Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Nie wiem, gdzie pisać o Guciu (na którym wątku) - przepraszam, jeżeli pisze w niewłaściwym... Guciowi znowu wyzerowałam statystyki na olx (miał ponad 1,5tys wyświetleń), przerzuciłam go (ponownie) na Warszawę. Może zmienić zdjęcia? (na jakie?) OGŁOSZENIE GUCIA
  2. Zaciskam kciuki i ja - od 2017 roku właśnie przez swoją żywiołowość domu szuka Szogun... nie może znaleźć, jednak ludzie boją się terierów z krwi i kości... a szkoda, bo fanastyczny pies. Dlatego tym bardziej cieszę się, że Kenzo znalazł swoją rodzinę.
  3. Czyżby kolejny ideał? ;) Świetnie, że jest tak zaopiekowany. Mam nadzieję, że teraz będąc w bezpiecznym miejscu nie będzie rozlizywał łapy, niechby się ładnie zagoiło.
  4. Mnie aż szkoda komentować takich sytuacji :( Tutaj kłania się brak znajomości psich potrzeb i sposobów komunikowania się. Dobrze, że Szanta wróciła, teraz znajdzie lepszą rodzinę.
  5. Manmat znam od maszerów i pierwsze akcesoria swojego psa miałam właśnie z tej firmy (chociaż pas biodrowy miam z Hifica, a linkę amort. z 3rd pole). Też sobie chwalę, chociaż ostatnimi czasy sięgam po akcesoria z innych sklepów (m.in. byłej dogomaniaczki Marty), bo lubię zróżnicowane wzory... Jednak ze względu na rosnące ceny pozostaje mi chyba wrócić do MM. A sposób na zakupy świetny, chyba sama z niego skorzystam.
  6. Mnie absolutnie nie przeszkadza dyskusja na wątku, miejsca jest sporo, więc nie ma co uciekać na PW :) Temat przewoz psów jest interesujący... swego czasu przekopywałam internet, ale wróciłam tylko z mętlikiem w głowie.Na pewno najbezpieczniejsze miejsce dla psa (o czym wspomniała już Patmol) znajduje się przy przednim siedzeniu, bo bagażnik to miejsce wgniotu, a pies z tylnego siedzenia w razie wypadku wylatuje niczym pocisk i masakruje przód... Pasy bezpieczeństwa, nawet te, które przeszły crash-testy nie dają ochrony w razie poważnego wypadku (Patmol podesłała link), bo wiele testów przebiega w warunkach zbliżonych do miejskiej stłuczki. Niektórzy są zdania że te szelki i te są w stanie jako tako zapewnić psu ochronę... ale nikt tej gwarancji nie da... Psi pas bezpieczeństwa taki ogólnodostępny (tani), np. z Trixie tak naprawdę nadaje się do kosza, słyszałam o co najmniej kilku większych stłuczkach, podczas których pies przemieścił się z pasem... więc poza tym, że psa nie telepie na zakrętach nie zdziała wiele. Najlepiej oczywiście małego psa włożyć do transportera przy przednim siedzeniu, a dużego - do bagażnika, również w transporterze. Z tym, że i znalezienie sprawdzonego transportera nie jest łatwe ani tanie... w razie wypadku taki plastikowy pięknie się łamie, a jakiś metalowy zooplusowy (służący bardziej do spania) powygina się i tyle z tego jest. Najrozsądniejszym wyborem w zapewnieniu psu bezpiecznego przewozu wydaje się być zakupienie klatki variogate, wśród których psiarze wymieniają SafeDog i 4pets, ewentualnie KaDar. Wad jest kilka: 1/ Cena osiąga bardzo konkretną, parotysięczną kwotę, 2/ bagażnik będzie całkowicie zajęty przez psa (klatki się nie wyjmuje), 3/ nie każdy samochód jest przystosowany do przewozu psów w kennelach (w sensie dobra klatka nie zmieści się do zwykłego samochodu). Każdy wybiera to, co uważa za najrozsądniejsze. Na pewno ważne jest, aby pies jechał jakoś zabezpieczony, w miarę możliwości i potrzeb - nie wyobrażam sobie, aby pies jechał luzem (przy czym transporter też powinien być przymocowany). Z moim psem (który został z rodzicami) bardzo mało jeździmy, najdalsza podróż jaka go spotyka to do rodziny na wieś (40km) po mało uczęszczanej drodze, więc nie myślałam nigdy poważniej o zabezpieczeniu. Wozimy go w bagażniku, przypiętego pasami do szelek i podróż z nim jest zawsze ostrożna. Inaczej będzie wyglądać sprawa z kolejnym psem, bo teraz jeździmy sporo sami, więc i futrzak będzie nam towarzyszył już wszędzie - trochę z tego powodu zdecydowaliśmy się na małego psa, aby mógł jeździć w klatce, w miarę bezpiecznie (bo przy większym psiaku sprawa się nieco komplikuje). Jeżeli możecie, proszę udostępnijcie na swoim Facebook'u post z Amikiem: post jest tutaj
  7. Dziękuję, Patmol. O tych anty-ucieczkowych nie znalazłam pozytywnych opinii, to znaczy więcej złych niż dobrych i chyba jednak wybór padłby na szelki takie, jakie ma Moris. :) https://www.pitman.pl/pl/p/Szelki-FUN/472 Tak swoją drogą, ostatnio bardzo podrożały psie akcesoria sprawdzonych marek, przynajmniej z tego co obserwuję.
  8. Zaglądam na wątek, bo lubię te Twojego autorstwa, Twoi podopieczni szybko znajdują domki i mam nadzieję, ze będzie i tak tym razem. Można zdjęcia dodawać przez fotosik, po załadowaniu się zdjęcia trzeba jedynie ustawić: "link na forum" i skopiować (to taki link zaczynający się URL i Kończący /URL w kwadratowych nawiasach)
  9. A ja tymczasem pokazałam Mimi ponownie na pomocowej grupie opolskiej na FB. Ciekawa jestem ile będzie sensownych, odpowiedzialnych zapytań ;) Bardzo proszę o udostępnianie, link tutaj
  10. W sprawie Marcelki dostałam pierwsze zapytanie na olx, prosiłam o kontakt telefoniczny z Isabel ;)
  11. Tak jak pisałam, na razie jest to 8zł/doba, czyli 8x31 =248,- i to jest koszt hotelu. Do tego trzeba doliczyć karmę (zamawianą do hotelu przez opiekunów) - a koszty uzależnione są od wyboru marki i dawkowania dziennego (nie wiem ile Rex może jeść). Jeżeli np. Fitmin (którym niektórzy tutaj karmią) to za 15kg jest 95zł, za Brit Care - ok. 130zł. Rex chyba zje z półtora-dwa duże worki karmy miesięcznie (do obliczeń zakładam, że dwa worki - jeżeli więc byłby to Fitmin to msc wyniesie to 180zł, jeżeli Brit: 260zł). Sumując, 248 (hotel) + 180-260 (karma) = ok. 430-510zł miesięcznie (całość). Jeżeli Rex miałby wydarzenie na fejsbuku to jest spora szansa, że znajdą się sponsorzy karmy (często się zdarza że ludzie chętnie wysyłają karmę pod wskazany adres). Oczywiście, jeżeli hotelik w Krasnymstawie byłby tymczasowym miejscem, trzeba by się dowiedzieć, ile wyniosłoby urzymanie Rexa u Murki, gdy tam już trafi - ale wydaje mi się, że to ok. 450zł z karmą. I jeżeli wybór padnie na hotel, o którym wspomniałam to warto zadzwonić i indywidualnie ustalić. Może jest jakaś szansa, żeby Rex częściowo był pod opieką Chełmskiej Straży? Tzn. oni przeprowadzili interwencję i zabrali psa, a my byśmy jedynie finansowali jego pobyt w hotelu... albo udostępniliby konto fundacyjne na zbiórkę na rzecz Rexa... albo jakoś w ogóle zaangażowali się w pomoc? Właściciel hotelu ma złote serce i od dawna działa w Straży, więc być może udałoby się znaleźć sposób na patologię, u której jest obecnie Rex... Warto spróbować, porozmawiać z hotelikiem, ale ja - przepraszam, od razu piszę, że ze względu na nadmiar obowiązków nie chcę pośredniczyć w sprawie Rexa (ale można się powołać na mnie, na Justynę od Amika i niegdysiejsza działaczka tomaszowskich adopcji). PS: Wydaje mi się, że Twoja propozycja jest bardzo rozsądna.
  12. :) Częstuj się śmiało, ja już podmieniłam zdjęcia w ogłoszeniu.
  13. Dziękuję... czyli brak wieści to dobre wieści - niech zdrowie i humor dopisują jej jak najdłużej. :) Na "moje" trzy psy to właśnie o Roxi jestem spokojna... Oby tak już zostało, oby nie dokładała zmartwień.
  14. Dziękuję, już lecę zmienić. Nie wiem czemu pobrania telefonu i wyświetlenia nie przekładają się na zainteresowanie rzeczywiste Dianą.
  15. Bartuś ma coraz ładniejszą sierść :) Szkoda, że po domku ani widu, ani słychu... Pokazuję go na fejsbuku, przypominam o nim i nic, cisza.
  16. Zaglądam do "małżeństwa" i głaski zostawiam. Arusiowe ogłoszenie na Wrocław ma się tak: Wyświetleń: 833 Tel: 7 Obserwuje: 8 Właśnie wyzerowałam mu statystyki, więc zaczynamy od nowa :)
  17. Ślicznie mu w czerwieniu :-) Mały mądrala, chyba nie daje się nie lubić.
  18. Wczoraj bardzo się zdenerwowałam, przyznaję i rozumiem Wasze zdenerwowanie, chociaż uważam, elik, że to nie dziecko, a rodzic powinien trafić do kojca, bo dziecko przecież nie wie, że robi źle... Ma dopiero dwa lata. Tutaj zawinił dorosły człowiek... Azorek od dzisiaj jest w kojcu (po Szuwarku). Niestety, nie sam. Tam mieszka już duża Gabi ("siostra" Szuwarka), sunia zmagająca się do niedawna z chorobą skóry... duża, około 40kg...ale to nie zmienia faktu, że ani Gabi, ani Azor nie są kastrowani. Powiem tak, ja próbuje się już całkiem dystansować, to już nie jest moja piaskownica, ale mam problem z przyjmowaniem wszystkiego na chłodno. Wolontariat był niejako moim dzieckiem... i wszystko co tam się dzieje jeszcze mnie jakoś dotyka. Dlatego z radością przyjęłam wiadomość, że jest pierwszy odzew na ogłoszenie Azorka - pani jest gotowa adoptować psiaka, jak się powiedzie to jeszcze w ten weekend pojedzie do DS. Pani odnalazła moje ogłoszenie na olx (to wyróżnione przez elficzkowa), wzruszyła się historią, podobno brzmi dobrze. Miałam też na olx miłe zapytanie w sprawie Loli, ale nie wiem czy ktoś dzwonił, czy jednak nie. U mnie to pokręcone z poplątanym, bo przez ciągłe mieszkanie na walizkach nie zawsze wiem, gdzie jestem. Wciąż łapię się na tym, że np. mam wrażenie, że jestem we Wrocławiu, bo ulica jakaś znajoma... a za chwilę przychodzi oprzytomnienie i smutek, bo Wrocław to moje ukochane miasto. Nie dziwię się więc, że i inni nie wiedzą, gdzie ja obecnie stacjonuję. Przeprowadziłam się do Poznania, w kuj-pom jedynie będę mieć ślub i weselicho, sama pochodzę z Lubelszczyzny, pięknego Roztocza ;) Mój luby jest w Niemczech, więc tak sobie krążę Wrocław->Poznań->Niemcy->woj. lubelskie -> woj. kuj-pom. I jak już jestem na Kujawach to obowiązkowo zaliczam Sopot/Gdańsk, bo bardzo mi to pomaga przy moich zdrowotnych problemach, więc też czuję się tam jak u siebie:) =========== A tymczasem dostałam długi sms od Okruszka vel. Leosia z kojców z racji rocznicy (!) adopcji. Nie wiem czy pamiętacie, to taki mini piesek,mix chi który razem z innymi psiakami trafił rok temu drogą interwencji do przytuliska... wcześniej były u rozmnażaczki, która straciła kontrolę... Długie, piękne, wzruszające, okraszone zdjęciami i filmami. Psiak bardzo lękliwo-reaktywny i w zachowaniu uderzająco podobny do Mimi (nieraz mówiłam już, że podejrzewam, że Mimi pochodzi z tego domu,co te interwencyjne pieski i gdyby nie koszty to bym porobiła im badania genetyczne), ale Rodzinę ma CU-DO-WNĄ. Jak znajdę chwilę to zgram zdjęcia i Wam pokażę. Ostrzegam, wyciskacz łez :) W ogóle wszystkie psiaki z interwencji trafiły w fantastyczne ręce i osobiście to jest moja duma, że takie domy udało się znaleźć. Utrzymuję z każdą Rodziną każdego psiaka kontakt, każdy z psów ma swoje problemy wynikające z przeszłości (z wyjątkiem Uszka vel Karmelka - który nota bene w przytulisku był najbardziej skreślony, jako pies nieadopcyjny! a w domu ideał), problemy te przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu i wymagają sporo wyrzeczeń Opiekunów... ale Państwo kochają swoje psiaki tak mocno, że nie bali się konsultować ze specjalistami (i Puszek-Max, i Okruszek-Leon, i Lisek-Maciuś). Te psiaki, te adopcje to prawidziwy cud. Chciałabym taką Rodzinę dla Mimi... jak mają Max, Leon, Maciuś, Karmelek... Naprawdę.
  19. Przepraszam, że tak późno. Mam nadzieję, że będzie odzew. Nie wiedziałam tylko czy ma już ogłoszenia, więc nieco zmodyfikowałam imię na Marcelinkę, co by olx się nie przyczepił.
×
×
  • Create New...