chita Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 qurcze masakra z tym sikaniem i czemu na czyste i wiszące sie tak uwziął:evil_lol::roll:...trzymam kciuki oby sie zgredziol szybko ogarnął;) Quote
Bogusik Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 (edited) mestudio napisał(a):I jeszcze jedno: jeśli po zabiegu nie zmieni się "sztywność" w tylnej części ciała, to leczenie może być naprawdę długie i kosztowne. Na to trzeba się przygotować. W tej chwili żołądek jest uregulowany, o ile tak to można nazwać. Niestety robi gdzie popadnie te kooopy. To co piszemy to jest delikatna ocena tego co robi. Dosłownie to będziemy opowiadali lekarzowi w poniedziałek. I bardzo dziękujemy Owieczce za dary ;-) Mestudio zobaczy je dopiero jutro, bo wtedy wracam do domu. TZmestudio Z Waszych obserwacji i opisu może to wskazywać na ucisk na jakiś nerw,który ma wpływ na sprawy fizjologiczne. Bezwładny ogon,pewna sztywność w okolicach miednicy i dziwne stawianie tylnych łapek.Takie zachowanie może na to wskazywać,ale nie musi,na zmiany typu neuorologicznego.Ale tak jak piszesz,po zabiegu okaże się co jest tylko "znaczeniem"terenu a co jakimś urazem.Tak na prawdę to nie wiele o nim wiadomo z jego przeszłości.Może doznał jakiegoś urazu /wypadek,kopnięcie/i teraz to wychodzi.Diagnostyka droga,ale bez niej nie będzie można go odpowiednio leczyć.Jestem jednak dobrej myśli,bo nawet jeżeli tak jest,to muszą to być dopiero początki, bo chyba jednak nie gubi sioo i koo bezwiednie.Uczestniczyłam na wątku Irysa,który ma cudowny ds i cudowną opiekunkę ale z dt trzeba go było zabrać właśnie ze względu na sioo i koo.Irysa potrącił samochód .Czasami takie rzeczy odbieramy jako złośliwe,wredne i podyktowane uporem.A może to nie zależy od jego złej woli ,a przyczyna tkwi w jakimś choróbsku? Miejmy nadzieję,że po zabiegu wszystko się wyjaśni i będzie wszystko dobrze! Edited January 18, 2012 by Bogusik Quote
wiosenka Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 W końcu znalazłam ten lek na zęby, strasznie mnie to męczyło, a w pracy nie miałam możliwości zadzwonienia do Wetki. Chodziło mi o Stomorgyl. Oczywiście teraz to bez znaczenia, ale może komuś na przyszłość się przyda. Quote
mestudio Posted January 18, 2012 Posted January 18, 2012 To może ja odrobinkę podsumuję tego gryfonika:-). On jest głupiutki jak nasza Kropeczka. To ten sam typ pieska, malutki z mini rozumkiem. I nic chłopak na to nie poradzi. Dziś były 4 kupy w tym jedna w domu, ale sikania było mnóstwo i co chwilę gdzieś znajduję ślady zbrodni. Nie widzę złośliwości w jego brudzeniu pupą wszystkiego bo logiczne jest, że skoro ma niewładny ogon i moczy go w odchodach jak się załatwia to potem jest wszystko pomazane. Czy z odbytem jest ok to niech sprawdzą w lecznicy, od popołudnia nie pobrudził prawie nic. Zmieniło się też dziś jego zachowanie. Piesek odpoczął, odżył, wyraźnie domaga się jedzenia, a jak widzi, że coś grzebię przy garnku to mam to robić szybciej i szczeka. Oprócz gotowanego ryżu z wątróbką jadł też dziś chrupki Hill's, ale to z braku zainteresowania z mojej strony ciągłym dopasaniem go na żądanie. Piesek ciągle za mną chodzi, jak tylko wychodzę z jadalni on zaraz drepcze za mną, jak zamknę mu drzwi przed nosem to uparcie w nie skrobie. Leży cały dzień na kanapie, nawet wtula się między mnie, a córkę jak siedzimy razem. Daje mi się tarmosić. Warczy kiedy chcę mu przeszkodzić w sikaniu na coś, nawet rzuca się do ręki gamoń. Rozwolnienia nie ma, załatwia się luźno, ale nie tragicznie - dlatego brudzi sobie ogonek i pupę. Pupę trzeba wycierać :roll:. Myślę, że nie jest tragiczny, potrzebuje tylko czasu. Największym problemem będzie to sikanie i powarkiwanie, może wręcz rzucanie się na nowe osoby jak u nas w pierwszych dniach. No i nie jest kontaktowy, nie reaguje na żadne mówienie do niego, cmokanie, umizgi. Robi co chce i kiedy chce:mad: Quote
jaguska Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Ewidentnie mały ma charakterek tyrana :-) Quote
Owieczka Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 jaguska napisał(a):Ewidentnie mały ma charakterek tyrana :-) Ale jaka zmiana , przylazł na pieszczoty ?? !!! wow !! mestudio cos Ty mu zrobiła ze tak się umizgiwał do Was ?! hahahaha jeszcze sie okaże że ciotka zrobi z niego mega pieszczocha :D Quote
mestudio Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Owieczka napisał(a):Ale jaka zmiana , przylazł na pieszczoty ?? !!! wow !! mestudio cos Ty mu zrobiła ze tak się umizgiwał do Was ?! hahahaha jeszcze sie okaże że ciotka zrobi z niego mega pieszczocha :D Niestety nie jest na razie zdolny do takiego stanu. Dziś popisał się mega agresją, ale to już opisze mestudio. Być może zmieni się to po kastracji (być może to jest taka moja nadzieja), bo inaczej nikt nie pozwoli sobie na takie zachowanie. Ale nadal nie ma potrzebnej kwoty na kastrację, a czasu jest niewiele. TZmestudio Quote
kkasiiiar Posted January 19, 2012 Author Posted January 19, 2012 mestudio napisał(a):Niestety nie jest na razie zdolny do takiego stanu. Dziś popisał się mega agresją, ale to już opisze mestudio. Być może zmieni się to po kastracji (być może to jest taka moja nadzieja), bo inaczej nikt nie pozwoli sobie na takie zachowanie. Ale nadal nie ma potrzebnej kwoty na kastrację, a czasu jest niewiele. TZmestudio Dzis ruszymy z bazarkami. Quote
jaguska Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Ja w marcu dopiero coś dorzucę znowu. Jutro jadę po bardzo chorego pieska i muszę w niego "zainwestować". Mocne trzymanie kciuków bardzo pożądane :-) Quote
mestudio Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Nie wiadomo czy będzie kastracja w poniedziałek, TZ spoko. Już kiedyś miałam takiego małego potwora. Był to mój własny dziamgol, wielkości sarenki. Chodzący koszmar, którego nikt nie mógł dotknąć. Pies od szczeniaka wykazywał ogromną agresję, a jak był dorosły to ja wielokrotnie byłam przez niego pogryziona. Wyobrażacie sobie sarenkowatego psiaka, któremu strach przypiąć smycz, a o odpięciu po spacerze nie ma mowy, tylko sam sobie zdejmował obrożę ze smyczą bo inaczej straciłabym palce? Było, minęło. Ten mikrus ma ewidentnie ten sam problem. On dominuje, rządzi i koniec. Owszem spał dziś w moim łóżku bo nie śmiałam go wywalać, spał grzecznie całą noc, nie łaził i nie sikał dzięki temu. Rano na pierwszym spacerku było tylko siusiu, potem oblanie w domu co się da, a na drugim spacerku około 8 rano załatwił się już całkiem sensownie wyglądającą kupą. Czas na karmienie, nakładam wszystkim kotom domowym jedzonko, nakładam Jordiemu i Rupiemu i dopiero rozstawiam miseczki wszystkim. Koty dostają jeść ze względu na Rupiego u góry chwilowo. Postawiłam dużą miskę dla Jordana, a drugą Rupiemu, ale on uderzył do miski Jordiego. Wzięłam więc jego miseczkę do ręki aby mu ją pokazać i jednym palcem chwyciłam mu obróżkę żeby się odwrócił i cóż - pies rzucił się na mnie jak wściekły bez ostrzeżenia i pogryzł do krwi palec. Zrobił to z całą siłą jaką ma w swoim wielkim pyszczku. Ja zdawałam sobie sprawę z tego, że on mnie pogryzie, nie wiedziałam jednak, że z tak śmiesznego powodu. To bardzo źle o nim świadczy. Mogę napisać, że on nie nadaje się absolutnie do domu z innymi zwierzętami, ani do domu z dziećmi - wykluczone. Jeśli przestanie sikać po kastracji to trzeba mu szukać domu u jakiejś samotnej osoby lub u dorosłych ludzi, do których nie zaglądają dzieci. Jest nieobliczalny i często znajduje powody aby warczeć - dziś córka przyszła rano do mnie jak jeszcze był w łóżku i rzucał się na nią z warkiem aby nie podchodziła. Pieseczek bajka, prawda? Gdybym kiedyś takiego potwora nie miała to dziś kazałabym go zabierać. W każdym razie musicie zdać sobie sprawę z tego, że on u nas nie będzie mógł zostać na zawsze jakby co gdyż moja córka się go boi, a niemowlak niedługo będzie chciał się poruszać po domu. Quote
jaguska Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 :-( nie wygląda to ciekawie, a może jest jakieś "coś" (leki, kropelki) co wycisza psiaki, może by mu na początek coś podać? Quote
kkasiiiar Posted January 19, 2012 Author Posted January 19, 2012 mestudio napisał(a):Nie wiadomo czy będzie kastracja w poniedziałek, TZ spoko. Już kiedyś miałam takiego małego potwora. Był to mój własny dziamgol, wielkości sarenki. Chodzący koszmar, którego nikt nie mógł dotknąć. Pies od szczeniaka wykazywał ogromną agresję, a jak był dorosły to ja wielokrotnie byłam przez niego pogryziona. Wyobrażacie sobie sarenkowatego psiaka, któremu strach przypiąć smycz, a o odpięciu po spacerze nie ma mowy, tylko sam sobie zdejmował obrożę ze smyczą bo inaczej straciłabym palce? Było, minęło. Ten mikrus ma ewidentnie ten sam problem. On dominuje, rządzi i koniec. Owszem spał dziś w moim łóżku bo nie śmiałam go wywalać, spał grzecznie całą noc, nie łaził i nie sikał dzięki temu. Rano na pierwszym spacerku było tylko siusiu, potem oblanie w domu co się da, a na drugim spacerku około 8 rano załatwił się już całkiem sensownie wyglądającą kupą. Czas na karmienie, nakładam wszystkim kotom domowym jedzonko, nakładam Jordiemu i Rupiemu i dopiero rozstawiam miseczki wszystkim. Koty dostają jeść ze względu na Rupiego u góry chwilowo. Postawiłam dużą miskę dla Jordana, a drugą Rupiemu, ale on uderzył do miski Jordiego. Wzięłam więc jego miseczkę do ręki aby mu ją pokazać i jednym palcem chwyciłam mu obróżkę żeby się odwrócił i cóż - pies rzucił się na mnie jak wściekły bez ostrzeżenia i pogryzł do krwi palec. Zrobił to z całą siłą jaką ma w swoim wielkim pyszczku. Ja zdawałam sobie sprawę z tego, że on mnie pogryzie, nie wiedziałam jednak, że z tak śmiesznego powodu. To bardzo źle o nim świadczy. Mogę napisać, że on nie nadaje się absolutnie do domu z innymi zwierzętami, ani do domu z dziećmi - wykluczone. Jeśli przestanie sikać po kastracji to trzeba mu szukać domu u jakiejś samotnej osoby lub u dorosłych ludzi, do których nie zaglądają dzieci. Jest nieobliczalny i często znajduje powody aby warczeć - dziś córka przyszła rano do mnie jak jeszcze był w łóżku i rzucał się na nią z warkiem aby nie podchodziła. Pieseczek bajka, prawda? Gdybym kiedyś takiego potwora nie miała to dziś kazałabym go zabierać. W każdym razie musicie zdać sobie sprawę z tego, że on u nas nie będzie mógł zostać na zawsze jakby co gdyż moja córka się go boi, a niemowlak niedługo będzie chciał się poruszać po domu. No tak..dlatego ja zrezygnowalam z tymczasow w domu i powstal kojec wraz z budami chociasz nie jest mi z tym latwo ze psy na na dworzu bo 1 raz w zyciu mam taka sytuacje ale moja Corka wlasnie juz zaczela przemierzając dom raczkujac i ciezko byloby utrzymac higniene z psem ktory zalatwia sie w domu. A Rupert to niezly dominator i zlosliwiec , wydaje mi sie ze poprostu ta starsza Pani robila wszytsko to czego on od Niej zadal i teraz ciezko jest od niego wyegzekwować cokoliwek bo poprosu byl panem sam dla siebie i on ustalal zasady.Jemu nie podoba sie jakas kolwiek ingerencje w jego plany bo przecież on jest przywodca stada ;) Quote
mestudio Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Ja tylko informuję, że on u nas nie będzie mógł zostać ze względu na małą. I już nawet nie chodzi o higienę, ale o fakt, że jest nieprzewidywalny. Wczoraj jak jadł trzymałam mu miseczkę ręką i nic się nie działo, a dziś mam opuchnięty paluch po pogryzieniu, bo nie było to kłapnięcie ostrzegawcze tylko pogryzienie. No i jak przed chwilą wychodziłam z nim na dwór to znowu na mnie warczał i już teraz to bałam się przypiąć mu smycz bo cały się nastroszył jak indor. Dopiero w ogrodzie się uspokoił i go zapięłam. Ja też mam pieski w kojcach, niektóre po kilka godzin dziennie aby w domu nie było takiego zagęszczenia. Na powierzchni mieszkalnej jednorazowo nie przebywa więcej niż 4 pieski mniejsze lub średnie. Jest kilka kotów typowo domowych, ale one nie brudzą i poza zrzucaniem czasami niektórych rzeczy nie stanowią problemu. W tej chwili w ciągu dnia w domu jest tylko Jordan i ten wścieklak tasmański no i koty domowe. Reszta piesków jest na ogrzewanej werandzie i w kojcach. W każdym razie to mini stworzenie jest niebezpieczne, to ten sam typ co mój łobuz z dawnych czasów. Quote
Ziutka Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 mestudio napisał(a): W tej chwili w ciągu dnia w domu jest tylko Jordan i ten wścieklak tasmański :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: oplułam monitor :evil_lol: Quote
mestudio Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Kto by powiedział, że to takie wściekłe. Leży teraz jak święty. Ale jak tu już ktoś napisał wcześniej, te małe psy są wredne jak diabli. Quote
jaguska Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Diabełek jak śpi wygląda na aniołka, a Jordan się przygląda co to za dziwak zawitał do Was. Quote
mestudio Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Jordan jest bardzo cierpliwy do tego gówniarza, naprawdę powinien dostać medal. Quote
Ziutka Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 To ja napisałam, że małe to wredne :diabloti: i kurde racje miałam :evil: A Paróweczek jak patrzy na tasmańskiego, zajął mu miejscówkę :mad: Quote
mestudio Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Ziutka napisał(a):To ja napisałam, że małe to wredne :diabloti: i kurde racje miałam :evil: A Paróweczek jak patrzy na tasmańskiego, zajął mu miejscówkę :mad: Nie, Jordi rzadko wskakuje na kanapę, ewentualnie jak ja tam siedzę to czasami wskoczy. Wścieklak np. teraz cały czas szczeka bo widział, że mam jedzenie w ręku. Nie jest w stanie się zamknąć bo chce i już i zamierza to wymusić szczekając. Jak tylko się poruszę to zaraz idzie za mną i chce dostać jeść. Strasznie cierpi - wyje, szczeka, warczy. Biedny paskudek...... Chyba jest zdziwiony, że go nie posłuchałam. Quote
wiosenka Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 A nie dałoby rady organizacyjnie pokazać małemu kto rządzi? Po pierwsze wyrzuciłabym go z łóżka. Wiem,że łatwo radzić na odległość ale zwykle pokazanie miejsca przynosi efekty. Fotki wcześniejsze pokazują, że jednak potrafi się zachować przy innych zwierzakach, a po zabiegu dentystycznym może też nie mieć czym gryźć :razz:. Ja osobiście też wolę dużego szczekającego psa niż małą pchłę, która nie wiadomo kiedy może zaatakować. Quote
Owieczka Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Ja miałam taką wściekliznę... o losie ! To było wyzwanie dopiero. Była ponad 6 lat w schronie od dzieciństwa i w ogóle na początku to miała mnie totalnie gdzieś, nie reagowała na cmokanie, gwizdanie itp, chodziła gdzie chciała i kiedy chciała a żeby było weselej to miała wygryziony tyłek i nie dość że musiałam jej podawać leki kilka razy dziennie to jeszcze przemywac i nawilżać rane na dupsku. To dopiero była wojna !! Hahahah Nie dała się nawet dotknąć palcem bo od razu był atak, na szczęście chodziła w kołnierzu co utrudniało jej gryzienie a do podawania leków i opatrunków zakładałam kaganiec. Ile ja się nagimnastykowałam to już moje , o kapieli wtdy nie było mowy ze względu na otwarta ranę ( miała wyrwany kawał mięsa ze skóra z dupska) Nie mogłam nawet wyczesać... ale po kilku miesiącach psiak się zmienił nie do poznania :) Jest teraz przylepką nakolankową :) Jak znajde ten watek to podeślę... Niestety obawiam się że bez przymusu pan Hrabia Rupert niewiele się zmieni chociaż kastracja powinna mu baaardzo pomóc. Quote
mestudio Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Przy zwierzakach zachowuje się dobrze, jadł przed chwilą z jednej miski z kotką. On ma problem z człowiekiem, na którym chce wymóc wszystko jak mu pasuje. W łóżku mi nie przeszkadza pod warunkiem, że mnie nie pogryzie jak uzna, że moje przewracanie się z boku na bok to dla niego zagrożenie. On nie znosi jak się go chce przesunąć, popchnąć, wziąć na ręce i przenieść bo zaraz warczy. Dostaje szału jak ktoś je, córka musiała iść do innego pokoju, a i to zbyt nie pomogło bo kwiczał pod drzwiami i drapał. Daje się głaskać, wchodzi na kanapę i pozwala się miętolić, ale nigdy nie będzie miłym pieskiem, jestem o tym przekonana. Przymus budzi w nim agresję, trzeba z nim delikatnie - jak lezie do przedpokoju to go ładnie zapraszam aby wyszedł na werandę i na spacer, żadne tam łapanie na szybko aby nie nalał, a szczekanie trzeba pewnie ignorować żeby zrozumiał, że nic nie zdziała. Quote
Owieczka Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 mestudio napisał(a):Przy zwierzakach zachowuje się dobrze, jadł przed chwilą z jednej miski z kotką. On ma problem z człowiekiem, na którym chce wymóc wszystko jak mu pasuje. W łóżku mi nie przeszkadza pod warunkiem, że mnie nie pogryzie jak uzna, że moje przewracanie się z boku na bok to dla niego zagrożenie. On nie znosi jak się go chce przesunąć, popchnąć, wziąć na ręce i przenieść bo zaraz warczy. Dostaje szału jak ktoś je, córka musiała iść do innego pokoju, a i to zbyt nie pomogło bo kwiczał pod drzwiami i drapał. Daje się głaskać, wchodzi na kanapę i pozwala się miętolić, ale nigdy nie będzie miłym pieskiem, jestem o tym przekonana. Przymus budzi w nim agresję, trzeba z nim delikatnie - jak lezie do przedpokoju to go ładnie zapraszam aby wyszedł na werandę i na spacer, żadne tam łapanie na szybko aby nie nalał, a szczekanie trzeba pewnie ignorować żeby zrozumiał, że nic nie zdziała. Tak, tu masz racje :) Cierpliwość przede wszystkim. Nie wyobrażam go sobie gdzieś w rodzinie z dziećmi ;/ masakra :P ja też do tej mojej zołzy musiałam podchodzić z ogromna cierpliwością, na początku nie było w ogóle mowy o smyczy ale po malutku, spokojnie i przekupnie :D bo jak np walczyłam z podawaniem leków to potem natychmiast była nagroda w postaci pełnej michy gotowanego :) A na spacerki to po prostu wypuszczałam jak stanęła pod drzwiami łaskawie. Bo jak zapraszałam to miała mnie w tej swojej poszrpanej dupinie ;/ Na szczęście miałam szczelnie ogrodzone podwórko ;) Każdy psiak jest inny i trzeba do nich podchodzić indywidualnie :) No ciężki charakterek się Wam trafił ;P Quote
Bogusik Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Co może być spowodowane chorobą,to jedna rzecz,a druga to ten "charakterek"...Serdecznie współczuję Wam takiego tymczasowicza...bo to nie lada wyzwanie! Quote
Bogusik Posted January 19, 2012 Posted January 19, 2012 Owieczka napisał(a):To zbieramy kase !!! Kto da grosika na mini Rupika ?!! Owieczko,gnaj przez pola,łąki i płoteczki i rozgłaszaj cioteczkom,że Rupiemu kaska potrzebna,bo bez tego ani rusz...! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.