Dzwoniłam do Gusieńki.Wszystko w porządku.Zakochani w suni, cała rodzina na czele z pańciem, który ją nosi na rączkach. Gusia śpi w swoim łóżeczku ,a nad ranem przenosi się do pańci.Grzeczniutka, ogonek mało jej się nie urwie jak zostanie na chwilę w domu bez ludziów. daje sie głaskać 7.letniemu synkowi i zaczęła rozdawać buziaki.
Pani ponownie dziękowała za tak cudowną sunię.
Akrum , szukaj domku dla Kropci. Psy tak jak i dzieci często nas zaskakują.
Ja Gusię uwielbiałam ,ale nie jest to piesek mojego życia jak Zunia, Dunia czy Bella. Gdybym którąś z nich zostawiła , to nie pomogłabym tylu kolejnym bidom.