Dumam i dumam. Nie wiem sama czy już jestem gotowa do przyjęcia kolejnej tymczasi. Najgorzej jak się wypadnie z rytmu.
Muszę też kierować się Dolarem , któremu starość zaczyna mocno dokuczać i co za tym idzie również nam.
Pytałam męża i on jest gotowy na przyjęcie jakiejś malizny. Jemu łatwiej , bo większość obowiązków spada na mnie.
Żal mi tych sunieczek i na pewno trzeba im oszczędzić traumatycznych przeżyć w schronie. Jak mi dacie tę starszą , mam nadzieję spokojniejszą, to nie będę oponować. Ale chciałabym ,żeby sterylizacja była już u mnie.