Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Dziękuję. Azorek ma wyróżnienie od elficzkowa, więc może wyroznisz innego psiaczka? Jeszcze postaram się dzisiaj ogłosić jedną sunię z przytuliska.
  2. Dziękuję Poker za numer telefonu :) Pojawiła się nadzieja dla staruszka, Sznaucery w Potrzebie poprosiły o filmik z psiakiem... Tymczasem proszę o wyróżnienie ogłoszenie Lolki. Z dwa dni temu była jeszcze w przytulisku, a teraz Pani Marzenka zawiozła ją do hoteliku. Pierwsze dwa tygodnie są darmowe. Sunia cudna, ja się w niej zakochałam... Więc po prostu MUSIAŁAM ją ogłosić. Pilnie potrzebny domek, bo na jej miejsce są jeszcze trzy psiaki z przytuliska miejskiego + psy z gminnych kojców, które w tym tygodniu mają wyjechać do Zamościa... Pani Marzenka mówiła mi, że jak wychodziła z przytuliska z Lolcią to płakała jak bóbr musząc zostawić pozostałe... Zwłaszcza wyjącego z żalu Azorka. https://www.olx.pl/oferta/sliczna-lola-mix-jamnik-spaniel-rodzinna-lagodna-sunia-CID103-IDC4y77.html Dziewczyny zaraz mają wrzucić Lolę na stronę na FB, z moim opisem... Więc oby ktoś wypatrzył kochaną suńkę.
  3. O jacie, jaka niespodzianka :) Witam bardzo ciepłą Rodzinę Muffinki! Jak się cieszę, że keksowa panna ma takie słodkie życie. Widać, że Państwo włożyli pracy i w serca w życie z Muffinką, więc mam nadzieję, że będzie to coraz mocniej owocować szczęściem ze wspólnej koegzystencji :) A zdjęć zawsze jesteśmy spragnieni, oglądanie zdjęć szczęśliwych psów dodaje skrzydeł i sił na dalszą pomoc.
  4. togaa, bardzo mi przykro, na odejście przyjaciela nie jest się nigdy gotowym :( Trzymaj się cieplutko.
  5. Dzień dobry wszystkim, bardzo się cieszę z szansy dla koteczki. Mam nadzieję, że dzisiejsza wizyta pa wypadnie bardzo dobrze i mrusia pójdzie na swoje - trzymam kciuki. Jak tak piszecie o orzechu to przypomniało mi się, że my przez lata mieliśmy piękny okaz. Brat bardzo chętnie na nim siedział, a ja uwielbiałam zbierać orzechy. Liści było faktycznie cała masa i codzienne grabienie nie pomagało. Wtedy Morusek był malutki i uwielbiał wskakiwać w zagrabioną kupkę liści, im bardziej ją rozniósł, tym większy miał ubaw :) Drzewo zostało ścięte z parę lat temu, zaczęło chorować, już nie dawało owoców i trzeba było ściąć. A mnie jakoś żal... nawet tego grabienia liści. W ogrodzie zapach gnijących liści unosił się przez całą jesień i z tym mi się kojarzy ta pora roku ;). Nie mogę coś pokonać przeziębienia. Jest coraz gorzej, gorączkuję i jak zwykle u mnie bywa przy chorobie, zaatakowało mi górne drogi oddechowe. Chyba znowu muszę odwiedzić lekarza, ach ta moja odporność.
  6. Pamiętam Rexa... pokazywałam go (korzystając z Twojego ogłoszenia) ludziom z dwa lata temu i bezskutecznie, nikt się nie zainteresował. Bardzo mi go żal, ale nie mam jak pomóc :(
  7. Dziękuję, że mimo pośpiechu znalazłaś czas na ogłoszenie Orionka. Cieszę się, że opis się podoba. Doszłam do wniosku, że wystarczy że Orion jest śliczny, nie trzeba dodatkowo przemycać informacji o nim. Pani, która wczoraj zadzwoniła też zwróciła uwagę na opis, że oddaje charakter psa. Mam nadzieję, że tak jest, bo mam problem z pisaniem opisów dla "swoich" psów.
  8. Bardzo dziękuję. To solidny zastrzyk gotówki dla Oriona :) Za chwilę naniosę do pierwszego postu. Ojej, anico bardzo przepraszam :( Być może wyłapali, bo treść miałaś niemal identyczną... albo zdjęcia. Jak edytuję ogłoszenia jednego psa to staram się robić to w odstępach czasowych, aby nie wyłapali. Na razie mi się udaje, ale też za każdym razem się stresuję :) I dziękuję Ci za ogłoszenia na inne portale. :) Wierzę, że w końcu ktoś zadzwoni. Sowa, pamiętam Twoją propozycję pomocy szkoleniowej po adopcji i o niej wspominam przy rozmowach z chętnymi. Jednak jakoś nie mam szczęśliwej ręki do ogłoszeń na Kraków, bo żaden mój podopieczny nie znalazł tam domu, a szkoda. Niemniej jednak kiedyś Cię "wykorzystam" jak zajdzie taka potrzeba. Dziękuję. Tak, Orion nie nadaje się dla nowicjusza.
  9. Szansę warto dać, chociaż osobiście podziwiam Pana, że przy alergii decyduje się na owczarka. Skoro Pani miała psiaki to pewnie zdaje sobie sprawę, że Laki może naprawdę całkiem konkretnie linieć. Fruwający kłak może stanowić problem, a odczulanie nie zawsze jest skuteczne. Niemniej jednak pewnie są świadomi trudności i jeżeli mimo to chcą dać szansę Lakusiowi to mocno zaciskam kciuki. Dobrze byłoby, gdyby się udało i mocno tego życzę :) Lakusiowi należy się domek i własna Rodzina.
  10. Ja nie pytałam, bo i juz nie reprezentuje strony, a psiak ma być wolontariacki. Jednak numer podesłałam i niestety Kasia nie ma miejsca :( To faktycznie świetny pomysł, dziękuję. Czy macie do Niej numer telefonu? Jak nie to napiszę PW, ale nie wiem jak często malawaszka zagląda na dogomanię. Boję się, że staruszek może się nie doczekać. :(
  11. Marlonek ma życie jak w Madrycie. Niesamowita historia z nim, nie pomyślałabym że to tak się fajnie potoczy... :)
  12. Może tak, może nie... Jestem osobą z wysokim poziomem pesymizmu i nie umiem tak na to patrzeć. Z drugiej strony wiem, że są psy-jedynaki i radzą sobie nieźle. Ważne, aby znalazł się właściwy człowiek. Dziękuję, Sowa że zaglądasz. Też nie znam takich DT, a na pewno nie może trafić do pierwszej lepszej osoby. Oby coś się udało zmienić w zachowaniu Oriona w obecnym miejscu, może w tym trochę pomoże niższy poziom testosteronu po kastracji, na razie Orion to pan i władca ;) Jeżeli chodzi o lekcję z trenerem to uważam to za świetny pomysł, ale bardziej myślałam o tym pod kątem osób zdecydowanych na adopcję. Miałam właśnie pierwszy telefon o Amika, pani zakochana na zabój, ale zapytała od razu czy Amik ucieka, bo Państwo mieszkają blisko lasu i sąsiedzi mają psy, a ona wyczytała w opisie, że Amik jest psem żywiołowym. Odpowiedziałam uczciwie, że wiele zależy od ogrodzenia, bo Amik ma tendencje do ucieczek. Pani podziękowała. Pierwsze koty za płoty.
  13. Myślimy tak samo :( Próbowałam wypytać parę osób czy nie wzięłyby Oriona na DT, ale mówiłam uczciwie jaki jest - jak możesz się domyślić, nikt nie odważył się z pomocą. Może znasz kogoś, kto mógłby... albo podpowie coś. Bardzo boję się jego adopcji, bo jestem niemal pewna, że szybciej wróci z adopcji niż tam trafi. Albo o czym pisałam już wyżej, ktoś po adopcji nie poradzi sobie, a czując się oszukanym wsadzi psa do kojca i tyle będzie. Inna sprawa, że ja nie umiem "sprzedać" psów, o problemach Mimi mówię otwarcie, nie obiecuję gruszek na wierzbie ani nie mówię, że się zmieni - podobnie będzie z Orionem jak już ktoś zadzwoni. Nie lubię owijania w bawełnę przez telefon. Widzę ogromną potrzebę, aby Orion zmienił hotel na mniejszy, kameralny albo na Dom Tymczasowy. Bez tego nie ma, w mojej opinii, żadnych szans na dom. Nie wiem tylko gdzie. Dodatkowo ograniczają też mnie (co by nie było) finanse.
  14. Właśnie tak. Nie widzę Oriona w bloku albo na osiedlu domków jednorodzinnych. Myślę, że Orion mógłby zamieszkać nawet w mieście, ale nieco oddalonym sąsiedztwie, nie domu płot w płot. Ogrodzenie musi być solidne, a oprócz tego dobrze, aby nieco zasłaniało otoczenie. To powinno pomóc. Orion teraz jest grzeczny. Początkowo był bardzo pobudzony i ciągle szczekał... Wszystko go nakręcało i słyszałam go przez telefon... Teraz Rafał nazywa Oriona psem bezproblemowym. Jedyne co to szczeka i stróżuje, a kiedy spotka psa za ogrodzeniem rzuca się bez namyslu. Niestety, jak wiele psów poznałam tak Orion NAPRAWDĘ ma najbardziej groźnobrzmiący i donośny szczek, jaki było mi dane słyszeć. A przy jego łatwym pobudzaniu się szczekanie może być męczące. Na łańcuchu szczekał i na ptaki na dachu, i na kota na drzewie, i na ludzi którzy rozmawiali obok, i na liście fruwające na wietrze. Szukał sobie bodźców, wszystko było godne oszczekania. Poczatkowo w hotelu też ciągle szczekał, bez przerwy i "jechał" na niezdrowych emocjach. Teraz jest już nieco spokojniejszy, ale nadal nie umie się wyciszać i wiem że mieszka w izolacji od psów, a hotel jest na uboczu. To małe miasteczko, przy hotelu jest las i są pola. Dlatego i na spacerach Orion jest psem idealnym i wydaje się być szczęśliwy, bo ma swój teren do pilnowania, wolontariusze zabierają go na spacer... Ma więcej niż miał. Jednak to nie dom, a i nie wiem czy miejsce przygotowujące go do zmiany statusu. Nie mija psów na spacerze, nie zmaga się z sytuacjami trudnymi. Oczywiście, Orion ma zalety. Np. z łatwością nawiązuje kontakt z człowiekiem. Bardzo chętnie współpracuje i łatwo go zmotywować, bo i za jedzenie zrobi wszystko. Jest ciekawy świata i nie boi się niczego. W lecznicy u weta czy w samochodzie jest grzeczny, jest inteligentnym, myślącym psem, a to spory atut jak się wie jak to wykorzystać. Można go czesać i czochrać, Leszek go czesał i dawał mu zastrzyki na pierwszym i drugim spotkaniu (na lancuchu, po długim czasie jak orion dostawał jeść na odległość, bo ludzie się go bali i noga popychali miskę z jedzeniem w stronę psa) i Orion wszystko cierpliwie znosił. Nie wpada w panikę, lubi mieć jasne zasady i bardzo pilnuje trybu dnia (przypomina o porze karmienia, przypomina o spacerze). Tuli się, wchodzi na kolana. Uwielbia mężczyzn. Każdą aktywność przyjmuje z euforią, jest szalony narwany, ale całkiem sympatyczne z niego psisko. Da się go lubic :) U Rafała nikogo nie pogryzł, nawet nie podgryzał w kostkę biegających dziewczyn (dlatego obstawiam, że to rzucanie się na ludzi to bujda). Na spacerze idzie chętnie, nieco ciągnie zaaferowany zapachami (świetnie tropi), ale do opanowania. Nie rzuca się na jadące samochody, a na spacery jest chętny zawsze. Nawet w upały nie miał dość, taki pies nie do zabicia :) I u Rafała nie kopie dołów, a podobno był to ogromny problem w poprzednim domu. Porządkując wady to pozostaje napisać co już wiecie: łatwo się nakręca i potrzebuje jasnych zasad. Wszystko, co biega i rusza się według niego należy pogonić i złapać. Jest bardzo szczekliwy i awanturniczy wobec psów. No i jest uparty, próbuje przystac na swoim... do tego inteligentny - sterrotyzuje rodzinę jak mu się na to pozwoli. Na plus jeszcze ma wiek (3lata), nieduży wzrost i bujną sierść dwuwarstwowąz a przy tym niezbyt wymagająca. Wystarczy go wyczesać raz-dwa razy w tygodniu. Brud sam odpada i po wyczesaniu Orion nadal jest biały, mimo że zażył kąpieli w kałuży :)
  15. Nie wiem czy tylko urwisek :) Ori stale uciekał właścicielce, był znany UM i policji, bo ciągle ktoś wzywał służby. Właścicielka (a potem sąsiedzi w imieniu pani) płaciła mandaty. Widziałam tamtejsze ogrodzenie: było takie typowe dla polskich gospodarstw, tylko tył posesji nieco gorszy (mały plotek + siatka, tak poza tym wokół pręty), ale pies niekombinujący by nie uciekał. Zresztą, przynajmniej jest taka wersja sąsiadów, Ori trafił na łańcuch jako podlotek po pierwszych dwóch mandatach. Ale nawet będąc już na łańcuchu zrywał się i za każdym razem dostawał większy (grubszy) łańcuch. Podczas wycieczek krajoznawczych polował na kury, wdawał się w bójki z psami i to wiele większymi od siebie, straszył zębami kobiety i dzieci, podgryzał w kostki, kradł komuś jedzenie z zakupów, gonił rowerzystów i samochody. I pilnował posesji: nie dawał nikomu przejść (być może tylko szczekał, bo jego szczek robi wrażenie, zwłaszcza jak wtedy pokazuje swoje zęby), a to mały chodnik i wąska uliczka, ludzie więc musieli się cofać i iść naokoło. Kiedy został zdjęty z łańcucha, pierwsze co zrobił to poszedł na smyczy sprawdzić dziury w posesji :) U Rafała też od razu skontrolował ogrodzenie, a widząc że nie może uciec, teraz nie kombinuje. Nawet nie kopie dołów, a wokół budy miał ładne. Być może wszystko to wynik nudy, zaniedbania socjalizacji i wychowania - jako szczenię był rozpuszczany do granic możliwości, sąsiedzi opowiadali że jako szczeniak grał w piłkę z dziećmi i był lubiany. A jak podrósł i zaczął łobuzować został przykuty na łańcuch, był bity i ludzie już go nie odwiedzali. Zaczął robić za postrach w okolicy, naznaczono go łatką nieprzewidywalnego agresora. A on chciał biegać, wariować, jest bardzo żądny nowych wrażeń. Jednak łatkę miał, bo jak rozmawiałam z sąsiadami, wszyscy z ulgą mówili, żeby psa zabrać. Teraz osoba, która mi w ogóle pokazała Oriona, opowiadała że sąsiedzi pytają co u psa i poszła fama w okolicy, że jakaś kobieta cudotwórczyni podeszła do Oriona bez problemu, dotykała go i mogła przytrzymać do wycięcia kołtunów, i ORION JEJ NIE POGRYZŁ (to byłam ja :-) ). A druga obca wzięła go na smycz i wsadziła do samochodu (to Ania). Robiłyśmy to przy swiadkach i zrobiła się sensacja. Nie wykluczam też, że część historii jest podkoloryzowana, bo to małe miasto, a ludzie jak pies szczeka to już mówią, że agresywny. Ale mandatów było kilka, bo i w UM o tym się dowiedziałam - i Orion nie jest dla szarego Kowalskiego. I widzialam, jak reagował na sąsiadki. Z drugiej strony, Orion przebywa głównie w towarzystwie kobiet i żadnej nie zjadł. Ma za to problem z nowymi osobami, wynikajacy z silnego instynktu terytorialnego, po prostu na osoby poza swoim terenem stróżuje i próbuje odstraszyć gardłowym szczekaniem. Z psami to ciężki temat. Rafał początkowo dał Orionka do suni, bardzo uległej i świetnie czytającej inne psy. Początkowo nie było jawnej agresji. Niestety, Ori po okresie klimatyzacji (wystarczyło mu parę dni) nabrał na tyle pewności siebie, że zaczął najpierw stale kontrolować sunię. W tym czasie Oriś zaczął alergicznie reagować na każdego psa, było już tylko gorzej. Wpadał w amok jak widział innego samca, przez jakiś czas w kojcu obok były dwa pewne siebie akity, a Orion szczekał non stop i całą dobę próbował się do nich dostać. Zdemolował przez to kojec, nowy kolor podlogi zszedł momentalnie. Ori zachrypł. Narobił sobie samych wrogów, i aby się wyciszyć, zostać przeniesiony do sektora, gdzie nie ma psów, jest tam sam i teraz to niemal bezproblemowy pies. Problem jest jak widzi psa na horyzoncie: wtedy znika świat, nie widzi nawet jedzenia i fiksuje się na te psy. Nie reaguje na nic, za wszelką cenę chce dostać się do psów. Nie wiem niestety, czy może jako szczeniak przeżył jakaś traumę, nie wiem też czy da się to przepracować. Na razie wygląda to kiepsko, ale niestety nie jestem blisko, nie mogę pojechać i sama ocenić jak to wygląda. :( Niestety, na razie biorę pod uwagę wszystko, co wiem o psie i to starałam się uwzględnić w opisie. W mojej opinii zachowania problemowe to wynik głównie frustracji i nudy, ale nie mogę wykluczać że czegoś więcej. Na pewno nie zaryzykuję i nie oddam go do domu z psami czy dziećmi. Orion nie sprawdzi się jako pies pluszowy. Musi mieć kogoś, kto wyznaczy mu zasady.
  16. anecik też nie ma miejsca :(
  17. Nie umiem odczarować losu Grzesia :( Moja ręka do ogłoszeń jakoś tutaj nie jest szczęśliwa.
  18. Zawsze jak tutaj zaglądam mam nadzieję, że przeczytam dobre wieści a propos Malwinki... długo czeka, a myślałam, że pierwsza znajdzie dom.
  19. O rany :( Wiadomo dlaczego tak źle znosi narkozę? Dobrze, że już dobrze, ale było niebezpiecznie... biedna czarnulka. Oby jak najrzadziej musiała być poddawana narkozie.
  20. Rozmawiałam z Panią Marzenką i dowiedziałam się, że planuje pojechać do hotelu w niedzielę. Jeżeli Oriś będzie współpracować to na pewno będą jakieś zdjęcia. Pani robi bardzo ładne zdjęcia, mimo że zwykłym telefonem i jest osobą mało-techniczną. Mam nadzieję, że uda się coś zdziałać, bo masz rację... Orionek zdjęcia ma kiepskie. Nie wiem czy przypadkiem najładniejsze nie są te z łańcucha. Bardzo Ci dziękuję. Mam nadzieję, że dobro wróci do Ciebie z ogromną mocą :) Bałam się o finanse Oriona i nadal się boję, że zasiedzi się w hotelu, ale jestem już spokojniejsza.
×
×
  • Create New...