Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29150
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Wiem Gusiaczku. Przepraszam za zbyt ostrą wypowiedź, ale trzęsło mną ze złości:( Dzisiaj Kulka miała obok budy wodę... w butelce. Zabrakło siły, żeby nalać z niej wody do miski, zostawili to mnie:( Ręce opadają:(
  2. Cudowna Babuleńka! Rozdajesz tak Saruniu dobrą energię Seminkowi, a Koruni też przyda się jej dużo. Odsyłam w takim razie dużo dobrych myśli i siły dla sunieczki! Pytałam dzisiaj dr Jagielskiego o ten preparat Capsomasol. Powiedział, że bardzo go nie lubi. Zarejestrowany został jako karma uzupełniająca, a sprzedawany jest jako cudowny lek na raka. Badania robione były na czterech psach i nie mają żadnych naukowych podstaw. Psy mają dodatkowo bardzo bolesne pieczenie odbytu po nim, w związku z tym zdecydowanie odradza jego stosowanie:( Semik nie dostał chemii. Przy jego stanie zdrowia chemia w tej chwili bardziej zaszkodzi niż pomoże. Pozostaje nam leczenie paliatywne. Na razie przy badaniu palpacyjnym prostata nie jest bolesna i to jest bardzo ważne. Mamy się pokazać za 2 miesiące na wizytę kontrolną, chyba, że wcześniej zaczną się jakieś problemy. Najbardziej prawdopodobne będą problemy z chodzeniem i z kręgosłupem ogólnie. Póki co trzeba łapać chwile, cieszyć się z tego, co jest tu i teraz i mieć głęboką wiarę w to, że Semik z nami jeszcze pobędzie.
  3. Saruniu, to masz w domu ciężko teraz... Semik uwielbia każdego psa i zawsze z dużą życzliwością wita nowego napotkanego. A jak to jest jeszcze jakieś przerażone psie dziecko, to jak dobry Wujcio idzie się przywitać:) Pokaż sunię kochana na jakimś zdjęciu:) Trzymam kciuki, żeby szybko udało się ją wyprowadzić na prosta i znaleźć super domek! Dzisiaj zadzwoniła do mnie wetka z naszej rodzinnej lecznicy Boliłapki i opowiadała mi o nowym produkcie stosowanym przy nowotworach u psów. Ten preparat to Capsomasol. Skład to pierzga pszczela i papryka habanero. Ponoć powoduje samozniszczenie guzów nowotworowych i jest stosowany przed operacjami, żeby zmniejszyć guz. Wetka sama nie zna działania tego preparatu i jest bardzo ciekawa, czy dr Jagielski coś o nim słyszał. Jutro jedziemy na 19:30 do dr Jagielskiego i zapytam go o ten preparat. Czy możemy go stosować u Semika...
  4. Gusiaczku, szczerze mówiąc mam w nosie jej wdzięczność. Oczekuję tylko dobrego traktowania zwierząt, dbania o nie i pilnowania, żeby miały sucho i ciepło. Dzisiaj rozmawiałam z Krzysztofem, bo jeszcze rano okazało się, że skończył im się gaz i nie mają jak zrobić sobie nawet herbaty. Zaniosłam im w termosie gorącą wodę, ale kazałam przyjść mu na górę, żeby pomógł mi zabrać wszystko na dół. Po drodze rozmawialiśmy. On jest bezsilny:( Ta prostaczka wczoraj na jego uwagę, że nie nakarmiła jeszcze psów, a jest już wieczór stwierdziła "jutro im dam jeść" Krzysztof wyszedł i dał im jeść. Przecież to żadna filozofia wrzucić do miski kubek suchej karmy:( Kulka znowu nocowała w budzie, na szczęście na moją prośbę Krzysztof 2 dni wczesniej dorzucił do środka świeże siano. Prosił o dyskrecję i nie mówienie Gośce, że mi o wszystkim powiedział, bo ta rura będzie mu ciosac kołki na głowie. Nie rozumiem jak to możłiwe, że trzeci z kolei facet słucha jej i robi co ona każe:( Skorzystałam z tego, że mogę nagadać jej o posłanku Rokusia. Przy okazji dostali trochę sztucznej biżuterii do sprzedania. Zrobiłam to celowo, żeby dać jej w jednej ręce coś do sprzedania, a druga pogrozić i powiedzieć, że to wszystko się skończy, jak się poważnie nie zabierze za zajmowanie psami. Zaproponowałam, że psy zabiorę, ale nie zgodziła się:( Zapowiedziałam, że będe jeszcze częściej zaglądać do psów i sprawdzać. Ona jak piskorz wiła się i fałszywie dziękowała i obiecywała, że będzie się zajmować. Dzwoniła potem i powiedziala, że już wymościła Rokusiowi posłanko i że będzie pilnowała:( Na ile to wystarczy? Na tydzień? Powinnam wcześniej zorientować się, że Peruszka podbiegała do nich idących drogą tylko wtedy, kiedy byl Sylwek. O ironio losu on jak byl trzeźwy, to lepiej sie zajmowal psami niz ona:( Teraz Peruszka kompletnie do niej nie podchodzi. Inna sprawa, że nie wchodzi za ogrodzenie, tylko czeka na zewnątrz, ale spotykamy ja czasami po drodze i wtedy tez nie podchodzi do niej, Mądra psinka wie, że to zły człowiek jest:(
  5. No szlag mnie trafi zaraz:( Zadzwonił do mnie przed chwilą Krzysztof - nowy partner Gośki. Powiedział, że chce ze mną porozmawiać jutro w jej obecności. Twierdzi, że Gośka kompletnie nie zajmuje się psami, że cokolwiek jest do zrobienia, robi on. A dzisiaj wieczorem zastanowiło go, dlaczego Rokuś leży na posłaniu i cały się trzęsie. Okazało się, że jego poducha była tak mokra, że można ją było wyrzymać:( Oddał mu swoja poduszkę na dzisiejszą noc. Bardzo mu podziękowałam i umówiłam się na rano na rozmowę. Całe szczęście, że chociaż on ma ludzkie odruchy. Gośka podobno kocha w tej chwili kotka Kropka, a psy mogą nie istnieć. Przygotowałam już na jutro rano do zaniesienia dużą poduchę z kanapy i do tego dwie kołdry do położenia na nią na zmianę. Jestem wściekła, bo do tej prostaczki nie dociera żadne tłumaczenie. Codziennie nosze psiakom wodę i przy mrozach karmę mokrą, do której dolewam na miejscu gorąca wodę. Ta idiotka ostatnio powiedziała mi, że dawała psom mleko czekoladowe, które dostała w sklepie. Kończy się za moment sucha karma, kilka dni temu dostali ostatnią porcję. Nie daje im teraz od razu całego worka, tylko dzielę na porcje i część podaje psiakom sama, a część daję im. Tak jest bezpieczniej, bo karma nie wilgotnieje i na pewno dostają ja psy, a nie idzie na handel. Nie wiem co robić. Nie możemy zostawić psów bez pomocy, ale wszystko we mnie krzyczy, żeby pokazać jej, że pomoc może się skończyć:( Ale jak nie kupić Kropkowi dobrej karmy dla juniora, jak zostawić Kulkę i Rokusia, które pędzą do mnie merdając ogonkami i rzucają się na jedzenie jak szalone. Szczególnie uwielbiają jedzenie puszkowe, ale przecież nie zaniosę puszek im, bo na bank Gośka wyniesie i sprzeda:( Mogę tylko sama im podawać mokre jedzenie. Co robić????? Zamierzam powiedzieć jej, że nie dostanie dla siebie ode mnie nic, dopóki znacząco nie poprawi stosunku do Kulki i Rokusia. Najlepiej zrobiłaby, gdyby nam je oddała, ale na to niestety nie ma co liczyć, bo psy bronią terenu:( Miała dostać klucz do przyczepy Pani Broni, bo ludzie sa już w ośrodkach i do niej nie wrócą. Zostawili prawie wszystko, w tym dobre butle gazowe i powiedzieli, że nie są im już potrzebne. Mogłaby wziąć sobie dużo rzeczy stamtąd, a tak to figa z makiem. Miała dostać torbę sztucznej biżuterii, którą mogłaby sprzedać na bazarze, ale nie dostanie nic, bo po prostu nie zasłużyła. Jutro zamierzam być oschła i surowa. Gośka musi dostać jasny komunikat, że pomoc dla niej zostaje wstrzymana. Już mnie wystarczająco dużo razy oszukała. Kupowałam jej w ostatnim czasie dwukrotnie leki, za które miała jej zwracać kasę pomoc społeczna. Na pewno zwróciła, bo Krzysztofowi (Ś.P) zawsze oddawali. Tyle, że ta kłamczucha twierdzi, że nie dostała zwrotu. Wkurzyła mnie dzisiaj do białości, mam ochotę coś jej zrobić:(
  6. Isabel, w tej chwili nadal wszędzie jest śnieg, dlatego pomyślałam, że obok wysypanego ziarna postawię pojemnik, to się napiją:( Spotykam tam jedną super wronkę, która już kilka razy robiła mi ten sam numer. Nadlatuje i trąca mi pompon na czapce:) Za pierwszym razem bardzo się przestraszyłam, a teraz czekam kiedy nadleci. Robi to przelatując, ale skubana poznaje mnie:) Dzisiaj jej nie było. Takie mamy widoki na spacerze. Trudno chyba się dziwić, że Semik postanowił zostać z nami dłużej:-) Moje ukochanie przytyło i czuje się świetnie:) Nawet wirus nie był w stanie zatrzymać go dzisiaj na spacerze. Po biegunce nie ma śladu, leki skutecznie ją zatrzymały:)
  7. Bou, Jacek nie ma nic przeciwko takiemu spoufalaniu się:) Dziękujemy Wam kochane za pozdrowienia, dobre myśli i obecność:) Dzisiaj Semik ruszył do zabawy z rocznym psiakiem. Podskakiwał chwilami nieporadnie, bo miewa przechyły na jedną stronę, ale był taki szczęśliwy i uśmiechnięty, że chłonęłam ten widok stojąc jak oczarowana:) Spacer trwał godzinę i po podejściu do samochodu Semiś wcale nie był przekonany, że chce wracać. Kiedy jednak otworzyłam drzwi i zaprosiłam go do środka miał problem z wejściem. Musiałam moje Słońce wsadzić, bo on wszedł tylko przednimi łapkami. Był zmęczony, ale nie zauważył tego, bo tyle było ciekawych rzeczy do oglądania, robienia i podziwiania:) Zawiozłam ptakom, które tam dokarmiam ziarno słonecznika i nalałam im do dwóch plastikowych pojemniczków wodę. Niestety kilka minut potem szła tamtędy rodzina. Rodzicom zupełnie nie przeszkadzało to, że dzieciak podszedł i kopnął jeden pojemniczek. Zwróciłam im uwagę, kiedy przechodzili koło nas, że woda była postawiona specjalnie dla ptaków, które nie mają się gdzie napić w taką pogodę i że powinni pouczyć swoje dziecko w tej sprawie. Popatrzyli na mnie jak na idiotkę i odeszli bez słowa:( Uczymy Barsiczkę chodzenia w kagańcu. Na początek nakładam go na kilka minut. Barsunia jest obrażona na mnie i manifestuje to każdym centymetrem ciała. Na polach i skarpie może biegać bez niego, ale na wieczornym spacerze po osiedlu musi chodzić w kagańcu, bo co chwilę znajduje jakieś jedzenie wyrzucane pewnie z myślą o zwierzakach bezdomnych przez ludzi. Kupiłam jej bardzo wygodny kaganiec fizjologiczny, który wygląda jak dużo za duży, ale tak właśnie ma wyglądać.
  8. Kochana, Ty lepiej pisz co to za sierotka jest u Ciebie. Jakieś zdjęcia masz? Okazało się, że Barsusia nie zjadła nic złego, tylko złapała wirusa i dzisiaj w nocy to samo miał Semik. Byliśmy przerażeni, bo lało się z niego strasznie, ale na szczęście od razu dostał pomoc, leki, nawadnianie i w sumie sytuacja jest opanowana. Semiś przez 3 dni będzie dostawał zastrzyki, potem na kolejne 4 przejdzie na antybiotyk doustny i powinno być dobrze. A poza tym Chłopak mój ukochany przytył i waży cale 30 kg! Jest w znakomitym nastroju, na spacerach maszeruje jakby był zdrowy i dzisiaj w lecznicy śmialiśmy się z wetem, że wymyka się wszelkim statystykom:) Semiś po prostu postanowił żyć i robi w tym kierunku wszystko:) W ciągu dnia odsypiał zarwaną noc, w czasie której co 2 godziny był na dworze. Ja też w ciągu dnia padłam i spałam jak zabita półtorej godziny.
  9. Misiulek zaczyna bawić się zabawkami:) Nigdy ich nie znał, a teraz w domu podgląda pewnie sunie i robi to samo:) Kochany Dziadulek:)
  10. Witajcie:) U Seminka nadal wszystko super. Uśmiechnięty truchta sobie na spacerach i rozdaje uśmiechy, a dzisiaj ruszył do zabawy z super sunią, która do niego przybiegła. Balam się, że się przewróci od tych podskoków i przechyłów, ale uznałam, że On musi czuć się normalnie i nie można nad nim się trząść. Był przeszczęśliwy obskakując sunię, zaczepial ją łapką i wyraźnie był pod jej urokiem:) Za to Barsunia od dwóch dni chora. Poprzednią noc miałam z głowy, bo zajmowałam się moim beaglem od 4 rano. Byl wet, kroplówka, zastrzyki, bo Barsuś wymiotowała i miala koszmarną biegunkę. Właściwie fontannę z pupci:( Znowu coś zjadła na spacerze, w związku z tym wczoraj zamówiłam jej kaganiec fizjologiczny. Do tej pory każdy zalożony udawało sie jej zdjąć, zobaczymy jak poradzi sobie z tym. Ona jest nie do upilnowania z tym jedzeniem śmieci:( Dzisiaj byliśmy na drugiej wizycie u weta i jeszcze tylko jutro mamy kontrolę. Barsa miala od przedwczoraj wieczorem głodówkę i dopiero dzisiaj dostala troszkę puszeczki dla wrażliwych psiaków. Myślalam, że zje miskę.
  11. Zalegam z informacjami o guzie Dziadulka: Guz dziadzia nie jest niebezpieczny,wetka wymacała i mòwi, że to po jakimś stanie zapalnym czy krwiaku. Może od uderzenia. Fakt on słabo widzi a lata jak szalony czasami i mògł się gdzieś uderzyc w domu. Dzisiaj przelałam Ewie 71 zl za 12,5 kg karmy dla Dziadulka. Ewa kupiła też puszki, ale to prezent od niej:)
  12. Tak bardzo bym chciała, żeby wyzdrowiał... A jeśli to niemożliwe, żeby jeszcze jakis czas mógł być z nami i pozwolić się kochać i rozpieszczać... Dogo wariuje, naliczyłam 5 identycznych postów Saruni i dwa Aniki:)
  13. Semik od dzisiaj ma na drugie imię Feniks:) Bo niczym Feniks z popiołów podniósł się z chorób i udaje, że jest zdrowy:-) Byliśmy dzisiaj na regularnym spacerze na skarpie:) Semiś przeszczęśliwy opadł z sił dopiero pod sam koniec przy podchodzeniu pod górkę. Pomogłam Skarbowi popychając go i podtrzymując dupinkę, a potem wsadziłam do samochodu, bo Semurek postawil tylko jedną łapkę. Dostałam za to buziaka:-)
  14. Miałam napisać terierowata, a napisałam sznaucerowata:)
  15. Już nie nadążamy za naszym Skarbem:)
  16. Ewa, a sprawdzałaś u weta czipa? Ona wygląda na sznaucerkę. Miejmy nadzieję, że szybko znajdzie dom...
  17. A tak spacerowaliśmy na śniegu dzisiaj:) https://youtu.be/UgabhPipQPI https://youtu.be/qYMNEoHCliE Semik na spacerze nagle nabrał chęci na karmę:) Dostałam od koleżanki taką drobniutką, którą rozsypuję ptakom. No i Semiś postanowił ją zjeść:) https://youtu.be/jBWx8TKE6xk
  18. Oboje uwielbiamy te masaże:) To dzięki nim Semik mi zaufał. Nasze początki były trudne. Semiś nie ufał mi, czuł się porzucony przez swoją Rodzinę.
  19. Semik dzisiaj zasnął w czasie masażu:-) Nagrywałam filmik, jest co prawda długi, ale widać na nim, jak Semiś relaksuje się i w końcu zasypia po masażu jednego boczku. Dzisiaj było krótko, bo bardzo boli mnie kręgosłup. Drugi pomasuję mu po spacerze:-) https://youtu.be/hj-PUGR1cAw A tak wyglądał po obudzeniu:-)
  20. Witajcie:) Spacer był, nawet dłuższy niż planowaliśmy, bo Seminio widząc śnieg ruszył kłusem:) Wszystkie moje psy uwielbiają śnieg, tarzanie się, w związku z tym poranny spacer z Semikiem trwał godzinę! Po powrocie Seminio zjadł śniadanie i padł na posłanko. W południe rozdzieliliśmy już spacery z obawy o to, że nam się nasz emeryt przeforsuje. Semik poszedł na krótko z Jackiem, ja z suniami ruszyłam na półtorej godziny. Nie wzięłam aparatu na spacer, mam za to zdjęcia z kanapy:) Relaks Semurka:-)
  21. Ja go po prostu bardzo Kocham Bernadko i to pewnie widać:)
  22. To niestety tak nie dziala Gusiaczku. Chrapanie Jacka duszę w zarodku:)
  23. Anica, na szczęście Semuś szybko zareagował biegunką i lek został odstawiony. To takie przykre, bo człowiek chciałby nieba przychylić, a czasem chcąc pomóc - szkodzi:( Semurek ma znowu chęć na gotowane jedzonko:) Wczoraj i dzisiaj zjadł spore porcje i jeszcze prosił, ale baliśmy się go przekarmić, dostanie więc 3 razy, ale mniej na raz:) Chrapał dzisiaj w nocy tak, że ściany się trzęsły, a ja słuchałam tego jak najpiękniejszej melodii:) Tyle energii było w tym chrapaniu...
×
×
  • Create New...