Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jak czytam wasze posty to mnie krew w żyłach się mrozi...
U mnie na osiedlu wszystkie psy generalnie znam i wiem na jakie kontakty mogę sobie z psami pozwolić. Mieszkam przy lesie więc mam sporo terenu do spacerowania...
Ale wiem jak to jest kiedy coś podbiega pod łapy...nie miałam nigdy sytuacji żeby mojego psa jakiś inny pogryzł, nie pozwalam mu też na takie sceny. Więc psa mam łagodnego o pogodnym nastawieniu do wszystkiego futrzanego co się rusza...no czasem są jakieś wybrane osobniki na które zareaguje atakiem...generalnie dużo mojego psa obserwuję i w większości mogę przewidzieć czym taki kontakt się może skończyć. Baski mój luzem nie biega, jego radosne czasy spuszczania ze smyczy skończyły się wraz z wzrostem poziomu hormonów. Hasiora mam z krwi i kości...ot taka wystawowa lalunia mi z niego wyrosła ale jajka mu ucięli i się skończyła zabawa :(
Ale do sedna...uważam że gdyby wlaściciele bardziej dbali o kontakty z psami i więcej je obserwowali to o wiele mniej było by takich akcji...Ja z moim psem omijam psy, z którymi może być sprzeczka. On na widok psa zazwyczaj kładzie się i potem sartuje z nienacka, nie agreywnie, ale czasami psy mylnie to odbierają.

Dwie sytuacje grozy mieliśmy kiedy Kundelek od Pana który ma jeszcze dwa astki podbiegł do Baskiego...jest to jedyny pies którego Baski nie akcepruje w 100% Ten mały czarny wyjadacz rzucil się tak na prawdę bez powodu...Baski nie byl bierny...w kilkusekundowej bujde, maluch prawie stracił ucho i oko, bo tak go baski niefortunnie złapał.. Uhh....jakże wię wyzyłam na właścicielu...ale nic go to nie nauczyło pies do tej pory lata luzem, SM nic nie skutkuje :/
Kiedyś jeszcze wracająć od koni, rzucił się na nas bullek, ja moim biednym baskim zakręcalam koła na obrozy żeby tylko tamten go nei dopadł bo wściekłość w nim bylą ogromna...udziabał za to mnie i wywracając rozszarpał spodnie...właściciel zjawił się w porę...również sie wyzyłam...myślałam ze się nie opanuje i go sama pobije..ale za spodnie oddał pieniądze..szkoda ze za straty moralne juz nie chciał...

teraz mam kundelke też suczke.. radosna wesola nie agresywna.. ale cholernie szczekliwa i tez niestety podbiegająca...w prawdzie zawsze w pozycji ulełej ale szczeka i zaczepia więc jej nie spuszczam jeśli są jakieś nieznane psy...

aaaa tak ogolnie to cholefka tyle sie rozpisałąm ze straciłam wontek :P

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Z Hadarem tez jest tak, ze jest pare psów na osiedlu których nie znosi. Te sie staram omijac z daleka zanim go zauwazy, i kaze mu isc przy nodze. Wtedy nawet jak zauwazy to sie nie rzuca. Jak spotkamy obcego dorosłego samca, nie zaczyna bójki, ale jak drugi pies zrobi cos co sie Hadarowi nie podoba (np. goni i szczypie w tyłek) to Hadar moze capnac, dlatego wolałabym zeby z drugim samcem nie biegał. Tak na wszelki wypadek.

Posted

***kas napisał(a):
Juliusz(ka)- Twój to zadymiarz, a moje Rude- agresja na tle lękowym. Nigdy, jak Bóg mi świadkiem, nigdy więcej spaceru po Cytadeli. To jakiś spacerowy koszmar jest!
Tak było dobrze, tak fajnie, już psy były całkiem fajne, a tu labek, golden, onek, jamniczek i kilka innych piesków, co się chcą bawić, bo "pani tak ją meczy i męczy, a ona taka ładna, niech sobie pobiegają!"
Kocham ludzi, którzy wiedzą lepiej ode mnie co dobre dla moich psów...


Kas,witamy na Winogradach:)
Bosko jest na naszej Cytadeli,ja tam jestem codziennie prawie,więc większość bywalców nauczyła się nas omijać dużym łukiem.Bo albo sucz wydarła kłaki jakiemuś pieskowi,albo wredna pańcia zrobiła drakę:diabloti:Tak więc nasze spacerki odbywają się w miarę spokojnie.

Posted

ja jednej rzeczy nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, po co ktoś kupuje sobie psa, którego nie jest w stanie utrzymac?! normalnie nie rozumiem!!!!!!!
Miałam niedawno taką oto sytuację:
Pojechaliśmy sobie z moim Tz-tem i Dorcią na spacer nad zaporę Dobczycką, tyle, ze od drugiej strony od Drogini. No i tam jest taki murek, na który trzeba się wspiąc po paru szczebelkach, no i spoko w jedną stronę sobie pochodzilismy, ale zrobiło się późno i trzeba było wracac. chcielismy znowu przejsc przez murek, ale z psem cięzko, no wiec ja pierwsza przeszłam, TZ podał mi psa i jak juz byłam w połowie, wzięłam go pod pachę i przeniosłam, ciezko było, bo chciałam ją puscic jak juz byłam na szczycie (odległosc ok 1.2m do ziemi) a tu co? niespodzianka, jakis facet z haszczakiem czy cos w tym rodzaju stał od nas moze ze 3 metry.No to sobie myślę ciul tam, jakos sobie poradzę i trzymam psa nadal. Zeszłam mało nie spadając a ten szanowny jegomosc do mnie z darciem " może by sobie pani wzięła tego kundla, bo mi rozprasza ... (tu pada jego imię-juz nie pamietam)!!!!! i zebym go wzięła bo on swojego nie utrzyma!!! mnie wryło, bo przeciez dopiero co psa na ziemi postawiłam i zablokowałam smycz, także piesek grzecznie siedział przy nóżce. Coś tam jeszcze sie pluł, na to pojawił sie mój TZ i sie na niego wydarł, co sobie on mysli, ze cała przestrzen jest dla niego i zeby sobie psa wychował, bo tamten szczekał i sie wyrywał a nas siedział spokojnie i olewał.
Normalnie musiałam sie wygadac bo juz mi to leżało na wątrobie
Eh, co za ludzie...

Posted

Kiedyś będąc u weterynarza, przyszła babka z kundelkiem na rekach który całe oko miał opuchniete i we krwi. Ona rozdygotana spanikwoana, okazało się, że szła z psem (na smyczy) a zza rogu wyłoniła się babka z psem bez smyczy i ten pies bez smyczy rzucił się na jej psa a tamta babka podleciała i chiala ich rozdzielic i smyczą na której była kolcztka przyłoiła tamtemu psiakowi na smyczy wpysk i zakłuła go w oko. Nie wiem jak się sprawa skonczyła bo pierwsza rzecz to pobiegła do weterynarza żeby psa ratować, ale tamta babka jakaś nienormalna jak dla mnie bo to ona prowadziła psa bez smyczy i jeszcze bije tamtego w oko KOLCZATKĄ!!! mimo ze na smyczy. mam nadzieje ze poszkodowana zgłosila to na policje chociaż wiem z doswiadczenia ze polskie prawo jest niestety niewystarczajace, ci ludzie czuja sie bezkarni nic dziwnego ze psy i inne zwierzeta traktuja przedmiotowo, są bezkarni nigdy im nic nie zrobią to jest problem!!!!!!

Posted

Byłam na sterylce z suką i jak przyjechałam odebrać ją po zabiegu, to w poczekalni panoszył się młodzieniec z wielkim psem na kolczatce. Pies zajmował pół poczekalni, no ale trudno, w końcu był duży, a poczekalnia mała. Szkoda tylko, że chłopaczek widząc jak jego pies zasadza się na yorka na kolanach ok 10 letniej dziewczynki, najpierw pozwolił mu podejść niebezpiecznie blisko, a potem szarpnął go kolczatką, komentując na głos "nie rusz chomika". Yorki nie są moją ukochana rasą, ale to było czyste chamstwo, a dziewczynka miała łzy w oczach. Potem pies tego chłopaczka przyduszał do ziemi szczeniaka malamuta (dziwię się, czemu właściciele szczeniaka na to pozwolili, może myśleli, że to taka zabawa...), a na koniec zaczął się rzucać na ONka, który wszedł do poczekalni. ONek bardzo spokojny, karny, nie odpowiedział na atak, mimo że pies kłapał mu zębami przed samym pyskiem. I wiecie co? Właściciel ONka wyszedł, żeby na wizytę czekac na zewnątrz, na mrozie i pizgającym wietrze... a młodzian ze swoim dużym psem dalej panoszył się w poczekalni. Dodam, że jego pies warczał też na ludzi.

Posted

roots23 napisał(a):
ja jednej rzeczy nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, po co ktoś kupuje sobie psa, którego nie jest w stanie utrzymac?! normalnie nie rozumiem!!!!!!!

Eh, co za ludzie...



to na tej samej zasadzie co kupują sobie pieska na urodziny czy jako prezent dla dziecka a jak nasika to biją albo wyrzucają na zimie na dwór czy na wakacje jak wyjeżdzają, moj sąsiad wracał z pracy i znalazł przywiazanego do drzewa psa na drodze wjazdowej do lublina był zmrok gdyby go nie zabrał zjadłyby go lisy wilki czy co tam w lesie żyje ale na pewno by sobie nie poradził zwłaszcza ze był wyglodzony i na smyczy, on go wziął ze sobą i teraz jest pieeeeeknaaa Punia!! Ale tak sie bałą na poczatku ludzi strasznie uciekała chowała sie za nogi a teraz pierwsza hasa w parku!!!!

Posted

Greven napisał(a):
Byłam na sterylce z suką i jak przyjechałam odebrać ją po zabiegu, to w poczekalni panoszył się młodzieniec z wielkim psem na kolczatce. Pies zajmował pół poczekalni, no ale trudno, w końcu był duży, a poczekalnia mała. Szkoda tylko, że chłopaczek widząc jak jego pies zasadza się na yorka na kolanach ok 10 letniej dziewczynki, najpierw pozwolił mu podejść niebezpiecznie blisko, a potem szarpnął go kolczatką, komentując na głos "nie rusz chomika". Yorki nie są moją ukochana rasą, ale to było czyste chamstwo, a dziewczynka miała łzy w oczach. Potem pies tego chłopaczka przyduszał do ziemi szczeniaka malamuta (dziwię się, czemu właściciele szczeniaka na to pozwolili, może myśleli, że to taka zabawa...), a na koniec zaczął się rzucać na ONka, który wszedł do poczekalni. ONek bardzo spokojny, karny, nie odpowiedział na atak, mimo że pies kłapał mu zębami przed samym pyskiem. I wiecie co? Właściciel ONka wyszedł, żeby na wizytę czekac na zewnątrz, na mrozie i pizgającym wietrze... a młodzian ze swoim dużym psem dalej panoszył się w poczekalni. Dodam, że jego pies warczał też na ludzi.

I co? I nikt stosownie do sytuacji nie zareagował? Dziwne. To ten chłopaczyna powinien zostać wyproszony z poczekalni, a co z kagańcem? Jak zrozumiałam ów pies go nie miał (?)
Gdybym była świadkiem takiej sytuacji na pewno bym się nie powstrzymała, by to skomentować, tekst do dziewczynki z yorkiem zresztą też.

Posted

Saite napisał(a):
I co? I nikt stosownie do sytuacji nie zareagował? Dziwne. To ten chłopaczyna powinien zostać wyproszony z poczekalni, a co z kagańcem? Jak zrozumiałam ów pies go nie miał (?)
Gdybym była świadkiem takiej sytuacji na pewno bym się nie powstrzymała, by to skomentować, tekst do dziewczynki z yorkiem zresztą też.

Dziwne? Dla mnie dziwne, ale chyba tylko dla mnie, bo wszyscy zachowywali się, jakby problemu w postaci tego psa i właściciela nie było. Ja byłam bez psa (dopiero odbierałam) i na mnie nie warczał, więc mimo że miałam ochotę - nie było o co się przyczepić. A koło dziewczynki siedział jej ojciec, niezmiernie zajęty swoim telefonem komórkowym. Chyba, że miał przerwę pomiędzy połączeniami i smsami, to wtedy opieprz* córkę za to, że tak długo czekają i czemu ona nie umówiła wizyty, wszystko jej wina i po co w ogóle ten "głupi pies".

Posted

I tak to właśnie jest, nikt nie reaguje, sankcji nie ma, to się wydaje niektórym (zbyt wielu wciąż) że mogą swoim "zwierzaczkiem" innym zagrażać.

Posted

Tak się zastanawiam nad pytaniem Abrakadabry "a gdzie byli rodzice?!". Ja jako rodzic 12 latki mam już taką schizę, że nie puszczam jej samej z jej własnym psem na spacer. Po ostatnim ataku rottweilera na mnie i psy utwierdziłam się w przekonaniu, że puszczanie dziecka z jakimkolwiek zwierzątkiem na spacer po blokowisku to proszenie się o kłopoty. Córka chce być przewodnikiem swojego psa na torze agility, tylko jak to zrobić gdy z braku spacerów nie może być nawet pełnowartościowym właścicielem psa?
Chłopak z dużym psem to typowy cham, przydałby się drugi lepszy co by mu wybił z głowy chamstwo. Niestety ludzie kulturalni w zetknięciu z chamstwem i buractwem często zachowują się jak sparaliżowani.

Posted

Saite napisał(a):
I co? I nikt stosownie do sytuacji nie zareagował? Dziwne. To ten chłopaczyna powinien zostać wyproszony z poczekalni, a co z kagańcem? Jak zrozumiałam ów pies go nie miał (?)
Gdybym była świadkiem takiej sytuacji na pewno bym się nie powstrzymała, by to skomentować, tekst do dziewczynki z yorkiem zresztą też.


Panie Boże spraw, żeby Saite była świadkiem takiej syuacji!!! Niech się postawi i skomentuje!!

Albo nie... Szkoda yorków i małych dziewczynek....

Posted

Greven napisał(a):
koło dziewczynki siedział jej ojciec, niezmiernie zajęty swoim telefonem komórkowym. Chyba, że miał przerwę pomiędzy połączeniami i smsami, to wtedy opieprz* córkę za to, że tak długo czekają i czemu ona nie umówiła wizyty, wszystko jej wina i po co w ogóle ten "głupi pies".

Badmasi, specjalnie dla ciebie ;)

Posted

badmasi napisał(a):
Tak się zastanawiam nad pytaniem Abrakadabry "a gdzie byli rodzice?!".

No ale czyi rodzice?

Ojciec dziewczynki siedział obok, masturbował się telefonem i miał do małej wielkie pretensje, że musi tu w ogóle być. A może chodzi o rodziców chłopaczka z dużym psem? On był raczej pełnoletni, może nie umysłowo i emocjonalnie, ale wg prawa chyba był i pewnie legitymował się dowodem osobistym, dlatego na interwencję rodziców za późno, tak go wychowali, albo sam się wychował, kto wie. A teraz ma psa wielkości kucyka na kolczatce i super mniemanie o sobie.

Posted

Ja tylko nie rozumiem problemu wielu osób w tym, żeby komuś zwrócić uwagę w miejscu publicznym, ile nieszczęść mniej, by było, gdyby ludzi stać było na otworzenie ust w porę. W klinice/lecznicy można też poprosić weta, by zwrócił takiej niefrasobliwej osobie uwagę, nakazał choćby nałożenie kagańca psu, co powinno być wg. mnie obowiązkiem z uwagi na to, że psy w takich miejscach zachowują się często nieprzewidywalnie, a bardzo ograniczona przestrzeń w razie złapania się dwóch psów sprawia, że zagrożeni są i inni.
Co do pytania "a gdzie byli rodzice?!", ano był tatuś, obecny tylko ciałem.

Posted

Mam prośbę. Jeśli znajdziesz się kiedyś w takiej sytuacji - pochwal się.

Pisanie co byś zrobiła.. :"gdyby" dana sytuacja się przydarzyła (każda skądinaąd jest inna) jest śmieszne.
Na ogół wydaje się nam, że ZROBILIBYŚMY "TO I TO"...

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Panie Boże spraw, żeby Saite była świadkiem takiej syuacji!!! Niech się postawi i skomentuje!!

Albo nie... Szkoda yorków i małych dziewczynek....


A co masz niby na myśli?
Tak, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że umiem odpowiednio zareagować i to robię!
Od wieeelu lat mam psy, duże i nie pojedyncze sztuki, więc okazji do użerania się z nieodpowiedzialnymi ludźmi i ich psami też miewałam trochę i miewam nadal, na szczęście dzięki temu, że reaguję w porę, coraz rzadziej mnie spotykają różne hece.
Co do yorków i małych dziewczynek, chyba coś Cię ugryzło, ciekawe tylko co? Zima jest o owady trudno. A może to po prostu wrodzona złośliwość?

Posted

Tak bonsai 88, ten ojciec był może i fizycznie ale duchowo to raczej taki "splątany".
Nie jest łatwo reagować, sama wiem że czasami mam taki nastrój że wolałabym się schować w mysią dziurę i żeby mnie nikt nie widział a czasami reaguję i to zbyt impulsywnie, to moim zdaniem jest wpływ betonowej płyty na psyche. Zaraz Abrakadabra napisze, że przydałby się psychiatra a ja myślę że czasami wystarczy duża łąka z dala od wielkomiejskich osiedli.
Dzisiaj kolejny raz usłyszalam mądrość że mam zbyt dużego psa do bloku i pewno jak się położy w kuchni to nie można się ruszyć. Myślę, że w 75 metrach można zmieścić jeszcze kilka takich psów a w kuchni upchnąć co najmniej trzy. Dzisiaj miałam bojowniczy nastrój więc odpowiedziałam, że jak york tego komentatora wejdzie na stół to już talerze się nie zmieszczą (piesek tego pana regularnie jada na stole i mimo upływu kolejnych miesięcy ciągle nie ma imienia)

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Mam prośbę. Jeśli znajdziesz się kiedyś w takiej sytuacji - pochwal się.

Pisanie co byś zrobiła.. :"gdyby" dana sytuacja się przydarzyła (każda skądinaąd jest inna) jest śmieszne.
Na ogół wydaje się nam, że ZROBILIBYŚMY "TO I TO"...

Ja nie gdybam i nie snuję rozważań co by było, gdyby. Ja walczę z tym, co może sprawiać problemy mnie i moim psom, (psom utrzymywanym odpowiedzialnie, tak by nikomu i niczemu nie szkodziły). Nawet jeśli trzeba się później fatygować na Policję, do sądu, do właścicieli danego psa narażając się na niefajne reakcje.
Z takim niedowierzaniem zareagowałaś na to, co piszę i co dla mnie jest oczywiste, że aż strach pomyśleć, jak mało Ty byłabyś w stanie zrobić. Nie mierz, proszę innych swoją miarą.

Posted

A propos "a gdzie byli rodzice?"-no właśnie rodzic powinien reagować, pilnować, zastanawiam się jak długo? Najlepiej tak długo aż dziecię wyrośnie wielkie jak dąb i samo nauczy się rozpychać łokciami. Czasy kiedy dzieci beztrosko fruwały sobie po osiedlach z pieskiem na smyczy bezpowrotnie minęły (przynajmniej w Warszawie)

Posted

bonsai 88-ja też mam takie miejsce, z dala od miasta (ogród, łąka, las i rzeka) ale jak córka w szkole to siedzę w wawie. Ja też mam sporo czasu, niestety niezmiennie przykuta do komputera ale pudło po zrobieniu jabłko save mogę porzucić i wyjść z domu nawet o północy.

Posted

Greven napisał(a):
Byłam na sterylce z suką i jak przyjechałam odebrać ją po zabiegu, to w poczekalni panoszył się młodzieniec z wielkim psem na kolczatce. Pies zajmował pół poczekalni, no ale trudno, w końcu był duży, a poczekalnia mała. Szkoda tylko, że chłopaczek widząc jak jego pies zasadza się na yorka na kolanach ok 10 letniej dziewczynki, najpierw pozwolił mu podejść niebezpiecznie blisko, a potem szarpnął go kolczatką, komentując na głos "nie rusz chomika". Yorki nie są moją ukochana rasą, ale to było czyste chamstwo, a dziewczynka miała łzy w oczach. Potem pies tego chłopaczka przyduszał do ziemi szczeniaka malamuta (dziwię się, czemu właściciele szczeniaka na to pozwolili, może myśleli, że to taka zabawa...), a na koniec zaczął się rzucać na ONka, który wszedł do poczekalni. ONek bardzo spokojny, karny, nie odpowiedział na atak, mimo że pies kłapał mu zębami przed samym pyskiem. I wiecie co? Właściciel ONka wyszedł, żeby na wizytę czekac na zewnątrz, na mrozie i pizgającym wietrze... a młodzian ze swoim dużym psem dalej panoszył się w poczekalni. Dodam, że jego pies warczał też na ludzi.

ja bym mu zwrocila uwage
naparwde chamskie zachowanie

10 ide do weta na sczepienia z dwoma psami ,pewnie cos ciekawego nas spotka jak zawsze ;D

Posted

Ja wyprawiając się z Kropką do weta, zawsze mam problem, bo ona obcych się boi raczej, nie ufna jest...a wetów w ogóle...no i nie daj boże jak spotkamy buldożka francuskiego....boi się ich niesamowicie, może jej to jakieś do psa nie podobne odgłosy wydaje inne no i nie ma ogonka... a Kropka jest bardzo wylewna w uczuciach i dźwiękowo i motorycznie :P
Ona zawsze cholernie dużo szczeka...kompletnie nie wiem co z jej szczekulstwem zrobić...w domu jest to samo, chociaż pomału lepiej :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...