Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

AśkaK napisał(a):
...Gallegro, ja nie rozumiem, przypuszczenia i krzyki wszyscy tu głośno wygłaszają, natomiast rzetelnej informacji nie chce się ujawnić.


AśkaK, masz dużo racji... jak zwykle w takich sytuacjach adrenalina utrudnia racjonalne myślenie.
Nie podam tych informacji z kilku powodów:
- pochodzą od jednej "strony"
- nie wskrzeszą Mercedes
- spowodują eskalację emocji

Proponuję zaczekać na Przyjaciel_koni, która przysłuchiwała się rozmowie.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Na Kundelku ukazała się informacja, że sunia collie z Pabianic (nowe imię FARCIA) jedzie jutro do swojego nowego domku! Nie pamiętam tak szybkiej adopcji...

Aga, pewnie się ucieszysz...

Taka informacja potrzebna była nam wszystkim przed snem...

Szkoda tylko, że Mercedes "musiała" odejść...

<'> <'> <'>

Posted

Przed chwilą rozmawiałam z panią X. Jestem absolutnie przekonana, że podjęta decyzja była jedyną słuszną.
Suczka 6-miesięczna, całkowicie zniszczony 7 krąg (siódmy liczony od ogona), miednica w rozsypce, ogromne cierpienie teraz oraz przez wiele następnych miesięcy a także PRZEZ CAŁE DALSZE ŻYCIE suki. Wyciskanie kału i moczu, WYCISKANIE, to nie to samo co popuszczanie! Każdy taki zabieg sprawiałby Mercedes ból! W imię miłości chcielibyście tak to stworzenie sponiewierać?! To taka jest wasza miłość?
W Psiom Losie nie wykonują takich operacji na kręgosłupie jakiej wymagałaby sunia. Bzdurą jest więc twierdzenie że w Psim Losie mogliby ją leczyć (z całym szacunkiem dla Psiego Losu, wykonali wspaniałą rzecz dla Mercedes! Po prostu nie posiadają specjalisty o takich możliwościach, który mógłby Mercedes z tego wyciągnąć) - podtrzymywać przy życiu tak, pielęgnować tak, ale niestety nie skutecznie leczyć. Konsultacja u Janickiego na Książęcej była własnie dlatego, że jest on specjalistą w dziedzinie ortopedii, pani X ma do niego wielkie zaufanie. Opinia Janickiego miała być tą ostateczną. Psi Los nie chciał podjąć decyzji właśnie z uwagi na to, że nie posiadają specjalisty o dostatecznych kwalifikacjach w tej dziedzinie.

Aga_Mazury}a co do Pani XXXXX czemu zatem nie poinformowała lecznicy Psi Los o diagnozie z Książęcej? bo?...bo nie zna przypadków psów na wózkach? to może czas żeby poznała?...
nie umniejszam tej Pani jej zasług bo jej nie znam...[/quote napisał(a):

No właśnie umniejszasz Aga, widziała i zna więcej przypadków kalekich psów niż prawdopodobnie ktokolwiek z nas, żyją tylko dzięki niej. Obecnie ma pod opieką sukę z miednicą oderwaną od kręgosłupa, leczenie przynosi efekty, operował Janicki. Dopiero co został wyadoptowany Klifford, który był u Beaty25 w domu tymczasowym, pobity przez właściciela, uszkodzone kręgi. Takich przykładów mogłabym wiele jeszcze namnożyć.

Aga_Mazury, lecznicy na Książęcej nie bronię, sama mam do niej niechętny stosunek i swoich psów tu nie prowadzam, choć mamy dwa kroki to jeżdżę autobusem na drugi brzeg Wisły. Ale mowa jest tu o tym konkretnym wecie, piszę co słyszałam na jego temat, dla wielu osób stanowi autorytet, także wiele psiaków powierzonych mu przez panią X wyratował.

[quote name='gallegro']Można dyskutować, dlaczego nie powiadomiła Psiego Losu, gdzie z całą pewnością sunia mogłaby liczyć na opiekę w takim stanie. Nie wiemy z całą pewnością jak potoczyłyby się wypadki, dlatego trudno jest powiedzieć, czy sunia miała jeszcze szansę...

Nie powiadomiła Psiego Losu dlatego, że opinia Janickiego miała być tą ostateczną, z czym również Psi Los się zgodził. Psi Los wydał opinię że rokowania są złe, lecz nie mieli kompetencji by przy takim urazie kręgosłupa wydać jednoznaczną opinię. Z resztą czy opinia może być jednoznaczna..? Nigdy nie jest, zawsze można starać się podtrzymać życie i "hodować roślinkę", faszerować psa lekami przeciwbólowymi i cieszyć się, bo takie ma się dobre serce... Dobre serce to coś więcej niż kurczowe trzymanie się jednej myśli "Za nic nie uśpię!" Dobre serce to też odwaga podjęcia takiej dramatycznej decyzji, jaką dziś podjęła pani z Zielonki.

Nie wiem, dlaczego Psi Los wyraża zdziwienie że pani X ich nie uprzedziła o eutanazji, być może zaszło jakieś niedomówienie. Plany były rzeczywiście takie, że Mercedes jedzie do Janickiego na konsultację i w razie gdyby opinia Janickiego była pomyślna, na operację. Mercedes jechała w premedykacji, przygotowana więc już przez Psi Los do dalszego znieczulenia. Niestety opinia była taka, jaką już wszyscy znamy. Mercedes zasnęła cichutko, do premedykacji dodano już tylko jeden zastrzyk, nie cierpiała.[']

Pani Joasia nie po to ratowała z ulicy tą zmokniętą, sponiewieraną psinę, nie po to dzwoniło prosić o ratunek do Psiego Losu, by potem bezdusznie ją uśpić! Jak można w ten sposób pomyśleć...

Wierzcie mi, że piszę to i ryczę. Nad Mercedes i nad niesprawiedliwością, która dotyka dobrych ludzi. Obrzucacie błotem tych, którzy pomagają, którzy są dobrzy! A przecież CAŁKOWITĄ WINĘ ŻA CIERPIENIE I ŚMIERĆ MERCEDES PONOSI JEJ WŁAŚCICIEL !!!

Mam nadzieję że wyczerpująco odpowiedziałam na nurtujące nas wszystkich pytania. Więcej moich wypowiedzi tu nie będzie, nie zgadzam się na tak pochopne opluwanie ludzi jak niektórzy tu uczynili.

Posted

GreenEvil napisał(a):
oj...
http://www.bip.zielonka.pl/browse.php?catprz=772

a gmina nie ma umow z zadna lecznica...

(zeby nie bylo, za do tej Pani nic nie mam, tylko nadal mnie zastanawia co za kreton udzielil mi odpowiedzi :evil_lol:)

pzdr
GreenEvil


Za informację dziękuję, jak już pisałam nie znam tej osoby ani dobrze ani długo. To wiele tłumaczy, bynajmniej jednak nie tak jak się tego spodziewacie.:p

Posted

gallegro napisał(a):
Na Kundelku ukazała się informacja, że sunia collie z Pabianic (nowe imię FARCIA) jedzie jutro do swojego nowego domku! Nie pamiętam tak szybkiej adopcji...

Aga, pewnie się ucieszysz...

Taka informacja potrzebna była nam wszystkim przed snem...

Szkoda tylko, że Mercedes "musiała" odejść...

<'> <'> <'>



Tomku ciesze się na tyle na ile w takim dniu jest możliwa radość...

na wątku suni colli zapytałam niesmiało zurdo, która dwa miesiące temu straciła swoją cudowną Onkę Rastę o mozliwośc tymczasu...nie bardzo wierząc bo wiemy jak po smierci przyjaciela mówimy "nigdy więcej"...a jednak cudowna zurdo ...wielkie dziękuję dla Ciebie...
dla mnie sunia zawsze będzie miala imię Ocalona (tak bliskie i podobne do Dzielna<*>) mimo, że nadano jej imię chyba Farcia...

Cieszę się, że udało się ją uratować i już nie cierpi....:)


Mercedes byłas wyjątkowa <*> i dla mnie taka pozostaniesz Księżniczko nasza <*>

Posted

AsiaK, nie wydaje mi się, żeby ktoś tu kogoś szkalował, a tym bardziej opluwał. Rozumiem, że jesteś rozgoryczona, bo znasz tę osobę osobiście, a my nie. Ale zrozum proszę, że piszą tu ludzie, którzy są w szoku, bo dotychczasowe informacje były inne. Oczywiście wszyscy wiedzieli, że z sunią jest źle, że może być różnie. Nikt nie chciał przedłużać jej cierpienia. Wszystkie psy z Psiego Losu, które mały uraz kręgosłupa były konsultowane z ortopedą. Nie wydaje mi się, aby któreś z nich cierpiało (oczywiiście pomijając fazę początkową, kiedy pies jest obolały). Zdziwiło mnie tylko, że mając inną opcję (powrotu suni do Psiego Losu), pani wybrała eutanazję, nawet bez (kurtuazyjnego chociażby) telefonu do Psiego Losu z informacją o decyzji lekarza - w końcu to Psi Los ratował sunię i jeśli był gotowy przyjąć ją z powrotem (a nawet adoptować), to chyba jej los nie był im tak zupełnie obojętny.

nie mówię, że tak jest albo nie jest. Chcę tylko wiedzieć, czy nie jest tak, że psy bezdomne nie mają szans na leczenie, chociaż na piśmie wszystko jest cacy, bo decyzje o ich uśpieniu podejmuje się bardzie pochopnie niż w przypadku psów mających własciciela. Chodzi o to, że jeśli historia się powtarza (Ognik, Mercedes), to ludzie zaczynają być przeczuleni.

Posted

Ja ze swojej strony dodam tylko, że:
A. cieszę sie że niezmiernie, że moja KrA nie trafiła na początku na takiego weta.. pewnie już by jej nie było...
B. nam też sugerowano uśpienie, a jednak niedawno naprawdę wybitny specjalista, który radził ją uśpic przyznał sie do błędnej oceny
C. znam zwierzęta które są wyciskane (Aksa, piesek u mnie z miasta, a ostatnio wypatrzyłam taka kicię na miau) i one naprawdę nie cierpią!!! To nie boli, jesli jest umiejętnie robione, czego najlepszym dowodem jest fakt, że Aksa na hasło "kibelek" sama pędzi do łazienki, ciesząc się jak dzika (lubi, jak sie nią zajmować...)

Posted

Olesia.b, poniższy tekst to dla mnie opluwanie:

gallegro napisał(a):
M O R D E R C Y !!!

Brak mi słów............... sunia jest (była :-() bardzo podobna do mojego Bonusika.
Ja również uważam, że tej sprawy nie można tak zostawić.
Takich zwyrodnialców powinno się przykładnie karać !!!

Do reszty wypowiedzi się nie czepiam ;) , wszystko jak najbardziej na poziomie. Rozumiem też Wasze rozgoryczenie, sama przerabiałam to kilka razy. Zawsze gdy samemu osobiście nie uczestniczy się w zajściu i nie podejmuje decyzji, pozostają wątpliwości i ta złudna myśl "ja bym na pewno lepiej zadecydował". Gdyby przy Mercedes był w tych trudnych chwilach właściciel, być może podjąłby inną decyzję, ale właściciel miał sunię wiecie gdzie.:-( W ten sposób decyzja spadła na kogoś innego. Niestety zamiast pomstować na właściciela, podważa się na wszelkie sposoby dobre intencje p.Joanny... To niestety częsta sytuacja na dogo, zamiast wspierać się wzajemnie - działamy przecież w jednej sprawie - zamiast mieć choć odrobinę zaufania... Nie chce mi się gadać.

ulvhedinn napisał(a):
B. nam też sugerowano uśpienie, a jednak niedawno naprawdę wybitny specjalista, który radził ją uśpic przyznał sie do błędnej oceny

Ulvhedinn, to czy opinia lekarza była błędna czy nie, na to niestety my - klienci lecznic - nie mamy wpływu. Można tylko taką opinię zaakceptować i zastosować się do zaleceń lub nie, lub szukać gdzie indziej konsultacji. Mercedes była konsultowana w dwóch lecznicach, w obydwu opinie o jej stanie były podobne.
Rozumiem że jesteście zaniepokojeni przypadkami usypiania na Książęcej, czy mogę prosić o link do wątku Ognika?

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Ja ze swojej strony dodam tylko, że:
A. cieszę sie że niezmiernie, że moja KrA nie trafiła na początku na takiego weta.. pewnie już by jej nie było...
B. nam też sugerowano uśpienie, a jednak niedawno naprawdę wybitny specjalista, który radził ją uśpic przyznał sie do błędnej oceny
C. znam zwierzęta które są wyciskane (Aksa, piesek u mnie z miasta, a ostatnio wypatrzyłam taka kicię na miau) i one naprawdę nie cierpią!!! To nie boli, jesli jest umiejętnie robione, czego najlepszym dowodem jest fakt, że Aksa na hasło "kibelek" sama pędzi do łazienki, ciesząc się jak dzika (lubi, jak sie nią zajmować...)



właśnie się miałam Ciebie zapytać czy Akse boli wyciskanie...ale dziękuję za informację...
więc cóż lekarze na Książęcej nie wiedzą że umiejętne wyciskanie nie boli...:hmmmm:

i ja też bardzo dziękuję, że Czaruś, Aksa,Fuks i Wedelek nie trafili do "specjalistów" bo skończyło by się tak jak w przypadku Mercedes...niestety...

Czujemy tu wielki żal, codziennie praktycznie na dogo żegnamy jakiegoś psiaka, ale tu...zabrakło być może tego jednego telefonu...wykorzystania tej szansy...spróbowanie jeszcze...i stąd ten żal, nie walczono do końca...a życie tej suni było jedynym jakie jej dano i było dla niej największym Skarbem..i na dogo my to wiemy dlatego tak tu walczymy o każde uderzenie psiego serducha...Mercedes nie potrafię zrozumiec mimo wszystko..<*>

Posted

Aguś, jesli jeszcze masz watpliwości co do bolesności "wysikiwania" (a może AśkaK, Ty masz?:diabloti: ) to możecie się skontaktować z Kasią:
http://www.kociswiat.org.pl/

Tam mieszkają dwie sparaliżowane kicie- Agrafka popuszcza, natomiast Spinkę trzeba bezwzględnie wyciskać... I jest mimo to miziastą, wesołą, śpiącą w łóżku, przytulastą kotą...

Posted

>AśkaK.

Pomijam fakt, czy diagnoza była słuszna. Swoją drogą lekarze w Psim Losie powiedzieli (wg opinii P. Orzechowskiego), że Mercedes prawdopodobnie czeka wózek, ale nie było mowy o eutanazji...
Wybacz, ale nie masz doświadczenia w opiece nad sparaliżowanym psem, dlatego nie wypowiadaj się autorytatywnie na ten temat.
Mogę podać kilka przykładów wózkowych psiaków, które świetnie sobie radzą, a ich opiekunowie chętnie powiedzieliby co myślą na temat ich potencjalnej eutanazji.
Są to"
- wspomniana Aksica
- Czaruś
- Fuksik
- Oskarek
- Wedelek, który niestety nie trafił jeszcze na odpowiedzialnego opiekuna, ale to tylko kwestia czasu.

A może zadzwoń do Psiego Losu i zaproponuj im konsultację Wedelka na Książęcej (sorry) :shake:.
Skoro Pan Orzechowski wiedział najlepiej o ustaleniach odnośnie konsultacji i w chwili obecnej jest oburzony tym co się stało, to chyba jednak mam prawo pisać o bezpodstawnej eutanazji (nie tylko z medycznego punktu widzenia).

I jeszcze jedno... to co dla niektórych (np. autorytetu ortopedii) z medycznego punktu widzenia jest beznadziejnym przypadkiem, dla dogomaniaków nie jest tak jednoznaczne.
Nie dziw się zatem naszej reakcji na zaistniałą sytuację.

Wczoraj P. Orzechowski wspomniał mi, że Wedelek od niedawna potrafi unieść ogonek i machać nim jak wycieraczką w samochodzie. Coraz więcej porusza łapkami. Podobnie Czaruś robi postępy jeśli chodzi o sprawność ruchową (potrafi stać na 3 łapkach). Gdyby ta poprawa zaowocowała tylko kontrolowanym wypróżnianiem, byłby to wielki sukces.
Kilka miesięcy temu pewna sunia po wypadku miała nigdy nie stanąć na łapki (opinia specjalistów), a po 4-ch tygodniach wstała i chwiejnym krokiem poszła, ku zdziwieniu obserwujących ją lekarzy...
Niezbadane są siły natury...

I na koniec... nie mogę zrozumieć dlaczego Pani X nie zadzwoniła do Psiego Losu z informacją o planowanej eutanazji. Jak już wcześniej ktoś napisał, wymagała tego zwykła kurtuazja...

Posted

Nie będę cytowała wypowiedzi dotyczących P.Asi (bo tak się nazywa osoba która podjeła decyzję o dalszych losach Mercedes) chce napisać tylko jedno.

P. Asia to najcudowniejsza osoba jaką poznałam.
Poświęciła swoje życie i pieniądze na ratowanie zwierząt.
Ma ich naprawde dużo - zarabia grosze a mimo tego jej psy są zadbane i najedzone.
Jej dom popadał w ruinę, ma chorego męża, jest sama - a mimo to nie poddaje się - walczy o każdą małą istotkę.

To ona nauczyła mnie wrażliwości i pokazała że jak się tylko chce to można pomóc.
Jest ostatnią osobą która podjełaby pochopną decyzję o uśpieniu psa.
Było kilka przypadków gdzie ja się poddałam i chciałam pozwolić psu odejść, a ona się na to nie zgadzała i walczyła do końca.

Tak ma fundację ale jej konto świeci pustkami.
Jest jedyną osobą w Urzędzie Miasta Zielonka która walczy i dba o to żeby nie zapominano o zwierzętach.

To dzięki niej psy z tego rejonu nie trafiają do schronisk.

Do do niej dzwoni policja o 2 w nocy i mówi że na ulicy leży pies potrącony przez samochód - ona wstaje i biegnie do niego, prosi ludzi o pomoc, w transporcie (nie ma własnego samochodu) lub domu tymczasowym.

Podjeła taką decyzję po konsultacji z jednym z najlepszych lekarzy.

Dlatego proszę wszystkich o to aby najpierw poznali P.Asię a dopiero później ją osądzali.

Posted

W ostatnim czasie otrzymałem kilka telefonów w sprawie Pani Asi. Z zebranych informacji wynika, że faktycznie mamy do czynienia z oddaną sprawie i wrażliwą osobą. To, że nie zadzwoniła do Psiego Losu, można tłumaczyć jedynie stresem. Zaufała diagnozie postawionej na Książęcej, a na temat jej trafności nie podejmuję się rzeczowej polemiki.
Kolejny raz okazało się, że kiedy "jęzor" wyprzedza rozum, dochodzi do niepotrzebnych konfliktów. Osobiście postaram się wyciągnąć z tej "lekcji" wnioski na przyszłość...

Posted

Na początek wyjaśnienie - wciąż mam problemy z netem (raczej to podobno wina komp. Czasem udaje mi się na chwilę coś otworzyć, ale o poczcie i logowaniu nie ma mowy). Technik od napraw jeszcze nie wie co jest powodem. Udało mi się wyprosić godz. na komputerze mojego szefa w pracy.

Jest mi niezmiernie przykro i smutno z powodu Mercedes. Bardzo się wczoraj zdenerwowałam, poznałam sunię w niedzielę w Psim Losie. Pan Janusz bardzo o nią dbał, bardzo emocjonalnie podchodził do tego wypadku, to był jak gdyby przypadek zadośćuczynienia, ponieważ nieco wcześniej nie udało się ratowanie innego psiaka (od tej samej Pani), którego niestety ktoś wcześniej (bez porozumienia) prywatnym samochodem zawiózł do innej lecznicy, gdzie natychmiast psiak został uśpiony.
Mercedes dostała w Psim Losie tzw. szczęśliwą kuwetę do swojej klateczki. Pan Janusz Orzechowski ma do zwierząt podejście bardzo daleko odbiegające od przeciętnego podejścia weterynarzy. To naprawdę dobry i kochający zwierzęta Człowiek. Dlatego o każdego psiaka walczy na wszelkie możliwe (jak również prawie niemożliwe) sposoby. Nie będąc weterynarzem myśli podobnie jak większość z nas, że zawsze jest jakaś nadzieja.
I to chyba wyjaśnia rozgoryczenie i głęboki żal z jakim Pan Janusz przyjął wiadomość o uśpieniu Mercedes.

O ustaleniach jakie były między Panią Joanną i Panem Januszem już napisał Gallegro. Nie było tam "czarnego" scenariusza.
I właśnie w tym miejscu jest odpowiedni moment na zwrócenie uwagi, że właściwie nie ma spraw jednoznacznych i oczywistych w takich ciężkich przypadkach.
Nie wiem, jaka by była moja decyzja, gdybym musiała w jednej chwili zdecydować tam na miejscu, w klinice na Książęcej, przy lekarzach, z których jednego uważam za ogromny autorytet w dziedzinie ortopedii.

Jestem jednak pewna - porozumiała bym się z Panem Orzechowskim - tego nie zrobiła Pani Joanna - to uważam za ogromny błąd.
Ale jak sądzę, Pani Joanna nie miała do tej pory styczności z Panem Januszem, może przyzwyczajona do konieczności samotnego podejmowania decyzji (zwykle w klinikach podejście do zwierzaków jest przedmiotowe), nie pomyślała, że kogokolwiek może aż tak obchodzić sunia, by zechciał zaangażować się tak bardzo, jak by to w przypadku Mercedes było wymagane.

Nie zawsze podjęte działania są trafne, składa się na to wiele różnych czynników, należy jednak pamiętać, że te decyzje "nieodwracalne" lepiej (jeśli nie dla zwierząt, to choćby dla spokoju sumienia) podejmować wspólnie. Może błędy nie będą się powtarzały.

Sądzę, że najważniejsze w tej chwili zadanie, wymagające całej naszej energii, to szukanie możliwości przeniesienia gdzieś psiaków z Kliniki !!!
Bez tego dalsza praca lekarzy i pomoc Pana Janusza dla zwierząt nie będzie możliwa !!!


Może by tak pomyśleć o organizacji szpitala, gdzie po akcjach ratunkowych i podstawowych zabiegach będzie możliwe dalsze leczenie ???
Nie ma jeszcze konkretnych pomysłów, ale jest nas na Dogo sporo - może jakieś możliwości znajdziemy - musimy wszyscy się zastanowić.

Posted

skopiuję tu prośbę pasji z innego wątku...prosiłam, żeby sama napisała, ale być może nie zauważyła a czas też jest tu ważny...jak napisze sama ja swój post skasuje

Cytat:
Napisał(a) pasja
Bardzo przepraszam, że piszę tę prośbę w wątku Fuksi, ale Mercedes była obok Niej w klatce w Szpitalu...jestem od niedawna na tym forum, chciałabym, by moja wielka i gorąca prośba o pomoc dotarła do jak najwiekszej liczby Osób, - może Ktoś będzie w stanie pomóc...
Wątek Psiny znajduje się pod linkiem:

http://www.kundelpolski.pl/index.php...30&Itemi d=41

Poznałam Mercedes i tuliłam Sunię w dniu, kiedy za ścianą operację miała Fuksia, - obiecałam, że Jej pomogę, prosiłam by była dzielna....nie zdążyłam, zabrała Ją Pani, która "była Jej opiekunem" zawiozła do innej lecznicy na konsultacje, a tam Mercedes została uśpiona...
Chciałabym pochowac Ją na swojej działce,ale nieszczęslwie zbiegła sie ta śmierc z momentem, gdy sprzedaliśmy auto, a nikt ze Znajomych, których mogłabym poprosic o pomoc nie może w tym czasie pojechac...
Mercedes może byc w wiadomym miejscu, w lecznicy do weekendu.
Trudno pogodzic mi się z tym, że zostanie pochowana w bezimiennym grobie..

Posted

i znowu ja..i do tego z offikiem :razz:

bardzo prosze o logowanie się na molosach i głosowanie na schronisko w Ostródzie dostaniemy wtedy 300 kg karmy:oops: (jak wygramy) wygrywają 3 schroniska więc zagłosujmy jeszcze na Uciechów

link do całej "zabawy" (całe wyjaśnienie) w moim podpisie pt"zagłosuj na molosach na Ostródę i Uciechów"...

dziękuję...
każdy głos to 1 kg karmy

Posted

przyjaciel_koni napisał(a):

Może by tak pomyśleć o organizacji szpitala, gdzie po akcjach ratunkowych i podstawowych zabiegach będzie możliwe dalsze leczenie ???
Nie ma jeszcze konkretnych pomysłów, ale jest nas na Dogo sporo - może jakieś możliwości znajdziemy - musimy wszyscy się zastanowić.

CiemnoToWidzę.
- taki szpitalik powinien byc w zabudowie jednorodzinnej, najlepiej w starym gospodarstwie
- z daleka od ludzi - zeby psy nie przeszkadzaly
- iles osob musialoby tam siedziec non-stop
- i dodatkowo musialobybyc polacznie z klinika, tak aby w sytuacjach awaryjnych mogl zainterweniowac lekarz... :cool1:

pzdr
GreenEvil

Posted

przyjaciel_koni napisał(a):
...Sądzę, że najważniejsze w tej chwili zadanie, wymagające całej naszej energii, to szukanie możliwości przeniesienia gdzieś psiaków z Kliniki !!!
Bez tego dalsza praca lekarzy i pomoc Pana Janusza dla zwierząt nie będzie możliwa !!!


Może by tak pomyśleć o organizacji szpitala, gdzie po akcjach ratunkowych i podstawowych zabiegach będzie możliwe dalsze leczenie ???
Nie ma jeszcze konkretnych pomysłów, ale jest nas na Dogo sporo - może jakieś możliwości znajdziemy - musimy wszyscy się zastanowić.



Przyjaciel_koni, poruszyłaś problem, który w obecnej sytuacji jest problemem pierwszoplanowym. Jeśli nie pomożemy odciążyć lecznicy, juz niedługo może sie okazać, że mimo szczerych chęci, Psi Los nie będzie w stanie pomagać bezdomnym (czyt. naszym) zwierzakom. Są pewne granice, których nie można przekraczać nawet w imię niesienia pomocy. Spróbujmy rozłożyć tę odpowiedzialność proporcjonalnie do możliwości.
Jeśli znajdziemy domek, czy choćby tymczas, stworzymy realną szansę dla kolejnego psiaka w potrzebie. Wspomniany projekt tymczasu (szpitalika) dla psów, które po wyleczeniu czekałyby na adopcję, jest bardzo interesujący i powinniśmy się nad tym wspólnie zastanowić. Może warto byłoby "zarazić" tym pomysłem wolontariuszy z całej Polski... przecież były juz przypadki, kiedy korzystali z usług Psiego Losu.
Nie możemy wymagać, żeby Pan Orzechowski brał na siebie ciężar odpowiedzialności za wszystkie bezdomne psiaki z okolicy, nie mówiąc juz o tych, które trafiają do Niego z najdalszych krańców Polski :shake:.

Posted

wlasnie przeczytalam wiadomość pana Janusza Orzechowskiego ze strony PL...
mam wielką nadzieję, że uda sie jakoś nadal pomagać zwierzętom...chociaż faktem jest, że rónica ktorą pan janusz musial pokryć ze swoich pieniedzy jest imponujaca...i zrozumiale jest że musi się zastanowić czy poprostu go stać na dalsza pomoc zwierzakom...:-(

Posted

Coś mi jeszcze nie wszystko dobrze działa, ale przynajmniej dałam radę się zalogować.

Na wstępie - ponieważ nawet ja mam problemy z wejściem na strony Psiego Losu, jak już tam wlazłam skopiowałam komunikat, który poruszył mnie ogromnie. Poniżej zamieszczam wybrane fragmenty tekstu komunikatu - to na wypadek, gdyby ktokolwiek nie miał do tej pory możliwości przeczytania.
W związku z tym, że w lecznicy Psi Los aktualnie przebywa SIEDEM bezdomnych zwierząt, co praktycznie „paraliżuje” normalną pracę Psiego Losu (nie liczymy Lampo, który przyjechał tylko na operację zaćmy drugiego oka, operacja właśnie się zakończyła, po operacji Lampo zostanie odwieziony do Katowic) uprzejmie informuję, że wstrzymujemy jakiekolwiek akcje ratunkowe na rzecz bezdomnych zwierząt. W przypadku zdarzeń z udziałem bezdomnych zwierząt prosimy o niezwłoczne powiadamianie dyżurnego Straży Miejskiej m.st. Warszawy (tel. alarmowy 986) w celu natychmiastowego podjęcia akcji ratunkowej przez służby miejskie.
Jednocześnie zawiadamiam, że w ciągu kilku najbliższych dni podejmę decyzję, co do przyszłości Pogotowia Ratunkowego dla Zwierząt Psi Los.
Jedynym argumentem za dalszym funkcjonowaniem tego pogotowia jest fakt, że jest to jedyna jednostka ratunkowa dla zwierząt w Polsce, będąca często jedyną szansą i nadzieją, szczególnie dla tych zwierząt, które nie mają Opiekuna.
Argumentów za likwidacją pogotowia dla zwierząt jest kilka. Przedstawię tylko dwa. Przede wszystkim olbrzymie koszty funkcjonowania w „stanie najwyższej gotowości”.



Drugim argumentem za likwidacją Pogotowia dla Zwierząt jest brak współpracy i pomocy od strony społeczeństwa, pomimo wielokrotnych próśb i apeli. Poza nieliczną grupą Wolontariuszy, którzy pomagają mi choćby w szukaniu domów adopcyjnych, poza kilkoma przyjaciółmi, nikt tak naprawdę mi nie pomaga, a ciągłą „walką z wiatrakami” jestem już po prostu zmęczony. O swojej decyzji dot. przyszłości Pogotowia Ratunkowego dla Zwierząt poinformuję za kilka dni odrębnym komunikatem.
Pozostaję z poważaniem,
Janusz Orzechowski
Przyjaciel Zwierząt

Takiego obrotu sprawy spodziewałam się już od niedzieli.
Psi Los to jednostka Ratownicza, a nie przechowalnia psiaków z całego kraju.
Niestety, wg mojej opinii (i chyba nie tylko) zaraz po znalezieniu się zwierzaka w Psim Losie zainteresowanie z naszej strony pomocą, maleje tak bardzo, że Pan Janusz Orzechowski pozostaje sam z problemami !
W poprzednim poście napisałam, że to miejsce o bardzo "nietypowym" podejściu do zwierząt - ale to wyłącznie Pan Janusz ma takie podejście !!!
Weterynarze nie pracują tam za darmo ! By zarabiali i pracowali, muszą mieć warunki ku temu !!!

Nie będę wymieniała, jak wielu psiakom z Dogo Psi Los pomógł do tej pory. Rozumiem, że również tzw. psiaki z ulicy powinny nas (z racji przesłania "psy w potrzebie") bardzo obchodzić. Czy naprawdę w tym przypadku robimy wszystko co jest możliwe ?????
Odpowiem tak jak ja to widzę - niestety nie robimy !!!
Dużo psiaków z Dogo trafia do domów tymczasowych, hotelików - dlaczego nie można zebrać funduszy na hotelik np. dla Vanilki - to przecież sunia (oprócz choroby, której i tak nie będzie mógł nikt leczyć) bez jakichkolwiek problemów socjalizacyjnych. I ta kwestia formy pobytu psiaków w Psim Losie - już po leczeniu, a wciąż tam są.

Chwilowo kończę, by nie obrazić nikogo.
Bo przecież nie tylko "szpitalik" zdecydowanie w tej chwili nierealny wchodzi w grę - liczą się wszelkie starania i pomysły, a nie "odkrycia", o których wszyscy wiedzą, że czegoś nie ma (bo faktycznie na dzień dzisiejszy nie ma !!!).

Krótko - wg mnie tylko szybkie odblokowanie Psiego Losu może uratować ideę Ratownictwa !!!
Jeśli nie da rady inaczej - jedyny możliwy sposób to zbiórka funduszy na hoteliki dla psiaków z Psiego Losu ( na dodatek bardzo pilna !!!!!).

Posted

zgdzam sie z przyjaciel koni, ja moge powystawiac co sie da ale nie wiem czy damy rade utrzymac cala siodemke za to, a na tymczas zadnego wziac nie moge...:placz:
moze ktos ma dojscia w hotelikach?zeby bylo taniej?

Posted

Ja sobie tak mysle.. utrzymanie psa w hoteliku to (minimum) 20 zl.. 7 psow to 140 zl, 30 dni to 4200 (aua)... nicholery nie damy rady :(

ile kosztuje wynajecie domku na jakim zad***u???

pzdr
GreenEvil

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...