Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29150
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Ewciu, temperatura idealna - 38,6 stopni. Wygląda na to, że to Karsivan był odpowiedzialny za złe samopoczucie Semika. Po odstawieniu tego leku biegunki i wymiotów już nie ma. Za to jedzenie gotowane jest beee i Semisia odrzuca od niego. Wróciliśmy do parówek i szynki z indyka:( Najważniejsze, żeby jadł. Seminek pospacerowal dzisiaj krócej niż ostatnio. Po 15 minutach dał sygnal do powrotu do domu. Jacek wrócił z nim do domu, a ja pomaszerowałam na godzinę z suniami, żeby mogły sie wyganiać. Korzystały skwapliwie i po powrocie do domu poszły od razu spać.
  2. Semusia odrzuca odngotowanego jedzenia. Nadal smutny, ale opanowalismy biegunkę i nie wymiotuje. Przychodził jednak do kuchni i wymownie patrzył na lodówkę. Okazało się, że Słonko ma chęć na parówki. Dostał nieduża porcje i zadowolony wrócił na poslanko. Nie tryska humorem, ale jest lepiej niż rano!
  3. Oby sie objadł:( Siemię lniane dostaje codziennie strzykawką do pysia, bo inaczej nie ma mowy mu podać. Podaję mu do 10 większych strzykawek dziennie.
  4. Dzisiaj mamy gorszy dzień:( Semiś odmówił jedzenia, ma biegunkę i wymiotował raz. Na szczęście pije. Jest smutny, ale na wyciągniętą do niego rękę reaguje merdaniem ogonka i uśmiechem. Jacek zostal z nim w domu, żeby go obserwować i reagować w razie czego. Ja zmienię go po południu. Martwimy się bardzo, ale staramy się też nie poddawać złym myślom:(
  5. Robię Semikowi dużo filmików, ale on ostatnio buntuje się, jak widzi aparat. Zwalnia i nie chce iść...
  6. Mieliśmy dzisiaj w domu 5 psiaków:) Nasza przyjaciółka musiała coś załatwić i poszłam po jej psiaki, żeby poszły z nami na spacer. Semika i Kulfona łączy silną więź i choć Kulfik przy innych samcach chodzi tylko w kagańcu, dla Semika jest najlepszym przyjacielem: Peruszka jeszcze walczyła z zabawką, a Barsiczka po wyczerpującym wieczorze poszła spać:) A tak mi Barsunia 2 dni temu posłała łóżko:)
  7. To jeszcze poproszę o domek dla cudownej koteczki z nieuleczalną i zakaźną wśród kotów chorobą FIV.... Zawiozłam ją pod opiekuńcze skrzydła Agnieszki z JOKOT-u, ale szukamy jej domku. Koteczka 2 lata mieszkała z bezdomnymi w przyczepie. Kiedy los się do nich uśmiechnął i ruszyli w nowe życie, koteczka została sama. Nie rozumiala dlaczego nie może dostać się do swojego domu:( Udało mi się ją złapać, ale teraz najważniejsze to znaleźć jej super domek bez innych kotków albo z kotami z FIV_em.
  8. Koteczka Balbina jest już bezpieczna w domu tymczasowym i pod skrzydłami Fundacji JOKOT. Ustaliłam, że opłacenie pierwszej wizyty i przekazanie karmy, posłanka i kocyków póki co wystarczą. Gdyby była konieczność poniesienia jakiś większych wydatków, wtedy będziemy się dorzucać ale generalnie koteczka przeszła na utrzymanie Fundacji:) My z Elunią weźmiemy na siebie ogłaszanie Balbiny. Na pierwszym filmiku w reportażu widać kilka razy Balbinę: http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,od-dwoch-lat-bez-domu-teraz-mieszkaja-w-przyczepie,190198.html Mnie jest dzisiaj zwyczajnie przykro po obejrzeniu w Dzień dobry TVN rozmowy z Panią Bronią i Sebastianem. Okazuje się, że nikt im nie pomagał, że byli zdani na siebie w obskórnej przyczepie... Ona 2 lata temu była w bardzo dobrym stanie, a oni caly czas mieli pomoc nie tylko ode mnie. Kilka innych osób pomagało:( Szkoda, że tyle ekip telewizyjnych nie zainteresowało sie losem koteczki, która pozostawiona sama sobie z FIV-em umarłaby niedlugo. Nie umiała szukać sobie jedzenia, bo była karmiona i spala w środku z ludźmi:( Jak się coś takiego usłyszy, to odechciewa się pomagać:(
  9. Kochane, jestem przeszczęśliwa, bo Staruszka Milusia, której link wrzucałam na wątek pojechała do swojego własnego domku!!! Adoptowana przez Rodznkę z dwójka dzieci i dwoma kotkami spędzi czas, który jej pozostał w miłości, cieple i spokoju:) A Semurek ruszył dzisiaj kłusem do ładnej suni na spacerze:) Ledwie go dogoniłam, bo Słoneczko moje jak biegnie, to głuchnie totalnie:-) Jak go złapałam, to stanął i uśmiechnął się do mnie jakby chciala powiedzieć "Oj sorki, nie słyszałem, że mnie wołasz" Apetyt nadal mu dopisuje, a wczoraj wieczorem wyżebrał od Jacka kawałek kabanosa i bardzo szczęśliwy przyszedł mi go pokazać:)
  10. Właśnie skończyłam gotować wielki gar kurczaka, ryżu i marchewki:) Innych warzyw Słonko nie toleruje. Znowu zaczął jeść też ciasteczka, nie mówiąc o serku z żółtkiem:) Chwilo trwaj!!!!!!!!
  11. Do Lunki przyjeżdża pewna Rodzinka na spacery. Zaprzyjaźniają się z nią i wiele wskazuje na to, że w lutym po powrocie Państwa z urlopu mały łobuziak pojedzie do swojego domu. Póki co jednak nie cieszę się, bo wszystko się jeszcze do lutego może zdarzyć...
  12. Nie nadążam gotować:-) Moje ukochane Semisko pałaszuje jedzonko jak za dawnych czasów:) Po skończeniu zagląda mi w oczy i pyta, czy przypadkiem coś jeszcze nie zostało. Dostaje mała dolewkę, bo jak odmówić tym oczom:) Jestem szczęśliwa, bo jak je, to nabiera sił do walki z tym gościem, którego nie lubimy:(
  13. Zajrzę Ewciu jutro z mojego kompa. Tu mam zalogowanego Jacka
  14. Najważniejsze, że jest z nami i ciągle się uśmiecha:) A uśmiech Semiś ma zniewalający:) Dzisiaj miał taki apetyt na kolacji, że prawie mi palce odgryzł:)
  15. Złapałam kota, który okazał się kotką:) Roboczo dostała w lecznicy imię Balbina. Koteczka jest cudowna, miła, spokojna, przytulaśna, śliczna... Na 100% jest wysterylizowana, ma wycięty kawałek uszka, no i nigdy u nich nie rodziła, a mieszkała 2 lata. Są też niestety minusy. Balbina ma FIV i prawdopodobnie kocią białaczkę:( Jeden test wykazał, że ma, drugi, że nie. To bardzo utrudnia możliwości znalezienia domu, bo nie może iść do domu ze zdrowymi kotami. Byłam załamana, bo załatwiłam jej DT z dwiema zdrowymi kotkami. Na szczęście wetka Ula Grzęda z Boliłapki postanowiła za mnie poręczyć z fundacji JOKOT i jutro koteczka pojedzie do domu, w którym mieszkają koty z FIV-em. Będzie tam mogła spokojnie sobie żyć i szukać domku. Jestem umówiona na telefon jutro w sprawie odebrania koteczki. Dzisiaj malizna została zaszczepiona, przebadana testami, jutro będzie odrobaczona. Na dzisiaj została w przestronnej klateczce w lecznicy. Bardzo mi było szkoda się z nią rozstawać, bo słodka jest bardzo. Z Elunią podjęłyśmy decyzję że dołączy do grupy zwierzaków ze skarpy, bo w końcu ona też tam mieszkała. Domek będzie bezpłatny, ale będziemy pomagały w utrzymaniu koteczki. Skontaktowała się ze mną Pani Beata, która chciała też wesprzeć jakoś kotkę, jej łapanie. Ucieszyła się, że koteczka już bezpieczna i zadeklarowała, że w razie czego dołączy się do pomocy. To dla nas bardzo ważne. Mam dostać na maila opis wizyty dzisiaj, a teraz wklejam paragon. Zapłaciłam dzisiaj 240 zł, niestety testy są drogie:( Postaram się jutro zrobić jej jakieś zdjęcia, ale nie wiem, czy nie będzie zestresowana. Dzisiaj po badaniu i szczepieniu sama weszła do kontenerka i siedziała spokojnie głaskana przeze mnie. Jest zadbana i widać, że ludzie ja kochali. Bardzo się zmartwili jej chorobą, ale wiedzą, że Ośrodek, do którego na dniach jadą nie przyjmuje zwierzaków. Zaufali mi i powiedzieli, że jeśli mówię, że jest bezpieczna i będzie szczęśliwa, to oni spokojnie ja oddają.
  16. Semik już po wizycie u dr Jagieskiego. Nie dostał chemii, bo musi dojść najpierw do siebie po zespole przedsionkowym. To, co niepokoi doktora, to porażenie prawej strony pyszczka i brak czucia w prawej wardze. Doktor twierdzi, że to może być spowodowane porażeniem siódmego nerwu czaszkowego i na pewno nie jest związane z przebytym zespołem przedsionkowym. Semik przytył od krytycznego momentu, kiedy nie jadł prawie wcale od 9 do 19 grudnia. Ważo 29 kg, czyli półtora kilograma więcej. Mamy pojawić się znowu za 2 tygodnie. Semuś narazie dostał leki mające poprawić działanie nerwu odpowiedzialnego za ten paraliż i ogólnie leki na dokrwienie mózgu - Karsivan.
  17. Eluś, Pani Bronia była przeszczęśliwa, że ma taka wspaniała podusię z pieskiem:) Dzwonił do mnie przed chwilą Piotr. Znowu są pod przyczepą z kolejną ekipą i kot jest. Prosiłam, żeby na czas bycia tam schowali go do przyczepy, żeby sie ogrzał i poleżał chwilkę. Ja nie mam go gdzie zabrać dzisiaj:( W domu 3 psy i uczulony na koty Jacek:( Załamka, bo to byłaby dobra okazja do przejęcia kocurka, tylko gdzie go umieścić:( Taki jest fajny. Z daleka widać, że czeka na nich na dachu przyczepy: Była taki głodny, że nie przeszkadzało mu, że stoję obok. Jadł chętnie Jeszcze kilkanaście sekund filmiku. Nie chciałam go straszyć:
  18. Misiaczkowi pojawiły sie dziwne guzki:( Jesteśmy bardzo zaniepokojone:( Tak wczoraj pisała o tym Ewa: Teraz inna sprawa, wyszedł mu jakiś guz blisko kręgosłupa, już kilka dni temu,ale czekałam aż zniknie,bo wcześniej miał coś w podobie w miejscu szczepienia. Ale nie znika tylko rośnie i twardnieje,tak wię jutro z nim pòjdę do weta. Tak wyglądają te guzki. Mamy nadzieję, że to jakieś węzły chłonne albo inne zapalenie, a nie coś gorszego:(
  19. Spotkałam dzisiaj rano kotka! Siedział na przyczepie i czekal aż ktoś go wpuści. Kiedy zobaczył, że wyjmuje jedzenie, zeskoczył do m nie i od razu zaczął jeść. Pozwolil też po zjedzeniu wziąć sie na moment na ręce. Chce go przyzwyczaić do siebie, żeby dał się złapać. Narazie, do wyjaśnienia sytuacji za kilka dni będę mu nosila 2 razy dziennie jedzenie i ciepłą wodę. Spotkalam się wczoraj z Piotrem, który rozpoczął całą akcję i czekamy do 11 stycznia, bo wtedy spotka sie z ludźmi przedstawiciel Fundacji, która ma ich wziąć pod opiekę. Czy Ludzie się zgodzą na warunki fundacji - nie wiem.
  20. Tak może być kochana:( Rozmawiałam właśnie z Bronią, idzie w tej chwili do przyczepy. Kazałam jej wołać kotka i jak nie będzie mogła go sama wziąć, to ja coś wymyślimy. Nie wiem jeszcze co, ale przecież nie zostawimy z Elą kociaka na mrozie:( Starałam się spokojnie powiedzieć jej, że to żywa istota, która tez jest bezdomna i nie wie co się dzieje, dlaczego dom jest zamknięty:( Obiecała, że jak kotek będzie, to zamknie go w przyczepie, a ja wtedy podjadę i zabiorę go do kontenerka i zawiozę do nich. Niby mówi, że im na kocie zależy, ale tyle się dzieje, znowu dzisiaj dwie telewizje, wysiady... i kociak jest zdezorientowany i uciekł gdzieś:( Powiedziałam, że jak go nie będzie dzisiaj, to musza przyjechac jutro rano, bo rano on ZAWSZE siedzi na dachu przyczepy. Dzisiaj też tam był:( Wykończy mnie to po prostu:( A przyczepa jest przez nich zapuszczona strasznie. Pan Grzegorz załatwial sie pod siebie przed szpitalem, oni kocpą tam stale papierosy, nie sprzątają, bo to zbieracze:( Z przyczepy oddanej 2 lata temu w super stanie, pachnącej, szczelnej zrobili barłóg:(
  21. Nie mogłam zacytowac fragmentu Twojego postu:( Tak wiem o akcji. Usiłuję od wczoraj skontaktować się z Piotrem, ale odpisał mi tylko, że wszystko się udało, że jest super. Ja byłam u Pani Broni i jej syna Sebastiana dzień przed tą akcją. Napełniłam butklę, zrobiłam zakupy. Szkoda wielka, że w całej akcji jest mowa o mamie i synu, a zupełnie pomijany jest Pan Grzegorz, który znowu leży w ciężkim stanie w szpitalu. Gdzie on wróci, jak już dojdzie do siebie? Poza tym został tam oswojony kociak - śliczny czarnuszek. Od wczoraj nie może dostać sie do swojego domu - do przyczepy. Dzisiaj jak ma w zwyczaju stał na dachu przyczepy i drapał, żeby mu otworzyli. Był zmarznięty i głodny:( Zawiozłam mu ciepłe jedzenie kocie, bo na szczęśćie nie oddałam im wszystkiego, co kupiłam. Zawiozłam puszeczkę mięsną w galaretce i ciepłą wodę. Czy podejdzie i to zje, nie wiem. Na szczęście zostały jego miseczki, więc może coś zje:( Dzwoniłam rano do Sebastiana i pytałam co z kotem. Oni nie wiedzą, czy będą go mogli zabrać tam, gdzie będą mieszkać. Mówił, że chcieli go zabrać do hostelu, gdzie w tej chwili są, ale podobno gdzieś sobie poszedł:( Namawiałam go, żeby przyjechał i go złapał, (bo on pozwala się zbliżać tylko im) a ja zabiorę ich samochodem i zawiozę do hostelu. mam pożyczony od Eluni (Ellig) kontenerek, więc nie ma problemu. Odniosłam wrażenie, że mnie zbywa. Powiedziałam, że są odpowiedzialni za kotka, bo go oswoili i powinni się nim zaopiekować. Namawiał mnie, żebym przyjechała do nich na 10:30 bo będzie tam Piotr z kolejną ekipą TV. Nie pojechałam, bo nie potrzebuję się pokazywać:( Chciałabym tylko, żeby wszystkim bezdomnym z przyczepy pomogli. Poza Bronią i Sebastianem również Grzegorzowi i koteczkowi o imieniu Mebelek:( Muszę zabrać swoją przyczepę, jak już się z niej wyprowadzą, bo zdewastują ją i włamia się jakieś elementy, a ja jeszcze będę za to odpowiadać:(
  22. Dziękuję, że jesteście:) Semidełko kompletnie nie przejmuje sie tym, że my umieramy z niepokoju co będzie jutro u weta. Zjadł śniadanko, ale do kurczaka, ryżu i warzyw musiałam dorzucić troszkę szyneczki;) Uwielbiam podsłuchiwać poranne rozmowy Jacka z Semikiem. Mówi do niego tak czule, z taką miłością... pyta, jak mu minęła noc i czy pójdą razem na spacer... Semiś mruczy i coś po swojemu odpowiada, w każdym razie ewidentnie jest to dialog:) A mnie nie może wyjść z głowy staruszeczka z Palucha:( https://www.facebook.com/events/416275775237317/422843324580562/ Proszę Jacka od Świąt, żebyśmy wzięli ją na DT, ale póki co mój Mężczyzna jest nieugięty i stanowczo mówi NIE:(
  23. Dziękujemy! Dziękujemy! Dzięujemy! Wczoraj byliśmy u sąsiadki razem z psami oczywiście. Semuś uwielbia wizyty u Rity, Kulfona i Soni. Kulfon to jego największy przyjaciel, a Sonia to sunia, którą Semiś lubi:) Po powrocie psiaki padły i spały aż do 8:30 dzisiaj:) W piątek jedziemy do dr Jagielskiego. Bardzo jesteśmy niepewni co dalej z leczeniem Semika. Długo rozmawialiśmy co dalej i oboje podjęliśmy decyzję, że zdamy się na doktora, któremu ufamy. Prawdopodobnie z Semisiem pojedzie sam Jacek, bo on bardziej racjonalnie podejmie decyzję. Ja myślę zbyt emocjonalnie:( A tak się przytulaliśmy do siebie:)
  24. Wczoraj i dzisiaj zaniosłam Kulce i Rokusiowi karmę w puszce z gorącą wodą. Zajadały się bardzo. Będę tak robić dopóki mrozy nie odpuszczą. Zamarzła woda w kranie, z którego oni brali wodę. Zaniosłam w związku z tym kilka butelek na dół i powiedziałam, że mogą podejść do mnie pod firmę z baniakami, to im naleję na zapas. Podejrzewam, że dopóki woda się nie skończy, nie zobaczę żadnego z nich:( Będę nosić więc butelkę dla psów i nalewać im ciepłą z olejem. Na szczęście psiaki i kociak są caly czas z ludźmi w pomieszczeniu. Gdybym zobaczyła Kulkę na łańcuchu to bym im chyba łby pourywała. Obiecałam napełnić butlę gazową jak się skończy, ale mój warunek jest taki, że psy mają wychodzić tylko na zalatwienie się i wracać do domu. Z powodu ogromnych kosztów leczenia Semika muszę niestety odebrać sobie pieniądze za puszki psiaków z ich funduszy:( Mam dla nich 12 puszek karmy Lukullus (wołowina i indyk) po 800 gram. Codziennie będą dostawać jedną puszkę wspólnie. Zostało jeszcze 10 sztuk.
×
×
  • Create New...