Bardzo dobrze :) Gdyby nie te mikroskopijne szwy i wygolenia, wcale nie byłoby widać, że zaszło coś niefajnego. Nawet strupki już poodpadały, oczka czyste (choć zapuszczania kropli nie lubimyyyyyyy!!!!!).
Z nóżką też już lepiej. Wczoraj o mało nie padłam z radości, gdy ciesząca się na nasz powrót do domu Nionia, skakała na mnie, podpierając się na obu tylnych nóżkach! :) Ma jeszcze skłonność do oszczędzania łapki, ale coraz częściej się nią podpiera i ją stawia.
W sobotę jedziemy na ostatnią kontrolę ortopedyczną i zdjęcie szwów, a w niedzielę na 18tą jestem umówiona z Panią Patrycją i Nionia zacznie nowe życie...