Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20368
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. Dziękując Wam z całego serca za obecność tutaj, za każdy dobry gest i dobre słowo, za pomoc i duchową, i materialną życzę Wam dobra i radości na te święta oraz na wszystkie zwykłe, szare dni!
  2. Dziękuję Wam z całego serca! Ja wciąż się zapominam i wciąż biegam zobaczyć, jak się czuje Odiś....a on czuje się już teraz wspaniale, tylko mojej opieki nie potrzebuje.... jakoś ciągle o nim myślę i strasznie pusto bez niego :( Przepraszam za kolejna przerwę - i w pracy, i w życiu jakaś dziwna "kumulacja".... szkoda, że problemów :( W sobotę i poniedziałek były kolejno pogrzeby tych dziewczyn z rodziny Filipka, które zginęły w Anglii, do tego kilka innych sąsiedzkich pogrzebów - efekt taki, że muszę brać leki przeciwdepresyjne :( Psiaki jakoś się trzymają, spanielka znalazła fajny domek w sąsiedniej miejscowości - dobrze trafiła i ludzie szczęśliwi :) Duży Misiek wciąż ma problemy z chodzeniem, podobnie i Puszek - coraz gorzej z jego sprawnością, a do tego dzisiaj zauważyłam duży guz nad przednią prawą łapką - właśnie tą, która "od zawsze" mu drżała, a teraz nie może na nią stanąć, dodatkowo ma problem z tylnymi łapeczkami - jest na lekach, z trudem biedactwo chodzi, po schodach nie wejdzie, muszę nosić biedaczka. Jutro zawiozę go do wetki, żeby obejrzała tego guza, wygląda, jak duży krwiak pod skórą. Reksio ślepek odzyskuje siły, ale jest bardzo nieporadny i trudno mu utrzymać równowagę - na dźwięk głosu Kasi albo mojego tak się cieszy, że aż się przewraca.Apetyt mu dopisuje, ale ma problemy z utrzymaniem równowagi. Reszta psiaków jakoś się trzyma, choć ciągle "coś".... a to ucho Piratowe się odzywa, a to Maksiowe łapki bolą, to znów któreś ma biegunkę i trudno ustalić, które.... i tak toczy się "koło dolegliwości" moich biedaków. Filipek nawet nie wie, ile nieszczęść spotkało jego rodzinę... pożegnalna fotka spanielki przed wyjazdem do nowego domku Kasi zabawy z psiakami :) żeby nie było, że tak sielsko-anielsko..... terroryści wciąż nie odpuszczają :( tym razem najnowsza, najładniejsza buda została zaatakowana
  3. Chwilę przed czternastą umarł Odi [*] :( :( Głaskałam go i tuliłam do ostatniego oddechu :( :( :(
  4. Podwójna tragedia w Filipkowej rodzinie jest straszna, ale najtrudniejsza jest sytuacja sierot :( 6-letnie dziecko będzie pod opieką najstarszego, pełnoletniego już rodzeństwa, urodziło się już w Anglii, rodzina obawiała się o to, że zabiorą chłopca na czas rozstrzygnięcia sprawy, chcieli tu z nim przyjechać.Pojechały tam siostry Joasi, która osierociła czwórkę dzieci, na razie ani pogrzebu, ani ich nie było tutaj. Dzieci Eweliny jest troje, tylko najmłodszy Robert ma około 14 lat ( tak mi się wydaje), te starsze są dorosłe no i ich ojciec został ( choć ma nową rodzinę i malutkie dziecko). A ja już po kontroli, zmęczona ogromem tabelek i dodatkowej pracy, ale protokół podpisany i dwutygodniowa, drobiazgowa kontrola zakończona z uśmiechem :) Niestety o psiakach tego powiedzieć nie mogę :( coś chyba bardzo złego dzieje się z Odisiem, w sobotę miał robione badania, ale oprócz niedużej anemii nic szczególnego nie wyszło. A ataki bólowe nasilają się. Na zastrzyk przeciwbólowy zareagował straszną biegunką, więc dzisiaj kolejna wizyta i kolejne oględziny. Jest problem z prostatą, ale nie powinno to dawać takich ataków bólu. A daje :( dzisiaj wracałam do wetki, bo pomimo zastrzyku znów dostał silnego ataku. Dopiero Tramal mu pomógł, leży teraz i przysypia osłabiony, ale i tak wydaje mi się, że coś go boli. Chyba, że to neurologiczne ataki jakieś są :( Temperaturę miał 34,5 :( Ślepek Reksio coraz lepiej się czuje i apetyt wilczy ma, ale coraz mocniej domaga się wypuszczenia na wolność - wszak on całe życie nie znał domu od wewnątrz, tylko łańcuch i podwórko. Kręci się i szuka wyjścia ciągle, przewraca "przeszkody" napotkane, w końcu zmęczony zasypia - i tak naprzemiennie. Przytulak z niego straszny, kochane biedactwo takie, ale w domu ciężko z nim. Puszek już chodzi, choć mocno kuleje, na dół po schodach zejdzie, ale w górę ani jednego schodka nie pokonać, muszę go nosić. Spanielkę pochwaliłam za wcześnie - niecierpliwie skubała szwy po mastektomii, w jednym miejscu wciąż się nie zagoiło. No i zaczyna pokazywać, że jednak jest spanielem z krwi i kości, a moje zachwyty nad jej "nie-spanielowym" charakterem były przedwczesne. Jest tu jedna pani, która bardzo by ją chciała - ale mam obawy, że nie poradzi sobie z charakterkiem suni, ocenia psa tylko po słodkim wyglądzie i traktuje, jak maskotkę.
  5. Przepraszam za kolejną przerwę - kolejne ciężary mnie przygniotły, na szczęście nie psie :) Mam strasznie drobiazgową dwutygodniową kontrolę ( to dopiero półmetek), więc oprócz bieżącej pracy mam mnóstwo dodatkowej :( Ślepcio Reksio coraz lepiej, już nawet wstaje i chodzi, ale źle mu w domu - włazi na coś i pada, bo słaby i zdezorientowany. Od wczoraj nie dostaje już kroplówek, tylko leki. Chyba miał jakiś wylew, ale jest też prawdopodobieństwo guza w mózgu ( w dnie oka ewidentnie jest). Głowę ma cały czas przekrzywioną, ale chodzi, ma apetyt i bardzo sie tuli, liże po rękach, jest kontaktowy i przytulaśny. Spanielka dzisiaj miała zdejmowane szwy, jakoś źle jej się to goiło po mastektomii. Ale czuje się dobrze. Odi powolutku jakby w swoim świecie, ale do miseczek trafia bezbłędnie. Ograniczyłam mu bezpieczny, spokojny kącik, żeby nie potykał się o inne psy. Zwłaszcza Puszek często leży na środku gdzieś, ma problemy z chodzeniem i też jest na lekach takich jak duży Misiek. A jamnik Filipek nawet nie wie, że w jego rodzinie kolejna tragedia: https://wiadomosci.wp.pl/trzy-polki-zginely-w-anglii-ciezarowa-scania-uderzyla-w-clio-6225259565369473a Dwie z tych Polek to Ewelina - córka pana Filipka i Asia- synowa, żona tego, który zmarł nagle pół roku temu zaraz po pogrzebie ojca. Straszne :( Ewelina była moją bardzo bliską sąsiadką :( A dzieci Asi i Sławka są już zupełnymi sierotami, starsze dorosłe, ale najmłodsze ma 6 lat :(. Postaram się wrzucić zdjęcia, na razie biegam pomiędzy pracą i weterynarzem, zmęczona jestem strasznie i fizycznie, i psychicznie tym ciągłym biegiem, ale muszę dać radę :) Dziękuje Wam za pomoc, za to, że tu ze mną jesteście! <3
  6. Odwiedzam Argusia i "ślad" zostawiam, bo coś ostatnio mało gości u niego :) pozdrawiam serdecznie!
  7. oj, zły dzień dzisiaj :( Puszek zaniemógł, nie może chodzić, noszę go, do wetki jutro pojedziemy, bo dopiero pod wieczór coś mu się stało,może tylko nadwerężył cos sobie i do rana będzie lepiej, widać, że go boli :( niestety dzisiaj po 16-tej - dramat z ślepaczkiem Reksiem :( myślałam, że to jakiś wylew lub udar, a wetce wyglądało to na przetrwały atak padaczkowy :( po prostu źle było bardzo, po kroplówce i Relanium jest lepiej, teraz cichutko śpi biedak, jutro rano znów do wetki. wykręcało mu głowę i łapy, "uciekały" oczy... pierwsze pytanie wetki - jaka jest moja decyzja, bo wczoraj musiała uśpić psa w bardzo podobnym stanie :( oczywiście próbujemy pomóc - nie mogłabym nie próbować, zwłaszcza, że nie widać, aby cierpiał ból - innej decyzji nie potrafiłabym podjąć spanielka wciąż źle się czuje, lezy tylko, nawet na spacery nie chce wychodzić. Odiemu musiałam zabrać plastikowe posłanko, bo miał problem z wchodzeniem i wychodzeniem. Chyba trudno mu łapki podnosić do góry - dostał tylko kołderkę złożoną i już lepiej trochę. Zdarzają mu się dziwne napady szczekania - tak "w powietrze", bez powodu.... niestety często w nocy :( starość coraz bardziej doskwiera Odisiowi
  8. i ja przytulam :( :(
  9. nie było jakoś czasu, by to wkleić, ale pomoc została natychmiast przeznaczona na zaległości u wetki :) DZIĘKUJĘ !!! ten winowajca wygląd i minki ma tak poczciwe, że nie każdy uwierzy w jego niecną działalność ;) duży Misiek przekwaterowany właśnie przed godziną do "misiowej zagrody", bo z adopcji wrócił jego kumpel Misiek-zakapior. Państwo bardzo go chcieli ze względu na jego niezwykłe ( a będące moim zmartwieniem) talenty szczekająco-obronne.... niestety w dwa dni zagryzł im koguta, kurę zmusił do wyfrunięcia prawie na czubek świerka ( a podobno kury nie latają :)) ...ale to nic - sąsiadom zamordował 3 kury... i właśnie obawa o stosunki z sąsiadami zdecydowała o oddaniu Misia, choć go polubili szczerze. To chyba jego jedyna szansa była.... nie skorzystał. Może łzy mojej Kasi sprawiły, że postanowił zasłużyć sobie na powrót do niej? ech.... duży Misiek miał być na zimę tylko.... a chyba nie będzie miał dokąd wrócić :( tak też uczyniłam :) kochane maleństwo :) Beti bardzo źle zniosła zabieg, pojękiwała wczoraj cały wieczór, dzisiaj nie chce jeść, jest smutna i osłabiona. Ale trudno się dziwić, oprócz sterylki miała usuniętą listwę mleczną ( liczne twarde guzki i czarna estrogenowa skóra), cały brzuch ma w szwach :(. Jutro przy kontroli będzie miała pobraną krew, bo ma też bardzo blade dziąsła, być może ma anemię. W następnym tygodniu przewiduję ( jakimś jeszcze nie wymyślonym sposobem) zbadanie Morelki i wdrożenie leków zależnie od diagnozy. Ona czasem się tak nakręca, że miała coś jakby atak padaczki :( wetka proponuje jakiś lek zamiast Luminalu, ale trzeba ją zważyć, żeby ustalić dawkę ( i może zbadać, jak się uda). Jej matka właśnie trafiła do wetki w bardzo złym stanie ( tarczyca bardzo chora), może i u Morelki jest podobny problem? Spróbujemy pobrać krew do badań, choć łatwo nie będzie.
  10. odwiedzam i serdecznie pozdrawiam! :)
×
×
  • Create New...