Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. kiyoshi, a ja tak sobie pomyślałam... Jeżeli w okolicy nie ma organizacji prozwierzęcej, która by pomogła, a las, w którym przebywa sunia jest państwowy to może warto odezwać się do nadleśnictwa? Ja wiem, że niektórzy z Was krzywo patrzą na leśniczych, ale mi nieraz nasi leśnicy pomogli. Po pierwsze - znają teren najlepiej, bo i często patrolują las swoim samochodem, a po drugie - im zależy na bezpieczeństwie zwierząt leśnych. Nieraz było tak, że dzwonili do mnie albo moich koleżanek, że podczas patrolowania okolicy znaleźli jakiegoś psa. Podawali konkretne dane: "tu i tu, mamy złapać i przetrzymać wam czy przyjedziecie same?". Można też poszukać i poprosić o pomoc okolicznych harcerzy albo strzelców - oni też długie godziny spędzają w lesie, ale tutaj pod warunkiem, że znajdziecie kogoś mądrego i godnego zaufania. Tylko zaznaczyłabym też, żeby nie łapali suni czy szczeniąt, ale nakreślili trasę/zaznaczyli punkty, gdzie ją widać - obecnie każdy ma nawigację w telefonie, wyznaczenie współrzędnych nie powinno stanowić problemu, a te współrzędne, czyli stworzenie mapki, gdzie najczęściej była widywana sunia mogłyby pomóc przy organizowaniu łapanki... Im więcej będzie wiadomo o trybie życia suni, tym większa szansa na powodzenie i widziałabym sens ściągania Jamora. Oczywiście tak sobie luźno myślę, bo sytuacja naprawdę patowa. Czy sunia tam, gdzie się oszczeniła już nie jest widywana?
  2. guccio... aż mnie zabolało serce, nawet nie wyobrażam sobie co Ty czujesz... Niech biega szczęśliwa w Krainie Wiecznych Łowów... i niech tam czeka na Ciebie, kiedyś się spotkacie. Przytulam Cię mocno :(
  3. Czyli cała nadzieja w tym, aby Maja szybko znalazła dom i Rex wskoczył na jej miejsce... Problem w tym, że chyba czasu nie ma :(
  4. COOLturalny chłopak, nie chce zawadzać nikomu :-)
  5. TROP zdaje się działa tylko w Warszawie :( A na fejsbuku nie uda się skrzyknąć psiarzy?
  6. Dziękuję. Na razie mam problem z czasem ;) ale w wolnej chwili ogłoszę.
  7. Dusiu, ziołowa panno i jak Twoje guzki? Lepiej?
  8. Promysiu, odrastaj proszę :( Tęsknię za jego pięknym futrem... Dobrze, że apetyt dopisuje i mam nadzieję, że ze zdrówkiem też dobrze - zaciskam kciuki za wyniki.
  9. Jakie super zdjęcia szczęśliwej psicy :) I chyba trochę nabrała formy? Wygląda BOSKO :)
  10. Dobrze, że telefony są :) W końcu zadzwoni TA Rodzina, Misiunia jest przecudna.
  11. Dziękuję, zaktualizowałam rozliczenie. Bardzo dziękuję. Też nie jestem zwolenniczką szczepienia jak nie ma takiej potrzeby. Oby zdrowie Roxulce dopisywało jak nadłużej!
  12. :) Kto by pomyślał, że Grześ jest fanem jesiennych liści.
  13. Pamiętam, że swego czasu na grupie kynologicznej była ciekawa dyskusja nt. ochrony podłogi przed szczeniakami - chodziło o materiał łatwy do czyszczenia, wytrzymały i antypoślizgowy. Stamtąd zanotowałam sobie w głowie, że najlepiej sprawdza się wykładzina pcv (chropowata) oraz mata z pianki (taka pianka jak puzzle dla dzieci). Ktoś też podrzucił taką wykładzinę, od dołu jest gumowana: https://www.ikea.com/pl/pl/p/narup-dywan-z-krotkim-wlosiem-szary-wielobarwny-50391478/?fbclid=IwAR3Tvnd1GhfMQw7IcUSKz20yYVmTgt1ML-ZzD871ToAdvrZuhFyXO5vx0_E - spokojnie wchodzi do pralki. Może coś z tego? I życzę Ci dużo zdrowia, mam nadzieję, że z kręgosłupem to nic poważnego.
  14. To jakiś koszmar :( Straszne wieści.... guccio, trzymaj się mocno. Niech Twoja koteczka walczy - za całą trójkę :(
  15. Niestety nie mogę pomóc, dopóki mam (po)łańcuchowego Oriona z lękliwą Mimi :( Ale chociaż podrzucę wątek...
  16. Dziękuję za podpowiedzi. Identyczne ćwiczenie zastosowałam swego czasu u nadpobudliwego łańcuchowego psiaka (mix labradora z wyżłem), który został już skreślony przez właścicieli. Trochę trwało zanim załapał o co mi chodzi, ale jak już trybiki wszystko pokojarzyły to wychodzenie z nim na spacer było łatwiejsze, a i na spacerze łatwiej było o uwagę, więc zgodzę się... to ćwiczenie działa cuda:) Stosuję na każdym psie, nawet na narwanej CC mojej przyszłej teściowej. Czasem najprostsze ćwiczenia przynoszą niesamowite rezultaty, Orion jest bardzo pojętny więc mam nadzieję, że raz-dwa pojmie nowe zasady. Obiecałam filmik, udało mi się wykombinować odrobinę więcej internetu, więc podsyłam ;) Przypomnę, że poprzednim razem Orion wymiotował w km w dal, ślinił się niemożebne i omal nie rozsadził naszej "bezdomniakowej" klatki. Tutaj wierci się, ale nie ma innych objawów.
  17. Powoli, powolutku będzie coraz lepiej. Zdjęcia dodają otuchy i mam nadzieję, że niedługo Gizmo będzie miał oparcie w Lakim. Szczęścia mu życzę :)
  18. Tajga, Bianka i Franek na pewno mają już dom :) Tak pisała mi ewu pod koniec września/na początku października.
  19. To prawda i nie umniejszam Ani :) anica walczyła o Lakiego jak lwica, uparła się na odmianę jego losu i... i mam nadzieję, że będzie mogła już odsapnąć i cieszyć się szczęściem Lakusia. Jesteście niesamowite, a Laki to wyjątkowy pies, nie miałam okazji go poznać, ale jakoś wszedł w moje serce. Kciuków nie puszczam, ogłoszenia też jeszcze nie zdejmuję...
  20. Bardzo ciepło mi się robi na myśl, że Laki ma dom. Wiem, że na razie na próbę, ale zaciskam mocno kciuki, aby to była przystań na stałe :) Podziwiam Ludzi, którzy mimo różnych barier (czasu, miejsca, alergii) decydują się na psiaka i cicho liczę na to, że Lakuś jest ich psem marzeń, tym wyczekanym owczarkiem :) Figuniu, rozumiem jak Ci ciężko, bo sam opis pożegnania łamie serce... Ale patrz na to wszystko z innej strony: gdyby nie Ty, Laki co najwyżej trafiłby do schroniska. A Ty zrobiłaś coś pięknego.
  21. Dziękuję za pomoc, Elik. Niestety, metoda nie działa jak piszę że smartfona :( Na komputerze wiem jak usunąć (właśnie tak robię jak piszesz), ale na telefonie się uparło i nie chce usuwać.
  22. Przepraszam Patmol, nie mogę usunąć okienka z Twoją wypowiedzią. :( Chcę tylko napisać, że Orion znakomicie zniósł kastrację i nadal go słychać :) Bo musicie wiedzieć, że jak wychodzi ze swojego pokoju na spacer albo na wybieg to bardzo donośnie oznajmia wszystkim, że wychodzi - podczas ekscytacji pięknie wokalizuje. I uwaga, mam hit :) Pisałam Wam już, że Ori w gabinecie był grzeczny, ale dopiero dzisiaj miałam czas dopytać o szczegóły... i tak... wieje optymizmem. Przed kastracją, w gabinecie wet. Orion chwilę musiał czekać na swoją kolej. Wyobraźcie sobie, że nie pyszczył i nie rzucał się na psy w poczekalni :) Spokojnie siedział, nie nakręcał się i pozwalał się jeszcze głaskać kobietom (!). Potem spokojnie zniósł zabiegi okołozabiegowe, weterynarz go pochwalił za zachowanie :) Rafał był w szoku tym, jakim zrównoważeniem i cierpliwością wykazał się nasz oszołomek. Grzeczny Ori! Będą jeszcze z niego psy.
×
×
  • Create New...