-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Oj, niejeden psiaczek chciałby być taki "biedny" jak nasz Gapiszon ;) A dziś mijają 4 lata od dnia, gdy do naszej wsi zajechał pewien niebieski psiowóz na krakowskich numerach i takim oto "egzemplarzem" na pokładzie ;) [IMG]http://i609.photobucket.com/albums/tt175/amiga3/tn_KreskaToscankaidomNutusi17.jpg[/IMG] Tu z moim nieodżałowanym Oskarem, który kochał cały świat :) [IMG]http://lh4.ggpht.com/_QmXXP0qyzww/S_Al79UwQmI/AAAAAAAADfs/dGYrxgglVoc/s512/tn_Kreska%2C%20Toscanka%20i%20dom%20Nutusi85.JPG[/IMG] A tu niedawne zdjęcie Krechulca - naszej super dogoterapeutki - z jej domową "pacjentką", czyli Gapcią ;) [IMG]http://images61.fotosik.pl/929/3aa1f04756099299med.jpg[/IMG] [IMG]http://images61.fotosik.pl/929/8e7bac435436b16dmed.jpg[/IMG] Do końca życia się Amidze nie wywdzięczę za tego mojego kochanego obcinacza nosów ;)
-
Jamnik szorstkowłosy spod wiejskiego sklepu znalazł cudowny DOM!
Nutusia replied to Marysia R.'s topic in Już w nowym domu
Obawiam się, że gdyby nie pokaźne stadko zwierzaków w domu, równie mogłoby być ;) W każdym razie, gdybyś rozpatrywała opcję opuszczenia domostwa - ja "zamawiam" Figę! :) -
Ika - żywy trup - gorzej już być nie mogło - a jest cudnie w DS!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Wczorajszy bilans strat (majątkowych!) ;): słomiana podkładka pod talerz (ściągnięta za stołu). Wczoraj odbyła się kolejna sesja czesząca Ikersona. Tą grzebienio-szczotką już się właściwie nie wyczesuje waty. Ale wata gdzieś nadal musi siedzieć w sierści, bo wyraźnie ją widać na... dywanie :evil_lol: Kolejne czesanie uskutecznię furminatorem tym, co mam dla Lili i Kreski, ale nie liczę na spektakularne wyniki. Przy sobotniej kąpieli pozbędziemy się kolejnej warstwy i może wreszcie jednak zacznie coś rosnąć, zamiast wciąż wypadać ;) Natomiast sierść nie jest już tak tłusta jak poprzednio i mniej śmierdzi. Myślę, że sporą rolę odgrywa ten preparat wzmacniający w kapsułkach. No i uszy już przypominają uszy ;) Bladoróżowe, nieśmierdzące i układające się w serduszka jak psa coś zafrapuje :) Tabletki nadal łykamy i kropelki zapuszczamy. Po tym, jaką baterię zapasów lekowych przekazał nam znowu Doktor, jeszcze trochę to potrwa... Kasia zamówiła dziś karmę - 15 kg Dog Chow jagnięcina z ryżem (wg zaleceń Doktora) za 99 zł. Wpisuję do rozliczeń. -
~ Mała Karusia i jej dzieci mają swoich ludzi i cudne domki :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Powieść w odcinkach trzymająca w napięciu... Dobre rady właścicieli posesji - skąd my to znamy? :( Jak tacy mądrzy, to dlaczego dotąd ich nie wyłapali, tylko idąc na łatwiznę zgłosili do gminy?!?!?!? Wiem, wiem - całe szczęście, że sami się za to nie zabrali ;) -
Miejscóweczka w takim wykopanym w ziemi dołku TO JEST TO - jak dla ludzi Coca-Cola! :)
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Nutusia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Brawo, Biedusiu - prawdziwy z Ciebie twardziel! :) -
Za Kasią kolejna nieprzespana :( Tofiś jak tylko otworzy oczy po drzemce, od razu zaczyna popiskiwać, potem skomli, a następnie wyje... Cały czas drepcze, wchodzi i wychodzi z posłania. Serce pęka, bo nie ma jak mu pomóc. Próby przytulania czy brania na ręce przynoszą odwrotny skutek. Jedyne chwile bez płaczu to posiłki, bo teraz przynajmniej z apetytem nie ma problemu - jadłby do rozpuku! Tyle tylko, że po tym jedzeniu powinien się położyć i zawiązać sadełko, a nie wydatkować energię na maratony w chodzeniu i wyciu... Trawienie w porządku - kupy modelowe ;) Aha, na dworze też się uspokaja. Kasia się martwi czy go coś nie boli, ale przecież wtedy na dworze też by go bolało... Uspokaja się nawet wystawiony na balkon. Nie mamy pomysłu dlaczego - czyżby nigdy nie mieszkał w domu?... Ale np. schody nie są mu obce. Kasia go oczywiście wnosi i znosi, ale gdy postawiła go na klatce na chwilę, żeby otworzyć drzwi - momentalnie i całkiem dziarsko wdrapał się na 2 stopnie schodów! Ok. 18 stawiamy się w lecznicy i sprawdzamy co tam w Tofiku... piszczy ;)
-
KOKO - dom ma SPOKO! :)wpadła w końcu komuś w OKO :)
Nutusia replied to Kejciu's topic in Już w nowym domu
Kokocha bogaczka! :) -
Ika - żywy trup - gorzej już być nie mogło - a jest cudnie w DS!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Jolu - pięknie dzięki! :) -
Rokuś za TM [*] Kula zaginęła 1 sierpnia 2022 :(
Nutusia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Cieszą dobre wieści. -
Jamnik szorstkowłosy spod wiejskiego sklepu znalazł cudowny DOM!
Nutusia replied to Marysia R.'s topic in Już w nowym domu
Rany gościa, ale WYPAS! :) Woli mieć spokój niż rację - proszę Pana - kocham Pana! :loveu::evil_lol: A w dodatku oprócz spokoju będzie Pan miał PSA - i to nie byle jakiego, ale jedynego w swoim rodzaju panikarza Bodzia :razz: Matko, jak się cieszę! Jakbym własnego tymczasa do tego domu oddawała :diabloti: -
AST Fart z przytuliska-już we własnym domku.
Nutusia replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Piątek fajny dzień ;) I ja się do kciukania przyłączam :) -
Niewidomy 1,5 roczny Alfik w typie Shih-TZ już w DS.Widzi!
Nutusia replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Ech, nie wie co traci! ;) Mój też nie chciał drugiego, a teraz mamy 4 plus w porywach do 3 tymczasów :) -
KOKO - dom ma SPOKO! :)wpadła w końcu komuś w OKO :)
Nutusia replied to Kejciu's topic in Już w nowym domu
No to trudno - widać trzeba czekać. Mając nadzieję, że jest na co ;) -
Jasna cholera! Może jednak Mama by je skłoniła do wyjścia. Tylko, że Mama już u Malagosów :(
-
Oj, fajnie by było... Na razie jednak Tofinio dba, by się nie nudziło ani Kasi ani Doktorowi :shake:. Wczoraj w lecznicy nie było nawet wielkiego lamentu - spodziewałam się, że będzie o wiele gorzej ;) Kolejny raz się potwierdziło, że Konczita ma serce jak dzwon! Kolejne badanie USG nie wykazało żadnych widocznych nieprawidłowości w organach wewnętrznych. Specjalną uwagę Doktor poświęcił trzustce, bo wyniki krwi były niepokojące. W obrazie nic niepokojącego nie było widać. Przypuszczalnie wyniki krwi są związane z ogólnie marnym stanem przewodu pokarmowego. Na skutek podawanego antybiotyku Tofikowi wrócił apetyt (dzięki bogu!):multi:. Chrupał nawet psie ciasteczka waniliowe, dzięki czemu początek badania był całkiem... cichy :razz: Nie nadążałam mu łamać kosteczek ciasteczkowych na pół, tak intensywnie trykał noskiem moją dłoń :evil_lol: (a dziś rano ze smakiem zjadł słuszną porcję na śniadanie!) Wielkim szokiem dla wszystkich był stan Tofiniowego kręgosłupa! Na zdjęciu RTG ani śladu żadnych zwyrodnień, zwapnień - NIC! :crazyeye::multi: Po wyjściu z lecznicy jeszcze ponad pół godzinki spacerowaliśmy. Tofiś wyraźnie znaczył teren! Dreptał dziarsko a to po trawce, a to po chodniku. W końcu zaczął popiskiwać, bo na tak dłuuuugiej wyprawie nie był pewnie od dawna! Kasia wróciła z nim do domu. Trochę pospał, a potem dreptał i wciąż popiskiwał. Wyszła z nim na dwór o 1 w nocy, znowu długo pochodzili (w nadziei, że po powrocie padnie i będzie smacznie spał). No i spał, ale tylko do 5 rano. Od tego czasu wręcz KONCERTOWAŁ! Już nie tylko piszczał, ale wręcz zawodził i wciąż dreptał - nie było sposobu, by go uspokoić :shake: Półprzytomna Kasia nie pojechała dziś do pracy i z samego rana zameldowała się w lecznicy. Już wczoraj padł pomysł, by podać Tofisiowi relanium, ale Doktor chciał jeszcze zaczekać i poobserwować jaki będzie rozwój neurologiczny (bo, jak pisała Kasia, od początku był pewnymi objawami zaniepokojony). Dziś nie było wyjścia - podał Konczicie luminal - drugą tabletkę ma dostać wieczorem. Rozmawiałam z Kasią ok. 9 rano - jeszcze słyszałam naszego "śpiewaka". Niedługo potem zasnął (a Kasia z nim) i spał do 12. Gdy tylko się obudził, zaczął dreptać i znów popiskiwać. Już tak nie wyje i nie zawodzi jak rano, ale jest niespokojny, jakby nie mógł sobie znaleźć miejsca. Dzwoniłam do Doktora i rozmawiałam z nim dłuższą chwilę. Scenariuszy i pomysłów jest kilka - będą wdrażane w zależności od tego, jak rozwinie się sytuacja. A sytuacja na razie jest taka, że im pies lepiej się czuje, tym objawy neurologiczne się nasilają. Jego chudość może również świadczyć o tym, że Tofik cały czas "pracuje", bo tak jest napędzany przez mózg. Dochodzi do długotrwałego napięcia mięśni, na co wydatkuje tyle energii, że nie może przybrać na wadze. Należałoby rozważyć także tzw. encetelopatię wątrobową. Substancja wytwarzana przez wątrobę drażni mózg. Trzeba zrobić badanie krwi na poziom kwasów żółciowych i ewentualnie USG z doplerem (do takich badań przyjeżdża do lecznicy dr Ania - specjalista w zakresie specjalistycznych USG). Wysokie próby nerkowe też mogą powodować takie zaburzenia. Kolejna wersja (dla mnie chyba najbardziej prawdopodobna) to zmiany w mózgu (a nawet jego zapalenie) z powodu syfu w paszczy. Doktor mówił, że miał już taki przypadek - pies z nowotworem w pysku i taki stan zapalny, że pies dostał zapalenia mózgu. Po zabiegu oczyszczenia jamy ustnej, objawy ustąpiły dość szybko. Aha, prześwietlenie głowy nic nie da, bo pokaże jedynie ewentualne zmiany kostne, a nie obraz mózgu. Jedynie tomografia mogłaby taki obraz dać (koszt ok. 500 zł!), ale może poczekajmy jeszcze chwilę i zobaczmy jak zadziałają leki uspokajające. Tym bardziej, że do samego leczenia to badanie niewiele by wniosło. Skoro już o kosztach mowa, to do tej pory rachunek otwarty w lecznicy opiewa na 495 zł i pamiętajmy, że koszty wciąż będą rosły... Kasia mówi, że po Tofciu nie widać żadnych emocji czy stresu. Myślę jednak, że wydarzenia ostatnich dni nie pozostały bez znaczenia. To, że przez pierwsze 2 dni praktycznie tylko spał, to wynik zmęczenia podróżą, szok po zmianie otoczenia. Potem niezbyt przyjemne wizyty w lecznicy, gorsze samopoczucie... Tofik prawie nie widzi, słabiutko słyszy - wszystko, co nowe jest podwójnie "straszne". Plan na najbliższe 2 dni to próba "zwolnienia" Tofika lekami (luminal, ewentualnie przy nikłej skuteczności - relanium). Jeśli będzie poprawa, można myśleć o wdrożeniu leków działających bezpośrednio leczniczo na mózg. Jeśli się uda, będziemy myśleć o jak najszybszym zabiegu usunięcia zębów. Dobra wiadomość jest taka, że u Tofika praktycznie nie ma żadnych zagrożeń związanych ze znieczuleniem (serce, płuca). Narkoza będzie oczywiście wziewna. Doktor zakłada, że zabieg będzie trwał max. 20 min. Usunie wszystko, co się giba, oczyści to, co się uda uratować i po bólu! ;) Dla zwiększenia bezpieczeństwa, Tofik byłby przez kila dni przygotowywany do zabiegu - codzienne kroplówki wzmacniające oraz specjalna osłona na serducho. Kasia była przed chwilą w lecznicy (już sama). Opowiedziała jak się Tofiś zachowywał po pierwszej dawce luminalu (tak, jak się Doktor spodziewał). Wieczorem kolejna dawka i kolejna jutro rano. Po południu mamy się stawić w lecznicy na kolejne badanie krwi i Doktor będzie "kombinował" dalej. Tak więc prosimy o niepuszczanie kciuków i słanie dobrych myśli, bo wszystkim tu są one bardzo, bardzo potrzebne!
-
Niewidomy 1,5 roczny Alfik w typie Shih-TZ już w DS.Widzi!
Nutusia replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Zacznij mu dawać coś na "trawienie" :razz: Po jamnika Bodka zadzwoniła Pani zdecydowana na jego adopcję i powiedziała, że tylko mąż jeszcze musi przetrawić. No i najwyraźniej mu coś na "trawienie" podała, bo właśnie jadą poznać psiaka ;) Ja Bodka znam i wiem, że jak go poznają, już żaden więcej środek na trawienie nie będzie potrzebny! :eviltong: Stawiam, że w przypadku Alfika byłoby dokładnie tak samo :evil_lol: -
I tu jeszcze pokażę Gapciową metamorfozę: Wersja na "mokrą Włoszkę": [IMG]http://images64.fotosik.pl/903/692af5238e87f639med.jpg[/IMG] I po ręcznym wytrymowaniu do tzw. imentu: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-vBaQfkRQDxg/U2vcL4KO04I/AAAAAAAAAV8/4lgVYXPMWBk/s631/DSCF3968.JPG[/IMG]