Oby, oby!!!!
Malagosie - przyjmuję Cię do grona wiedź i czarownic. Jasnowidząco przewidziałaś wczoraj, że po pochwaleniu dobrego zachowania bandy pod naszą nieobecność, sytuacja natychmiastowo się zmieni! ;)
Fakt, musiały wczoraj poczekać na mnie odrobinę dłużej niż zazwyczaj. Z pokorą przyjęłabym kałuże na podłodze czy też "pachnące fiołkami" kupole, ale rozpracowanie burty posłanka, posiekanie skarpetki, rozwłóczenie mojej piżamy i wygryzienie dziury w narzucie na fotel?!!?!? Kałuża była w... posłaniu :)
Ale nie narzekam, ani trochę! Bo dostały się do pokoju z książkami, więc mogło być naprawdę o wiele gorzej...
Gdy wróciłam i wypuściłam od razu wiedziałam, że mają coś za uszami, bo cieszyły się tak jakoś powściągliwie i żadne nie próbowało się od razu wedrzeć z powrotem do domu. Wróciły dopiero jak wszystko posprzątałam ;)