Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. O matko, kaukaz ma praktycznie oskalpowany bok! Co się mogło stać?... :( Krysiu, wypytaj co i jak i wrócimy do tematu. Póki co, Sonia nadal ma "żal" do koleżanek, co niestety skutkuje małymi, niemiłymi, na szczęście kontrolowanymi "wymianami zdań", stroszeniem grzbietu i wyraźną obawą ze strony Nioni:( Siedzi zamknięta w sypialni razem z Gapcią...
  2. Nasza Lilunia, w wielką sobotę się "poświęciła" pożerając... baranka z ciasta. Została tylko zielona wstążeczka, którą baranek miał na szyi ;) :) Przepraszam, czy po starej znajomości, mogę prosić o zajrzenie na wątek Odiego?... http://www.dogomania.com/forum/topic/146429-odi-z%C5%82oty-pies-w-pe%C5%82nym-tego-s%C5%82owa-znaczeniu/
  3. O tym samym pomyślałam :) Inna sprawa, że Franuś jest dzieckiem absolutnie WYJĄTKOWYM! :)
  4. Fakt - czas najwyższy... Ciocia Ludka postanowiła wesprzeć tenże czas i ogłosiła Imkę po swojemu. Może to coś da, kto wie - jak śpiewał Młynarski ;)
  5. Szkoda Lerki... Świat jej się lekko zawalił tym "porzuceniem" :( Nie ma co się dziwić, że bardziej niż zwykle szukała oparcia w Bliss, a ta ostatnia jeszcze bardziej nie była tym zachwycona ;)
  6. Jej "wysokość" Imuszka pozdrawia późnoświątecznie :) I poobżartuchowe lenistwo kanapowe :) Świąteczny wygibas Lilciowy firmowy :)
  7. Bardzo Filusiowi do twarzy z drobiem na łepeczku :)
  8. To ja widocznie nie jestem każden jeden ;) A na dodatek cierpliwość jest jedną z moich słabszych stron :(
  9. Święta, Święta i po Świętach ;) W sobotę byliśmy z Nionią na kontroli - wszystko się ładnie goi, jak na psie. Żadnych podpuchnięć, zaognień, zbierającego się płynu, Z pewnością duża w tym zasługa Doktor Marty i jej precyzji :) Tylko oczko jeszcze nieco zapuchnięte i krwiak schodzi powoli. Dlatego Doktor Darek dał nam kropelki, żeby szybciej oko się oczyszczało. Zapuszczamy 3x dziennie. Kropelki kosztowały 15 zł. A tu końcowo-świąteczne poobżartuchowe lenistwo ;)
  10. Uśmiech dziewczęcy - bezcenny! :) A tu z Odim od jola_li - też fajny kumpel i do ferajny bardzo pasujący ;) Ale wiadomo - głaszczące ręce Cioci ważniejsze :)
  11. Buuuu.... nawet w śniegu Sonia przecie piękna jest!!! ;)
  12. Mi mowę odebrało i krew zalała, że tak nie potrafię nawet w wyobraźni ;) :(
  13. Witam jeszcze świątecznie :) Boże, niedługo chomiki zaczną trzymać na łańcuchach! :( Śliczna mała - wszystko dla niej jest nowe, z normalnym Człowiekiem włącznie... Będzie dobrze - Pokerki to czarodzieje I klasa w tym względzie ;)
  14. Dobre wieści świąteczne! Ja to bym się raczej obawiała, żeby kot Słoneczka nie pogonił! ;) :)
  15. W stosunku do rezydentów Nionia zawsze zachowywała się bez zarzutu... Z Fanny sytuacja była trochę inna, nieco napięta, bo i obcy ludzie, obcy, dużo większy pies, zamieszanie. Zazwyczaj trochę inaczej wygląda wprowadzanie nowego psa do stada, jeśli ma zostać trochę dłużej niż na jedną noc. O tak - Florkowej Rodzinie należy się medal z najczystszego kruszcu :) Kochani - zabieram Nioniuszkę pod pachę i spadamy do domu. Może jeszcze się uda coś podziałać względem świąt ;) Wszystkim życzymy spokoju, ciepła, radości, smacznego jajeczka i SUCHEGO dyngusa :)
  16. A... gender? ;) Kochani - życzę spokojnych i ciepłych Świąt! Spotkajmy się przy jaju i choć przez chwilę nie myślmy o codzienności :)
  17. O świętach jeszcze nic nie wiem - wczoraj miałam zrobić przynajmniej wstępne zakupy. Trudno - będzie jak będzie - są rzeczy ważne i ważniejsze :(
  18. Tym razem nie... A z lepszych wieści - Florka, która ma jeden z cudowniejszych domów i nie chciała tego docenić przez blisko 5 miesięcy, wreszcie się... ogarnęła! Jeszcze jakieś 10 dni temu rozmawiałam z p. Agnieszką, że klatkowanie niestety nie pomaga. Że Florcia uwielbia klatkę, ale tylko wtedy, gdy wszyscy są w domu. Zostawiona w niej sama, ujadała dokładnie tyle czasu, ile domowników nie było. P. Agnieszka napisała nawet do mnie maila z pytaniem, czy mogliby jej poszukać innego domu, nie w bloku, ale wśród swoich bliskich lub przyjaciół, żeby mogli dalej Florkę widywać - szczególnie ze względu na dzieci... Oczywiście się zgodziłam, pod warunkiem, że dostanę informację gdzie Florka będzie mieszkać i będę mogła pojechać poznać tę rodzinę i sprawdzić warunki. Po konsultacji z - nomem omen - Florentyną ;) zapytałam Doktora czy widziałby jakieś środki farmakologiczne, które moglibyśmy spróbować zastosować jako ostatnią deskę ratunku. Doktor przepisał receptę na psi "prozac". Zadzwoniłam do p. Agnieszki, żeby podjechali po tę receptę. P. Agnieszka była sceptycznie nastawiona do farmakologii, ale mieli spróbować. Podczas rozmowy wspomniała, że dzień wcześniej jej Mąż miał wolny dzień i zrobił pewien eksperyment. Otóż zauważył, że Florka bardzo chętnie przebywa na posłaniu Pantyra. Przeniósł więc posłanie do przedpokoju, następnie przypiął Florkę na długiej smyczy, żeby mogła się swobodnie poruszać po przedpokoju, ale nie mogła się dostać do salonu, gdzie wyprawiała demolki i... wyszedł na godzinę, po dzieci. Gdy wracał, stał dłuższą chwilę pod oknem i NIE SŁYSZAŁ FLORKOWEGO UJADANIA! Był przekonany, że rudzielec przegryzł smycz i szaleje w salonie, ale się.. mylił! W przedpokoju powitała go Florka, na smyczy, na posłaniu Pantyra (no i Pantyr oczywiście też ;)). Od tamtego dnia, zostawiają Florcię właśnie w takiej "konfiguracji" i jest SPOKÓJ!!! Raz została nawet na 8 godzin! No i co o tym myśleć?... Chyba CUD! Albo Florencja słyszała nasze rozmowy, czytała maile i uznała, że jednak lepiej jej będzie tu, gdzie jest ;)
  19. Wczoraj wydarzyła się bardzo niemiła sytuacja. Podczas naszego pobytu w pracy, doszło do potyczki pomiędzy psami. O co - nie wiem - może o wyższość Wielkanocy nad Bożym Narodzeniem?... W każdym razie ofiarą tej awantury padła Nionia :( Natychmiast pojechałam do lecznicy. Zajęła się nią Doktor Marta. Trzeba było założyć jeden szew na czole i jeden na łapce (na szczęście nie tej operowanej). Poza tym, Pani Doktor bardzo dokładnie obejrzała i obmacała Nioniusię i wszędzie, gdzie znalazła choćby najmniejsze draśnięcie, dokładnie wygoliła sierść. Efekt jest taki, że NIoniek wygląda jak partyzant z wyciętego lasu. Doktor Darek, gdy przyszedł potwierdzić, że z operowaną łapką jest wszystko ok, spojrzał i powiedział "ale musiała być impreza!" Na szczęście rany nie są głębokie, szew na łapce został założony tak pro forma, żeby się lepiej goiło. Mi nie jest ani trochę do śmiechu :( Jestem wściekła, rozżalona i... bezradna... Nie mam pojęcia co się wydarzyło! Od stycznia Sonia jest u nas, nigdy nie było żadnych problemów - psice były wobec siebie bardzo przyjazne, bawiły się razem, spały, nawet przy miskach nigdy nie było żadnych warkotów! " Kilka dni po operacji zamykałam Niońkę w sypialni, ale potem nie chciała - wolała zostawać z resztą... Akcja" rozegrała się najprawdopodobniej w przedpokoju (sądząc po śladach). Może ktoś podjechał pod bramę, zrobił się rejwach, wszystkie na raz chciały się dopchać do drzwi? Ale przecież wielokrotnie tak się zdarzało! Nerwową atmosferę wprowadza przede wszystkim Imka. Warczy, szczeka, doskakuje do wszystkich - niby to w zabawie, ale potrafi być bardzo irytująca! Sonia zazwyczaj się do takich przepychanek nie miesza, nawet nie zeskakuje z kanapy czy fotela. W każdym razie, jak wróciłam wczoraj z Nionią do domu, wszystko było inaczej. Szczekał tylko Lesio i to on oraz Imka powitali nas w drzwiach. Reszta "zniknęła". Imka niby się pojawiła, ale była bardzo niespokojna. Wypadła na dwór i potem nie wiedziała czy może wejść z powrotem, choć drzwi były otwarte. Lili nie ruszyła się z posłania. Gapcię zastałam na kanapie w pokoju z książkami. Pomerdała ogonkiem, ale do mnie nie podeszła. Zdecydowanie najgorzej zachowywała się Kreska. Odkąd wyjechałam do lecznicy, nie chciała wejść do domu. Nie przyszła nawet na kolację, choć Sławek ją wołał. Gdy przyjechałam, też nie wybiegła do furtki. Jak już ogarnęłam Sonię, wyszłam na dwór i zastałam Kreskę w budzie. Gdy ją chciałam stamtąd wyjąć, uciekła mi i nadal nie chciała wejść do domu. Uciekła na taras i wskoczyła na fotel. Zabrałam ją do domu - od razu poszła do pokoju z książkami, na kanapę i tam została do rana, nie przyszła spać ze mną. Rano przyszła do sypialni, ale nie wskoczyła na łóżko, tylko na fotel. Potem niby za mną łaziła, ale jak tylko na nią spojrzałam - ogon pod siebie i na kanapę. Obawiam się, że ta awantura to mogła być sprawka Kreski. Ona niestety jest taka, że najpierw robi, a potem myśli. Identycznie się zachowywała po ataku na jeża, ale wtedy to jednak zadziałał instynkt. A teraz?... Nionia oczywiście była wczoraj znieczulona do szycia i ostrzykiwania ran antybiotykiem. Pyszczek miała bardzo spuchnięty, a w oku krwiak. Całą noc spała w swoim posłanku na moim łóżku (bałam się, żeby się nie zsiusiała pod siebie). Rano zjadła, wypuściłam ją samą na siusiu, podałam środek p/bólowy. No i wzięłam do pracy... Śpi sobie teraz. Dostała antybiotyk na 10 dni, do zdjęcia szwów. Tak jak pisałam, Pani Doktor wszystko bardzo dokładnie oczyściła i ostrzykała i mamy nadzieję, że się będzie ładnie goiło. Jutro mamy pojechać na kontrolę, choć mieliśmy całkiem inne plany :( Dziś pyszczek wygląda trochę lepiej, tzn. przynajmniej opuchlizna zeszła. Zapłaciłam wczoraj w lecznicy 200 zł :( Właściwie, nie powinnam teraz karmić tych potworów przez 2 miesiące! Tak mi żal Soni, że łzy same napływają do oczu. Jeszcze tego jej brakowało! :( W dodatku atmosfera w domu jest bardzo "zważona", bo mamy ze Sławkiem trochę inne zdanie na temat tego, co się wczoraj wydarzyło. Zamknęłam dziś Gapcię w sypialni, bo od wczoraj zachowuje się tak, że aż się prosi, żeby stać się "ofiarą". Nionia dziś, u mnie w pracy i paragon za wczorajszą wizytę w lecznicy. Plus zaległy paragon za szczepienie i chipowanie.
  20. Dziewczynki - z tekstem możecie sobie robić co chcecie - sama czułam, że przesadziłam i od razu uprzedziłam, że emocje wzięły górę ;) Cieszę się z postępów Malutkiej i mam nadzieję, że szybciutko trafi na właściwych ludzi i zapomni o tych niewłaściwych...
  21. I kolejna biała!!!! :( A tu Gapiszon został świątecznie wyskubany i zadek marznie;) Dziękujemy za pamięć i za życzenia, które z serca odwzajemniamy :)
  22. Dziękujemy bardzo, choć o świętach jeszcze nie mieliśmy czasu pomyśleć. Oprócz umycia okien w salonie i w kuchni. Przy okazji się okazało, że Imka się tej czynności boi! Schowała się do poloju z książkami i tylko wyglądała zza winkla po co Sławek tak macha rękami, psika i czasami "skrzypi"...
  23. To może do benkowej fundacji go zgłosić?... Chociaż na stronie umieszczą. Dziewczyny, sprawy się trochę pokomplikowały i obawiam się, że nie będę mogła dać tymczasu Pomi, Wczoraj doszło do sprzeczki pomiędzy psami pod naszą nieobecność, najbardziej ucierpiała Sonia. Dopóki nie będzie na tyle ciepło, żeby zostawiać psy na dworze, boję się, że sytuacja może się powtórzyć. Nie mam jak porozdzielać psów, bo w obu sypialniach w dzień rezydują koty. Strasznie mi głupio, ale po wczorajszym wszystkiego mi się odechciało, z małżeństwem włącznie :(
  24. Mari, SPOKOJNYCH Świąt Ci życzę...
×
×
  • Create New...