalasz sobie popłakać na forum, to znaczy, że jest b.b.b.b.b.b.b.b.b.ciężko! Szkoda, że mieszkam daleko: miałabyś jak znalazł "pilnowacza", gdybyś wyjeżdżała gdzieś - taką mam umowę ze znajomymi: oni mojej potwory pilnują, ja ich... Może koło Ciebie też mieszka ktoś, kto mógłby Cię wspomóc, tylko się nie ujawnił... Myślę, że to forum jest bardzo dobrym miejscem, żeby poskarżyć się zaprzyjaźnionym dogomaniakom, że nie dajesz rady. Dziewczyny na pewno chciały Cię wesprzeć... Quote
Peter Beny Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 Dorotko ja wiem i rozumiem jak jesteś zmęczona :shake: , ja mam malucha na DT jedną nocke i też mi dał w kość :cool3: , spałem raptem z 2 godziny , no i bilans 3 kupy , o sikach niewspominam :mad: , ale jestem z tobą i pomagam ci jak moge , wiesz o tym ;) , trzymaj sie mocno , pozdrawiam Quote
Dorothy Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 Peterku :glaszcze: no to ja mam tak codzien od miesiaca. dzieki za wsparcie, w kupie razniej :-) Quote
Hund Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 Mam nadzieję że masz lepszy dzień dzisiaj :) Wiem ,że jutro Olinek ma operację, i kolejny stres przed Tobą ale trzymam kciuki i życze powodzenia, to dobry wet i będzie wszystko dobrze. Quote
Dorothy Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 eeech szkoda slow szczerze mowiac mam dosc dzisiaj:-( sprzatalam pol dnia,odkurzajac myjac pucujac domestosem, pastujac... potem pojechalam na kurs wrocilam i myslalam ze sie zabije albo raczej Hoske:angryy: zrobila TAKA ROZPIERDUCHE ze trudno to sobie wyobrazic zrzucila z szafki litrowy sloj musu wisniowego, rozbryznal sie po calej kuchni, jhasnych szafkach, jasnych kafelkach... LITR, nie sloiczek potem wszystkie psy po tym deptaly i roznosily po mieszkaniu a Hosia poszla do drugiej szafki wyciagnela chleb i caly zjadla, a potem dostala z gory powieszona na szafce reklamowke z suchym chlebem dla koni i rozniosla po calym domu kruszac i przebierajac co lepsze kawalki... po prostu jestem zalamana. dwie godziny odkurzalam, zbieralam wisnie, sok, potem godzine pralam dywany mylam podloge i meble...:-( nie moge juz przykro mi, ale Hosia bedzie musiala poszukac innego domu. To juz dla mnie za duzo. Ja jej daje setna szanse, ona setny raz ja przekresla. Ja nie mam sil. A Klusek na gorze urzadzil sobie toalete. Nie piszczy pod drzwiami. Wychodzi na gore i rznie kupe.:placz::placz::placz: Quote
Peter Beny Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 Oj biedna Dorotka , jak mi przykro , nawet niewiem co napisać na pocieszenie :shake: :niewiem: :niewiem: :niewiem: :glaszcze: :glaszcze: Quote
romenka Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 O Matko Dorotko!!!!!!!!!!!!! Kochana już ręce mi opadaj:placz: Rany nie moge ci nwet jakoś pomóc:placz: Trzymaj się kochan proszę!!!!!!!!!!!!!Pamiętaj że może być lepiej!!! To może przejściowe?A Hosskę nie możesz zamykac gdzieś w odosobnieniu jak wychodzisz?Prosże Cie kochana znajdz jej dom i nie lituj się wiecej nad nia skoro ona nie lituje się nad Tobą!!(ostanie rozmowy nagg) Proszę Cię ,nie daj się zwariowac przez psa!!!!Takiego psa!!! Quote
Dorothy Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 dzieki kochani.... no nie moge jej zamykac bo jak ja zamknelam w garazu to zjadla brame... panele wyrwala odgryzla i styropian wyjadla... klamke wygryzla... wiecej pomieszczen nie mam, w domu boje sie ze zje drzwi....:-(:shake: do klatki ja chyba bede zamykac znowu...:shake: Quote
kinga Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 romenka napisał(a):Prosże Cie kochana znajdz jej dom i nie lituj się wiecej nad nia skoro ona nie lituje się nad Tobą!!(ostanie rozmowy nagg) Proszę Cię ,nie daj się zwariowac przez psa!!!!Takiego psa!!! Dorota - przepraszam, ze na wątku Klusiora, i przepraszam, ze na forum w ogóle Hoska miała szukany dom. I miała znaleziony dom. Fantastyczny dom. Dom, który trzeba było odwoływać w ostatniej chwili, mimo, ze na nią czekali, wiedząc o wszystkich jej numerach. Teraz nadal czeka miejsce na ogłoszenie Hoski w krakowskiej gazecie - znów wyżebrane przez Camarę poza kolejką. I za chwilę termin tego ogłoszenia minie, bez podjęcia ostatecznej decyzji. Czyli minie kolejna szansa na nowy dom. Quote
Dorothy Posted March 22, 2007 Posted March 22, 2007 O, ciocia Kinga nas podglada :cool3: to prawda. Byl dom. A ja nie umialam Hoski oddac. Bo ja kocham Hoske i bardzo mnie serce boli ze ona tak robi. To wspanialy pies poza swoimi numerami. Poza ucieczkami, straszeniem ludzi i demolowaniem domu. Wszystko bym oddala zeby te numery porzucila wreszcie. Ale ona nic, jak widac. Dzis po prostu sie zalamalam:placz: tyle szkolenia, tyle pracy, tyle roznych prob, po to zeby znow zrujnowala dom. A wczoraj mimo wolania (ni e zdazylam doleciec i chwycic jej) przedarla sie pod siatka :crazyeye:(15 cm i biegnie tamtedy drut kolczasty) i popedzila straszyc kobiete z dwojgiem dzieci i malym pieskiem. Po prostu pedzila do nich jak smok ziejacy ogniem, obleciala wkolo przerazila smiertelnie i wrocila spokojnie pod ogrodzenie.. czekajac az ja wpuszcze. Ona po prostu sie nie zmieni, musze sie z tym pogodzic..:shake: A tak przy okazji ludzie ktorzy niby wszystko o niej wiedza, wcale nie napewno wytrzymaja TAKIE numery. Co innego wiedziec z opowiesci, co innego przezyc. Boje sie ze wyladuje w schronie szybciej niz mngnienie wiosny po paru takich wystepach. Bo nie kazdy ma miekkie serce jak ja. Ludzie przewaznie jednak sa normalni...nie lubia miec marmolady wisniowej podanej z suchym chlebem w lozku, salonie i lazience...:shake: Dajcie Kinga to ogloszenie i moje namiary. Ja zaplace. Moze rzeczywscie znajdzie sie jakis aniol pelen poswiecenia a mnie nie peknie serce :-(... Quote
Hund Posted March 23, 2007 Posted March 23, 2007 Przykro mi :( to okropnie trudna decyzja oddać psa :( Quote
Kobold Posted March 23, 2007 Posted March 23, 2007 Dorotka, zdaje sobie sprawe jak jest Ci ciezko ale to sie juz nie zmieni. Hosska wyczula Ciebie i Twoje miekkie serducho i teraz to juz musztarda po obiedzie. Moze gdyby Hosska byla jedynym psem...moze by Ci sie udalo ja zmienic. Ale tak nie jest i majac do wyboru Hosske albo reszte niemalego towarzycha wiem co wybierzesz. I to jest sluszna decyzja. Pamietaj o Klusinku. On rosnie i tez ma potencjal. Tez musisz go wychowac. A tak, jak masz to zrobic jak Hosska wpaja mu co innego :shake: Czy Clousinek ma dzisiaj operacje na przepukline?? No to trzymamy kciuki i pazurki :lol: Quote
Camara Posted March 23, 2007 Posted March 23, 2007 Kobold napisał(a):.... Ale tak nie jest i majac do wyboru Hosske albo reszte niemalego towarzycha wiem co wybierzesz. I to jest sluszna decyzja. Pamietaj o Klusinku. On rosnie i tez ma potencjal. Tez musisz go wychowac. A tak, jak masz to zrobic jak Hosska wpaja mu co innego :shake: Kobold - zanim wygłosisz takie "mądrości", zastanów się co mówisz. W głowie mi się nie mieści, żeby posuwac się do tego typu uwag :angryy: Mimo całej empati w kierunku ślepego szczeniaka - przypominam ci, że Hoska była pierwsza. Dorota zna moje zdanie na ten temat ale nie zamierzam wywierać na niej zadnej presji. Jej poprzednia decyzja naraziła mnie na mnóstwo nieprzyjemności i dlatego zyczę sobie jej ostatecznej decyzji z której nie wycofa się. Oczywiście nie wiadomo, czy znajdzie się ponownie nowy dom dla Hoski. Tego nikt nie gwarantuje. Bez sensu jest takze gdybanie, ze w razie kłopotów w nowym domu Hoska wyląduje w schronisku. Dorota jest w umowie, która ci przesłałam punkt o oddaniu psa w ręce poprzedniego właściciela? a więc ty masz obowiazek przyjecia Hoski w razie nieudanej adopcji. I mam jeszcze parę innych uwag... ale zatrzymam je dla siebie. jestem zbyt wkurzona by wypowiadac się publicznie. Quote
Dorothy Posted March 23, 2007 Posted March 23, 2007 chcialam tylko wyjasnic, ze Hoska jest jaka jest bez wzgledu na ilosc psow w domu. Byl czas w zeszlym roku ze mieszkalam z nia dwa tygodnie u mojej mamy a reszta zostala w Niemczech z moim mezem. Hoska zachowywala sie dokladnie tak samo. Slynne tymbaliki z drobiu... Napadanie na kazdego psa na osiedlu w zasiegu wzroku... ONA TAK MA. Bez wzgledu na to czy jest sama, czy mam 6 psow w domu. I nie jest to skutek mojego zaniedbania, wierzcie mi. Zajmuje sie innymi psami i zajmuje sie tez nia. Chodzimy na samotne spacery. Od miesiecy chodzimy na indywidualne szkolenie. Na grupowe szkolenie tez od jakiegos czasu by leczyc ja z napadania na psy. Wydalam na te lekcje kupe forsy. Poswiecilam sporo czasu. Ja nie widze rezultatow tam, gdzie chcialabym zeby byly. Pies jest grzeczny przy mnie, jak wychodze z domu to ona rzadzi. Na dworze w ogole ona rzadzi.. Jesli chodzi o ucieczki nawet tak doswiadczony czlowiek jak trener (uczy psy do roznych psich konkurencji) stwierdzil ze pozostaje jedynie obroza elektryczna, bo ten pies nie ma do nikogo respektu. Ja wiem, co myslisz Camara. Ze ja przygarniam wciaz nowe biedy a Hosia zostawiona samopas daje czadu, nie poswiecam jej uwagi i w zwiazku z tym sama jestem sobie winna. Wierz mi ze nie jest pozostawiona sama sobie. Poswiecam jej wiele uwagi. Zabieram do stajni. Na szkolenia. Zaden pies chyba nie ma tyle uwagi.Poki co jedynie nie mam pieniedzy na obroze elektryczna. Ale po takich niemych sugestiach chyba kupie i zastsuje. Moze wtedy bede miala czyste sumienie ze zrobilam WSZYSTKO. A nie umiem tak po prostu jej oddac bo ja kocham. To oczywiscie tez trudno zrozumiec:shake: ps. chcialam tez dodac ze nie obarczam Hosi w zaden sposob odpowiedzialnoscia za wychowanie Klusiora, to ja go mam wychowac a nie ona i zajmuje sie tym w pocie czola. Musze tez dodac ze ona cudownie bawi sie z nim i realizuje jgo szczenieca potrzebe ruchu i zabawy. Delikatnie i z wyczuciem spedza cale godziny na podgryzaniu zapasach i zabawie w berka.Jak czula mama albo siostra. Dni takie jak wczoraj kazdego zwalilyby z nog i spowodowaly ze wyrwa mu sie przeklenstwa z ust. No chyba ze uwazacie ze jestem histeryczka a takie rzeczy sa normalne. Quote
Dorothy Posted March 23, 2007 Posted March 23, 2007 Klusior ma operacje we wtorek o 13, z przyczyn ode mnie niezaleznych nie udalo sie dzisiaj dzis tez pojechaly do Warszawy zdjecia Klusiorowych oczu, do dr Garncarza na konsultacje. Zanim my pojedziemy chcialby cos wiedziec . D Quote
Dorothy Posted March 23, 2007 Posted March 23, 2007 a wiemy ciocia wiemy!!!! Dziekujemy za pieniazki ktore zostawilas na operacje!!! :buzi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.