Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Będzie dobrze - innej opcji nie bierzemy pod uwagę! Felduś, już niedługo będzie Ci naprawdę wygodniej, choć wcześniej chwilkę poboli...
  2. Wizyta o 15.45 :) Dziś Viola jest umówiona z Państwem Florki. Wczoraj znowu było gorzej - strasznie się awanturowała, gdy została sama w domu. Nie wiem co będzie - Państwo są zrozpaczeni, bo poza tym "defektem" jest psem uroczym, grzecznym, no i dzieci bardzo ją polubiły (z wzajemnością). Vila mówi, że to niestety może być problemem, bo dzieci - wiadomo - miziają, dopieszczają, a gdy potem znikają, rozpacz jest jeszcze większa. No nic, dziś wielki dzień prawdy - i o moim i o Florkowym "defekcie"... A Imka ma nową ksywkę - "Szczypawka". W zabawie podszczypuje przednimi ząbkami - dziś trafiło na moje przedramię (od wewnętrznej strony) i mam eleganckiego siniaka :) Ale patrzeć jak ona się cieszy i bawi, jak szaleje rano po całym łóżku i wszystkich (jeszcze mocno zaspanych) zaczepia do zabawy - BEZCENNE! :jumpie:
  3. Fotki mam. Do tej pory tekst do ogłoszeń był taki: Życie do tej pory nie oszczędzało Krzysia, stracił w bliżej nieokreślonym wypadku kawałek stópki, tułał się, aż trafił do gminnego punktu przetrzymań dla psów, a stamtąd do nas. Krzyś to uroczy psi okruszek, typ "naręczny" do kochania i całowania, a także spania na podusi. Jest bardzo grzeczny w domu, poprawny w kontaktach z innymi zwierzakami, ale potrafi tez bronić swojego gryzaka przed intruzami Ale myślę, że przydałoby się podanie wieku, orientacyjnej wagi (wzrostu), czy umie chodzić na smyczy, czy jest wykastrowany, bo to dla ludzi jest bardzo ważne. Proponowałabym napisać tak: Krzyś - uroczy piesek szuka właściwych Ludzi Krzyś to malutki [waga lub wzrost], młodziutki [podać wiek] piesek, którego do tej pory życie go nie oszczędzało. Nie wiemy dlaczego dołączył do grona bezdomniaków, w jakich okolicznościach stracił kawałek stópki, ale z pewnością nie dlatego, że jego człowiek go kochał i przejmował się jego losem. Krzyś jest typem psa-przytulanki - do noszenia na rękach i układania na poduszkach. Jest bardzo grzeczny, miły, poprawny w kontaktach z innymi zwierzakami (choć potrafi bronić swojej własności). Brak stópki nie przeszkadza mu w codziennym funkcjonowaniu, bieganiu czy zabawie. Bez problemu się przystosował do swej... niedoskonałości. [Krzyś jest zdrowy, zaszczepiony i wykastrowany. Potrafi zostawać sam w domu, ładnie chodzi na smyczy.] Szukasz kumpla, który obdarzy Cię bezgranicznym zaufaniem i przyjaźnią - przytul do serca Krzysia! Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt: Proszę o uzupełnienie lub potwierdzenie informacji z kwadratowych nawiasów i ewentualne uwagi do tekstu i... ruszamy z ogłoszeniami! Aha, gdzie teraz jest Krzyś, na jakie województwo go ogłosić?
  4. Oj Randa, Ty już przecież nie jesteś tak całkiem bezdomna, tylko domna inaczej ;)
  5. Należał Ci się ten buziak, Marysiu, jak psu micha! :megagrin:
  6. Ej, no nie takich atrakcji nam było trzeba dla zabicia nudy!!! :lookarou:
  7. Jednak co chłop w domu, to chłop w domu - brawo Stefciu! :)
  8. Agat - kręgosłup i biodro mam zbadane rezonansowo i nie tam tkwi problem aż takiego bólu (choć kręgosłupowi daleko do doskonałości!). Neurochirurg twierdzi, że trzeba rezonansowo sprawdzić resztę kręgosłupa plus tomografowo głowę plus wkłucie do kręgosłupa. I MOŻE wtedy coś się objawi... A jeśli chodzi o blokadę, to miałaby być jednorazowa - na teraz, żeby w miarę dało się funkcjonować. Z tego, co zrozumiałam taka blokada miałaby zastąpić łykanie prochów. Nie ma co gdybać, trza poczekać na jutrzejszy "wyrok" ;)
  9. Uwaga... I moje ulubione - RODZINNE :) A wieści są takie, że u Izy Merona, Motka i Colli wszystko w porządku. Wszyscy troje już od dawna sobie życia bez Moteusza nie wyobrażają :) Dla wszystkich pozostaje zagadką jak to się stało, że Motuś się... wybielił! Chyba na słońcu wypłowiał, bo do ACE nikt go nie wrzucał!!! ;) A dalej to już piszą jakieś herezje, że aniołkiem jestem, bo Motka uratowałam, a przede wszystkim dlatego, że ich nim obdarowałam :megagrin: Się im należało - to obdarowałam i tym razem o żadnej pomyłce mowy być nie może :jumpie:
  10. Wiem, że nie rozwiązuje i profesor od razu mi powiedział, że może (!) przestanie boleć, ale to nie będzie oznaczało, że problem w jakikolwiek sposób ustąpił. Zobaczę co jutro powie neurolog... Za kciuki dziękuję - bardzo się przydadzą w obu wypadkach :)
  11. Ja nie biorę żadnych leków. Swego czasu brałam zastrzyki, ale na niewiele się zdały. Dotąd ból był taki, że dał się znieść - przyzwyczaiłam się do niego. Tym bardziej, że był związany głównie z ruchem. W "spoczynku" nie bolało. Ostatni taki "atak ruchowy" miałam rok temu, w sanatorium. Wtedy, dzięki terapii manualnej mądrego rehabilitanta stanęłam na nogi po niespełna tygodniu. Teraz boli ciągle, nie znam stanu bez bólu. Tylko czasami boli bardziej, czasami mniej (dziś jak cholera!). Profesor P. proponuje mi wykonanie blokady do biodra, co ma zastopować ból (oczywiście nie niwelując jego jeszcze nieznanej przyczyny). Ale wstrzymuję się do jutrzejszej wizyty u neurologa, by miał pełny ogląd sytuacji. A jeśli jutro pan neurolog uzna - jak wszyscy lekarze przez ostatnie 14 lat - że... symuluję - wystąpię o eutanazję! :( Tylko wtedy będę musiała wyadoptować 6 psów i 2 koty, z czego pewny dom ma tylko Lili ;) :)
  12. Padłam! :megagrin:
  13. Przyszłam tu po wpisie Rudzi na jej ogólnym wątku. Fundacja zachowała się bardzo nieuczciwie! I tak sobie myślę, że Greta robi to, co robi, bo może osiemnasty zmysł jej podpowiada, że dzięki temu ją... zwrócą z adopcji. Może ja bredzę teraz, ale jestem zbulwersowana tym, co się stało. Swojego podopiecznego też nigdy w życiu bym nie wydała do ludzi, którzy nie chcą trzymać psa w domu. Na wizyty dla psów, które mają być trzymane na zewnątrz też nie chodzę, bo nie umiałabym ich przeprowadzić. Pies jest po to, by towarzyszyć człowiekowi, a nie być od niego odseparowanym. Szczególnie pies, który potrzebuje kontaktu z człowiekiem jak powietrza...
  14. Bardzo dziękuję :loveu: Ale za psy też trzymajcie, bo moje zdrowie i ich nowe życie to naczynia połączone ;)
  15. Na razie mamy wiosnę jesienią i... chwilo trwaj! :) Choć się trochę martwię, bo wczoraj podczas porządkowania ogrodu zauważyłam, że pnąca hortensja dostaje pąków! :( U mnie też już kiedyś było dogospotkanie (a nawet dwa, bo nie wszystkim pierwszy termin pasował) - zawsze możemy powtórzyć - zapraszam! :)
  16. Ufff... przeczytałam od deski do deski i przyłączam się do trzymania kciuków za FelDonka! :)
  17. U nas trwa o wiele dłużej. Lili je z prędkością światła (choć i tak wolniej niż na początku). Ale to też pewnie kwestia "konkurencji" :)
  18. Marwis, śliczna jest Sonia - taka trochę większa moja Gapcia :) I faktycznie, nie rozmiar się liczy, ale przeznaczenie ;) Zresztą, wszystkie one śliczne są (a właściwie będą...)
  19. O, Karol - jak miło Cię widzieć! Mattilu - mam foty Moteusza - padniesz! ;)
  20. Dziś rano ledwo dowlokłam się do pracy, a w nocy bardzo źle spałam przez ból nogi. Na jutrzejszą wizytę u poleconego neurologa czekam z wielką nadzieją, bo naprawdę staję się coraz bardziej niedołężna :( Imcioch już powoli daje się głaskać na podłodze nawet bez przekupstwa (choć jeszcze nie zawsze). A gdy się kładę do łóżka, już nie ucieka przed moją ręką, tylko daje się przytulić, ułożyć, a nawet przykryć kołdrą! Drugą noc spała... pomiędzy poduszkami i aż się musiałam odwrócić, bo mi sapała prosto w twarz :megagrin: Florentyna też zostanie wyposażona w obróżkę. Państwa i ich dobrych chęci jestem pewna - byle sąsiedzi wytrzymali "okres przejściowy"... :nerwy:
  21. O, już adresik podałam! :) Zamówię ogłoszenia jak najszybciej ;)
  22. Czasami żałuję, że nie dane mi było cieszyć się szczenięctwem np. Lili czy Gapci, ale z drugiej strony taka Lili przecież szczeniakiem być nie przestała! ;) W chwili wielkiej tęsknoty za maleństwem można takowe wziąć na tymczas, tylko potem te nerwy przy adopcji... Z pewnością lepszego prezentu urodzinowego wymarzyć sobie nie mogłaś, Kasiu i bardzo, bardzo się cieszę, że taki właśnie prezent dostałaś! Zasłużyłaś sobie na niego, jak mało kto :) A w oczekiwaniu na zmianę tytułu na jedyny słuszny, kasuję Wierkowy banerek na tzw. dobry początek ;)
  23. A ja się bardzo ucieszyłam, że ktoś chce przyjechać zobaczyć jak mieszkamy, nasze zwierzaki, ich kontakt z nami. Wizyta była sprawdzająca nas jako DT. Strasznie tylko przeżywałam, że nasz Oskar jest taki chudy i czy nie uznają, że go głodzimy :) Ja zawsze tłumaczę po co jest wizyta i nigdy się nie spotkałam z taką bezpośrednią odmową...
  24. Jeśli obróżka działa równie dobrze jak naszą Imuszkę, to dom widzę na horyzoncie ;) :)
×
×
  • Create New...