Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Egradska dziękuję ślicznie kochana za przyłączenie się do Grupy Trzymających Kciuki (swoją drogą fajnie to brzmi "GTK" :lol: ) :loveu:
Co do szansy na poprawę to takowa oczywiście jest. Bez operacji nie, ale po niej już tak :fadein:
Zawsze odkładałam tą decyzję i starałam się jakoś przetrwać bez, bo fakt faktem to ryzykowna „zabawa”, która dodatkowo nie daje żadnej pewności… Ale daje nadzieje i tego trzeba się trzymać :multi: ;)

Co do „wampirów” itp., to faktycznie jeszcze kleszcza nie miałam okazji wyciągać w tym sezonie, ale to nie znaczy, że ich jeszcze nie ma – jest chłodniej, ale i kleszcze skandynawskie więc im to nie przeszkadza :diabloti:
Poważnie mówiąc to wiosna już przyszła i do nas a wraz z nią straszliwe ilości wszelkich latających istot – bąki, szerszenie, pszczoły…. Brrrr, tych to ja się jednak obawiam, szczególnie o zwierzęta się boję oczywiście.
A to czego boję się najbardziej, co ciekawe to chyba nawet bardziej od niedźwiedzi :evil_lol: to żmije – podstępne to to jest straszliwie i pełno ich się szlaja po okolicach - Grześ już miał tę przyjemność i widział pierwszą tej wiosny :nerwy:

Posted

Shirrrapeira dziękuję za wszystko i szczerze przyznam, że też mam takowe nadzieje…

Nawet nie wiecie jak mi tęskno za jedzeniem :placz:
ŁOMATKO ależ mi się marzy jakieś coś, cokolwiek… jajeczko, ziemniaczek, kawałek chlebka, … no poważnie cokolwiek :eating:
Cóż, należy się pocieszać faktem, że po operacji powinnam w miarę szybko zacząć jeść :Cool!:


Deer to ja też ślicznie dziękuję :loveu:

Posted

U nas wiosna zaczyna gościc na całego. Jeszcze nie jest zielono, ale mnóstwo krzewów juz kwitnie, no i temperatury iście wiosenne. Tylko sucho potwornie. W Łodzi deszczu nie było już prawie 3 tyg :eek:.

Posted

A deszczyk potrzebny chociażby po to żeby się wreszcie zielono zrobiło. U nas pochmurno, (chociaż dzisiaj już zdecydowanie ładniej), ale jak pada to tylko troszeczkę.


AAAA…
w sumie to zapomniałam się pochwalić, że to już rok minął od kiedy dopłynęliśmy do Szwecji….

Kurcze, ale zleciało
:-o

Posted

Oj tak, leci, leci...
Ten rok przeleciał bardzo szybko.

Jakiś czas temu siedziałam zdruzgotana ;) że jeszcze tak długo do operacji (i do jedzenia oczywiście :eviltong: ) a teraz nie mogę uwierzyć, że już jutro rano będę w szpitalu a pojutrze o tej porze zapewne na oddziale intensywnej terapii, opieki (czy jak to się tam zwie ;) ), lżejsza o troszkę flaków...
Naprawdę strasznie szybko to leci - hmmm, bardzo...

Dziękuję Wam wszystkim za te kciuki (raz jeszcze) i za to, że tak tłumnie na ten mój kciukowy apel odpowiedzieliście :loveu: naprawdę miło mi Was jeszcze zobaczyć - a właściwie to chyba przeczytać :) przed szpitalem... Tam będę miała przerwę - co najwyżej Grześ mi będzie przekazywał wiadomości :fadein:

Posted

Tak jeszcze w temacie lekarzy i tego jak tutaj jest :


Przerażają mnie tutejsi lekarze, chociaż mam wrażenie, że nie aż tak bardzo jak ja ich :diabloti: Tutaj totalnie nie rozumieją tego, że pacjent może zadawać pytania - nie wspominając już o tym, że może on zadawać je naprawdę sensownie i niestety wprowadzać ich w niezręczną sytuację ponieważ nie są w stanie odpowiedzieć - to dla nich bardzo frustrujące jest a jak powszechnie wiadomo Szwedzi to bardzo wrażliwi ludzie :turn-l: więc żeby mieć pewność, że im nie będzie na samą myśl o mnie drżał skalpel w dłoni, musiałam powstrzymać się od chęci posiadania informacji na temat tego co, jak i w jakich ilościach mi wytną ;) mogę się tylko domyślać i mieć nadzieję, że nic mnie zbytnio nie zaskoczy i że oni jednak mają tą swoją wiedzę (choć straszliwie okrojoną), to jednak na dobrym poziomie :shiny:

Posted

Justynko, jesteś pewna, że ci Szwedzi tacy wrażliwi są:cool1: Wyobrażałam sobie, że ludzie Północy to twaaarde sztuki są:eviltong: Nie denerwuj się przed operacją, tu tyle osób myśli o Tobie ciepło (od nas zaksięguj 3 pary kciuków plus jeden zestaw ONeczkowych łap:))

Posted

Kochani ja tylko na chwilkę ...

Chciałem napisać że właśnie teraz jest kulminacyjny moment na trzymanie kciuków gdyż Justysia została wzięta na blok operacyjny o 11:41 :nerwy:

Jeszcze chwilkę posiedzę z futrami i będę uciekał z powrotem to wieczorkiem albo wcześniej postaram się napisać co i jak wygląda.

Pozdrawiam serdecznie
Grześ + 16 łap

Posted

Najswiezsze wiadomosci (rozmawialam wlasnie z Grzeskiem), lekarz mowi ze wycieli co mieli, operacja udana ale nie wpusci Grzeska do Justysi wczesniej niz jutro rano jak przeniosa z intenstywnego oddzialu. Justysia sie wybudza teraz wg lekarza.

Sam pewnie wiecej opisze jak juz bedzie mial chwilke

Posted

No to mamy nadzieję, że wszystko poszło dobrze i zgodnie z planem!
Teraz najważniejsze, żeby Justysia szybko dochodziła do siebie po operacji!
Pozdrawiamy serdecznie i czekamy na wiadomości!

Posted

Dziękuję serdecznie w imieniu Justysi jak i swoim za trzymanie kciuków :loveu: :loveu: :loveu:

Widzę że Deer napisała co się ode mnie telefonicznie dowiedziała za co oczywiście dziękuję :loveu: :loveu:

Jutro z samego rana jadę do szpitala zobaczyć się z moją ukochaną Iskierką, bo dzisiaj po operacji nie było mi to dane :angryy:

Teraz mam gorącą nadzieję że się nie męczy sama, i sobie odsypia i regeneruje siły.

Jutro jak przyjadę z nowymi informacjami to się napewno z Wami podzielę

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :loveu:

Posted

Na początek przepraszam za brak wieści :roll:

A więc tak wczoraj nie miałem możliwości zobaczyć się z Justysią gdyż była na intensywnej terapii, miała być przewieziona na oddział dopiero rano :shake:

Dzisiaj jak widziałem się rano z Justysią to się dowiedziałem że przenieśli ją na oddział wczoraj około godziny 19 :roll:

A wyglądało to tak że Moja dzielna żonka stwierdziła że o 18 to już trzeba wstać po narkozie,a raczej usiąść na łóżku , fakt że pomogła jej pielęgniarka :)
Wszystko było by dobrze ale od razu podeszła druga i pomogła wstać i po chwili widząc że moja supermenka stoi o własnych siłach, postanowiła zadzwonić na oddział z informacją że mogą ją już zabrać :diabloti:

Tak więc zamiast zostać do rana na inntensywnej terapii to wieczorkiem znalazła się już na oddziale, tylko szkoda że o tym nie wiedziałem bo mógłbym być przy niej.

Ogólnie wygląda to tak że operacja zakończyła się sukcesem :multi: :multi: :multi:
Od wczoraj była na morfinie która ma na celu uśnieżenie bólu brzuszka, tylko że jest oczywiście jakieś alle..
tym ale jest to że odczuwa nieustanne mdłości i zawroty głowy, na które nie wiedzą co poradzić.
Mdłości powodują że boli ją rana oraz brzóch (jelita) żeby zmniejszyć ból trzeba brać morfinę a ta z kolei powoduje mdłości itp.
Tak więc przez całą wczorajszą noc i dzisiejszy dzień moje biedactwo się okropnie męczy i czuje jakby miała się wykończyć :-(
Wieczorem po wielu rozmować postanowiono próbować innych leków przeciwbólowych które być może nie będą powodować wszystkich negatywnych objawów.
O rezultatach zmiany przeciwbólach dowiem się dopiero jutro jak się z moją iskierką będe widział.
Więcej szczegółow może Justysia przekaże w niedługim czasie sama , albo ewentualnie ja coś jeszcze napiszę.

Tak czy innaczej wie że trzymacie kciuki i wysyłacie mase pozytywnej energi i fluidów do niej za co GORĄCO CHCEMY PODZIĘKOWAĆ :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:

Posted

Dzięki za informacje.
Wyściskaj tam Grzesiu Justynkę od nas wszystkich i pozdrów najserdeczniej.
Cieszymy się, że jest już po wszystkim i że teraz powinno być juz tylko lepiej - oby jak najszybciej.
A narazie najważniejsze, żeby przestało Ją boleć i żeby szybciutko doszła do siebie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...