Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Jeśli pogoda się nie zmieni, nie zaryzykujemy jutro z kąpielą... :shake: Ika coraz "bezczelniej" pakuje się na fotele! Gdy widzę, że się szykuje, mówię zdecydowanym tonem "IKA NIE!" Wtedy ona szybciutko do mnie podbiega, wysłuchuje mojego "wykładu" o trudnościach odsierściania mebli tapicerowanych i pomiziana po łebku biegnie się... wmeldować na fotel! :crazyeye: A wmeldowana nijak nie daje się wyprosić!!! :mad: Jedyna metoda, to... iść do kuchni i postukać garami albo... zagrzechotać opakowaniem z tabletkami! :razz: Na dworze natomiast uzyskuje coraz lepszy czas w pędzeniu od drzwi wejściowych do drzwi tarasowych, by wpuścić ją z powrotem do domu :evil_lol:
  2. W sumie tak, jeśli dodam, że wybrałam sercem ;) Bo do wyboru rozumem trochę mnie... zmusiłyście z Agamiką :)
  3. A widzisz... I pogoda była (niestety) bardzo podobna :(
  4. :( A wiesz, że wczoraj minęły 4 lata od kiedy niebieski psiowóz na krakowskich numerach zajechał pod nasz dom z... Krechulcem na pokładzie? ;) Wspomnienie na wątku "ku pamięci" :)
  5. [quote name='anica']Naprawdę wyczerpujące są relacje Kejciu i Nutusi, przyznam się że czytam już trzeci raz... i jeszcze nie spotkałam się z takim problemem jak u Toffino?!... a ten luminal to rozumiem że ma mieć działanie uspokajające?(pytam bo kolega cierpi na syndrom Gilberta i też dostaje luminal na zbicie bilirubiny) może też dawka terapeutyczna, powinna być zmieniona ???? czytam z zapartym tchem....[/QUOTE] Anico - tak, luminal ma działanie uspokajające. Doktor zaczął od najmniejszej dawki - wiadomo, na próbę. Nie chodzi bowiem o to, żeby "na siłę" uspokoić psa końską dawką. Na razie jej nie zwiększył ani nie przeszliśmy na relanium (silniejsze działanie) ze względu na dzisiejszą konsultację u neurologa. Tak naprawdę wiele sobie po tej konsultacji obiecujemy, i oby rzeczywiście ta wizyta przyniosła jakieś rozwiązanie, bo Kasia nam się wykończy. A i Tofiś coraz bardziej zmęczony. Jeszcze przedwczoraj dreptał i piszczał, dziś już piszczy na leżąco, bo dreptać nie ma siły :( [quote name='Sarunia-Niunia']Ja wiem, że to co napiszę może zabrzmieć banalnie, ale może Tofinio zająłby się jakąś maskotką, pluszakiem, a może jakiś kong? Może to pochłonie Jego uwagę choć na jakiś czas? Kasiu, próbowałaś?[/QUOTE] Myślę, że jedynie kong mógłby spełnić swoje zadanie. Kasia, przypomnij mi, to Ci pożyczę. Może rzeczywiście zechce powylizywać coś pachnącego ze środka?... Tofiś w ogóle nie reaguje na głaskanie, przytulanie, odwracanie uwagi. Dlatego maskotka tu nie pomoże. Już i tak jest wielki postęp, bo wyraźnie zaczyna reagować na Kasię, poznawać otoczenie, zwyczaje... Wie, że do kuchni chodzi się po jedzenie ;) Wie, gdzie stoi miska z wodą i sam do niej podchodzi (dotąd Kasia mu podstawiała pod pyszczek) Zdarza się, że idzie za Kasią, czego dotąd nie robił. Bardzo powolutku, ale jakby łapał kontakt z otoczeniem.
  6. A już miałam nadzieję przeczytać dobre wieści... Najbardziej się martwię co będzie, gdy uda się złapać tylko jednego malucha. Jakoś sobie nie wyobrażam, że może tam zostać sam jeden. W dwoje przynajmniej dodają sobie otuchy, grzeją się... I jeszcze tak pogoda "pod psem"! Jedyne pocieszenie, że do właścicieli coś zaczęło trafiać i nie podejmą jakichś radykalnych decyzji...
  7. Oby zawitało, bo na razie lanie przyszło do nas... Kciuki zaciśnięte!!!
  8. Oj, dziś to chyba Szerlok w jakim domowym... dołku się zadekował, co? ;)
  9. Przyłączam się - też uważam, że lepiej się wstrzymać. Co innego, gdy się jedzie zawieźć psa bez wizyty PA, ale na miejscu można ocenić warunki, poznać ludzi i zobaczyć jaki mają stosunek do psa (zdarzało mi się tak robić), a co innego oddać psa komuś i nie daj boże potem kontakt się urwie...
  10. Autem się wybieracie, czy szykujecie... kajak? ;)
  11. Oj tak, strach przez okno wyjrzeć i u nas... Już się boję co zastanę po powrocie do domu...
  12. Joreczki w takich przypadkach bywają własnością dresowych kobiet ;) U nas jest po prostu jorkowe zagłębie (niestety, kilka pseuduchów w okolicy jest). I te pańcie całe na różowo, błyszcząco, tipsowo, w towarzystwie bezszyjnych pakersów :)
  13. Nutusia

    Metamorfozy

    Serce aż pieje z zachwytu! :)
  14. Wzruszająca relacja :) Myślę, że Laska byłaby zachwycona zabawką, którą kiedyś dostały moje psiaki i tylko Lili od pierwszej chwili wiedziała o co chodzi i jak się tym czymś bawić. Jest to taka niby-piłka z twardego plastiku, trochę w kształcie jajka i zabawa polega na tym, że pies usiłuje ją toczyć między przednimi łapami, a piłka wciąż się wyślizguje i przemieszcza. Lilucha to uwielbia! Dla człowieka "ułomnego" jak ja czy Ty, Wawerku, jest to zabawka o tyle lepsza od zwykłej piłki, że ze wysiłek ze strony człowieka polega jedynie na wydobywaniu owego jaja spod krzaka, by pies mógł je toczyć dalej ;)
  15. A skąd miałby być znany?... Wszystkie moje psy mają mocno przybliżoną datę urodzenia... Lesio przyszedł sam (miał wtedy ok. pół roku), Lili znaleziono w Częstochowie pod sądem, Gapcię odebrano oprawcy, który się datą urodzenia psa przejmował jeszcze mniej niż samym psem, a Kreskę znalazł w krzakach pies pewnego pana (i chwała mu za to, bo miała wtedy ok. 8 tygodni, był marzec i jeszcze trzymał mróz). Lesław jak trafił? Przyszedł na budowę domu naszych sąsiadów i... ukradł robotnikom śniadanie, więc obiad już mu dali z własnej woli ;) Były wakacje, mój Tomcio był w domu i gdy zobaczył Lesia, poleciał do niego ze smakołykami. A potem, gdy panowie robotnicy pojechali do domu, Lechu uznał, że ten zza płotu też fajny gość, więc przyszedł pod naszą furtkę i dotąd szczekał, aż go Sławek wpuścił, bo się bał, że sąsiedzi nas na policję zgłoszą, że ciszę zakłócamy ;) (zresztą ośli upór został mu do dziś i jak sobie postanowi, że chce do domu, nie ma opcji, żeby znieść jego jednostajny szczek ;)) Ja byłam wtedy w delegacji. Dzwonię do domu spytać co słychać, a moje dziecko mówi: "Mamo, mamy... sznaucera!" :evil_lol: Kazałam natychmiast zgłosić do sołtysa, bo pomyślałam, że ktoś się wybrał do lasu na wycieczkę z rasowym psem i pies się zgubił, a potem będzie na nas, żeśmy go... ukradli! Gdy następnego dnia przyjechałam do domu i zobaczyłam tego "sznaucera", o mało się ze śmiechu nie udławiłam! Moja sąsiadka (ta od budowana domu) powiedziała, że chętnie Lesia adoptuje, ale dopiero jak się przeprowadzi na wieś (za 3 miesiące), na co mój Małż jej odpowiedział, że po 3 miesiącach niech sobie innego poszuka ;) I tak oto Pan Zlesław został u nas na stałe, bezczelnie terroryzował uległego i przekochanego Oskara, a następnie został... królem haremu oraz psem jednego pana, czyli mojego Męża :)
  16. Będę musiała niektórych do pionu ustawić ;)
  17. Aż się bałam rano dzwonić i pisać, żeby Was nie obudzić. Ale gdy zobaczyłam ten "koniec świata" za oknem ciężko westchnęłam, bo dziś nawet uspokajacz w postaci spacerku nie zadziała :( W dodatku już dziś rano Tofinio miał nie dostać luminalu, żeby dr Olkowski miał niezakłamany obraz... Wczoraj w lecznicy Doktor pobrał krew na próby nerkowe oraz wątrobowe (dla wykluczenia encefalopatii wątrobowej, czyli tego, że wątroba wytwarza substancję drażniącą mózg). Wyniki pierwszego badania będą dziś, tego drugiego najwcześniej jutro. Taki niby osiołek z tego Tofika, ale suczki go interesują ;) Niestety, moja Lili dostała wczoraj kosza!!!! Tofik WCALE się nią nie zainteresował - zwyczajnie ją ZIGNOROWAŁ! :) Muszę przyznać, że jak na nią, była bardzo delikatna i uważna. No, ale... nie te gabaryty ;)
  18. Cześć Karolku, czekałyśmy tu na Ciebie ;) (jak Bronio?...) Może to być sprawa demencji (też), ale te śpiewne występy bardzo Tofinia męczą :( Niezły z niego lowelasik - a nie mówiłam, że ruszy w miasto na panny? :)
  19. Tak jest! Urodziła się wg oceny wetów w lutym, a 15 maja przybyła, by rządzić niemal niepodzielnie ;) Jedyny obecnie mój pies, którego sobie sama ŚWIADOMIE wybrałam :)
  20. To czekam na dopisek "ok" przy całej reszcie! :)
  21. Jak zwykle, gdy lubczyku dodacie do mikstury ;)
  22. To Ty będziesz musiała słuchać, bo zanim do Ciebie dojedziemy już pewnie obie z Kasią... ogłuchniemy ;)
  23. O matko... żeby choć diagnoza jednoznaczna się pojawiła... Prostata potrafi być baaardzo "wredna", dlatego jestem wielką "fanką" kastracji ;) Kciuków nie puszczam za zdrówko psinki!
×
×
  • Create New...