Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20372
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. " w ilości siła!" ;) więc i ja do trzymania kciuków się przyłączę
  2. może pościel niszczy, żeby w łóżku spać nie kazali ;) ;) ;)
  3. też pracuję ze zwierzolubami i zdarzało mi się przechowywać kilka razy psy w pracy, ale codziennie z psem do pracy - to już naprawdę super firma jest :) Ale patrząc na Dyzia....trudno sie temu dziwić ;) jego polubi nawet ten, co zwierzaków nie lubi :)
  4. rozliczenie Argusia i Marcelka: - 198,20 stan ujemny konta na dzień 10.09.2015 z ostatniego rozliczenia wpłaty: 25,- Roland_De (18.09.) 600,- bazarek ranias (28.09.) 50,- Marta Anna M. (30.09.) 40,- Marek M. (05.10.) 40,- ranias (05.10.) 50,- Aimez_Moi (05.10.) 10,- Dorota 1 (07.10.) 40,- zachary (07.10.) 160,- Marinka (09.10.) 50,- mtf zalesie (12.10.) 120,- AgusiaP (15.10.) 1.185,- wpłaty razem minus saldo poprzednie 198,20zł = 776,80 - 670,- przelew za wrzesień 316,80 stan konta 16.10.2015r.
  5. obiecane rozliczenie: - 198,20 stan ujemny konta na dzień 10.09.2015 z ostatniego rozliczenia wpłaty: 25,- Roland_De (18.09.) 600,- bazarek ranias (28.09.) 50,- Marta Anna M. (30.09.) 40,- Marek M. (05.10.) 40,- ranias (05.10.) 50,- Aimez_Moi (05.10.) 10,- Dorota 1 (07.10.) 40,- zachary (07.10.) 160,- Marinka (09.10.) 50,- mtf zalesie (12.10.) 120,- AgusiaP (15.10.) 1.185,- wpłaty razem minus saldo poprzednie 198,20zł = 776,80 - 670,- przelew za wrzesień 316,80 stan konta 16.10.2015r.
  6. gdyby nie to, że znam go trochę i żal mi go - dawno odebrałabym mu Filipka (albo nie oddała przy którejś ucieczce), ale....on ma tylko Filipka, żona mu umarła, a dzieci wszystkie wyjechały do Anglii... A Filip...ech, naprawdę mam wielką ochotę go nie oddać! Wciąż w kołnierzu, choć już bez opatrunku, słodka przylepka z niego kochana![attachment=18151:Zdjęcie28031.jpg] Cyryl już pojechał wczoraj, a Filipa nie odwiozłam, bo mi w nocy tatę pogotowie do szpitala zabrało, więc niedzielne popołudnie spędziłam we Wrocławiu, a po powrocie...sama zasłabłam :( ale już trochę lepiej, tylko chyba jednak zrobię sobie ten rezonans głowy ( jeśli gdzieś jeszcze limit z NFZ mają na ten rok). Dino wesolutki, bardzo szybko odzyskał siły po zabiegu, mikro sunieczka też już radosna, jutro ściągamy szwy. Koty po szczepieniu całkiem dobrze, tylko Węgielek od jakiegoś czasu atakuje Kicię, gdy podchodzi blisko do niego - nie wiem czemu, są już tak długo razem i nagle coś mu się jej towarzystwo nie podoba :( Muszę jeszcze załatwić prześwietlenie płuc dla Żabki, no i chyba jakieś badania zrobić Miłeczce. Dzisiaj w nocy nagle zaczęła się wiercić, a potem pojękiwać tak głośno ( spała koło mojej głowy), zeskoczyła i położyła się na podłodze, potem już nie jęczała. Nie wiem, co to było, ale wyglądało, jakby ją coś bolało. Puszek chwilami ma problemy z chodzeniem, ale też częściej kaszle - chyba stan serduszka się pogarsza :( Piratowi ucho wyleczyłam przy pomocy kropli Aurizon i czyszczenia - na razie jest dobrze. Niestety drapie się Pirat i Pikuś - zapewne od Dina złapali pchełki, znów trzeba chyba całe stadko zakropić.
  7. No, to Borys będzie miał piękny, własny apartament :)
  8. właśnie próbuję to przeforsować w naszej gminie, a zwolnione by były psy sterylizowane - tak jest w kilku gminach mi znanych i problemy powoli się rozwiązują, bo straż miejska i sołtysi "odstępują" od egzekwowania podatku, jeśli ktoś wysterylizuje sukę czy wykastruje psa..... i są efekty ! Oczywiście bardzo, bardzo się cieszę z dobrych wieści u Nutusi ( i zazdroszczę ;))
  9. i ja mam podobny problem - dwa psiaki burczą na siebie, rzadko, ale czasem są i spięcia, ale od kiedy za radą koleżanki przestałam faworyzować staruszka Maksia i nie pozwalam mu spać na łóżku - przestał dokuczać młodszemu Pikusiowi. Może i Bulbo, jako ten, któremu więcej czasu i uwagi poświęcasz ( z racji niepełnosprawności to jest oczywiste) czuje się ważniejszy, uprzywilejowany i udowadnia swoją pozycję zębami? Od kilku lat mam w domu spore stadko, ten "konflikt" to pierwszy, jaki zaistniał, bardzo się tym martwię, choć póki co zażegnany.... ale wypędzanie Maksia z łóżka chyba bardziej bolało mnie, niż jego.... A foteczki przecudne - aż się uśmiecham oglądając :) nie sposób nie pomyśleć, że prawdopodobnie to najszczęśliwszy okres w życiu Księcia Bulbo !
  10. ja już do zadyszki przywykłam ;) ostatnio to zawału omal nie dostałam :( od dwóch dni to nie tylko pracy, ale i wyjątkowo mocnych wrażeń mi nie brakuje.... Jest u nas cudny Cyryl - wygląda pięknie, niestety lata niedożywienia odbijają się teraz na jego zdrowiu.... albo raczej - dopiero teraz ktoś zauważa i leczy jego schorzenia. Zdjęcia zrobię mu później, jak siły odzyskam, bo wczoraj miałam "krwawy" dzień w domu... Przybiegł do nas kochany jamnik Filip - z przegryzioną smyczą i nieco pokrwawiony, z ogromną radością wpadł do domu ( furtkę na podwórko otwiera sobie sam! ;)). Pojadł, odpoczął, no i zaczęły się harce, zabawy... nagle Filip pisnął, trzepnął głową.... ściana i podłoga w czerwone wielkie grochy, z lewego ucha Filipka lała się mocno krew, z samej końcówki. Co zatamowałam krwotok - kolejne potrzepanie uszyskami i kolejna fontanna. Nie było więc wyjścia - opaska uciskowa, bandaż wokół głowy z "przyklejonym" uchem.... na nic! Zerwał i znów krwotok. Już miałam dzwonić do wetki, kiedy sobie przypomniałam, że wśród "darów" jest kołnierz... i od nowa dezynfekcja, opatrunek i kołnierz. Filip miał problem z zaakceptowaniem tego abażura, choć twarzowy jest, w łapki nawet :) Ale położyłam go i głaskałam, dopóki nie zasnął ( bo to już po 22-giej było;)), od rana jest dobrze, choć Filip próbuje zdjąć kołnierz, to jednak nie udało mu się. Bandaże zdjęłam, ale na końcówce ucha pozostał przyklejony krwią opatrunek - nie odrywam, bo pewnie znów fontanna by była. [attachment=17952:Zdjęcie2781.jpg][attachment=17954:Zdjęcie2786.jpg][attachment=17953:Zdjęcie2785.jpg] [attachment=17955:Zdjęcie2787.jpg][attachment=17956:Zdjęcie2790.jpg][attachment=17957:Zdjęcie2792.jpg] Filipek ma wciąż kołnierz, właśnie dzwonił jego pan - wynegocjowałam, że Filip u mnie zostanie dzisiaj i jutro, żeby zasklepiła się ta ranka na uchu. A ja lecę, bo sunię husky i Dinusia trzeba zawieźć do wetki na zastrzyki i kontrolę po zabiegach.
  11. owczarek z postu 5 ( a z boksu 61)ma szansę na wspaniały dom.... wszystkie kciuki zaciśnięte !!!!!
  12. Postaram się wieczorem zrobić takie proste rozliczenie, Marinka widać czasu nie ma, ale o nas pamięta, bo 160 złotych wpłaciła :) :)
  13. Może Czetka i Morelka w ten sposób rozładowują nadmiar stresu.... któ to wie, co w tych słodkich psich główkach siedzi ;) A ja od dwóch dni na najwyższych obrotach, wczoraj miałam wyjazd na pogrzeb ( po drodze mijaliśmy dwa samochody po dachowaniu w rowach na zakrętach). Dzisiaj od 10-tej biegiem.... na 10.30 zawoziłam ( a potem odwoziłam) sunię husky z tego samego domu, z którego przed rokiem zabierałam szczenięta i sterylizowałam ich matkę Perełkę ( poznała mnie!). Pani "przygarnęła" ciężko chorą teściową wraz sunią husky po mastektomii, ostatnio mąż "wybył", sunia została, a że po cieczce.... trzeba było robić zabieg, udało mi się wynegocjować, że koszty tej sterylki pokryje nasza gmina ( w końcu suka przygarnięta przez panią, właścicielka chyba wyjechała razem z synem, sunię porzucając). Potem wiele czasu ( i sił) poświęciłam zaszczepieniu Kici i Węgielka, bo okazało się, że nagle jakaś śmiertelna wirusowa choroba panuje na tym terenie ( w jednym kocim DT odeszło 9 kotów!), tak więc Węgielek i Kicia zostały zaszczepione. I zupełnie nie planowane - kastracja Dino - chciałam go dzisiaj zapisać na zabieg, pytam na kiedy, a pani na to: "proszę po niego jechać". Na wadze postawiłam psa... i uśmiech wielki! Przytył 1,5 kg, to widać też i bez ważenia - stwierdziła wetka :) Zabieg przebiegł dobrze, Dino był dzielny, ale okazało się, że tylko jego zachowanie wskazywało na młody wiek, stan zębów nie jest "optymistyczny", po prawej złamany ząb przed kłem, osad spory.... tak więc "adopcyjnie" 3-4 lata, ale tylko dlatego, że "adopcyjnie" szacowany wiek, Właśnie wróciłam i chwilkę odpoczywam, bo spacery i "obrządek" czeka, dzisiaj Cyryl przyjeżdża do Łatka, więc Puszkowi muszę przygotować miejsce, żeby się nie stresował obecnością Księcia Cyryla. Jeszcze tylko o Żabce - miała USG serca ( koszt wizyty 160 złotych pokryłam z funduszy dla moich psiaków), serce jest OK, zalecona jest diagnostyka płuc - czyli prześwietlenie. Posiedziałam 10 minut, "naładowałam akumulatory" na dogomanii i..... pora pędzić do obowiązków...
  14. Mojemu Puszkowi ubyło 1, 2 kg, z czego bardzo się cieszę, bo jeszcze ze 4kg zgubić powinien :) ale ja myślałam, że to moje próby jego odchudzania efekty przyniosły ;) podam wpłaty i wydatki: 50,- Marta Anna M. (30.09.) 40,- Marek M. (05.10.) 40,- ranias (05.10.) 50,- Aimez_Moi (05.10.) 10,- Dorota 1 (07.10.) 40,- zachary (07.10.) - 670,- przelew za wrzesień
  15. no właśnie gdy mnie nie było..... niewiele brakło, żebym Argusiowi domek znalazła.... ale państwo zdecydowali się jednak na onka z wrocławskiego schroniska. A poprzedniego psa mieli dogomaniackiego, odszedł w czerwcu... podam wpłaty i wydatki: 50,- Marta Anna M. (30.09.) 40,- Marek M. (05.10.) 40,- ranias (05.10.) 50,- Aimez_Moi (05.10.) 10,- Dorota 1 (07.10.) 40,- zachary (07.10.) - 670,- przelew za wrzesień
  16. nowe wpłaty: 5,- Madziak25 (30.09.) 40,- Funia za 4 m-ce (01.10.) 15,- ranias (05.10.) 15,- ranias-wsparcie (05.10.) 50,- renatka_s (05.10.) 10,- Magolek (05.10.) 20,- Handzia za IX (06.10.) 60,- Anita G. za X-XII (07.10.) 215,- razem wpłaty - 465,- przelew za sierpień dnia 02.10.2015 263,19 stan konta Kseni ______________________________________ do zapłaty - faktura za wrzesień - 450 złotych
  17. jest jedna tylko chętna do pomocy, ale mieszka w bloku,ma 2 psy i 3 koty, więc pies pod jej opieką mieszkałby na ogródku działkowym oddalonym od terenów zabudowanych, dobrze karmiony, ale z minimalnym kontaktem pies-człowiek :( tak więc zabieram jej wszystkie, jakie się da, Misiek tylko tam siedzi i żal mi go... Mam problem z Morelką, bo jest bardzo energiczna, o ile cieszy mnie jej zabawa z psami i udaje mi się wytrzymywać jej straszliwą hałaśliwość, to jednak niszczy w domu - wczoraj po powrocie z pracy złapałam ją "na gorącym uczynku", bo dotąd się zastanawiałam - ona czy Pikuś - niszczy pontoniki.... wygryzła dziurę w prześlicznym, nowym pontoniku, jednym z tych, które " Mikołaj" dostarczył pieskom niedawno :( Na razie te nowe nowe pontoniki przełożyłam do "kociej" części domu i myślę, jak ten problem rozwiązać... a Kicia i Węgielek z pewnością są Morelce wdzięczni, pontoniki bardzo im się podobają ;) ;)
  18. kiedyś czytałam takie zdanie: "Nigdy nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"... i coś w tym jest :( jego matka się nie odważy, żona raczej też nie... trudno z nią się dogadać ;) niby inteligentni.... niby... :( Jednak im nie odpuszczę, dopilnuję, żeby szczeniąt nie było, bo " 14 mieli i rozdali, po co ten cyrk !"...oj, "pochwalili się" i będą pod nadzorem. przepraszam za nieobecność - tradycyjnie już nie nadążam za życiem i jego niespodziankami... Puszek już chodzi, a nawet biega, za to niedomagają Maksiowe łapki i sunia bardzo źle zniosła sterylkę - niby wszystko w porządku, ale ona kilka dni nie chciała jeść, leżała tylko, była apatyczna. Dzisiaj rano zdjęłam jej ubranko pooperacyjne, bo się w nie jakoś dziwacznie zaplątała.... no i od razu poweselała, ożywiła się :) apetyt też wrócił! Ona chyba tym ubrankiem tak się stresowała, a ja się zamartwiałam. Ponieważ Dino bardzo znaczy teren ( czyli meble i futryny w domu) chciałam go zostawić Słupkowi do towarzystwa - niestety Słupek strasznie mocno zaatakował pieska, tak więc w dzień Dino mieszka z Łatkiem i Pusiem, a wieczorem wraca do domu (właśnie zajął pontonik, potem "obowiązkowo" wskoczy na łóżko obok mnie). Sama nie wiem - domowy on czy podwórkowy..... ale jedno wiem: FAJNY PIES ! I już reaguje na imię Dino. Muszę mu szybko kastrację umówić, może przestanie tak wszystko obsikiwać. I do zabrania z ulicy jest jeszcze jeden piesek - podobny do Dino, a błąkający się od ponad roku po ulicy, niby pod opieką naszych strażaków.... ech, niech się oni gaszeniem pożarów zajmą, nie psem :( ten biedak już pod samochód wpadł, jest przeganiany i bity, bo do suk łazi.... zabierać go trzeba i ciachać koniecznie! Tylko kiedy i gdzie? Samców dużo w domu, nie wiem, czy się dogadają.
  19. najważniejsze, że chce ! najgorsze już za Wami - podziwiam !
  20. Zepsuł jednak Pusio statystyki i zaliczyliśmy wizytę u wetki, dostał zastrzyk p.zapalny, p.bólowy, ale nie steryd. Na pociechę mam wiadomość, że Pusio waży mniej o ponad kilogram :) Mała suńka już po sterylce, oczywiście była to sterylka aborcyjna. Ale nie tylko Pusio zepsuł dzień... mam takiego doła, jak Rów Mariański chyba :( :( po pierwsze dlatego, że ....... właściciel podhalanki kategorycznie odmówił sterylizacji suki, nie pomogły ani tłumaczenia, ani prośby, ani nawet.... groźby "organizacji pomocniczej", jaką o pomoc poprosiłam, efekt wręcz przeciwny - butny idiota zacietrzewił się i zrobił awanturę swojej matce, że ze mną przeciw niemu spiskuje. a to jest "po drugie":[attachment=17796:Zdjęcie2756.jpg][attachment=17797:Zdjęcie2755.jpg][attachment=17798:Zdjęcie2757.jpg][attachment=17799:Zdjęcie2759.jpg] chudy, odwodniony piesek od rana koczował pod miejscowym "Dino", trochę poraniony na głowie, wystające żebra.... zdjęcia nie oddają rzeczywistości, bo telefon słabe fotki robi, a aparat mi padł chyba już definitywnie. Sympatyczny piesek, bez problemu dołączył do domowego stada,nawet Maksio i Pirat go zaakceptowali. Niestety "oznaczył" futrynę, na co Maksio zareagował natychmiastowym "kontratakiem" i było ścieranie kałuży z myciem futryny - na razie "zawieszenie broni", piesio odpoczywa. Chyba będzie miał na imię Dino, od miejsca znalezienia. Jak pojechałam po telefonie pracownicy sklepu i zobaczyłam chudzinę skulonego z zimna.... puściły mi nerwy, ryczałam, jak dziecko przy tym psie, dobrze, że koleżanka mnie zasłoniła i trochę uspokoiła ( do niej też dzwonili, że piesek od rana siedzi)
  21. u nas też "wysyp" bezdomnych kotów :( :( brak sterylizacji tak niestety sie kończy, a ludziom trudno to zrozumieć.... mam tu takich upartych :(
  22. serce pęka ::( ten słodziak choć trochę uśmiechnięty.... bo ten smutek w psich oczach tak ściska, że patrzeć na fotki ciężko.... mnie patrzeć trudno, a one tam żyć muszą :( :(
  23. same dobre pisałam, choć są i troszkę mniej dobre... Jego Szerokość Puszek ma jakiś problem z tylną łapką, choć ta brodawka, która kiedyś krwawiła jest w tej chwili zagojona i mała, to może być problem z kręgosłupem, oby krótkotrwały. a to obiecane fotki z domku Cindy :) [attachment=17786:20151001_160946.jpg][attachment=17787:20151001_164838.jpg][attachment=17788:DSC08308.JPG] i wisienka na torcie :) [attachment=17789:20150927_023158.jpg]
  24. prześliczna !!!!!! i przesłodka !!!!! a co do obróżki - czy pomaga? Może dla Morelki bym taka kupiła?
  25. dokładnie tak, jak ja :) cudny Dyzio jest i nie sposób się nie rozczulić...
×
×
  • Create New...