Toska Posted April 28, 2009 Posted April 28, 2009 Grzesiu , co u Was ? jak się czuje Justysia ? mam nadzieję , że jest już dobrze i powolutku nabiera sił ! pozdrowienia i uściski dla Was obojga :lol: Quote
egradska Posted April 29, 2009 Posted April 29, 2009 halo, halo, jesli dobrze liczę, to już tydzień minął od operacji... Co z Justynką, jest już w domku? Pozdrawiamy ciepło Quote
Reno2001 Posted April 30, 2009 Posted April 30, 2009 hej, hej ...dajcie jakiś znak, bo się tu martwimy!!! Quote
egradska Posted May 1, 2009 Posted May 1, 2009 Uwaga, uwaga, fan club Szarusiowej Rodzinki proszony o dalsze trzymanie kciuków za rekonwalescencję Justysi;) Od Grzesia wiem, że: - Justynka od poniedziałkowego wieczoru jest w domku, pozbawiona ok 25-30 cm jelita, - jest b. obolała, ale dzielna, - wczoraj wieczorem wdała się jakaś infekcja, co skończyło się wizytą na pogotowiu i "poszerzaniem rany" na żywca (na Justysię słabo działają znieczulacze, powodując dodatkowo masę efektów ubocznych), - kolejna kontrola w poniedziałek - oby już bez komplikacji . Przekazuję też pozdrowienia i prośbę o wyrozumiałość w kwestii rzadkości pojawiania się na forum, wpadną jak tylko chwilę znajdą;) Quote
taxelina Posted May 1, 2009 Posted May 1, 2009 A juz mialam dzwonic do nich ale widze ze egradska ma nowe informacje. Quote
quasimodo Posted May 1, 2009 Posted May 1, 2009 Biedulka ta Justysia :calus: Z całego serca życzymy zdrówka, kciuki oczywiście trzymamy nadal (choć niestety efektów to nie daje takich jakbyśmy chcieli, bo jednak pojawiły się komplikacje)... Ściskamy Was oboje... Quote
Aga76 Posted May 6, 2009 Posted May 6, 2009 Pozdrawiamy i kciuki jak zawsze mocno trzymamy :loveu: Quote
Toska Posted May 11, 2009 Posted May 11, 2009 Kciuki trzymamy cały czas , ślemy same dobre myśli i i wciąż czekamy na nowe , pozytywne wiadomości !!! Uściski dla Was :loveu: Quote
Justysia i Grześ Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Ja tylko na chwilkę w dniu dzisiejszym :razz: Chciałem wszystkich naprawdę bardzo a to bardzo gorąco przeprosić za brak informacji o Justysia. :oops: Ja jako facet i osoba funkcjonująca miałem pisać na dogo, chociaż krótkie informację a tego z różnych powodów nie robiłem :modla: Mogę tłumaczyć to, że mieliśmy różnego rodzaju problemy na głowie, ale wiem, że wiele osób może pomyśleć, powiedzieć a co nas to interesuje, my chcemy wiedzieć, co się dzieje i oczywiście muszę przyznać rację Więc chciałem jeszcze raz przeprosić Wszystkich gorąco.:Rose: Justysia przebywa po operacji w domku, nie licząc wizyt na pogotowiach, kontrolach i tym podobnych sprawach. Zaczyna się czuć powoli coraz lepiej, nie licząc kilku niemiłych niespodzianek, jutro napiszę więcej informacji o naszych przygodach Teraz życzymy Wszystkim spokojnej nocy :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Reno2001 Posted May 19, 2009 Posted May 19, 2009 Wiesz, my tu tylko z grzeczności siedzimy tak cicho, ale ... :mad::diabloti:. A tak na serio, to w wolejn chwilce skrobnij nam, co u Was, bo na prawdę tu są osoby, ktore o Was myślą ;). Quote
taxelina Posted May 19, 2009 Posted May 19, 2009 Uff juz myslalam ze cos powaznego sie stalo bo taka cisza Quote
ALMA2 Posted May 19, 2009 Posted May 19, 2009 Myslę, że jest wiele osób które do was zagladają jak ja i nie zawsze piszą, ale zawsze Wam pozytywnie kibicują. Wiemy tez jak ten czas ucieka, nie. Ale Grześ, jak napisała Reno ...;). :siara: I przesyłamy dla Was Buziaki:buzi: Quote
Toska Posted May 19, 2009 Posted May 19, 2009 Dzięki Grzesiu za informacje :lol: Nie masz za co przepraszać , bo przecież rozumiemy wszyscy , że najważniejsza jest Justynka , jej powrót do zdrowia , Twoja nad nią opieka - a jeszcze dom , praca , zwierzaki -brakuje czasu na pisanie :lol: Dobrze , że Justysia powolutku wraca do zdrowia , dzielna bardzo z niej dziewczyna :loveu: Spokojnie czekamy na dalsze wiadomości ,myślimy o Was cieplutko i pozdrawiamy serdecznie z Krakowa :lol: Toska Quote
Justysia i Grześ Posted May 19, 2009 Posted May 19, 2009 Reno oczywiście coś napiszę więcej ;) Deer miałem dzisiaj napisać coś o naszych przygodach - coś wspomniałem o pogotowiu, kontrolach itp. Może cię zmarwię ale konieczność pobytu na pogotowiu, czy to jadąc tam o swoich siłach lub będąc wiezionym przez ambulans do przyjemnych i mało znaczących wydarzeń trudno zaliczyć :evil_lol: Alma dziękujemy za buziaki :) miałem dzisiaj nic nie pisać z powodu zmęczenia ale obiecałem poprawę więc próbuję się poprawiać :eviltong: Toska a ja tam wiem że mam za co przepraszać :oops: Bo zawsze mogłem zebrać się na dojście do kompa i napisania u Justysi sytuacja wygląda tak i tak (łatwiej mi się to teraz mówi) a bywało różnie :roll: To że Justysia jest dzielna wiem nie od dziś, swoim podejściem i walką z przeciwnościami pokazuje mi to każdego dnia :loveu: Dziękujemy za pozdrowienia z Kraka :eviltong: Quote
taxelina Posted May 20, 2009 Posted May 20, 2009 Justysia i Grześ napisał(a):konieczność pobytu na pogotowiu, czy to jadąc tam o swoich siłach Bylam w Lund na ostrym dyzurze z rozcieta reka przez szklanke, 3h czekania ogolnego z innymi, 3h czekania w pokoju az wreszcie o 3 w nocy przyszedl lekarz zeby zszyc.. skandal tylko czekac na pomoc na ostrym d.:angryy: Quote
shirrrapeira Posted May 20, 2009 Posted May 20, 2009 Bardzo się cieszę, że z Justynką już lepiej. Niech się trzyma zdrowo. Pozdrowienia dla Was. Trzymajcie się cieplutko. Quote
ALMA2 Posted May 20, 2009 Posted May 20, 2009 Grześ, ja bardzo Was podziwim, mało kto odważyłby na to co Ty i Justysia. Ja zdaje sobie sprawę, ze nie jest Wam teraz łatwo, chorba Justysi opieka nad nią, praca, spacery z psiakami - na to wszstko zapewne Ty musisz znaleść czas. A spać i choc troche wypocząć tez trzeba. Jestes dzielny a Justysia ma wspaniełego męża. Justysiu, zyczę abyś szybciutko wracała do zdowia. Mam nadzieję, że juz możesz jeść i czujesz się lepiej. Tobie przesyłam kwiatki:Rose:. To są konwalie, a Grzesiowi :popcorn: piwko, a jezeli nie lubi to: :pepsi:. Pozdrawiam Was serdecznie. Trzymajcie się.:loveu:. Quote
Justysia i Grześ Posted May 20, 2009 Posted May 20, 2009 Deer to naprawdę nie dużo biorąc pod uwagę, że znając realia Twoja karta została włożona do zielonej teczki – dla niewtajemniczonych pielęgniarka ocenia stan pacjenta i daje do kolorów według schematu, że jakieś kolory są ważniejsze itp. itd. Nam się raz zdarzyło jak Justysia miała silne zapalenie ucha, wysoką temperaturę i ból nie do opisania, zaczęli nas przyjmować po 15 minutach (po prostu cud) ludzi dość dużo wtedy było a nam się trafiła czerwona teczka. Ale i tak każda wizyta kończy się czerwoną teczką i oczekiwaniem od 3 do 9 godzin :roll: Schirapeira dziękujemy za miłe słowa :loveu: Alma dziękujemy za przesyłki :loveu: Tyle na wstępie czas coś więcej napisać ;) A więc Justynka wyszła ze szpitala 27 kwietnia. Brzucho bolało i Justynka przez całe dni bywała na przeciwbólach. Dni powolutku mijały do 30 kwietnia. W tym właśnie dniu zabrałem zwierzaki na wycieczkę tzn. jechałem po mame na lotnisko, wróciliśmy z naszej wycieczki o 20:30 i przejechaniu 540 km. Po przyjeździe mieliśmy od razu wybrać się na valpurię – palenie wielkich ognisk ze śpiewem, jednym słowem fajny zwyczaj :cool3: Ale no właśnie, ale około 21 najbardziej bolące miejsce w ranie pękło i zaczęła z tego miejsca wydobywać się gęsta ropa w postaci kisielu :-( Moja dzielna Justynka stwierdziła że trzeba by to wycisnąć (zebrało by się tego spokojnie ponad 50 ml ). Tak, więc zamiast wycieczki na ogniska pojechaliśmy na pogotowie :roll: Na pogotowiu stwierdzili, że nie będzie tłumacza, i kazali czekać. Po pewnym czasie przyszła pielęgniarka i powiedziała, że będzie pobrana krew w celu sprawdzenia, co jest grane. Oczywiście zaczęli pobierać krew z lewej ręki niby wszystko normalnie, ale z lewej ręki pobrali 4 butelki krwi (takie małe jak są w monopolach) i 2 próbówkach. Już myśleliśmy, że to koniec, ale okazało się, że z drugiej ręki trzeba pobrać jeszcze 2 próbówki :mad: Po pewnym czasie wpadł chirurg, który operował Justysie w stroju imprezowym (był ściągany specjalnie do szpitala), Popatrzył na ranę i zabrał się do pracy, nałożył ładnie rękawiczki i wziął nożyczki do ręki, podszedł do mojej Iskierki i chce brać się za cięcie czy coś w tym stylu. Justynka od razu zaczęła protestować, że chwilkę (wcale się nie dziwie) a chirurg stwierdza, że nie chwilkę tylko teraz!! :angryy: Justynka próbowała przytrzymać jego rękę, ale on nic sobie z tego nie robił, po prostu włożył nożyczki w ranę i je rozszerzył. O odczuciach Justynki nie będę pisał, bo nie jestem w stanie opisać ich, ale mogę jedynie powiedzieć, że to wszystko było robione bez jakiegokolwiek znieczulenia :angryy: :mad: :crazyeye: Lekarz wychodząc pożegnał się słowami: Dziękuję, że mogłem zadać ból ….:p Dowiedzieliśmy się jeszcze wcześniej, że to nic takiego, po prostu mały problem i dostaliśmy polecenie, aby udać się w poniedziałek na kontrolę. Ale o tym postaram się napisać jutro. Pozdrawiamy Wszystkich serdecznie :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Reno2001 Posted May 21, 2009 Posted May 21, 2009 Wiecie co. Ja już trace wiarę, że gdzies na świecie służba zdrowia działa bez zarzutu :shake:. Moja Ciotka, mieszkając w Szwecji ponad 30 lat, nie ma dobrego zdania. Niedawno wrócił po xx latach stałego pobytu w Kanadzie znajomy rodziców. O tamtejszej służbie zdrowia wolał się nawet nie wypowiadac. I tylko chyba dr House jest ideałem ... :razz: Trzymajcie się dzielnie, zwłaszcza Justynka, bo siła jest jej potrzebna :roll:. Quote
shirrrapeira Posted May 21, 2009 Posted May 21, 2009 Grzesiu, współczuję Ci bardzo wyobrażam sobie jaki Ty musiałeś ból czuć, jak czułeś, że ktoś zadaje ból Twojej ukochanej. Nie przejmując się, że na pewno Ją to bardzo boli, że na pewno się boi. Grzesiu,ja naprawdę Cię podziwiam, taka cudowna miłość zdarza się bardzo rzadko i każda kobieta chciałaby znaleźć taką miłość. To takie cudowne uczucie,jak wiesz że możesz na drugą osobę liczyć w każdym momencie, że wiesz że będzie się Tobą opiekował w najtrudniejszym momencie, nigdy Cię nie zawiedzie i nie odejdzie od Ciebie, nawet jak będziesz chora i brzydka. Podziwiam Cię, bo opiekujesz się psami, Justysią, sobą. Masz pracę, opiekujesz się wszystkim, bo Justysia rzadko ma szansę by Ci pomóc. A Ty mimo tego, że jesteś w tym sam, że Justysia jest tak słaba, nie zostawiasz Jej, ale kochasz Ją, jak by była twoim najjaśniejszym płomykiem, Jej uśmiech jest dla Ciebie największą nagrodą. To miłość jak z bajki i nie każdemu jest dana. Widocznie Wy jesteście dla siebie stworzeni, jesteście połówkami tego samego jabłka. Życzę Wam z całego serca, aby Justysia wyzdrowiała i abyście mieli tyle szczęścia, na ile zasługujecie. Oprócz tego,że jesteś wielki to jesteś też bardzo przystojny. Życzę Wam zdrowia i takiej wielkiej miłości każdego dnia. Pozdrawiam. Quote
Justysia i Grześ Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 Reno nie ma kraju idealnego pod każdym względem :roll: Justysia ostatnio stwierdziła, że w Szwecji pod względem medycznym nie jest źle tylko ona ma takie Szczęście :shake: Co do sił nie da się nie zgodzić potrzebne są jej bardzo :lol: Shirrrapeira aż nie wiem, co powiedzieć :oops: :oops: :oops: Ale może powoli, co do pracy to z tym też różnie bywa, ale takie jest życie. Na pewno nie mogę się zgodzić [quote name='shirraperia']… bo Justysia rzadko ma szansę by Ci pomóc… Moja Iskierka pomaga mi każdego dnia, gdyby nie ona nie miałbym tyle sił do wszystkiego, kiedy jest to potrzebne to mnie ochrzani :diabloti:, a wtedy, gdy mam powoli dość to pocieszy :multi: Ale ogólnie z resztą muszę się zgodzić :eviltong: Teraz przyszła pora kontynuować opisywanie … Po pogotowiu mieliśmy czwartego dnia udać się na kontrolę. Przez te cztery dni z rany nieustannie wydobywała się ropa, rana robiła się nie ładna :mad: Tak więc w poniedziałek pojechaliśmy do szpitala , na miejscu okazało się że nic nie wiedzieli że mamy zjawić się na kontrolę :angryy: Żeby było ciekawiej okazało się, że niema wyników badań z 8 próbek, które pobrali na pogotowiu :crazyeye: Justysia ma problemy z żyłami i po pobieraniu krwi na pogotowi w poniedziałek miała wielkie siniaki na obydwóch rękach. Tak, więc pobrali znowu próbki w celu zobaczenia, co się dzieje. I kazali poczekać jak przyjdzie chirurg. Po pewnym czasie okazało się, że jednak chirurg coś się nie zjawia a my musieliśmy uciekać do domku, bo musiałem jechać do pracy. Udało nam się troszkę przycisnąć pielęgniarkę i zaczęła sprawdzać czy są już wyniki krwi, okazało się, że wyniki są, ale jak na razie 1 próbki, na drugą będzie trzeba jeszcze poczekać, aby określić czy będzie potrzebny antybiotyk w zastrzykach czy może w tabletkach. Dogadaliśmy się tak, że jak będą wyniki to pielęgniarka zadzwoni i powie, co postanowiono. Tak, więc po pewnej chwili jadąc do pracy odebrałem telefon, w którym pielęgniarka mnie informowała, że nie potrzeba żadnych antybiotyków po prostu brak słów. Tak to wyglądały nasze dwa kontakty z lekarzami po operacji :shake: Kolejne spotkania opiszę później :eviltong: Quote
taxelina Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 Bo antybiotykow prawiew tu nie dostaniesz.. ejstes chory i w pl dadza antybiotyki bo trzeba a to mowia ze to wirus i samo przejdzie... Quote
Justysia i Grześ Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 To jest dobre, że na byle, co nie dają antybiotyków – z tym się zgadzamy. Tylko jak można po operacji jelit nie dać antybiotyku, jak widać można :roll: Nas najbardziej dobijał w tamtym momencie fakt, że zaczęła wydobywać się ropa i z tego, co wiemy jeżeli się pojawia i nie przestaje cieknąć, a do tego rana się rozwala to jest już coś bardzo nie tak i samo nie minie bez podjęcia działań najczęściej są to antybiotyki. Teraz mogę dalej opisywać w wolnych chwilach :cool3: Tak, więc w środę, gdy ropa nie przestała się wydobywać a rana ciągle się pogarszała i rozchodziła postanowiłem odwiedzić oddział, na którym Justysia leżała. W czasie rozmów dowiedziałem się żebyśmy udali się do przychodni rejonowej i tam rozmawiali, bo Justysia nie leży już na oddziale i tego typu sprawy. Tak, więc w czwartek udaliśmy się do naszej przychodni Po wstępnych rozmowach dowiedzieliśmy się, że musimy poczekać na lekarza, który przyjdzie do nas za jakiś czas ;) Dobrą informacją było to, że lekarzem jest Polak :multi: Gdy lekarz zaczął oglądać ranę i z nami rozmawiać stwierdził, że od razu wyśle receptę do apteki na antybiotyk. Był bardzo zniesmaczony faktem, że przy takich problemach lekarze odsyłają z miejsca na miejsce umywając ręce od tego, dodatkowo twierdząc, że wszystko jest w porządku. Powiedział, że wyśle pismo do szpitala, aby wezwali nas i zrobili dokładne badania, co się dzieje w ranie. Tak, więc wracaliśmy do domku z myślą, że nareszcie coś się zaczęło dziać w dobrym kierunku. Za jakąś chwilę wstawię jakieś fotki jako przerywnik :razz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.