Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Czekunia napisał(a):
Ja pierd... :lol::lol:
Stado kotek w rui:diabloti:.
Kaśce zapewne chodziło tylko o to, żeby pokazać siłę działania munsztuka, stąd to porównanie: że munsztuk założony koniowi to tyle samo w zakresie siły oddziaływania co OE+kolce+dławik JEDNOCZEŚNIE użyte na psie. Wyobraźcie sobie, jaką siłę oddziaływania ma munsztuk na pysk konia, skoro ten waży kilkaset kg, a wystarczy delikatny ruch palca u ręki.


No chociaż ktoś zrozumiał :evil_lol:

Posted

a_niusia napisał(a):
pies, nad ktorym wlasciciel nie panuje bez kolczatki, nie powinien byc zabierany na rower.

nie wiem, ile razy jeszcze zmuszona bede to powtorzyc.


To samo chciałam napisać. Po kiego grzyba brać na rower psa wiedząc, że może mu zwyczajnie odbić i będzie problem?
Podziwiam odwagę, o ile to jeszcze odwaga i zwyczajnie nie potrafię zrozumieć sensu takiego działania, może mnie ktoś oświeci.

Posted

omry napisał(a):
To samo chciałam napisać. Po kiego grzyba brać na rower psa wiedząc, że może mu zwyczajnie odbić i będzie problem?
Podziwiam odwagę, o ile to jeszcze odwaga i zwyczajnie nie potrafię zrozumieć sensu takiego działania, może mnie ktoś oświeci.


wez przestan. odwage?????

"nie mylmy bzdur ze zlem i fizjologii z seksem"
to jest debilizm, a nie odwaga.

Posted

Amber napisał(a):
Nie wiem jak waszym psom, ale mojemu nie odbija (się) na rowerze. To bardzo grzeczny i dobrze wychowany pies :)


oo to tak jak moje. i dlatego na rower ida w szeleczkach.

Posted

[quote name='a_niusia']pies, nad ktorym wlasciciel nie panuje bez kolczatki, nie powinien byc zabierany na rower.

nie wiem, ile razy jeszcze zmuszona bede to powtorzyc.

Dużo rzeczy nie powinno mieć miejsca, a dzieje się codziennie.
Osobiście z dwojga złego, gdyby ktoś wyszedł na rower z psem, nad którym bez kolców może mieć problem zapanować, wolałabym, żeby te kolce jednak były; dla mojego i moich psów bezpieczeństwa.

A przy moich zdolnościach rowerowych, bałabym się wziąć na rower nawet jamnika, bo albo ja bym się zabiła o niego, albo on o rower :evil_lol: więc chwała niebiosom mnie ten temat bezpośrednio nie dotyczy.

Posted (edited)

asiak_kasia napisał(a):
Ale są wedzidła munsztukowe, tylko to nie jest to samo co munsztuk. :lol:
te wedzidła mogą się nazywać munsztukowe/podwójnie łamane/ itd. Natomiast to NIE jest munsztuk.
Wiec jeżeli juz to ani jedna ani druga racji nie ma. ;)




No i kurka wodna,nie wytrzymałam.
Nie,droga Kasiu,nie ma czegoś takiego jak wędzidło munsztukowe.Z całym szacunkiem,nie mieszajmy proszę pojęć,bo wychodzą z tego głupoty.Jest coś takiego jak wędzidło podwójnie łamane,ale jak słusznie zauważyłaś,to nie jest munsztuk.Wędzidło podwójnie łamane to wędzidło podwójnie łamane,a nie wędzidło munsztukowe.Zacznijmy od tego,że takie "cuś" jak wędzidło munsztukowe w ogóle nie istnieje.Wędzidło jest wędzidło,a munsztuk jest munsztuk.Wędzidło munsztukowe nie tylko nie jest tym samym co munsztuk,wędzidło munsztukowe w ogóle nie istnieje.
Już podawałam przykład z jamnikiem i dobermanem i on wg mnie jest dobrą metaforą.
1.Jamnik i doberman to psy (wędzidło i munsztuk to kiełzna).
2.Jamnik i doberman to zupełnie inne psy,a więc mają oddzielne nazwy,których nie można stosować zamiennie,bo jamnik i doberman to co innego mimo,że to i to jest psem (munsztuk i wędzidło to zupełnie inne kiełzna,a więc mają oddzielne nazwy,których nie można stosować zamiennie,bo wędzidło i munsztuk to co innego mimo,że to i to jest kiełznem).
3.Jamnik nie jest dobermanem,a doberman nie jest jamnikiem (munsztuk nie jest wędzidłem,a wędzidło nie jest munsztukiem).
4.Nie ma czegoś takiego jak doberman jamniczy (nie ma czegoś takiego jak wędzidło munsztukowe).
5.Mówienie doberman jamniczy jest bezsensu,to się wyklucza,jedyną cechą wspólną/jedną z niewielu cech wspólnych jamnika i dobermana jest fakt,że to i to jest psem (mówienie wędzidło munsztukowe jest bezsensu,to się wyklucza,jedyną cechą wspólną/jedną z niewielu cech wspólnych munsztuka i wędzidła jest fakt,że to i to jest kiełznem).
Po prostu. Wędzidło to wędzidło,a munsztuk to munsztuk.Nie ma czegoś takiego jak wędzidło munsztukowe,podobnie jak nie ma czegoś takiego jak munsztuk wędzidłowy.

Edited by aussie&husky
Posted

a_niusia napisał(a):
oo to tak jak moje. i dlatego na rower ida w szeleczkach.

Mój w kolcach bo jak mu zdejmę kolczatkę to nie może ustać na nogach.

aussie&husky napisał(a):
No i kurka wodna,nie wytrzymałam.
Nie,droga Kasiu,nie ma czegoś takiego jak wędzidło munsztukowe.Z całym szacunkiem,nie mieszajmy proszę pojęć,bo wychodzą z tego głupoty.Jest coś takiego jak wędzidło podwójnie łamane,ale jak słusznie zauważyłaś,to nie jest munsztuk.Wędzidło podwójnie łamane to wędzidło podwójnie łamane,a nie wędzidło munsztukowe.Zacznijmy od tego,że takie "cuś" jak wędzidło munsztukowe w ogóle nie istnieje.Wędzidło jest wędzidło,a munsztuk jest munsztuk.Wędzidło munsztukowe nie tylko nie jest tym samym co munsztuk,wędzidło munsztukowe w ogóle nie istnieje.
Już podawałam przykład z jamnikiem i dobermanem i on wg mnie jest dobrą metaforą.
1.Jamnik i doberman to psy (wędzidło i munsztuk to kiełzna).
2.Jamnik i doberman to zupełnie inne psy,a więc mają oddzielne nazwy,których nie można stosować zamiennie,bo jamnik i doberman to co innego mimo,że to i to jest psem (munsztuk i wędzidło to zupełnie inne kiełzna,a więc mają oddzielne nazwy,których nie można stosować zamiennie,bo wędzidło i munsztuk to co innego mimo,że to i to jest kiełznem).
3.Jamnik nie jest dobermanem,a doberman nie jest jamnikiem (munsztuk nie jest wędzidłem,a wędzidło nie jest munsztukiem).
4.Nie ma czegoś takiego jak doberman jamniczy (nie ma czegoś takiego jak wędzidło munsztukowe).
5.Mówienie wędzidło munsztukowe jest bezsensu,to się wyklucza,jedyną cechą wspólną/jedną z niewielu cech wspólnych munsztuka i wędzidła jest fakt,że to i to jest kiełznem (mówienie doberman jamniczy jest bezsensu,to się wyklucza,jedyną cechą wspólną/jedną z niewielu cech wspólnych jamnika i dobermana jest fakt,że to i to jest psem).

Karola, jakbyś się ze mną założyła, to bym wygrała zakład :evil_lol:

Posted

[quote name='Martens']Dużo rzeczy nie powinno mieć miejsca, a dzieje się codziennie.
Osobiście z dwojga złego, gdyby ktoś wyszedł na rower z psem, nad którym bez kolców może mieć problem zapanować, wolałabym, żeby te kolce jednak były; dla mojego i moich psów bezpieczeństwa.

A przy moich zdolnościach rowerowych, bałabym się wziąć na rower nawet jamnika, bo albo ja bym się zabiła o niego, albo on o rower :evil_lol: więc chwała niebiosom mnie ten temat bezpośrednio nie dotyczy.


nie wiem, czy taka chwala...
:)))

Posted

Martens napisał(a):
No pewnie trochę siara, ale nie każdy jest doskonały :diabloti:

Obawiam się, że popełniłaś duży błąd tym stwierdzeniem :shake:

Posted

[quote name='Martens']Dużo rzeczy nie powinno mieć miejsca, a dzieje się codziennie.
Osobiście z dwojga złego, gdyby ktoś wyszedł na rower z psem, nad którym bez kolców może mieć problem zapanować, wolałabym, żeby te kolce jednak były; dla mojego i moich psów bezpieczeństwa.

A przy moich zdolnościach rowerowych, bałabym się wziąć na rower nawet jamnika, bo albo ja bym się zabiła o niego, albo on o rower :evil_lol: więc chwała niebiosom mnie ten temat bezpośrednio nie dotyczy.

Ja wszyściutko rozumiem, też wolę, by taki pies był już na tych kolcach, ale to jest zwyczajnie okrutnie głupie. No chyba, że jest jakiś konkretny powód takiego działania.

Posted

Martens napisał(a):
Przebije to wyjście na rower z psem, nad którym się nie panuje ;) bo osobiście wolę spotkać na rowerze Amber, która w razie W zdzieli Jariego kolcami i miniemy się bezkonfliktowo, niż wyznawcę "kolce absolutnie nie na rower", który na ten rower weźmie dużego silnego psa, któremu uwidzi się zaszarżować na moje z całym składem rowerowym za sobą ;)


Amber napisał(a):
Nie wiem jak waszym psom, ale mojemu nie odbija (się) na rowerze. To bardzo grzeczny i dobrze wychowany pies :)



ech dzieci dzieci. ja tam nie miewam wypadków samochodowych, a jednak pasy zapinam. jak mi się cos w zyciu nie przytrafiło, to nie znaczy, że nie przytrafi sie nigdy w przyszłości. Kolce mogą poważnie uszkodzić psa jak się cos wydarzy nieoczekiwanego - inny rower zajedzie wam droge, w poprzek chodnika przebiegnie pies na flexi itd itp. raczej nie chodzi o nagłą kupę ;-), bo na tyle o swoje psy znamy. ale rzeczywistość bywa bogatsza niz nasze wyobrażenia o niej i dlatego jak wychodzimy z domu do pracy, to raczej zamykamy drzwi - nawet, jak na naszym osiedlu kradzieże sie nie zdarzają. o to chodzi z tymi kolcami. przy ostrym i nagłym wydarzeniu moga psa zranić. nic więcej.

to to samo, co kaganiec w autobusie - większośc psów nie gryzie, umowmy sie, ale chodzi o sytuacje potencjalnie niebezpieczne - autobus ma stłuczke i wszyscy sie melduja u kierowcy, a przypadkowo zgnieciony pies odruchowo dziabie najbliższe, co mu pod paszczę podejdzie.

tak się kiedyś obudziliśmy z moim tymczasem - ja patrząc na swojego palucha od stopy w jego pysku i on z tym paluchem w bardzo zdziwionym pysku patrząc na mnie. pewnie go kopnęłam przez sen. od tej pory nie spi mi w nogach i wszyscy zadowoleni. może ktoś chce adoptowac mojego tymczasa :-)?

Posted

Straciłam panowanie nad sobą.Amber,pierniczysz głupoty.Tylko w ten sposób można skwitować to,co ty wygadujesz w tej całej dyskusji o wędzidłach i munsztukach.
Przepraszam,nie dało się inaczej.
Tym razem naprawdę postaram się nie odzywać,co zapewne bardzo ułatwi mi fakt,że za godzinkę wychodzę do stajni.

Posted

[quote name='aussie&husky']Straciłam panowanie nad sobą.Amber,pierniczysz głupoty.Tylko w ten sposób można skwitować to,co ty wygadujesz w tej całej dyskusji o wędzidłach i munsztukach.
Przepraszam,nie dało się inaczej.
Tym razem naprawdę postaram się nie odzywać,co zapewne bardzo ułatwi mi fakt,że za godzinkę wychodzę do stajni.

Wiesz, ja pol zycia spędziłam w stajni, i serio znam sporo osób, które wędzidła munsztukowe stosuja (inna kwestia, że są to stare, dobre podwójnie łamane :diabloti: )

Po prostu przyjęła się taka nazwa, bo to takie mądre i profi. I tyle. Każdy kto ma trochę oleju w głowie, wie, że to z munsztukiem jako takim nie ma nic wspolnego. A że sobie tak nazywaja? A niech nazywaja, na zdrowie ;)

Posted

Na tracenie panowania dobre są kolce... Mam nadzieję, tylko, że do tej stajni nie dojeżdżasz rowerem, bo wtedy to nie bardzo są bezpieczne. Słyszałam, że powodują wzrost aktywności opadów meteorytów.

Posted

Amber, pies biegnąc przy rowerze nie może mieć kolców, tylko zwykłe lub zaprzęgowe szelki. Czy ry wogle wiesz o czego służą kolce? na pewno nie takiego użytkowania, jak ty to robisz.

Posted

sleepingbyday napisał(a):
amber, czy ty nie jesteś przypadkiem praktykującym dziennikarzem?

Jestem dziennikarką i nadredaktorką.

Yuki_ napisał(a):
Amber, pies biegnąc przy rowerze nie może mieć kolców, tylko zwykłe lub zaprzęgowe szelki. Czy ry wogle wiesz o czego służą kolce? na pewno nie takiego użytkowania, jak ty to robisz.

Jakby nie mógł mieć to by nie miał, a ma ;)

Heeej, a może by ktoś był chętny na jazdę na rowerze z Jarim w szeleczkach? Daję oczywiście full equipment.

Posted

Martens napisał(a):
Przebije to wyjście na rower z psem, nad którym się nie panuje ;) bo osobiście wolę spotkać na rowerze Amber, która w razie W zdzieli Jariego kolcami i miniemy się bezkonfliktowo, niż wyznawcę "kolce absolutnie nie na rower", który na ten rower weźmie dużego silnego psa, któremu uwidzi się zaszarżować na moje z całym składem rowerowym za sobą ;)


a ja tam nie uważam, że słuszne jest wybieranie 'mniejszego zła' ;) w takiej sytuacji wyborem powinno być zrezygnowanie z roweru

Amber napisał(a):


Heeej, a może by ktoś był chętny na jazdę na rowerze z Jarim w szeleczkach? Daję oczywiście full equipment.


jak go wychowasz tak, żeby mógł jeździć bez kolczatki, to prędzej znajdzie się chętny :razz:

ponoć to Etna jest taka niewychowana. a jakoś może po mieście biegać w szelkach przy rowerze, podczas gdy jedyna kontrola jaką nad nią mam, to głos, bo smycz jest pod siodełkiem ;)

Posted

Wiecie co,ja przepraszam,że znowu ciągnę niezwiązaną z tematem wątku dyskusję...ale prawdopodobnie nie miałam racji z tym munsztukiem,bo okazuje się,że można nazywać munsztuk rodzajem wędzidła (aczkolwiek pierwszy raz o tym słyszę,do tej pory wszędzie rzucało mi się w oczy wyraźne rozróżnienie tych dwóch rodzajów kiełzn,więc już nie wiem co o tym myśleć).Niniejszym,zwracam honor Amber i asiak_kasia.Tymi słowy kończę dyskusję o wędzidłach i munsztukach,prosząc innych o to samo.

Posted

[quote name='aussie&husky']Wiecie co,ja przepraszam,że znowu ciągnę niezwiązaną z tematem wątku dyskusję...ale prawdopodobnie nie miałam racji z tym munsztukiem,bo okazuje się,że można nazywać munsztuk rodzajem wędzidła (aczkolwiek pierwszy raz o tym słyszę,do tej pory wszędzie rzucało mi się w oczy wyraźne rozróżnienie tych dwóch rodzajów kiełzn,więc już nie wiem co o tym myśleć).Niniejszym,zwracam honor Amber i asiak_kasia.Tymi słowy kończę dyskusję o wędzidłach i munsztukach,prosząc innych o to samo.


gest godny podziwu. Mało kto się tu umie przyznać do "błedu", czy raczej "braku racji". Ale nie ma tego złego, człowiek zawsze wychodzi mądrzejszy ;)

Ja tam przy okazji sobie pogrzebałam w temacie i tez kilka nowinek wrzuciłam do szuflady "wazne" :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...