akucha Posted January 29, 2007 Posted January 29, 2007 O rany...:shake: Nawet jej tego los nie oszczędził :-( Tak mi przykro Isabel, przecież teraz to już miało być tylko jedno, wielkie szczęście... Ale ona z tego wyjdzie, wierzę w to mocno!!!! Chciałabym pomóc w operacji Tinki, proszę, prześlij mi na PM numer konta. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie! Quote
t_kasiek Posted January 30, 2007 Posted January 30, 2007 Wierze, ze Tinka szybko wroci do zdrowia....przeciez ma dla kogo zyc :) Quote
Isabel Posted January 30, 2007 Posted January 30, 2007 Moja Mama (jest u mnie czasowo) strasznie przejęła się operacją Tiny. Od pierwszego dnia bardzo polubiła sunieczkę, i z wzajemnością. Ja mimo wszystko ufam, że Tinka z tego wyjdzie. Będzie w bardzo dobrych rękach - co do fachowości przeprowadzenia zabiegu mam 100% pewność. Oczywiście nigdy nie wiadomo co tam w środku siedzi, ale miejmy nadzieję, że przerzutów jeszcze nie ma. Teraz to sterylizacja jest wręcz konieczna, przy takich guzach usuwa się już wszystko, bo to miejsca bardzo narażone na zmiany. Ogólnie, to Tina na chorą nie wygląda, zachowuje się normalnie, apetyt wrócił, żadnych niepokojących objawów nie ma. Co do zachowania, to prawdę mówiąc nie jest ono jeszcze zupełnie normalne - dalej jest bojaźliwa, nie pozwala się pogłaskać obcym ludziom, boi się gwałtowniejszych ruchów Vegi. Wczoraj wieczorem na przykład Vega zachęcała ją do zabawy, merdając ogonem i skacząc wokół niej (a podskakuje przy tym jak cielak, każda noga w innym kierunku), a Tina bała się, uciekała z piskiem. Vega, widząc, że nie będzie miała towarzyszki do zabawy, zaczęła lizać koty, więc żeby dała im spokój wyjęłam piłeczkę, a właściwie całe pudło zabawek. Tinka zabawkami nie zainteresowała się, ale obserwowała Vegę, jak ta walczy z piłką po pokoju. Ale dzisiaj Tineczka zainteresowała się, wprawdzie tylko przez chwilę, ale jednak, kocią myszką. Myślę, że musi jeszcze trochę czasu upłynąć zanim stanie się naprawdę radosną sunią. Może przed schroniskiem jej życie też było raczej smutne i ta radość gdzieś w niej zgasła, a może to dopiero ostatnie miesiące tak ją zmieniły. Nie wiadomo, w każdym razie to dopiero 2,5 tygodnia, więc nie ma co się dziwić, że jeszcze nie całkiem doszła do siebie. Ale wszystko przed nami! Quote
t_kasiek Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 mysle, ze i czasy przed schorniskiem i okres spedzony w nim dal Tince popalic...musi sie przyzwyczaic, ze teraz jest kochana i bezpieczna...a to niestety musi potrwac...ale mam nadzieje, ze zapomni o wszystkich zlych chwilach, ktore przezyla i teraz bedzie sie juz tylko usmiechac pozdr. od Tabi z Krakowa (moja pieska ma nadzieje, ze kiedys pozna Tine:) ) Quote
Isabel Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 t Kasiek, dziękujemy za pozdrowienia. Czy Tabi to bernardynka, tak jak Berry? Quote
t_kasiek Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 niee :) Tabi to nieduzy kundelek...w odcieniu biszkoptowym :) (taki ma wpisany do ksiazeczki) - oprocz niej w domu zyje jeszcze Klara - 7 letnia kotka :) takze Tabi i Tinka maja cos wspolnego - mieszkaja razem z kotkami ;) Quote
akucha Posted January 31, 2007 Posted January 31, 2007 Isabel, Tinka i zdrowa będzie i zabawki pokocha, zobaszysz!!! I masz rację, że wszystko jeszcze przed Wami :lol: Moja Pynia po dwóch miesiącach nauczyła się, co to zabawki, teraz to kolekcjonerka wszystkiego, co mozna pomemlać. Chciałabym zobaczyć Vegę w radosnych podrygach :evil_lol: Pozdrowionka Krakowiankom ślemy!!! Quote
brazowa1 Posted February 1, 2007 Author Posted February 1, 2007 dzisiaj wystawiam rzeczy na bazarek,wkleje Cioteczkom wszelkie aukcje. Quote
Isabel Posted February 1, 2007 Posted February 1, 2007 Wszystkim kochanym Cioteczkom serdecznie dziękujemy za wszelką pomoc. Quote
kaerjot Posted February 1, 2007 Posted February 1, 2007 Isabel, trzy lata temu moja kotka miała dwa guzy, rownocześnie z ich wycięciem miała sterylkę. Troszkę się wtedy pomęczyłyśmy, ale od trzech lat mamy spokój - żadnych przerzutów. Kicia wredna jak zawsze. Wszystko będzie dobrze - zobaczysz. Quote
brazowa1 Posted February 2, 2007 Author Posted February 2, 2007 jest dobrze,dziurkacz wycinajacy terriery szkockie w ciagu kilku godzin osiagnał 40 zl!!!!!! Na operacje dla Tiny Quote
akucha Posted February 3, 2007 Posted February 3, 2007 To się nazywa miłośc do rasy :evil_lol: Nawet teriera z dziurkacza pokochały... Brawo Brązowa!!!! Quote
Isabel Posted February 4, 2007 Posted February 4, 2007 Dziasiaj byłam z obiema suniami na pierwszym dla Tiny naprawdę długim spacerze. Cieczka właściwie już się jej skończyła, więc mogłam wybrać się bardziej w świat, ale nadal na smyczy - jeszcze boję się jej puścić. Co poza tym? Są takie momenty w ciągu dnia, głównie wieczorem, kiedy Tina najwyraźniej boi się Vegi, a napradę nie ma powodu. Szczeka wtedy, a nawet warczy i pokazuje Vedze ząbki, a zdarza się to wówczas, gdy Vegula za blisko niej usiądzie (1,5 m), chce ją polizać, albo przebiegnie koło niej. Na szczęście Vegunia nie przejmuje się zbytnio takim zachowaniem koleżanki, niemniej kiedy wychodzę, to zamykam Tinę w pokoju razem z kotami (na klucz, bo Vega potrafi sobie każde drzwi otworzyć). A dlatego z kotami, bo w pokoju jest kuweta i kocie miseczki, więc gdybym zamknęła samą Tinę, to koty byłyby odgrodzone od rzeczy im niezbędnych. Nie zostawiałam Tinki dotąd samej w domu na długo, ale widać, że specjalnie jej to nie przeszkadza, nie słyszałam, żeby szczekała, czy w inny sposób wyrażała swoje niezadowolenie z bycia samej z kotami. Tinka bardzo szybko nauczyła się, że po spacerze wyciera się łapki i w ogóle już nie protestuje, dalej natomiast nie znosi czesania, a przecież muszę ją przynajmniej od czasu do czasu uczesać, bo porobią jej się kołtuny.Apetyt dopisuje, chyba przytyła, bo jak ją głaszczę, to nie wyczuwam już takich sterczących kosteczek. Dolegliwości jelitowe wróciły wczoraj na pół dnia, potem na szczęście przeszły. Nie było to na pewno od jedzenia, bo cały czas je to samo i naprawdę dobre, świeże rzeczy, nie daję nigdy moim psom żadnych świństw, resztek, kości czy tym podobnych rzeczy. Tym bardziej więc jestem zaniepokojona tymi powracającymi (teraz już na krótko, ale jednak) dolegliwościami - bardziej jelitowymi niż żołądkowymi (śluz z domieszką krwi). Jeżeli będzie się to dalej powtarzać, to zgłoszę wetowi. Pocieszające jest jednak to, że apetyt jej dopisuje, że przytyła, że sierść ma ładniejszą, bardziej puszystą i lśniącą. Pozdrawiamy i ściskamy wszystkie kochane Cioteczki! Quote
akucha Posted February 4, 2007 Posted February 4, 2007 Tinka taka strachliwa... ale ona zaufa, potrzebuje widac więcej czasu. Vega to dorodna panna jest i może robic wrażenie :lol: Isabel, a może te dolegliwości jelitowe to robaki??? Quote
t_kasiek Posted February 4, 2007 Posted February 4, 2007 Isabel - to czekamy na najnowsza porcje fotek !! mam nadzieje, ze kiedy nastepnym razem bedziesz miala "pod reka" aparat to pstrykniesz pare :) tej slicznej suni !! Quote
Isabel Posted February 4, 2007 Posted February 4, 2007 W zasadzie można by Tinusię jeszcze raz odrobaczyć, nie powinno jej to zaszkodzić. Nowe fotki będą, jak przyjdzie mój syn z aparatem, niestety z braku czasu rzadko bywa, a i mieszka daleko ode mnie. Quote
zdrojka Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 No i gdzie te fotki? Jak tam nowa krakowianka? Quote
kaerjot Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 zdrojka napisał(a):No i gdzie te fotki? Jak tam nowa krakowianka? Ja chcę foty !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Isabel Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Melduję, że Tina odrobaczona i zarejestrowana na operację na najbliższy wtorek. Poza tym u nas wszystko OK. Quote
brazowa1 Posted February 9, 2007 Author Posted February 9, 2007 z aukcji na operacje juz bedze 100 zl!:multi: w tym tygodniu powinny pieniadze dotrzec,no i zakladamy nowe. Isabel i Tinie zyczymy zdrowia Quote
Isabel Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Bardzo dziękujemy za pomoc! Fotki zależne są od mojego syna, na razie go nie było. Umówiłam się z nim, że pomoże mi przetransportować Tinę po operacji do domu. Jak będzie mógł jeszcze chwilę zostać to zrobi zdjęcia i powkleja, ale w tym dniu to nie będą wesołe zdjęcia. Quote
zdrojka Posted February 9, 2007 Posted February 9, 2007 Trzymamy kciuki za pomyślny przebieg operacji :roll: Quote
Celina12 Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Powodzenia Tineczko....trzymam kciuki... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.