Spotkałam wczoraj męskie wydanie w kolorze czarnym Zuleczki. Obserwowałam go idąc na przystanek,
przeraziłam się że pies tuż przy torach bez smyczy, mimo że przy nodze. Okazało się, że smyczy nie zauważyłam :)
Pieseł ewidentnie strachulec, pani rzekła "jest bardzo spokojny, dobry i kochany".
Widziałam w Pani ogrom miłości, wyrozumiałości/pozwolenia na bycie takim, jaki jest.
Uskokami reagował na wszystko, nawet na to gdy "zaatakował" go papierek na podłodze w tramwaju,
ale nie było w nim histerii, bo na drugim końcu smyczy był uspokajacz- jego Pańcia :)
Zula też doczeka kochającego i wyrozumiałego drugiego końca smyczy ;)