Aga_Mazury Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 Jakieś tu przekłamanie chyba jest......... :roll: to niemożliwe, że to już dwa lata :cool1: .... poprostu niemożliwe :cool1: Szariczku ... buziol wielki... :) i przekaż buziola swoim rodzicom ;) Quote
Seaside Posted January 20, 2009 Author Posted January 20, 2009 Kochani pozdrawiam!!!! A w szczególności moc tarmoszeń, całusó i uścisków dla dla Jubilata :loveu::loveu: Quote
czar_na Posted January 21, 2009 Posted January 21, 2009 Justynko,Grzesiu spóźnione ale szczere życzenia pomyślności w 2009, by ten rok przyniósł Wam mniej trosk i więcej pewności jutra no i przede wszystkim dużo zdrowia szczególnie dla Justysi. Miłości Wam życzyć nie musze- z każdego zdjęcia tyle jej bije :) chociaż w sumie jej nigdy za mało - więc życzę Wam i miłości :) Dla zwierzyńca też wszystkiego naj naj naj no i dla Szarika dodatkowo by starzał się w żółwim tempie i jak najdłużej cieszył się formą. W ogóle po nim nie widać tych 2 lat !! :loveu: Zdjęcia super widać ,że mimo wszystko jesteście tam szczęśliwi-super ! :* Ostatnio mam podły humor ale jak zwykle Wasz temat poprawił mi nastrój. Super ,że jesteście :) Quote
quasimodo Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Niepokojąca ta dłuuuuga cisza.... Jak się czujecie? Co u Szariczka? Quote
Justysia i Grześ Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Dziękujemy za życzonka w imieniu naszego seniora :loveu: Ostatnio na prawdę mamy ciężki okres w naszym życiu i z tego powodu prawie nie zaglądamy na dogo ( a bardziej nie mieliśmy siły pisać :shake: niż zaglądać). Jeżeli chodzi o zwierzaki to wszystkie mają się dobrze. Szariczka męczą zatoki ale jest na lekach więc raczej nic nowego się nie dzieje. Natomiast co do Justysi to sytuacja ma się całkiem inaczej :shake: Od stycznia męczyło ją jakieś silne przeziębienie, miała mocny katar i dotkliwie dokuczał kaszel nie wspominając o temperaturze. Można powiedzieć przeziębienie jak to przeziębienie może troszkę pomęczyć, tylko w między czasie mieliśmy wizyte na pogodowi po tym jak zaczęło moją iskierkę boleć ucho. Usłyszałem przez tel słowa " ucho - chyba zemdleje z bólu.. " więc miałem szybką przerwę pracy i powrót do domku i czym pędem na pogotowie :shake: Okazało się że Justysia miała zapalenie ucha. Tak więc troszkę wszystko się sypie, ale to i tak nie koniec niespodzianek. Jak byliśmy na pogotowiu to okazało się że już zdiagnozowali koleją przypadłość Justynki a mianowicie osteoporozę :-( Tak jakby człowiek miał mało problemów, ale jesteśmy twardzi więc udaliśmy się do gastrologa co i jak z osteoporozą. Justynka dostała leki które miała brać 2 razy dziennie, wydawało by się że wszystko jest ok lecz jak zwykle Psikus :angryy: Po 4 dawkach leków nastąpiło pogorszenie stanu chrona :-( Szybko odstawiliśmy leki i musieliśmy odczekać kilka dni jak ból złagodniał, tak więc pierwsza próba leczenia osteoporozy zakończyła się porażką ze względu na jelitka :mad: Oczywiście znowu biegaliśmy po lekarzach i zdecydowaliśmy że Justynka będzie musiała poddać się operacji jelit z powodu zabliźnień ( zwężeń) :-( Zaczęliśmy rozmawiać już na ten temat powoli ale jak zwykle Psikus :angryy: :angryy: W czartek mieliśmy troszkę biegania ja dentysta - wizyta konieczna ze względu na problemy z zatokami, rozmawialiśmy również na temat dentysty Justynki, później odwiedziliśmy lekarza od uszów bo Justynka miała ciągle zatkane po zapaleniu, no i na koniec rozmawialiśmy o jelitach Justysi. Niby wszystko wporządku. Wieczorkiem mnie siekneła temperatura pod 39 stopni po wyrwaniu żęba mądrości. Ale zaczełem brać przeciwbóle i walczyliśmy z moją temperaturą, prawdę mówiąc problemy zaczeły się później a mianowicie Justysia dostała niemiłosiernych boleści brzucha :placz: Tak więc w piątek wylądowaliśmy na pogotowiu. Justysie kilku lekarzy zbadało, podali morfinę dożylnie aby złagodzić ból i dali na oddział chirurgiczny :-( Powiedzieli że zrobią rezonan brzucha w celu sprawdzenie czy nie ma przetoki ( dziury w jelitach) i bez względu na to jaki będzie rezultat to zostawią na oddziale. Na tomografi okazało się że na szczęście jelita są całe :multi:, ale sami nie wiedzą dla czego miała taki atak boleści. Dostała na dzień dobry kroplówki i zakaz jedzenia i picia. W sobotę rozmawialiśmy z chirurgiem o operacji co i jak, dowiedzieliśmy się że na początek będzie na kroplówkach, później dożywianie dojelitowe i operacja. Oczywiście Psikus :angryy: Justysia z kroplówkami miała problem a bardziej z żyłami a mianowicie próba podania bardziej odżywczej kroplówki kończyła się ogromnym bólem żył z uczuciem że rozerwią się :-( Oczywiście pielęgniarka stwierdziła że to z powodu wenflonu i że trzeba nowy wbić :mad: Oczywiście okazało się że to nie wina wenflonu a tego że Justysia ma słabe i małe żyły - tak więc po walkach i upieraniu się pielęgniarka poddała się ze zmuszaniem do brania tej kroplówki. tylko nie wiem po co wbijali 2 kolejne wenflony. Dzisiaj Justysia czuje się osłabiona i zmęczona tym wszystki wcale się nie dziwie leżeć w szpitalu w którym wszyscy mówią po chinsku i chcą się móc dogadać bez problemu. Tak wyjątkowy dzień Justysia spędziła w szpitalu :-( Jutro czeka nas rozmowa chyba z 7 lekarzami odnośnie operacji, leczenia i przygotowania do niej i to czego Justysia boi się tak bardzo czyli założenia sondy do jelita :shake: Tak w skrucie wyglądały i wyglądają nasze 3 ostatnie miesiące. Quote
Justysia i Grześ Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Nie to że zapomnieliśmy z chłopakami ale to z powodu urawnia głowy tak późno :oops: Chcieliśmy złożyć wszystkim cioteczką Najserdeczniejsze życzenia z okazji dnia [SIZE=6]Kobiet :loveu::loveu::loveu: Quote
karusiap Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Matko jedyna...co ta biedna Justynka musi wycierpiec:(to za duzo na jedna,delikatna ( a tak silna) osobe... Dobrze,ze ma Grzesia i futra... Czytalam z zapartym tchem,,,,czekalam na happy end i..czekam nadal!!!! Trzymajcie sie!!!! Quote
quasimodo Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Bardzo nam przykro z powodu Justynki, strasznie dużo wali się Wam na głowę kłopotów i tyle cierpienia :shake:... Najmocniej Was ściskamy i życzymy z całego serca zdrówka jak najwięcej (to tak generalnie na przyszłość), a teraz żeby jak najszybciej udało się Justynkę doprowadzic do stanu, w którym lepiej się poczuje i wreszcie będzie mogła zapomnieć o bólu. Chciałoby bardzo się jakoś pomóc, ale niestety możemy tylko wysyłać moc ciepłych i serdecznych myśli... Quote
taxelina Posted March 9, 2009 Posted March 9, 2009 :( Eh ale sie dzieje u Was.. Macie tlumacza w ogole? Quote
Reno2001 Posted March 9, 2009 Posted March 9, 2009 Kochani, trzymajcie się. Łódź jest z Wami ;). Justynko, wracaj szybko do zdrówka. Przesyłam koopę pozytywnej energii. Musi byc dobrze. MUSI!!! Quote
Justysia i Grześ Posted March 9, 2009 Posted March 9, 2009 Drogie Cioteczki i Wujkowie Dziękuje serdecznie w swoim imieniu a przede wszystkim imieniu Justysi za moc ciepłych słów :loveu: :loveu: :loveu: Justysia dzisiaj się śmiała że czuje trzymane kciuki, moc energii oraz ciepłe i serdeczne myśli które wysyłacie :loveu: :loveu: :loveu: Tak więc przyszedł czas na troszkę dobrych wieści :multi: Justysia mogła zacząć dzisiaj pić płyny :lol: i po rozmowie z chirurgiem wiele się dowiedzieliśmy a mianowicie istotne jest to że nie będzie musiała mieć sądy do jelitowej a spróbują na początek tą przyjemność ominąć. Tzn. Justynka będzie na nutridrinkach - jedzeniu w płynie. Jutro będziemy więcej wiedzieli co i jak ponieważ lekarze zorganizowali sobie konferencję i będą dyskutować co i jak robić i później nas o swoich postanowieniach i zaleceniach poinformują. I na 99% Justynka będzie wychodzić do domu jutro po południ :multi: :multi: :multi: Quote
Aga76 Posted March 10, 2009 Posted March 10, 2009 To się w głowie nie mieści :shake: tyle bólu i wciąż pod górkę... Pozdrawiam gorąco :loveu: najwyższa pora na dobre wieści... Quote
taxelina Posted March 11, 2009 Posted March 11, 2009 Ale macie chociaz tlumacza bo nie odpisaliscie? Quote
shirrrapeira Posted March 11, 2009 Posted March 11, 2009 Justynko i Tobie Grzesiu życzę zdrowia. Nie dawajcie się chorobom,Wasza milosc was uleczy. Quote
Justysia i Grześ Posted March 12, 2009 Posted March 12, 2009 Cześć :loveu: Tym razem to ja - jakoś się doczłapałam do komputera i postanowiłam Wam wszystkim baaardzo podziękować za życzenia, trzymane kciuki i wszystkie ciepłe słowa :loveu: Grześ z tego co widzę opisał wszystko, chociaż dość chaotycznie i pomijając sporo szczegółów (np niektóre wizyty w szpitalu itp), ale jakoś się nie dziwię... On też jest biedny i zmęczony już tym wszystkim :glaszcze: a poza tym tak nam głupio trochę... Chcielibyśmy móc Was rozbawić a nie wprowadzać smutną atmosferę a ostatnio jest nam naprawdę ciężko i nic na to nie potrafimy poradzić, musimy to po prostu jakoś przeżyć. W sumie to wciąż czekamy na lepsze dni a zarazem i sympatyczniejsze posty. Ps. Deer oczywiście mamy tłumacza, bez tego by się nijak nie obeszło ;) Quote
Justysia i Grześ Posted April 2, 2009 Posted April 2, 2009 My tu ciągle jesteśmy :lol: Nie mamy zbytnio czasu i głowy do dogo, ale nie zapomnieliśmy o Was. Dziękuję Aga za pozdrowienia :loveu: Zwierzaki żyją i raczej nie wydarzyło się w ich życiu nic nadzwyczajnego o czym koniecznie musielibyście wiedzieć. Ot tak [SIZE=2]po prostu sobie śpią, jedzą, spacerują i wariują – czyli wszystko po staremu :p Mamy troszkę zdjęć i naprawdę postaramy się je wstawić – obiecuję… Tylko, że ja się dość kiepsko czuję a jeszcze muszę zebrać siły na spacerki, więc nie dam rady już teraz, ale później spróbujemy znaleźć troszkę czasu i pokażemy Wam te nasze stwory :fadein: PS. Kurcze, wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze ? (chodzi mi o ostatnie wydarzenia oczywiście ;) ) To, że ja tak bardzo kocham jeść i naprawdę jest to dla mnie horror totalny – nie jem od 28 dni, a gdzie tam jeszcze do końca :eek2: - musiałam się poskarżyć :eviltong: Quote
taxelina Posted April 2, 2009 Posted April 2, 2009 Jak to nie jesz? w ogole czy po prsotu w inny sposob podaja ci? Quote
Justysia i Grześ Posted April 2, 2009 Posted April 2, 2009 Cześć !!! Nie no bez jedzenia tak w ogóle to się nie da, ale ciężko jest to nazwać jedzeniem. Ostatni raz miałam w ustach coś co się da ugryźć 28 dni temu a później już tylko kroplówki (przez jakieś 3 dni), i żywienie dojelitowe. Tak więc mogę tylko pić wybrane rzeczy + piję spore ilości odżywek (oczywiście totalnie płynnych) i to jest wszystko to co mogę pochłaniać :roll: Quote
Reno2001 Posted April 3, 2009 Posted April 3, 2009 Kurczę, Justynko trzymaj się! Wierzę, że po tylu koniecznych wyrzeczeniach, przyjdzie dzień, kiedy usiądziesz do prawdziwej uczty i zjesz wszystko, bez najmniejszych, przykrych konsekwencji. Quote
Justysia i Grześ Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Udało nam się jakoś chwilkę czasu zorganizować na wstawienie kilku zdjęć naszych potworów :eviltong: Na początek zdjęcie z ze spacerku prima aprilisowego - ten śnieg to na prawdę I przyszła pora na pokaz jęzorów :evil_lol: Quote
Aga76 Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 http://img3.imageshack.us/img3/1768/38650098.jpg http://img3.imageshack.us/img3/6396/77735753.jpg Hihihi, słodkie francuskie fotki Oj, Justynko dzielna jesteś, tyle dni bez przeżuwania :shake: :roll: Oby tylko pomogło :thumbs: Quote
egradska Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 Pozdrawiam Szarikową Rodzinkę:loveu: Jak ten czas leci, zaraz minie rok jak wyemigrowaliście... Mam nadzieję, że mimo wszystko nie żałujecie tej decyzji ;) i nieustajaco trzymam kciuki za zdrowie Justynki Quote
Aga_Mazury Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 Szariczku nawet nie wiesz jak cudownie zobaczyć Twój Pysiol :loveu: Justynaaaa zdrówka Kochana:loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.